Branża SEO, Etyka branży SEO, Filtry, bany

Tomasz Wieliczko, twórca e-Weblink’a, przyznaje się do depozycjonowania konkurencji

Kajdanki za depozycjonowanie?Dzisiaj wpadł mi w oko artykuł autorstwa Tomasza Wieliczko pod tytułem „Depozycjonowanie stron jest takie proste„. Po lekturze tego krótkiego, ale jakże konkretnego, wpisu zastanawiam się, czy autor trochę aby nie przesadził. Lub – czy pisał ten artykuł w pełni świadomie.

Jestem po wstępnej analizie prawnej, z której wynika, że praktyki, które polegają na celowym szkodzeniu innym stronom, podpadają pod paragraf. Ponieważ jednak owa analiza padła w niezobowiązującej rozmowie po zaznajomieniu się z powyższym wpisem mam zamiar poprosić o pełną analizę prawną „problemu depozycjonowania”, którą, jak tylko uda mi się uzyskać, przedstawię na blogu.

Już nie raz i nie dwa razy pisałem o tym, że niedopuszczalną rzeczą jest, aby systemy wymiany linków były dostępne dla kogoś, kto chce „uwalić swoją konkurencję”. W Polsce Internet niestety nadal jest słabo regulowany, co stwarza szerokie pole do popisu róznego rodzaju kombinatorom, na czyich praktykach od czasu do czasu cierpia uczciwi przedsiębiorcy/właściciele stron.

Twórca e-Weblinka już dawno temu na napisał wprost, że aby ukryć swoje działania pozycjonerskie należy linkować całe TOP10, czy nawet TOP20, ponieważ dzięki takim praktykom jest duża szansa, że Google nie zareaguje – ponieważ musiałoby zafiltrować całe TOP10/TOP20.

Linkowanie siebie i konkurencji e-Weblinkiem

Tok rozumowania jest jak najbardziej logiczny, nie powiem – ale pisanie publicznie takich rzeczy

Parokrotnie przeprowadziliśmy prosty test, pozycjonujemy konkurencję jakbyśmy sami się pozycjonowali na 10 może nawet 20 głównych fraz, pozycjonujemy konkurencję swl’em rotacyjnym lub stałym a najlepiej tym i tym, dodajemy do katalogów czyli przeprowadzamy klasyczne pozycjonowanie stron i po 3 miesiącach piszemy spam raport, ewentualnie zadajemy głupie pytanie na grupie google, chociaż spam raport przeważnie większości działa.

to moim zdaniem albo zapędzenie się autora, albo nieświadomość konsekwencji takiego oświadczenia.

Opisywałem ostatnio próbę wywarcia wpływu ma moją stronę, a potem, jak się okazało – także i na mojego bloga. Osoba, mieniąca się „prawdziwym pozycjonerem” próbowała wmówić mi, że zepchnęła moją stronę firmową pod „audyt SEO” z TOP10. Jak się okazało wahnięcie było 5-godzinne – po czym strona wróciła z powrotem na swoje pozycje. Spadek o 3 oczka nie traktuję jako spadku. Ostatnio sporo dzieje się w algorytmie :)

Aby ukrócić takie zapędy ze strony „świadomej konkurencji’ w stosunku do młodych stron – wiadomym jest, że nowej witrynie można łatwo w miarę (jeszcze) prosto zaszkodzić, a sam proces usuwania linków jest (jeszcze) trudnym procesem i czasochłonnym – opisałem procedurę blokowania swojej strony w najbardziej znanych systemach i giełdach wymiany linków. Wysłałem zapytania do kilkunastu systemów wymiany i giełd linków. Już wtedy oświadczenie firmy e-weblink rzuciło mi się w oczy – jako jedyni utrzymywali, że jest to niemożliwe. Przypomnę to oświadczenie, które zamieściłem we wpisie

Z doświadczenia muszę jednak powiedzieć, że jak na razie nie spotkałem się z ani jednym przypadkiem linkowania przez konkurencje zgłaszanych stron. Przychodzą mi na myśl dwie możliwości takiego stanu rzeczy. Po pierwsze szkodliwe linkowanie odbywa się w innych systemach (co raczej jest mało prawdopodobne), po drugie jest możliwe, że jest to doniesienie wyssane z palca i jest wytłumaczeniem dla zawirowań w wynikach wyszukiwań Google.

No i wyszło szydło z worka – okazało się, że ten komunikat był zwykłym kłamstwem.

Przypomnę, że aby zaszkodzić dobrej witrynie należałoby „zebrać znaczne siły”. SEOMoz był poddany takiemu zmasowanemu atakowi ze strony osób zajmujących się BHS. OK – dostali powiadomienie o nienaturalnych linkach – ale czy takie działanie cokolwiek udowodniło? Algorytm to algorytm – każdy może „zejść na manowce” i zacząć korzystać z SWLi, dlaczego ma byc chroniony przed filtrem bardziej niż młoda witryna? Ostatnio coraz częściej widzę na polskim Forum Google strony, które nagle zaczynają korzystać z jakiegoś systemu i nagle notują spadki. Są to nie tylko nowe strony – także i te już istniejące od kilku lat. No cóż, przecież to logiczne – jak właściciel nic nie robił przez lata i nagle kupił sobie linki w Seopilocie czy Prolinku czy innym systemie – to ich nagły przyrost jest normalnym zjawiskiem? Bez przesady.

Nie tak dawno opisywałem sytuację, jak to osoba wyszła z filtra, w który wpadła dzięki działaniom „specjalistów od depozycjonowania”. Jak zobaczycie we wpisie można wyjść z filtra w prosty sposób. Karramba – pod takim nickiem wystąpiła ta osoba na Forum Google – po prostu napisała, że to nie jej działania spowodowały nałożenie filtra. Opisała to w prośbie o ponowne rozpatrzenie. Co się stał? Filtr został zdjęty.

Niemożliwe? To, co nie może się zmieścić w głowie komuś, kto używa SWLi do „depozycjonowania” to fakt, że jak domena jest dobrze prowadzona, to takie śmieci od razu wychodzą – i łatwo można nad nimi zapanować. Co innego, jak ktoś sam z nich korzysta, a potem „płacze”, że konkurencja „uwaliła mu stronę”. Nie raz i nie dwa widziałem takie wpisy na Forum – jak przeczytałem dzisiaj niektóre były autorstwa pracowników firmy Xann.

Dopóki Google nie odpali narzędzia do usuwania wpływu złych linków na naszą stronę nadal od czasu do czasu będą miały takie sytuacje. No chyba, że ktoś w końcu wytoczy proces jakiemuś systemowi i rynek sam się oczyści. Czemu kibicuję.

——

Zgodnie z informacją, którą znalazłem na Sprawnym, którą musiał autoryzować autor wpisu, Tomasz Wieliczko w 2011 był właścicielem e-weblinka.

Xann Tomasz WieliczkoJednak na stronie firmy Xann znajdziemy tylko informację o tym, że jest on twórcą systemu wymiany linków e-weblink.com, nie właścicielem.

Twórca bardzo popularnego w Polsce systemu wymiany linków e-weblink.com.

Zgodnie z CEIDG firma jest zarejestrowana na całkiem inna osobę, która nie pojawia się na stronie firmowej w dziale kontakt.

GD Star Rating
loading...
Tomasz Wieliczko, twórca e-Weblink'a, przyznaje się do depozycjonowania konkurencji, Tomasz Wieliczko, twórca e-Weblink'a, przyznaje się do depozycjonowania konkurencji, 5.8 out of 10 based on 20 ratings Tomasz Wieliczko, twórca e-Weblink'a, przyznaje się do depozycjonowania konkurencji

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

beniamin 16 października 2012, 21:40

napisz jeszcze na policję i zgłoś do urzędu skarbowego…

jak nie chcesz zostać sam na podwórku, to zastanów się czasem co piszesz

Sebastian Miśniakiewicz 16 października 2012, 22:21

Ja nie muszę pisać – ale znam trochę ludzi, którzy zrobiliby to na pewno. Jak prowadzisz firmę, musisz mieć twarde litery. Jak ktoś Ci się dowala do kasy, możesz być albo d…ą i nic nie robić, albo pokazać cwaniakowi, gdzie jego miejsce w szeregu.

Sebastian Miśniakiewicz 16 października 2012, 22:22

Możesz rozwinąć kwestię „podwórka”? Mam być wazelinką, tak? :) Bo tak to zrozumiałem. Sorry – ja mam zawsze własne zdanie. Nie będę cytował, kto w branży nie ma – osoby, które czytają bloga doskonale wiedzą – i to mi wystarczy.

Rafał 16 października 2012, 21:55

Dlaczego zawsze i za wszelką cenę bronisz google?

Sebastian Miśniakiewicz 16 października 2012, 22:15

Nie bronię Google nigdy za wszelką cenę. Jak mam wątpliwości, to piszę – a że jestem inny i te wątpliwości nie wszystkim się podobają, bo jako chyba jedyny potrafię napisać coś, co dla kogoś nie jest wygodne – to już nie mój problem.
Przypieprzanie komuś linkami to nie jest coś normalnego. Chociażby dlatego, że, jak wykazałem, tego nie zaobserwowali – nie widzisz naprawdę, o co chodzi o wpisie?
Szukając informacji do artykułu znalazłem wskazówki Zgreda, w wątku sprzed lat, odnośnie dyrektyw unijnych, które takie działania mogą łamać.
I dalej uważam, że w końcu ktoś się dobierze do SWLi. Nie mam nic do nich – ale jak ktoś tworzy system to powinien go uszczelnić i nie dopuścić do tego, aby linki wychodziły do stron osób trzecich. Koniec, kropka.

Wilk 17 października 2012, 8:03

Z jednej storny bronienie Google jest śmieszne. Z drugiej o depozycjonerach można powiedzieć jedno: wzieliby się za pracę nad własnymi witrynami (choćby i SWLem) zamiast szkodzić konkurencji.

I dalej:
– Seba, Ty z jednej storny potępiasz spamowanie, a z drugiej to co robiłeś na PiO to faktycznie było spamowanie (w znaczeniu potocznym: link i żadnej treści dodanej).
– Z drugiej ciekawym jest, że te same osoby, które bronią depozycjonowania jak słyszą o spamreportach to wołają, żeby odwalić się od stron konkurencji i wziąć do własnej roboty.

Sebastian Miśniakiewicz 17 października 2012, 8:21

Wilk, dawałem skrót – jedno zdanie, ale zawsze – odnośnie największego newsa. Sorry, ale forum to forum – na nim nie pisze się wpisów na 5000 zzs. Zauważ, że np. Rogal wrzucił też linki do newsa o narzędziu do usuwania linków – i co – źle zrobił? Miał streścić cała konferencję na PiO? Bez jej :)
Widze, że dodał do mojego wpisu – zaraz zobaczę, czy ktoś go za to nie objechał…

Co do drugiej kwestii – masz czarno na białym dowód, że właściciele robią, co chcą. Zobacz na komentazre na G+ – Namo ma kilka spraw w stosunku do e-Weblinka. powoli ludzie zaczynają dochodzić swoich spraw. Jak napisał blokowali, i owszem, jego domeny, ale tylko do czasu, aż ktoś z dużą ilością gotówki, nie spowodował „ręcznego odwieszenia blokady”. Nie uważasz, że to SPORA przesada???

Wilk 17 października 2012, 8:52

Tylko różnicą jest raz dodać linka, a robić sobie z forum coś w rodzaju rssa. Jeśli tak mocno stawiasz na białe, a nie szare seo, to bądź w pełni konsekwentny. Jak zaczynałeś pisać teog bloga, to w wielu kwestiach można się było z Tobą nie zgadzać, ale używałeś argumentacji, tu jest tylko usprawiedliwianie się ;) I dokładnie ta sama zasada konsekwencji powinna obowiązywać drugą stronę dyskusji.

Sebastian Miśniakiewicz 17 października 2012, 8:55

O rany, jak mam napisać to, abyś uwierzył? jakoś Beerbantowi nikt nie zarzuca, że wrzuca czasem linki do bloga bez żadnego zdania. Inni to samo. Wiem – po prostu byłem niewygodny i tyle – już się z tym „pogodziłem” :)

Kapsel 17 października 2012, 15:00

skoro jest ekspertyza, to zaraz zrobimy pozew zbiorowy, że spamujesz PiO ^_^

Sebastian Miśniakiewicz 17 października 2012, 15:14

Czas przeszły – chociaż kto wie, co będzie w przyszłości. jedno jest pewne – nie mam w zwyczaju „przyklaskiwać” „grupie trzymającej władzę” – aż się prosi, aby użyć sformułowanie „klakierom” :) Wiesz, najlepsze jest to, że ktoś zarzuca komuś coś, co sam robi. W dodatku zapominając, co to jest Forum.
Mówię i pisze zawsze to, co myślę. A że komuś to się nie podoba, to już nie mój problem – niech nie daje podstaw do tematów i tyle.
Wykazałem totalną ignorację regulaminu oraz bezsensowne zacietrzewienie osób, w tym tych znanych w branży jako specjaliści. To, co cieszy, to fakt, że przy tej okazji pokazali swoje prawdziwe oblicze. To się kiedyś przyda…

Kapsel 19 października 2012, 10:23

proponuję, żebyś wystartował na rzecznika rządu, bo idealnie wywijasz się z tematu atakując innych o rzeczy niepowiązane bezpośrednio z omawianą kwestią :)

Sebastian Miśniakiewicz 19 października 2012, 11:28

Polityka jest be. Jak coś, to swoja partia :)

Cezary Lech 17 października 2012, 15:43

Sebastian, domagasz sie linkow np. z tego miejsca (podstrona stworzona przez kogoś w firmie, nawet nie wiedzialem ze istnieje) a jednoczesnie sam wrzucasz na prawie wszystkie linki wychodzace na swoim blogu atrybut nofollow. Czy SprawnyMarketing.pl, forum.optymalizacja.com sa Twoim zdaniem za mało wartościowe na linka dofollow?

Sebastian Miśniakiewicz 17 października 2012, 18:06

Cezary, przesadzasz. Pewnie masz na myśli Sprawnego. No ale trzeba przyjąć pewne fakty „na klatę”, a nie próbować mnie sprytnie atakować :).
Po pierwsze – podstawowa zasada: jak generalizujemy to podpieramy to faktami. Linki nofollow wrzucam tylko do paru serwisów – np. PiO – do innych daję dofollow. Proszę nie pisz „prawie wszystkie” – nie uznaję uogólnień/ściemy. Czytelników tego komentarza zachęcam do sprawdzenia np. 10 ostatnich wpisów na moim blogu i porównania ilości linków dofollow i nofollow – oraz zobaczenia, kto dostaje linki nofollow.
Po drugie – nie będę dawał dofollow do wpisu sponsorowanego u Ciebie odnośnie np. reklamy Seopilota. Jak napiszesz na Sprawnym dobry artykuł i o nim wspomnę, to na pewno link będzie dofollow :).

Co do „domagania się” o linka – zwróciłem uwagę na tę stronę, bo sam czytasz mojego bloga, więc mnie to po prostu zdziwiło, że nie ma odnośnika i tyle. Ale rozumiem – pewna grupa trzyma się razem :)

BTW – komentarz
———————————–
No, +Cezary Lech mojego bloga czytasz, ale już się go nie podało :) – http://jestklient.pl/baza-wiedzy/e-marketing/jak-powstaje-ranking-wynikow-organicznych/. Nieładnie….
———————————–

nie uważam, aby był domaganiem się. Mam na tyle dobry serwis, że nie muszę żebrać o linki. Jak ktoś chce, to linkuje.

Przy okazji, jak już wrzuciłeś taki „zaczepny” komentarz na moim blogu, niech się czytelnicy dowiedzą, że nie tak dawno skopiowałeś bez mojej zgody podsumowanie z jednego (czy dwóch, już nie pamiętam) HO z Johnem. Po prostu skopiowałeś i tyle – i zrobiłeś sobie moim kosztem newsa na blogu. Prowadząc serwis internetowy od dłuższego czasu powinieneś wiedzieć, że takich rzeczy się nie robi. Po mojej dopiero interwencji dałeś odnośnik. Tak się nie robi

Reasumując – u mnie odnośnik jest zawsze:
a) dofollow – do dobrego serwisu,
b) nofollow – do artykułu/serwisu, co do którego mam wątpliwości – bo np. strona nie podoba mi się pod kątem Wskazówek Google dla Webmasterów. A na pewno, jak wpis jest sponsorowany i wytykam w nim błędy/niedomówienia.

kubiq 18 października 2012, 20:07

Myślę, że będzie problem w udowodnieniu winy, zwłaszcza że trzeba udowodnić szkodę. A jak udowodnisz, że takie i takie działanie spowodowało taką a taką szkodę, jak algorytm jest tajny ? Ale temat jest ciekawy, czekam ta Twoją ekspertyzę prawną.

Sebastian Miśniakiewicz 18 października 2012, 22:09

Też jestem ciekawy. Pytanie, dlaczego chciano ode mnie na piśmie, że zrzekam się dochodzenia odszkodowania przy próbie zdepozycjonowanie bloga? Myslę, że „coś w tym jest” – i nawet druga strona o tym wie. Tym bardziej chcę zobaczyc, jak to wygląda prawnie – będę miał info, dam znać :)

kubeq23 19 października 2012, 11:34

Ciężka sprawa z udowodnieniem szkody, ponieważ algorytm jest tajny, więc jak ustalić wartość spowodowanej szkody jak nie wiadomo czy spadek pozycji był spowodowany depozycjonowaniem? Ale temat jest wg mnie bardzo ważny, zwłaszcza że panuje teraz atak durnych nastolatków tzw. „prawdziwych pozycjonerów”, którzy mimo wszystko mogą zaszkodzić.

Sebastian Miśniakiewicz 19 października 2012, 12:14

Otóż to. Ale jak prawnik wygrał ze Stalexportem – nie chciał płacić 100% za przejazd remontowaną autostradą – to znaczy, że trzeba być cierpliwym i umieć dobrze coś udowodnić/uzasadnić :)

Łukasz 24 października 2012, 12:27

Jeśli można usuwać w Google Webmaster Tools linki prowadzące do stron, to czy webmasterzy witryn zaspamowanych z top 10/20 usuną te linki i oznaczą jako spam nie ukróci takiego procederu z danego SWL-a ( w końcu algorytm dostanie informacje od wielu „zaufanych” witryn o spamie) ?

Sebastian Miśniakiewicz 24 października 2012, 13:10

I to jest moim zdaniem coś, co jest najważniejszego w tym narzędziu. Już to niektórzy zresztą szybko wyłapali i wręcz piszą, aby nie zgłaszać nic do Google za jego pośrednictwem.
Ja zgłosiłem :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *