Filtry, bany

Zlecasz artykuły sponsorowane? Pamiętaj o linkach nofollow

Wokół artykułów sponsorowanych wiele ostatnio było szumu. Głownie za sprawą stwierdzenia Google zgodnie z którym takie artykuły nie są niczym innym jak kupowaniem linków; a zatem odnośniki do stron firm, które je zlecają, powinny zawierać atrybut nofollow – inaczej można zostać posądzonym o manipulowanie PR (kupowanie linków), co w konsekwencji grozi nałożeniem na stronę, do której prowadzą takie odnośniki filtra.

Ponieważ temat jest na topie Matt zdecydował się na opublikowanie długiego (5 minut!) filmu, który porusza zagadnienia związane z tym zagadnieniem, aby przybliżyć i dokładnie omówić podejście Google w tym zakresie.

Temat jest prosty w sytuacji, gdy prowadzimy bloga, portal itp  i piszemy o tematach, które nas czy innych użytkowników interesują. Są to nasze treści, to my decydujemy o tym, co znajdzie się na stronie/we wpisie – tutaj nie ma wątpliwości co do tego, że link z atrybutem dofollow nie powinien zaszkodzić witrynie, która go emituje lub do której on prowadzi (pomijam tutaj kwestie takie, jak wrzucenie na stronę skryptu z linkami z giełd linków czy SWLi czy też „normalną sprzedaż linków”). Ale już jeżeli chodzi o artykuły sponsorowane, gdzie ktoś nam płaci za napisanie artykułu (lub też za wrzucenie na bloga gotowca z linkami w treści do zleceniodawcy) Matt stwierdza krótko: To już są reklamy„. Mimo, że wyglądają często jak treści redakcyjne, to jednak „ktoś zapłacił nam pieniądze za napisanie o czymś, co jest interesujące. Czyli w zamian za $ podjęliśmy się napisania artykułu na jakiś temat.

Dlatego też odnośniki do zleceniodawcy muszą zawsze być nofollow – inaczej narażamy siebie i zleceniodawcę na „działania działu SQT”.

Google zauważyło, że często te wpisy mają taką formę, że użytkownicy nie zdają sobie sprawy z tego, że publikowane w nich treści są zlecone – nie są „naturalne”. Od roku 2005 Google stoi zaś na stanowisku, że jeżeli płaci się za linki, to nie powinny one przekazywać PR. Ludzie dodając odnośniki do treści, które ich zainspirowały, mają robić to naturalnie – publikowanie artykułów sponsorowanych w „formie redakcyjnej” (czyli zbliżonej np. do stylu pisania autora bloga) jest czymś, co stanowi złamanie Wskazówek Google dla Webmasterów. Matt przedstawia to w obrazowy sposób:

„Wyobraź sobie, że prosisz dziennikarza, aby w zamian za pieniądze umieścił link do Twojej strony. Jak by to wyglądało? Byłoby to nieuczciwe – ludzie nie wiedzieliby, że zostało to opłacone.”

Taka sytuacja zdaniem Matta (i moim także) „denerwuje użytkowników”, którzy czytają niby jest „zwykłym wpisem”, ale …. w rzeczywistości powstał na czyjeś zlecenie – kogoś, kto zamówił jego napisanie w zamian za umieszczenie w nim linków dofollow. Matt powołuje się tutaj na Wielką Brytanię, gdzie – jak widać – to zjawisko jest bardzo popularne (pisałem kiedyś o Interflorze, możliwe, że do tego nawiązał). Jak bardzo Google jest zdeterminowane w tym zakresie świadczy fakt, że serwis, który nie będzie się stosował do w/w zasad może być nie tylko ukarany za sprzedawanie linków, ale także i usunięty z Google News (jeżeli się tam znajduje).

Zobaczymy, co na to rynek – czy powstaną „nowe artykuły sponsorowane” – czy też coraz więcej osób będzie wstawiało do nich nofollow. Jak myślicie?

GD Star Rating
loading...
Zlecasz artykuły sponsorowane? Pamiętaj o linkach nofollow, Zlecasz artykuły sponsorowane? Pamiętaj o linkach nofollow, 4.1 out of 10 based on 16 ratings Zlecasz artykuły sponsorowane? Pamiętaj o linkach nofollow

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Moscicki 14 czerwca 2013, 11:22

Tutaj google wchodzi na trochę grząski grunt. Jeśli chodzi o opisy szeroko rozumianych produktów i usług to są dwie (trzy) możliwości.
1) artykuł został zlecony i opłacony
2) recenzent „dostał” produkt/usługę do opisania (czyli de facto również kupiony
3) recenzent sam wyłożył własne fundusze.

Ciekawe jak wyszukiwarka planuje to rozróźniać. Już teraz jest psychoza „nofollow wszędzie i na wszystko na wszelki wypadek”.

PS: przyznam że zdziwiony jestem że jeszcze nie podjąłeś tematu ostatniego spam-update’u, który widać już że zawitał również do nas ;

Sebastian Miśniakiewicz 14 czerwca 2013, 13:15

Co do spam updatu – mam w planie, ale do tego wpisu muszę przeczytać parę wątków i wpisów, więc jeszcze go nie ma.
Do jutra się pojawi na 99,99% :)

Do do Google – jakos nie widze tego inaczej niż ręczne akcje tylko – nie wierzę, że algorytm takie rezcy będzi ewyłapywał.
A to oznacza, że bardziej duże serwisy musza sie mieć na baczności – bo to one są „na talerzu” – Google bardziej patrzy się na wielkich graczy i moim zdaniem mniej im wybacza – o czym tez planuję napisać „w wolnej chwili” – bo zapowiadali to już jakiś czas temu oficjalnie…

Brock Mann 16 czerwca 2013, 7:54

Kontrowersje w pozycjonowaniu stron wynikają ze sposobów zdobywania linków prowadzących do stron – IBL oraz z nieetycznych technik stosowanych w pozycjonowaniu. Działania niezgodne z zaleceniami dla webmasterów przyjęło się nazywać spamem w wyszukiwarkach . Spam w wyszukiwarkach jest traktowany podobnie jak spam pocztowy, czyli elektroniczne wiadomości masowo rozsyłane do osób, które ich nie oczekują.

Coleman M. Roy 16 czerwca 2013, 15:51

Podobne rozwiązanie w zeszłym roku wprowadził u siebie Twitter, który używa domeny t.co do skracania linków do podstron znajdujących się na domenie twitter.com. Wszystko dla bezpieczeństwa użytkownika.

Ezra Q. Gill 27 czerwca 2013, 17:47

W tej sytuacji zdobywanie linków do pozycjonowanych stron jest często priorytetem dla osób zajmujących się projektowaniem i pozycjonowaniem stron internetowych. Jednocześnie jednak duża część projektantów i optymalizatorów koncentruje się na wymianie ze stronami o wysokim PR co jest błędem. Bez wątpienia PageRank jest czynnikiem ważnym, ale ważniejszym aspektem jest stopień spokrewnienia między dwoma stronami, czyli to w jak dużym stopniu strona, na której zdobywamy link odpowiada tematyce naszej strony.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *