22 maja 2017 | Aktualizacja: 12 października 2019
Optymalizacja stron

Od pewnego czasu daje się obserwować w wypowiedziach w różnych dyskusjach w Internecie “tarcia” na linii seowiec (osoba odpowiedzialna za optymalizację strony pod kątem wyszukiwarki Google) a ux-owiec (osoba, która dba o to, aby serwis był przyjazny dla użytkownika tak, aby konwertował zgodnie z intencją właściciela – czyli np. w przypadku sklepu dokonywał zakupów) dotyczące tego, jak ustawić stronę Klienta.

Pierwsza osoba z reguły zawala niekiedy serwis tonami bełkotu, którego nie ma się zrozumieć – mimo, że jest napisany w języku polskim :)  – utrzymując, że tak ma być.

Druga osoba doprowadza pierwszą do palpitacji serca, sugerując usunięcie z niej wszystkich elementów, od których zależy pozycja serwisu w Google. Oczywiście także i ona informuje właściciela strony, że wie, co robi !

Czy jest się czym przejmować?

Seowiec i UXowiec żyją w innych światach

System rezerwacji wizyt online dla Twojego gabinetu, salonu, klubuTestuj przez 30 dni !

I tak, i nie.

Strona zoptymalizowana maksymalnie pod Google niekoniecznie będzie dobrze konwertowała – witryna może wyglądać beznadziejnie, ale znajdzie się wysoko w wyszukiwarce, dając właścicielowi sklepu satysfakcję z tego, że jest pierwszy na jakąś konkurencyjną frazę, podczas gdy konkurent będzie “zamykał stawkę” w TOP10.

Sprowadza się do w praktyce do tego, że wiele sklepów opisuje swoje kategorie nie pod kątem użytkowników, ale Google, co sprowadza się niekiedy do takich patologii, jak kilka ekranów tekstów o bluzkach czy zabawkach z drewna. Potencjalny Klient nie tylko nie czyta tych bzdur, to jeszcze nie widzi produktów, ponieważ znajdują się one kilka ekranów poniżej.

Z kolei taka sama strona, ale maksymalnie zoptymalizowana pod kątem wszechobecnego obecnie w mediach UX, spadnie na pewne frazy w wynikach wyszukiwania – co w dobie powszechnego “zainteresowania”  właścicieli sklepów różnego rodzajami rankingami pozycji, powód do smutku i frustracji.

Co zatem zrobić – jak zoptymalizować swoją stronę, aby i wilk był syty, i owca całą? Należy znaleźć złoty środek, który wypracowuje się mozolnie miesiącami; a niekiedy należy dokonać w stosunku do promocji swojej strony w Google zmiany o 180 stopni.

Case

Proszę bardzo – moja strona firmowa.

Po latach zaniedbań, wynikających z konieczności skupienia się na różnych projektach (nie piszcie nic w komentarzach o szewcach :) postanowiłem ją nie tylko w końcu ustawić pod komórki i przyspieszyć, ale i dodatkowo …. “zepsuć” – czyli nie skupić się na kwestiach związanych z SEO, a zrobić ją bardziej przyjazną dla użytkownika odwiedzającego stronę kogoś, kto świadczy usługi marketingu w wyszukiwarce Google.

“Odpuściłem sobie frazy” – takie jak pozycjonowanie kraków; a ostatnio, w przypływie “szaleństwa” nawet “Kraków” zniknęło z Title oraz H1.

Efekty?

Jeżeli chodzi o pozycje – strona pod frazę pozycjonowanie kraków jak widzę jest w okolicach TOP100

Czyli efekty są stricte in minus.

Jeżeli chodzi o wygląd strony, na którą trafiają osoby z mojego bloga, czy kwestie optymalizacyjne, włącznie z przejściem na https – mega.

Tutaj efekty są in plus.

Czy żałuję?

Tak – tego, że tak późno ją odświeżyłem. Bo czego innego mam żałować – pozycji na frazę, której nie szuka Klient, a seowcy sprawdzający pozycje? :) Będąc lata temu pierwszy na “pozycjonowanie kraków” potrafiłem mieć dla frazy wyszukiwanej dziennie kilkaset razy wejść na stronę w ilości ZERO.

Czy coś zatem straciłem, poza “wizerunkiem branżowym”? :)

Komentarz
Sebastian MiśniakiewiczAutor bloga,
specjalista od SEO

Nie każdy może “chcieć zepsuć stronę” – podjęcie takiej decyzji wymaga zgrania wielu elementów, wśród których optymalizacja strony pod Google jest tylko jednym z nich. Podejmując decyzję należy pamiętać o tym, co jest celem, dla którego powstała nasza strona – i dążyć do tego, aby był on jak najlepiej realizowany.

Chcesz zwiększyć widoczność Twojej strony w Google? Umów się ze mną na 15 minut bezpłatnych konsultacji. Sprawdzę na czym stoimy i co mogę dla Ciebie zrobić





    SEBASTIAN
    MIŚNIAKIEWICZ
    Autor bloga,
    specjalista SEO
    Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

    Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.

    GD Star Rating
    loading...
    Uxowiec chce usuwać teksty zoptymalizowane pod kątem SEO

    4.7109

    OPINIE I KOMENTARZE

    Adam 23 maja 2017, 23:53

    Również uważam, że trzeba najpierw przygotować witrynę dla użytkownika, a wymagania seo powinny być na drugim miejscu…można zrobić to w następujący sposób: najpierw informacje dla użytkownika, pod spodem informacje dla wyszukiwarki – mówię tutaj oczywiście o sytuacji, gdy można czerpać ruch tylko z wyników Google. Dochodzi również odpowiednie rozłożenie elementów.

    Sebastian Miśniakiewicz 24 maja 2017, 8:28

    Jakieś rozwiązanie jest – jednak przyznasz, że nie wygląda to profesjonalnie, jak masz słowotok, z wyboldowanymi wyrażeniami, z boku i dołu strony :)

    Adam 24 maja 2017, 9:03

    Przyznam. Chociaż trzeba dążyć do rozwiązania idealnego, to nie zawsze można je znaleźć.

    Skomentuj

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Inne wpisy z tej kategorii