Wyszukiwarka Google

Verteidige Dein Netz – Google przeciwko planom zmian w prawie w Niemczech

Google Verteidige dein NetzW związku z propozycją Bundestagu, aby ograniczyć wyszukiwarkom dostęp do materiałów prasowych Google przygotowało stronę, na której można zobaczyć, do czego – według wyszukiwarki – mogą doprowadzić zmiany.

Zgodnie z nimi

Dieses soll Verlagen gegenüber Suchmaschinen und anderen Diensten das Recht geben, Suchergebnisse für Presseartikel zu verbieten oder von einer Zahlung abhängig zu machen.

czyli „wydawnictwa otrzymać mają prawo (w stosunku do np. wyszukiwarek), aby uniemożliwić im indeksowanie artykułów prasowych LUB uzależnić je od wniesienia pewnej opłaty na rzecz tychże wydawnictw.”

Nie wiem, jakie jest Wasze zdanie na temat pomysłu Bundestagu, ale dla mnie to lekka przesada i dobrze, że Google wyszło z taką inicjatywą. Dlaczego przesada? Wystarczy zobaczyć na Fakten (fakty), gdzie znajdziemy m.in. taką informację:

Jeder Verlag kann schon heute selbst entscheiden, ob seine Seiten von Google gefunden werden.

czyli: Każde wydawnictwo może już dzisiaj zdecydować, czy jego strona może być odnaleziona przez Google.

Chodzi oczywiście o blokowanie treści przed robotami. Każdy, kto chociaż trochę siedzi w SEO wie, że można to zrobić w prosty sposób. Więc … w czym problem?

Google zaczyna coraz bardziej przeszkadzać unijnym politykom. Najpierw w Europie była poruszana sprawa francuskich mediów, które chciały opłaty od Google za wejścia na swoje strony użytkowników z wyszukiwarki, teraz mamy Niemcy „na tapecie”. Ciekawy jestem, do czego posuną się państwa Unii? Z jednej strony robią ze ślimaka rybę, aby Francja mogła korzystać z dopłat – i to jest dobre. Ale jak firma rozwija swój biznes i jest za duża – szuka się sposobów na ingerencję w jej działalność.

Nie mogę powiedzieć, abym był stricte przeciwko Unii – Polska sporo skorzystała na różnych programach. Jednak im dłużej obserwuję to wszystko, tym bardziej wyraźniej widzę, ile pieniędzy marnuje się w unijnej biurokracji. Każdy pomysł jest dobry – pod warunkiem, że niesie za sobą coś „sensownego”. W przypadku pomysłu Bundestagu nie widzę sensu.

Zachęcam osoby znające niemiecki do zapoznania się ze stroną Verteidige dein Netz. Jak nie znacie niemieckiego – zawsze pozostaje …. Google Translator :)

GD Star Rating
loading...
Verteidige Dein Netz - Google przeciwko planom zmian w prawie w Niemczech, Verteidige Dein Netz - Google przeciwko planom zmian w prawie w Niemczech, 4.0 out of 10 based on 4 ratings Verteidige Dein Netz - Google przeciwko planom zmian w prawie w Niemczech

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Nogoogle 1 grudnia 2012, 11:17

Niech płacą jak wszyscy, a nie zerują na innych.
Prywatni ludzie jak by chcieli umieścić na swojej stronie artykuł musieli by zapłacić, a Google złodziej chce wszystko za darmo.
Google istnieje dzięki nam, niech sobie w końcu uświadomią że jak jednego dnia wszyscy by dali disallow: / to żadne ich inne produkty Gmail czy mapy ich nie uratują, popłyną w sina dal.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 11:36

Skąd tyle zacietrzewienia w narodzie?
Za co mają płacić?
Inaczej – ile być zapłacił za jednorazowe użycie szukajki? :)
Nie popadajmy w paranoję.
Politycy niech się wezmą za politykę – a nie za ręczne sterowanie rynkiem. Ta lekcja już była – i nie wypaliła…

Piotrek 1 grudnia 2012, 22:03

„Eh… Jak idziesz ulica i monitoring miejski zrobi Ci fotkę, to jest to kradzież Twojej tożsamości?”

Jeśli będę siedział na ulicy i pisał wiersz, monitoring zrobi mi fotkę a miasto opublikuje moja twórczość to będzie kradzież.

„Ponowię pytanie – po co robisz stronę?”

Dla ludzi nie dla google, dla mnie ważne jest żeby odwiedzającym podobała się strona.

A jak odniesiesz się do tego: Google indexuje moją stronę i umieszcza kopie pod adresem na który każdy może wejść (cache) – kopiuje bez pozwolenia treści a to nazywa się kradzieżą ?

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 22:28

„A jak odniesiesz się do tego: Google indexuje moją stronę i umieszcza kopie pod adresem na który każdy może wejść (cache) – kopiuje bez pozwolenia treści a to nazywa się kradzieżą ?”

Wiesz, szczerze – mam to gdzieś :) Strony robię dla ludzi. Nie publikuje tam PINów, haseł, intymnych informacji.
Jak będzie to w indeksie, jak będzie w cache’u – większe prawdopodobieństwo, że ktoś wejdzie mi np. na bloga.

Nie wiem, może w innej branży inaczej patrzyłbym się na problem :)

„Dla ludzi nie dla google, dla mnie ważne jest żeby odwiedzającym podobała się strona.”

Skoro robisz stronkę dla ludzi, to … powinno Ci zależeć, aby była wysoko w Google, aby generowała Ci większy ruch z SERPów – nie tak? :) Bo im wyżej – tym będzie „bardziej dla ludzi” :)

Piotrek 1 grudnia 2012, 22:53

„Wiesz, szczerze – mam to gdzieś :)”
Jedni mają to gdzieś inni nie. Google postępuje nie fair względem tych co nie mają tego gdzieś.

„Bo im wyżej – tym będzie „bardziej dla ludzi” :)”
Tu się bardzo mylisz. Im wyżej tym jest bardziej dla google – co nie znaczy, że dla ludzi nie ale wystarczy przejrzeć serpy żeby zobaczyć jak strony zoptymalizowane pod google (h1, przyjazne ulr’e) wyprzedzają te naprawdę przydatne.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 22:59

„Tu się bardzo mylisz. Im wyżej tym jest bardziej dla google – co nie znaczy, że dla ludzi nie ale wystarczy przejrzeć serpy żeby zobaczyć jak strony zoptymalizowane pod google (h1, przyjazne ulr’e) wyprzedzają te naprawdę przydatne.”

Mamy regulamin wyszukiwarki i Wskazówki dla Webmasterów.
W normalnym biznesie pasjonaci na początku są góra, potem pozwalają, aby ktoś, kto znał się na zarządzaniu zajął się ich biznesem, albo robia to sami, co często nie prowadzi do dobrego końca.
Poza tym niejako sugerujesz, że Google ma trzymać w topie stronę, która np. ukrywa tekst tylko dlatego, że jest użyteczna :) Sebastian vettel nie wygrałby kolejnego sezonu, gdyby, oprócz talentu, nie miał dobrego bolidu…

Piotrek 1 grudnia 2012, 23:06

13-latka prowadzi bloga o modelowaniu plasteliną – mam jej wysłać wskazówki dla webmasterów żeby inne dzieci mogły dotrzeć do treści? Zapominasz o prostych ludziach, nie każdy jest webmasterem/pozycjonerem.

Nie ma utrzymywać stron ukrywających treść, ale wystarczy parę sztuczek optymalizacyjnych i gorszą treść można wypromować w google lepiej niż dobrej jakości teksty.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 23:18

Jak TOP10 zajmują strony jej koleżanek – nie doradzisz jej, co zrobić, aby była pierwsza?
Sorry, ale świat idzie do przodu. Coraz więcej ludzi ma strony tak dobre, że optymalizacja zaczyna odgrywać coraz większą rolę. To normalna kolej rzeczy – tego trendu się nie powstrzyma… Zauważ, że zyskują na tym … userzy – bo w końcu w topie będą nie tylko dobre strony, ale i dodatkowo zoptymalizowane – z fajnymi galeriami, przejrzystym layoutem, uzytecznym linkowaniem wewnętrznym.

Piotrek 1 grudnia 2012, 23:29

Właśnie jakie dasz rady?

Jeśli pomyślę o przyszłych użytkowaniach to powiem żeby pisała więcej i lepiej.

Jeśli pomyślę o google zastosuje znane mi sztuczki seo (często użytkownik ich nawet nie widzi).

Która opcja przyniesie lepszą pozycje? I jak tu nie mówić, że strony robi się pod google?

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 23:37

Połączyłbym obie opcje – ale przede wszystkim skupił się na pierwszym przykładzie.
Co z tego, jak strona będzie „odpicowana” pod Google, jak dla ludzi będzie bezużyteczna?
Strukturę Hx, przyjazne urle itp. ustawiasz raz – potem juz tylko „pozostaje pisać”. Tylko … to prosto jest powiedzieć; aby serwis był ciekawy nie wystarczy poświecić mu kilku minut dziennie. Pasjonat będzie stronę rozwijał cały czas – i po pewnym czasie ze „zdziwieniem” zobaczy, ilu ma czytelników…

Piotrek 1 grudnia 2012, 12:35

„Skąd tyle zacietrzewienia w narodzie?”
Jakiego zacietrzewienia? Google indeksuje moje treści i na tym zarabia – zarabia na mojej pracy.

„Za co mają płacić?”
Maja płacić za czyjś trud.

„Inaczej – ile być zapłacił za jednorazowe użycie szukajki? :)”
Użyłbym binga, który przekieruje ludzi na moja stronę a nie nakarmi ich swoimi reklamami.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 13:48

„Skąd tyle zacietrzewienia w narodzie?”
Jakiego zacietrzewienia? Google indeksuje moje treści i na tym zarabia – zarabia na mojej pracy.

=> Disalow:/ ustawiasz w robots.txt i po kłopocie.
Google zarabia na Tobie – ale Ty masz wejścia z Google – bez tego nikt by o Tobie nie usłyszał. Co Ci po świetnym produkcie, skoro ludzie się o nim nie dowiedzą? Zachęcam do poczytania troche o reklamie i marketingu…

„Za co mają płacić?”
Maja płacić za czyjś trud.

=> OK. Ale niech Google dostaje kasę za to, że dzięki niemu ktoś do nich trafia.
Sorry – ale to jakaś paranoja… Mamy wolny rynek – nikt nikogo do niczego nie zmusza.

„Inaczej – ile być zapłacił za jednorazowe użycie szukajki? :)”
Użyłbym binga, który przekieruje ludzi na moja stronę a nie nakarmi ich swoimi reklamami.

=> No, mamy w końcu głos rozsądku :) Ciesze się, że widzisz – powtórzę – że” Mamy wolny rynek – nikt nikogo do niczego nie zmusza.”

Piotrek 1 grudnia 2012, 18:01

Sebastianie, ale dlaczego ja na swojej stronie mam wprowadzać jakieś modyfikacje pod google? Mam dać Disalow:/ w robots? Dam Ci prosty przykład: napiszę robota, który będzie pobierał treści z Twojego bloga i nie tylko (to będzie mój index). W jakiś tam moich wytycznych zamieszczę informacje, że można zablokować robota przez wpisanie do każdej podstrony w meta: „chamski robocie nie wchodź na stronę”. Zamieścisz mój znacznik?

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 18:11

Ja zablokowałbym takiego robota w robots.txt :)

Pisałem o blokowaniu strony pod kątem osób, które narzekają na Google. Ja nie mam powodu – ale jak się im Google nie podoba, to niech a) przestaną używać produktów tej firmy b) zablokują swoją strone przed robotami Google.

Piotrek 1 grudnia 2012, 18:19

Bardzo fajnie, ale robota można zablokować tylko przez meta.

Nie uważasz, że powinno być odwrotnie? Jeśli chce indeksacji i korzystania z moich treści wstawiam na stronę „index”, a nie tak jak jest teraz, że ja muszę znać jakieś wytyczne kogoś (co mnie one obchodzą? od tego jest prawo żeby chroniło moje treści) i wstawiać cokolwiek.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 21:02

„Jeśli chce indeksacji i korzystania z moich treści wstawiam na stronę „index”, ”

Ale przecież tak jest :). Daj noindex i jeszcze nofollow i po sprawie – masz boty i potencjalnych Klientów z głowy. Nie widzisz, że to bez sensu? Po co stawiasz stronę – aby nikt do niej nie trafił? :)

„a nie tak jak jest teraz, że ja muszę znać jakieś wytyczne kogoś (co mnie one obchodzą?”

Jak kupujesz nowy sprzęt – masz instrukcję obsługi. Zepsujesz go złym użytkowaniem – masz pecha. Trzeba było przeczytać instrukcję obsługi.
Google też ma swoje zasady. Nie akceptujesz ich – „nie wchodzisz do gry”. Róznica jest znaczna między dwiema sytuacjami, które przedstawiłem – sprzęt i Google.
Jak sprzedawca nam powie, że trzeba było przeczytać – pozostaje winić tylko siebie. Podobnie z Google – mamy regulamin świadczenia usług. Jak się nie podoba – nie używamy.

„od tego jest prawo żeby chroniło moje treści”

Prawo chroni Twoje treści – jak ktoś Ci je ukradnie możesz pozwać przecież złodzieja treści. Zanim on to jednak zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu miną lata, a Google usunie treść w około … 7 dni. Niezła róznica w podejściu, prawda? :)

Piotrek 1 grudnia 2012, 21:34

Nic nie zrozumiałeś ;)

Pisałem Ci już ze google to nie jedyne źródło odwiedzin (komentarza nie opublikowałeś) także „Po co stawiasz stronę – aby nikt do niej nie trafił?” nie ma sensu :)

„Daj noindex i jeszcze nofollow” widzisz muszę znać wytyczne kogoś/czegoś do czego się nie zgłaszałem i jeszcze modyfikować zawartość strony – czy tak powinno być?

„Jak kupujesz nowy sprzęt – masz instrukcję obsługi […]”
Jak kupuje nowy sprzęt to jest to mój wybór. Robię stronę dla ludzi nie dla googla, nie zgłaszałem się do niego a muszę znać wytyczne… coś tutaj jest nie tak.

„Google usunie treść w około … 7 dni”
Aha mam się cieszyć że usuną to co ukradli? To dopiero podejście…

Google indexuje moją stronę i umieszcza kopie pod adresem na który każdy może wejść (cache) – kopiuje bez pozwolenia treści a to nazywa się kradzieżą.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 21:57

Nic nie zrozumiałeś ;)

Pisałem Ci już ze google to nie jedyne źródło odwiedzin (komentarza nie opublikowałeś) także „Po co stawiasz stronę – aby nikt do niej nie trafił?” nie ma sensu :)

„Daj noindex i jeszcze nofollow” widzisz muszę znać wytyczne kogoś/czegoś do czego się nie zgłaszałem i jeszcze modyfikować zawartość strony – czy tak powinno być?

„Jak kupujesz nowy sprzęt – masz instrukcję obsługi […]”
Jak kupuje nowy sprzęt to jest to mój wybór. Robię stronę dla ludzi nie dla googla, nie zgłaszałem się do niego a muszę znać wytyczne… coś tutaj jest nie tak.

„Google usunie treść w około … 7 dni”
Aha mam się cieszyć że usuną to co ukradli? To dopiero podejście…

„Google indexuje moją stronę i umieszcza kopie pod adresem na który każdy może wejść (cache) – kopiuje bez pozwolenia treści a to nazywa się kradzieżą.”

Eh… Jak idziesz ulica i monitoring miejski zrobi Ci fotkę, to jest to kradzież Twojej tożsamości?
Ponowię pytanie – po co robisz stronę?
Jak chcesz się nią nacieszyć w samotności – nie wrzucaj jej na serwer i oglądaj na kompie.
Jak jednak robisz ją dla ludzi – to chyba chceasz, aby dotrzeć z nią do szerokiego grona odbiorców? Bo nie wierzę, że ktoś ro

kamil 1 grudnia 2012, 12:45

Ja uważam że jest tu tak jak z demokracją – w gruncie rzeczy jest to kiepski system, ale póki co, nikt lepszego nie stworzył.
A jak powstanie coś lepszego od Google – to masowo pozycjonerzy zaczną pozycjonować pod tą nową usługę.
Ale dopóki niczego takiego nie ma – zostajemy na starmy;)

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 13:45

No, Kamil to świetnie ujął.

Ludzie nie są idiotami – co „anty-nastawieni-do Google” próbują czasem ogółowi wmówić. Każda przeglądarka umożliwia ustawienie własnej szukajki – zamiast zaś na google.pl niech owe osoby wchodzą na bing.com.

Swoją drogą pytanie – dlaczego w czechach czy w Rosji Google nie ma takiej pozycji jak u nas? Dlaczego w USA jest konkurencja dla Google?

czyżby … ludzie w tych krajach zamiast psioczyć i nic nie robić potrafili, w przeciwieństwie do Polaków, podejmować racjonalne decyzje? :)

kamil 1 grudnia 2012, 13:59

Myślę że tam jest po prostu większa świadomość internetu;
Choć również drugi czynnik trzeba brać pod uwagę – bing, yahoo pracują nad swoimi pozycjami w innych krajach. Też edukują ludzi, konkurują z google.

Zwróć uwagę że masz wybór – w Polsce – między google.PL i bing.COM – silniki inne niż google nawet się nie silą żeby wejść do Polski, może im rynek za mały? albo koszty wejścia i nakłonienia usera do korzystania są za duże?

Z drugiej strony mamy Yandex i Bai-du, ale to są szukajki narodowe, stworzone przez rosjan dla rosjan, ew chińczyków dla chińczykó. Polska ze swoimi 18 mln. internautów jest za małym rynkiem na takie przedsięwzięcie

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 14:56

Coś w tym jest, Kamil, coś w tym jest. Szkoda – konkurencja ma swoje dobre strony – zyskują zawsze użytkownicy.

kamil 1 grudnia 2012, 15:04

no szkoda, ale z drugiej strony internet dalej może być w Polsce postrzegany jako dobro luksusowe. Mamy ok 18-20 mln użytkowników;
myślę, że żeby wyszukiwarce opłacało się funkcjonować, musiałaby już na stacie zgarnąć minimum 5 procent z tego.
Niestety u nas Googlowa indoktrynacja wywiera za silny wpływ na użytkowników;

informacje można podać tak:
– z naszego produktu korzysta już 10 % społeczeństwa
– z naszego produktu korzysta 500.000 użytkoników ( ale cały naród ma 5 milonów i ogólnie jest juz spenetrowany)

Wiem że to mocno przerysowany przykłąd, ale do małego kraju po prostu niektórym firmom nie opłaca się wchodzić;)

Tak więc dalej będę się bawił w seo pod google, bo uważam że przez najbliższe 10 lat jego pozycja w PL jest niezachwiana ;)
Udanego weekendu:)

Nogoogle 1 grudnia 2012, 12:45

Inaczej – ile być zapłacił za jednorazowe użycie szukajki? :)

Chyba sobie jaja robisz jak ja mam płacić za wyszukiwanie w Google. Nie jestem tak zapatrzony w Google ja ty co widać po twoim blogu, co by nie pierneli to smród niesiesz dalej.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 13:43

Jaja? Nie. jaja to sobie robią Ci, co chcą, aby to Google płaciło im kasę za to, że korzystają z jego szukajki. Skoro A = B, to B = A. Proste i logiczne.
Google to prywatna firma. Nikt nie musi korzystać z jego usług. Urzędnicy z Unii szukają sobie nowego „kozła ofiarnego” – udało się im z Microsoftem i liczą na to, że uda z Google.
Internauci psioczą na „monopol” Google – ale jednoczesnie dają przywolenie na to, aby rynek był regulowany przez „oszołomów z Brukseli”.
Nie rozumiem takiego podejścia.

Nie jestem zapatrzony w Google – nie dam sobie tego nigdy wmówić. W przeciwieństwie do tych, co się awanturują na samo słowo „Google”, nie wiedząc jeszcze, co będzie dalej, stąpam twardo po ziemi.
Jak nie podoba mi się szukajka, to jej nie używam. Skoro ludzie krzyczą i … używają, to .. o czym to twoim zdaniem świadczy?

Już widzę, jak korzystasz z Binga… Skoro używasz Google to robisz to z jakiegoś powodu. I nie pisz mi, że dlatego, że Google jest monopolistą – bo to TY PODEJMUJESZ decyzję, z jakiej szukajki korzystasz. A jak nie chcesz, aby twoja strona była w Google – robisz odpowiednie ustawienia w robots.txt i po sprawie.

Google zrobiło dobry produkt – niech Bing się weźmie z Yandexem czy Yahoo do pracy, jak chce być obecny na rynkach zagranicznych. A ludzie, jak się im coś nie podoba, niech idą do konkurencji – tak działa rynek. Urzędnicy powinni trzymać się od jego regulowania sztucznie z daleka.

kamil 1 grudnia 2012, 15:12

Sebastian całkowicie się z Tobą zgadzam;
Przynajmniej jeśli chodzi o Polskę to nie ma u nas innego silnika niż google – czy to za mała świadomość społeczna? może, ale na pewno również niechęć microsoftu do rynku polskiego – gdyby Bing chciał, to rowinął by się również w Polsce, ale mają nas w d****. Przykład? słyszał ktoś o surface? dlaczego niemcy, czesi i słowacy go mogą kupić a my nie?
bo jesteśmy postrzegani jak murzyny europy.

Google okazuje sobą zainteresowanie Polską i trudno mieć z tego powodu pretensje.
Oni weszli pierwsi do Polski, doprowadzili algorytmy i centra informacyjne nie mal do perfekcji i właśnie dlatego stali się „monopolistami”.
Jeśli coś komuś nie pasuje, nich szuka przez Binga który połowę wyników (często ważnych ) pomija i raczej nie jest dostosowany do polskiego języka.

G. prowadzi swego rodzaju globalny katalog stron – chcesz w nim być – stosuj się do reguł, nie chcesz – to płac ulotkarzom i kawiarenkom internetowym za reklamę.

Dla mnie proste;)

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 15:37

Dlaczego jednak mało kto potrafi się przyznać do takiego podejścia, Kamil? Przecież większość z narzekających działa w Internecie i zarabia (niektórzy niezłą) kasę dzięki Google – robiąc SEO, strony czy Adwordsy – czerpiąc wymierne korzyści z faktu dużej popularności Google w naszym kraju.
Hipokryzja czy … chęć pokazania się jako „Antyguglers” wśród znajomych/branży, wynikająca z małego … ego?

Piotrek 1 grudnia 2012, 18:05

„Ty masz wejścia z Google – bez tego nikt by o Tobie nie usłyszał.”
„Zachęcam do poczytania troche o reklamie i marketingu…”

Chyba lekcje o reklamie i marketingu opuściłeś bo wejścia na stronę generuję nie tylko z google …

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 18:12

I o to właśnie chodzi – dywersyfikujesz źródła, robisz to, co każdy odpowiedzialny właściciel firmy powinien robić :)

Piotrek 1 grudnia 2012, 21:36

O przepraszam jednak komentarz opublikowany.

Przemek 1 grudnia 2012, 19:26

Chodzi oczywiście o blokowanie treści przed robotami. Każdy, kto chociaż trochę siedzi w SEO wie, że można to zrobić w prosty sposób. Więc … w czym problem?

To brzmi jak zabezpieczanie się przed SWLami, tak więc zabezpieczanie się jakimiś działaniami przed SWL jest głupotą a przed Google już nie?:) Czy to, że nie przekręciłem klucza oznacza, że złodziej może bezkarnie wejść do mojego domu? :)
Sprawa Google w Niemczech jest kolejną po Francji i wbrew pozorom nie jest to takie głupie. Postaram się to uzasadnić.
Popularnością Google i ich celem jest dostarczanie właściwych i wysokojakościowych wyników dla swoich odwiedzających. Wyobraźmy sobie teraz czym była by ta wyszukiwarka bez tysięcy wartościowych i eksperckich stron? Spisem senników, przepisów kulinarnych i plotek? Jakie wtedy wyniki by serwowało Google? Kto by w ogóle go używał? No właśnie niewielka liczba osób.
Google mając dostęp do dobrego contentu opiera na nim sens swojego istnienia, tak więc dla czego ma to robić za darmo?
Pozdrawiam:)

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 21:14

Powtórzę – nikt nikogo nie zmusza do używania Google.

Właściciel firmy, stawiając stronę, liczy na korzyści – Klientów. Już widzę, jak przeniesie się do Binga z jego około 1% udziałem w rynku wyszukiwarek – w imię „szczytnej walki z Google”.
Sorry, ale on ma to „gdzieś”. Nie po to stworzył stronę, aby ulegać jakiejś „Googlefobii”. Ma firmę i chce zarabiać. Przy czym nie patrzy ślepo w Google – jak w Polsce powstanie wyszukiwarka ABC, to zacznie się zapewne także i nią interesować, jak zdobędzie jakiś większy udział w rynku. I nie będzie patrzył na eurobiurokratów czy osoby mające uprzedzenia do Google. Dla niego będzie się liczyło to, co dostaje – Klienci. To jest najwazniejsze.
Cała ta nagonka na Google przypomina mi polowanie na agentów komunistycznych w USA w czasach zimnej wojny, za czasów Hoovera. Ile karier ludzi wtedy złamano, ile niesprawiedliwych wyroków wydano – bo ktoś sobie ubzdurał „walkę w szczytnym celu”. Pamiętasz Świętą Inkwizycję i jej polowania na czarownice? Kopernik nie mógł ogłosić za życia swojego odkrycia…
Bądźmy mądrzejsi o bagaż historii. Pamiętajmy, że to ludzie wybierają produkty i usługi. W końcu jestesmy homo sapiens i robimy to „z głową” – no chyba, że się mylę…

JacekD 2 grudnia 2012, 0:22

Jak dla mnie wystarczy to, co już w Belgii przerobiono. Ichniejsza izba pracy Copiepresse w zeszłym roku przeforsowała takie prawo – albo G. zapłaci albo nie ma prawa do prezentowania w wynikach belgijskiej prasy. Po miesiącu zrezygnowali z egzekwowania tegoż. Okazało się, że gazetom dramatycznie spadł ruch i tym samym… przychody z reklam oraz płatnych treści.

Myślę, ze to kończy dyskusję – przynajmniej jak na razie.

Sebastian Miśniakiewicz 2 grudnia 2012, 0:34

Jacek, o Belgii nie słyszałem :)
Dlaczego zatem Francuzi i Niemcy próbują – liczą, ze jako większe państwa dadzą radę „złamać” Google???

JacekD 2 grudnia 2012, 0:40

Podaję na odpowiedzialność wyborcza.biz. Artykuł z 30 listopada „Google’u, płać! Wydawcy prasy kontra amerykański koncern” :)
Za nowymi pomysłami są głównie wydawcy i urzędnicy. Już np. IT Bitkom, niemieckie zrzeszenie branży teleinformatycznej, jest pełne wątpliwości. Instytut Maxa Plancka wprost wskazuje na to, co już spotkało Belgów. Więcej w artykule. Nie daję linka, bo nie wiem, czy byś sobie życzył :)

Sebastian Miśniakiewicz 2 grudnia 2012, 7:25

Jacek, u mnie się dyskutuje, więc …. sam daje linka :) – http://wyborcza.pl/1,75248,12951196,Google_u__plac__Wydawcy_prasy_kontra_amerykanski_koncern.html
Świetny artykuł.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *