Filtry, bany

Tablica.pl – Allegro idzie na wojnę z Google. Czy słusznie?

Kilka dni temu ukazał się w Wyborczej artykuł pod tytułem „Allegro wypowiada wojnę Google„. Jak powiedział na jego łamach szef grupy Allegro Hein Pretorius

Nieuczciwe praktyki Google’a związane z wyszukiwarką to dziś największe wyzwanie dla całego rynku internetowego. Każdy sądzi, że internet to synonim wolnego rynku, ale 90 proc. ruchu kontroluje tu jedna firma. Bez przejrzystych zasad.

Moim zdaniem Pan trochę się zagalopował.

Po pierwsze – nikt nikogo nie zmusza do używania wyszukiwarki Google. Czesi mają nie tylko Google, ale i Seznama, Rosjanie – Yandexa. A że Bing nie kwapi się, aby bardziej promować się w Europie – to już inna sprawa. Google ma inna politykę co do promocji swoich usług. A my mamy wolny rynek i Google możemy używać … albo i nie.

Jest jeszcze jedna rzecz. Coraz częściej widzę, jak różne aplikacje próbują „narzucić nam” przy okazji instalacji używanie innej wyszukiwarki (uczynienia ją domyślną). Kiedyś kilka razy się na to złapałem i zmieniłem Google na Ask’a – teraz uważniej klikam „Dalej” instalując nawet wtyczki do Firefoxa. To tylko kilka przykładów, które pokazują, że nie tylko Google istnieje na świecie.

Po drugie, najważniejsze – jak się korzysta z jakiegoś produktu, to trzeba najpierw przeczytać instrukcję obsługi, a potem narzekać, że sprzęt się zepsuł…

Problemy z widocznością Tablicy w Google ciągną się od maja br., kiedy to wyszukiwarka zafiltrowała kilka dużych serwisów – m.in. operatora sieci komórkowej Play czy Banku Millennium – za promowanie swoich serwisów w sposób niezgodny z tzw. Wskazówkami Google dla Webmasterów. Sprawę Tablicy jakiś czas temu bardzo dobrze przedstawił Tomek na swoim blogu wskazując przykłady łamania przez serwis w/w Wskazówek. Ponieważ sprawa się zaogniła (zapowiedzi o wojnie to już „nie przelewki”) postanowiłem na nowo przyjrzeć się tematowi, aby zobaczyć, czy coś się zmieniło – i o co w tym wszystkim może naprawdę chodzić.

Po ukaraniu Tablicy przez Google filtrem agencja dotPR przesłała oświadczenie, które możemy znaleźć na tej stronie. Znajdziemy w nim m.in. taki oto fragment, który moim zdaniem pokazuje w czym może leżeć problem.

Widget można pobrać w momencie zakończenia procesu dodawania ogłoszenia jak również w Mojej Tablicy w menu ogłoszenia. Z naszych obserwacji wynika, że zdecydowana większość osób korzystających z widgetu promuje na swoich stronach swoje własne ogłoszenia.

O co tutaj chodzi?

Otóż we własnym serwisie możemy umieścić widżet reklamujący Tablicę (przykłady zastosowań poniżej – grafiki). Jest tylko jedno ale – wraz z generowaniem widżetu generują się linki wewnętrzne do serwisów Tablicy. Tomek pokazał w swoim wpisie czarno na białym, jak Tablica „obchodzi” Wskazówki Google dla Webmasterów, wrzucając w widżety linki pozycjonujące.

Zobaczmy – linkowanie frazy „Ogłoszenia Szczecin” przy okazji halek, suwnic i kurtek nie jest naturalne…

Widżet reklamy Tablica.pl

Tak było wcześniej. Jednak, jak sprawdziłem własnie, taka sytuacja nadal ma miejsce. Nie trzeba długo szukać w Internecie, aby znaleźć widżety Tablicy skonstruowane niezgodnie ze Wskazówkami Google dla Webmasterów. Np. w serwisie http://www.zgorzelectv.pl/ mamy taką sytuację

Linkowanie Tablicy z widżetów

Uwagę zwracają ujęte w czerwone ramki linki. Linki są dofollow, w dodatku Psy nie są tematycznie związane z imprezą weselną. Ewidentnie widać, że są to linki pozycjonujące.

Opisywałem kiedyś sytuację, gdzie osoby używały widżet niezgodnie ze sztuką – a mianowicie przerabiały kod widżetu w taki sposób, aby ukryć w nim linki pozycjonujące. Moim zdaniem tutaj mamy także do czynienia ze złamaniem Wskazówek Google dla Webmasterów – wprawdzie linki nie są ukrywane, to jednak sposób ich zamieszczenia nie jest naturalny.

Podziwiam Allegro za odwagę pisania o tym, jakie to Google jest złe w sytuacji, gdzie czarno na białym widać, że dział odpowiedzialny za działania SEO nie zna do końca zasad, jakie rządzą wyszukiwarką. Przypomina mi to sprawę IAI kontra Google, o której pisałem na blogu. Było głośno w mediach, dział PR mocno się postarał:

Do pełnomocnika IAI S.A. w sprawie przeciwko Google Poland sp. z o.o. wpłynęło dzisiaj postanowienie sądowe udzielające IAI zabezpieczenia roszczenia o zaprzestanie naruszania dóbr osobistych przez Google oraz usunięcia skutków naruszenia

Działo się to  w wakacje. I … jest cicho. IAI nie kontynuowało sprawy, nie złożono pozwu, sprawa trafiła do kosza. Napisałem emaila do IAI z prośbą o informację w przedmiotowej sprawie, ponieważ osoby pytały się mnie, co się dalej dzieje. Bez rezultatu – nie dostałem od IAI nic, co mógłbym opublikować. A szkoda. Chociaż… może tak miało być? W świadomości ludzi zapadło, jakie to Google jest złe…

Wracając do Allegro – co może zrobić firma w sprawie Tablica.pl? Rozwiązanie jest proste. Są dwie możliwości.

Pierwsza – Tablica nadal kombinuje z widżetami jak to robi obecnie i filtr bierze „na klatę” –  i nie żali się na wyszukiwarkę. Juz pomijam tutaj fakt, że  linki wewnętrzne nie są nadal dobrze widoczne (chociaż za takie rzeczy raczej filtrów się nie dostaje)

Druga – aby być w zgodzie z Google Tablica robi porządek z widżetami. Tematu by nie było moim zdaniem, gdyby w stopce widżetu znalazł się link o anchorze „Tablica” czy „Tablica.pl”. Google robi tak samo w swoich widżetach – zatem na 100% jest to dobre rozwiązanie.

W Tablicy nie podoba mi się jeszcze jedna rzecz. Przy linkowaniu wewnętrznym używamy linków dofollow – o tym wie każdy, kto zajmuje się SEO. Dlaczego zatem te linki w serwisie są …  nofollow?

Tablica linkowanie wewnętrzne - linki nofollow

Moim zdaniem jest to nieumiejętna próba wyjścia z filtra. Otóż osoby, które zamieszczały ogłoszenia w serwisie kopiowały je, a następnie wklejały do innych serwisów ogłoszeniowych. Z racji faktu, że Tablica wstawiała mało wyraźne” linki wewnętrzne w treść ogłoszeń (co dalej robi) nic dziwnego, że nie zwracano na to uwagi i Tablica w krótkim czasie pozyskała sporą ilość odnośników – co doprowadziło do nałożenia na stronę filtru przez Google. Sprawę rozwiązano wstawiając nofollow – ale … to nie rozwiąże problemu ogłoszeń, które są gdzieś w Sieci, a które linkują do Tablicy! Owszem, zapobiegnie to podobnym przypadkom w przyszłości, ale Panowie i Panie z Tablicy – takie linkowanie wewnętrzne szkodzi serwisowi. Ile pary idzie „w gwizdek” !!! A wystarczy tylko rozwiązać kwestie linkowania w inny sposób…

Przy potencjale grupy Allegro Tablica.pl bez żadnego problemu musi być wysoko. Dziwię się, że „jeszcze na to nie wpadli”. Sugeruję firmie zamiast wątpliwej jakości działań PRowych wziąć się do pracy i zrobić absolutne minimum, tzn.

1) Poprawić kwestię widżetów

2) Linkowanie wewnętrzne rozwiązać w inny sposób (trochę kreatywności trzeba wykazać)

3) Użyć narzędzia do usuwania linków (aby usunąć przyczyny nałożenia filtru za nienaturalne linki przychodzące)

I powinno być po problemie.

Wypowiedzi pracowników Allegro w stylu

Jeśli my nie wystąpimy otwarcie przeciwko Google’owi, nikt tego nie zrobi – mówi Allegro. Jedna z największych firm e-handlu w naszym regionie dołączyła niedawno wraz z Nokią i Oracle’em do koalicji FairSearch.org, która lobbuje przeciwko Google’owi. Przekonują, że amerykański koncern wykorzystuje wyszukiwarkę, by sprzątać z rynku konkurentów, i tłamsi innowacje.

są moim zdaniem nie do końca szczere. Dlaczego firma nie informuje, że łamie Wskazówki, a jedynie utrzymuje, że

kara jest zupełnie niesłuszna.

Na Antywebie można znaleźć wypowiedź Grzegorza Marczaka

Miałem ostatnio okazję porozmawiać z Tomkiem Drożdżyńskim (odpowiedzialnymi min za serwisy ogłoszeniowe grupy) na temat ich sytuacji, dodam że tablica.pl nie wróciła jeszcze do wyników wyszukiwania. Tomek w rozmowie twierdził, że w tym momencie są bezradni. Nie mogą spełnić żądań Google ponieważ nie korzystali przy tablica.pl z agresywnych metod pozycjonowania typu SWL.

Przecież to nie ma najmniejszego sensu. Może czas zamówić audyt działań SEO serwisu – albo zmienić firmę SEO? Przypomnę bowiem, że mamy coś takiego jak publiczne SWLe (przy których „tkwi” Tablica, słusznie jak się domyślam utrzymując, że ich nie używała) oraz prywatne – którymi de facto są linki na widżetach. W sumie, jak na to popatrzyć, to obie strony mają rację. Tablica – utrzymuje, że nie korzystała z SWLi (prywatnych), Google – Tablica używa nadal SWLa (prywatnego). Kto ma zatem rację? odpowiedź pozostawiam czytelnikom :)

Tak się zastanawiam, dlaczego zamiast dbać o przychody firma woli się „przepychać” z Google.  Wnioski szefostwo Tablicy niech wyciągnie samo.

GD Star Rating
loading...
Tablica.pl - Allegro idzie na wojnę z Google. Czy słusznie?, Tablica.pl - Allegro idzie na wojnę z Google. Czy słusznie?, 5.8 out of 10 based on 11 ratings Tablica.pl - Allegro idzie na wojnę z Google. Czy słusznie?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Sebastian Miśniakiewicz 28 października 2012, 16:37

Na stronie Zgorzelca – tej, którą podaję jako przykład umieszczenia odnośników do Tablicy, zobaczcie, że widżet pogodowy ma linka „Pogoda Zgorzelec”.
Link do serwisu w stopce widżetu jest OK – ale już ten na górze nie. Nie ma co się dziwić Google, że wzięło widżety „na celownik”…

CzarynRycerzPrawdySeo 28 października 2012, 16:50

„Uwagę zwracają ujęte w czerwone ramki linki. Linki są dofollow, w dodatku chyba nie powie, że Psy są tematycznie związane z imprezą weselną”

Dobra wejdź do stopki plotek.pl i idąc twoim tokiem myślenia przeanalizujmy:
Polecamy:
Gwiazdy
Seriale
Filmy
Gry
Filmiki
Muzyka
Wyniki Lotto
Programy TV

Teraz oczekuje twojej rzetelnej analizy, zaznaczam – wyniki lotto i muzyka – czy są to tematyczne linki?
Na koniec proponuje sprawdzić jak siedzą frazy dla plotek.pl czyli wszelkiej masci dody, edyty górniak i podobne. Można? Pewnie, ale ty o tym nie wiesz i piszesz o tematycznosci.

Sebastian Miśniakiewicz 28 października 2012, 17:56

O tym, do czego nawiązałeś, była już wielokrotnie nowa. Własne serwisy możesz linkować, byleby anchory nie były za bardzo udziwnione.
Nie mylmy dwóch pojęć :) – zobacz tutaj http://www.forum.optymalizacja.com/topic/164379-allegro-pozwie-google/#entry1133755

„Ja 3 lata temu podjąłem współpracę z jednym z portali, który w swoim systemie posiada widgety. Na początku widgety były z linkiem obrazkowym nofollow, od jakiegoś czasu są dofollow – nie wiedziałem o tym, dopiero miesiąc temu się zorientowałem i kto oberwał od G. – ja, bo zawsze najpierw obrywa ostatnia strona, niby bzdura, ale na 100% wiem, że moje strony zostały uznane za zaplecze tego partnera / tym bardziej że każdy z widgetów prowadzi do innej kategorii oferty partnera. Sprawdźcie lepiej czy Wasi Partnerzy, też są wobec Was w porządku… ”

Kolejny dowód na to, że z widżetami trzeba uważać.

Łukasz Piernikarczyk 28 października 2012, 17:36

Fajny artykuł, ale nie zgodzę się z Tobą w pkt 1.
Google ma pozycję monopolistyczną i jeżeli ktoś nie będzie ich wyszukiwarki używać (bo się obraził) to dalej będzie miał pozycję monopolistyczną i dalej źródło Twojego ruchu będzie w 50-80% stanowić Google więc to jest działanie dla zasady – nic nie zmieni.
W Polsce ponad 95% internautów korzysta z Google i ok bo wyszukiwarka jest bardzo dobra.

Ale to nie oznacza ,że nie ma być komunikacji na linii google-webmaster. OK, jest z tym coraz lepiej, ale jest jeszcze dużo do nadrobienia np. to że z dnia na dzień wprowadza update, który potrafi wykosić wiele stron – zdarza się, że obrywają niewinni (lub nieświadomi) rykoszetem – zamiast zakomunikować, że za dwa tygodnie wprowadzimy update, który zrobi to i to więc jak nie chcecie oberwać zmieńcie to i to…, albo wysyłanie do webmasterów info o filtrze algorytmicznym.

Trzeba po prostu uświadomić google że nie jest oderwany od webmasterów, że jego pozycja podlega jeszcze pewnym regulacjom.

Sebastian Miśniakiewicz 28 października 2012, 17:52

Łukasz, jak byłem w Stanach w Google (TC Summit) podkreślano, że poprawie ulegnie komunikacja z webmasterami. Jak przypomnę sobie czasy PRZED i PO – to róznica jest bardzo duża.
Zobacz, ile nowych komunikatów sie pojawiło; zobacz, jak – w większości przypadków konkretnie – odpowiada John na pytania podczas HO.
I to nie tylko tych anglojęzycznych, do których nawiązuję – od pewnego czasu oglądam i niemieckojęzyczne i widze, że tam jest podobnie. Kto chce dialogu, ten go nawiąże.
Jedna rzecz się tylko nie zmieniła – najgłośniej krzyczą ci, co … najbardziej kombinują. Tak było, jest – i zapewne także i będzie.

Łukasz Piernikarczyk 28 października 2012, 17:56

Wiem, że jest różnica. Ale to nie oznacza że nie może być lepiej – po prostu mam wrażenie, że w chwili obecnej celem nadrzędnym jest walka ze spamerami i przez to google dużo manipuluje w algorytmie i zmiany są bardzo dynamiczne. Niestety czy na plus lub minus dowiadujemy się po fakcie – tak nie powinno być na partnerskich zasadach.

Sebastian Miśniakiewicz 28 października 2012, 18:28

Osobiście uważam, że dobrze, że Google tez uderza w duże firmy. Zauważ przy okazji, jak się one bronią – zamiast się przyznać do czegoś, atakują; skąd ja to znam…

Łukasz Piernikarczyk 28 października 2012, 19:30

OK – ten przypadek nie jest może dobrze rozegrany przez allegro.
Ale chodzi mi o to żeby patrzeć google na ręce, żeby nie zapomnieć, że ma monopolistyczną pozycję i że trzeba u niego się upominać o współpracę.

Mój przykład: Moja strona została ukarana (jak sądzę) pandą (powolny spadek w pozycjach, a nie nagły, więc tego nie zauważałem, przez rok) za błędy z duplicate content (błędy w htaccess i niewiedza, żeby wywalić słabe podstrony). Teraz to poprawiam, ale straciłem dużo czasu i nadal tracę, bo nie wiem czy zmiany przyniosą efekty (pierwsze poprawki wprowadziłem już 2 miesiące temu). Gdyby google nie traktowało webmasterów z góry to byłoby o wiele lepiej.

zgred 28 października 2012, 17:41

Zajebiaszczo wypunktowanie ! NIC dodać NIC ująć. Na dodatek dostali darmowy audyt – czego chcieć wiecej ?!

Sebastian Miśniakiewicz 28 października 2012, 17:49

Zaznaczam, że artykuł nie jest jakąś nagonką na kogoś – podobnie jak w przypadku IAI starałem się przedstawić sprawę z punktu widzenia dwóch stron.

Sławek 28 października 2012, 21:05

Sebastian zapomniałeś o „naturalnym” linku na wykopie w tagach z frazą „ogłoszenia” :)
Śmieszne to allegro, pójdą do sądu powiedzą „nie przestrzegamy wskazówek, które daje Google, ale to nie powód by nas karać”.
Swoją drogą ciekawe jaki ruch zbiera tablica.com z pierwszego miejsca w tej sytuacji.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 7:46

Dopisałem jedną rzecz do artykułu, rano mnie „naszło” – zauważ, co Tablica mówi o SWLach. Moim zdaniem tylko ona mysli o tych publicznych, a Google (słusznie) – o tym ich SWLu, którym są linki na widżetach.
To mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że dział SEO w Tablicy chyba nie wie, o co chodzi w tym wszystkim…

imb 28 października 2012, 22:53

Google ma swoje jasne i ciemne strony, jak każda duża firma. Dla przykładu i też aktualne – treści z ponad 100 gazet z Brazylii widoczne są w Google News. Niestety, fakt ich obecności powoduje, że do stron wydawców docierają tylko nieliczni. Google najzwyczajniej kradnie treść, wyświetla jako swoją i do tego zarabia na reklamach wyświetlanych obok nich. Żadne z wydawnictw nie zgłaszało swojego serwisu do Google News. A wiec, jak zostawię otwarte drzwi od domu to znaczy, że złodziej może wynieść wszystko bez ponoszenia konsekwencji – czyli, jak nie zablokuję strony dla Google, to może sobie robić co chce?!

Ostatnio mam nowego Klienta, który tworzy i sprzedaje własne produkty (m.in. pliki wideo). Można powiedzieć, że zarabia dzięki Google. Jednak bilans jest na granicy zera, właśnie przez Google i jakiekolwiek blokowanie strony tu nie pomoże. Co z tego, że jest pierwszy na pewne frazy, jak pod spodem jest 9 wyników, które oferują kopiowanie jego produktów za darmo. Dodatkowo, istnieją setki kopii na YouTube. A więc i samo Google niszczy jego interes. Zgłaszanie tych stron nie ma już sensu, bo w kilka dni pojawia się kilkanaście nowych, a to wszystko dzięki Google.

Google ma świetną wyszukiwarkę, wyjątkowo pomocną w wielu kwestiach. Jednak dopóki ktoś z nas nie zostanie bezpośrednio poszkodowany, nie zwróci uwagi na ogół problemu. I nie piszę tu o łamaniu zasad i wytycznych Google.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 7:48

Coś w tym jest imb, o czym poiszesz, coś w tym jest…
Jednak i w normalnym biznesie komuś ktoś może ukraść pomysł na produkt, zlecić to w Chinach – i zalać rynek tanią podróbką. No i co – no i mała firma nie ma sznas. Duża sobie poradzi.
To tylko kolejny dowód na to, że Internet robi się coraz bardziej wymagający i … że dużemu, z rzeszą prawników i środków finansowych łatwiej sobie poradzić w takich sytuacjach, jak kradziez pomysłu, czarny PR itp… Powiedziałbym, że Internet dojrzewa…

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 12:50

Imb, o tym mówiłeś? Z treści artykułu wnioskuję, że … gazety same tam weszły – http://di.com.pl/news/46765,0,Gazety_wychodza_z_Google_News_Wola_pieniadze_niz_czytelnikow_a_moga_skonczyc_z_niczym.html
A teraz wyszły, bo nie widzą korzyści – więc tematu chyba nie ma?

Dariusz Wroński 29 października 2012, 9:01

Sebastian,

To, że istnieje możliwość korzystania z innych wyszukiwarek, to, że nikt, nikogo nie zmusza do korzystania z wyszukiwarki Google nie zmienia faktu, że firma Google Inc. na rynku wyszukiwarek w Polsce ma pozycję monopolistyczną. Posiadając taką pozycję trzeba liczyć się z nałożonymi przez prawo ograniczeniami.
Zgadzam się z Tobą, i nie kwestionuję, że przytoczone przez Ciebie problemy SEO są słuszne. Występuje naruszenie wytycznych dla webmasterów ustalonych przez firmę Google. Sądzę jednak, że nie o to chodzi…

Podejrzewam, że w wytoczonej Google „wojnie” nie o to chodzi czy naruszono wytyczne ustalone przez firmę, ale o to czy Google jako monopolista takie wytyczne ma prawo ustalać.
Wiele czasu poświęciłeś linkom nofollow i dofollow. Powiedz szczerze, gdyby nie Google, gdyby nie ich wytyczne, zastanowiłbyś się chociaż raz nad tym jakiego typu link umieścić w widżecie?
Powiedzmy sobie szczerze, Google już od dłuższego czasu nie radzi sobie ze spamem. I właśnie wykorzystując pozycję monopolistyczną przerzuca na webmasterów „uszczelnianie” algorytmu.

Wspominasz o wytycznych, o ich stosowaniu. Zgoda, z tym, że o tym można by było rozmawiać, jeżeli roboty Google indeksowały by TYLKO te strony, których webmasterzy ZAAKCEPTOWALI regulamin wyszukiwarki, w tym wytyczne. Jeżeli indeksuje się wszystkie strony to NIE MOŻNA żądać stosowania się do wytycznych.
Wbrew pozorom ma olbrzymie znaczenie. Z pewnością pamiętasz czasy, kiedy to pomiędzy dwoma wyszukiwarkami trwała rywalizacja, która to więcej stron zaindeksowała.

Uważam, że wszelkie kary są nadużywaniem pozycji monopolistycznej. Owszem, algorytm nie musi uwzględniać tych elementów rankingujących, które uzna za sztuczne, ale nakładanie filtru za ich stosowanie, w większości przypadków, według mnie jest niezgodne z polskim prawem.

KAŻDY MA PRAWO KUPIĆ LINK. To sprawa przedsiębiorcy czy chce zakupić link na portalu tematycznym czy nie. Oczywiście, że dzisiaj 99% takich linków to linki pozycjonujące, ale niektórzy (ten pozostały 1%) chcą kupić link po to by zyskać ruch z serwisu na którym go umieszczają, Zabranianie tego jest ograniczeniem swobody działalności gospodarczej.

Czy Google zdaje sobie z tego sprawę? Jak najbardziej tak! Patrz wprowadzone narzędzia do usuwania linków.

Podsumowując, Google może opracowywać dowolne algorytmy rankingujące, ale nie może ograniczać działania pod groźbą kary. W myśl polskiego prawa już po posiadaniu 40% udziału w rynku podlega się ograniczeniom wynikającym z ustawy o przeciwdziałaniu praktykom monopolistycznym, Google na rynku wyszukiwarek posiada udział 95%.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 9:37

Darek, na pewno sytuacja wygląda inaczej niż rok temu. Google wprowadziło wiele nowości w swoim algorytmie, z których większość dotknęła (negatywnie) spora grupą firm – też tych większych. Google czyści swoje podwórko – ma do tego prawo. To jego wyszukiwarka, to pod kątem tej wyszukiwarki powstały SWle, giełdy linków, działa xRumer i inne narzędzia. To dzięki nim są śmieci. Czy to wina Google, czy osób, które do tego doprowadzają? Czy Google jest złe, bo stara się z tym walczyć? Nie przesadzajmy. W swoim artykule jasno wykazałem, co jest nie tak w działaniach Tablicy. Jak to napisał zgred – dostali audyt za free. Co z tym zrobią (wątpię, aby coś zrobili) – to już ich sprawa. Ja podkreślę raz jeszcze – jak to się komuś nie podoba, niech idzie do Binga, Blekko, Yandexa, Nestsprinta. Jak nie czytasz, bo nie lubisz jakiejś gazety – to kupujesz ją dalej, czytasz – i narzekasz? Czy też szukasz alternatywy? Już widzę, jak kupujesz kolejny numer :)

W SEO siedze od dawna i od dawna Google mówi, że kupowanie linków celem przekazywania PR to naruszenie Wytycznych. Im więcej mówi, tym więcej osób chce się wybić i te linki kupuje. Coraz większa rola Internetu, coraz więcej osób chce się promować. To normalna kolej rzeczy. Czy jednak zastanowiłeś się, co by było, gdyby każdy działał „zgodnie z prawem”? Gdyby szlifował jak ja swojego bloga, gdyby rozwijał stronę, a nie kupował punkty w SWlach, a potem żalił się, że dostał filtr od Google?

Ludzie nie widzą jednej rzeczy – Internet się rozwija. Juz nie wystarczy mieć strony, aby byc widocznym – trzeba mieć dobrą stronę. Nie wystarczy pisac ciekawie, aby być czytanym – trzeba pisać rewelacyjnie. Każde medium miało swój okres początkowy, wzrostu, stabilnego rozwoju. Każde medium było mniej regulowane na początku niż później. Jaki samochód kiedyś był szczytem marzeń? Ford – pod warunkiem, że był czarny. Do czego to doprowadziło? Konkurencja zauważyła, że ludzie … nie chcą czarnych aut. Gdzie jest teraz Ford – każdy wie i widzi.

Czy Google nie radzi sobie ze spamem? Z komputerami mam do czynienia od dawna, opracowywałem i wdrażałem różne systemy podczas swojego życia, w różnych firmach. Pokaż mi system w 100% szczelny. Ostatnio jeden z banków kazał Klientom sprawdzać wyciągi – bo wypłaty z bankomatów były dwa razy ksiegowane. To „normalne” – to tylko system, Darek.

Moim zdaniem spam w Google jest na granicy błędu statystycznego – a że wszędzie mówi się o tych 3% błędnych, a nie o 97% dobrych – to już taka nasza polska mentalność. Ludzie nie lubią monopoli, ok – ale dlaczego „trzymają się nadal Google”? To jest przecież chore – mieć wybór, a narzekać. Prawda jest taka, że narzekają firmy SEO, narzekają osoby związane z SEO (Pokaż mi duża agencję SEM/SEO, która przykłada się do pozycjonowania zgodnie z zasadami gry. Nie słyszałem o takiej….) oraz … firmy, które mają status quo i usprawnienia wprowadzane w tym przypadku przez Google, moga go im zburzyć. No cóż – rynek ewoluuje, w końcu jestesmy za wolnym rynkiem, czy za dyktaturą? Google wymusza od wszystkich, którzy korzystają z jego produktów coraz więcej pracy i myslenia, a jednocześnie tepi (coraz skuteczniej) kombinowanie.

Co do pozycji monopolisty to podkreślę raz jeszcze – moim zdaniem powinniśmy winić samych siebie. Czechy i Rosja dały radę stworzyć własną wyszukiwarkę. Tam jest alternatywa. Dało się? Dało! Może w końcu znajdzie się i u nas jakiś start up, który podejmie rękawicę Google. Może znajdzie się kilka – nie chodzi od razu o to, aby mieć 25% udziału w rynku wyszukiwarek. Wystarczy, że powstanie 10 wyszukiwarek, które będą miały 1-1,5% udziału w rynku. To już będzie dużo. Do tego dochodzi Bing, który w końcu będzie musiał zacząć się promować poza rynkiem amerykańskim – każda duża firma kieruje swoją uwagę wcześniej czy później na inne rynki. Mamy jeszcze Yahoo – Marisa powinna wdrożyć tam to, co wyniosła z Google. Blekko – był szum, jest cisza. Sorry – samo się nie zrobi…

Na koniec – Allegro też ma pozycje monopolisty na swoim rynku. Podnosi ceny – a jednak nadal korzystamy z jego usług. Dlaczego? o- bo 1) Przyzwyczailiśmy się 2) System bazuje na doświadczeniu wielu lat. Zna użytkowników i wie, co chcą oni otrzymać. Podobnie działa Google. Tylko, że Allegro nie oferuje nic za darmo – Gmail, Mapy, Youtube …

Dariusz Wroński 30 października 2012, 18:26

Sebastian, nie polemizuję z Twoimi sugestiami dotyczącymi SEO. Te są jak najbardziej trafne. Nie o tym piszę, ale o tym dlaczego ktoś ma się stosować do sugestii firmy Google. Twoja sugestia o zmianie wyszukiwarki jest chybiona. Doskonale znasz udział Google w rynku wyszukiwarek. Polska firma nie może się „obrazić” bo nie ma żadnej alternatywy. W PL istnieje, NIESTETY, tylko wyszukiwarka Google. Google jest monopolistą, z tym wiążą się już nie tylko czyjeś sugestie ale konkretne normy prawne, które nakładają na monopolistę ograniczenia.
Moim zdaniem Google posuwa się zbyt daleko i uważam, że w sytuacji, kiedy Google karze webmastera obniżeniem pozycji jego witryny, w szczególności nie algorytmicznym a ręcznym, dochodzi do wykorzystywania pozycji monopolistycznej. Można nieakceptowanych przez Google tricków nie uwzględniać, ale nie można karać.
Tak, wiem, to ich wyszukiwarka. Ale to także czyjaś witryna i najczęściej nie dochodzi do zaakceptowania regulaminu Google i wytycznych. Czy tak samo będziesz bronił właściciela witryny, który na swojej witrynie opublikuje regulamin o treści: „Wyrażam zgodę na indeksowanie treści witryny pod warunkiem wyświetlania jej na pierwszej pozycji w SERP”?

Wytyczne wyszukiwarek są jak najbardziej słuszne. W przypadku wytycznych Google często podpowiadają nie tylko jak robić strony, by mogły być lepiej rankingowane, ale przede wszystkim jak robić lepsze witryny. Problem jednak w tym, że działania Google najczęściej są jednostronne i bez uzyskania zgody webmastera. I tutaj dochodzimy do „zmiany” wyszukiwarki.
Nie wiem jak Ty, ale ja jak dotąd jeszcze nigdy nie wybierałem wyszukiwarki Google. Jej roboty same, bez mojego zaproszenia, bez mojej akceptacji ich regulaminów i wytycznych indeksują moje strony. Owszem, mogę ustawić noindex, tylko czy chciałbym aby i inne firmy działały tak jak Google? Czy chciałbym by przysyłały mi niezamówione towary a ja miałbym je odsyłać jeżeli sobie ich nie życzę? Nie. Myślę, że i Ty nie.

Sebastian Miśniakiewicz 31 października 2012, 8:47

„Jej roboty same, bez mojego zaproszenia, bez mojej akceptacji ich regulaminów i wytycznych indeksują moje strony. ”

Dariusz, przesadzasz. Doskonale wiesz, że wszystkie wyszukiwarki tak działają, że indeksują to, co znajdą – i CO MA BYĆ znalezione. Daj Disallow Googlebot i po „problemie”. Chodzisz ulicą – filmują Ciebie kamery monitoringu. To samo w sklepie. Chcesz siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzić? Świat się zmienia – masz do wyboru zaakceptować to, albo nie.
Jeszcze raz napiszę – masz wybór:
1) zablokuj Googlebota, pozwól innym wyszukiwarkom „hasać” po Twoich stronach – a nie narzekaj. To do niczego nie doprowadzi :)
2) Przestać używac produktów Google

„Czy chciałbym by przysyłały mi niezamówione towary a ja miałbym je odsyłać jeżeli sobie ich nie życzę? Nie. Myślę, że i Ty nie.”

Więcej spamu dostajesz na email od róznych firm i instytucji – czy to powoduje, że przestaniesz uzywac emaila?
Nie przesadzajmy z tymi towarami – sugeruję przestać szerzyć teorie spiskowe, a skupić się na rzeczywistości.

Dariusz Wroński 31 października 2012, 10:04

Sebastian, na pierwszej z brzegu witrynie. Całkowity ruch 380 632, w tym:
google / organic – odwiedziny: 309 904
kolejna wyszukiwarka
bing / organic – odwiedziny: 1 572.

Jak się domyślasz, nie jest dla mnie opłacalnym zignorowanie Google i zmuszony jestem do zaakceptowania wytycznych Google. Nie znaczy to jednak wcale, że z nimi się zgadzam. Nie znaczy to także wcale, że inne podmioty są gotowe ponosić ciężary nakładane przez Google. Z punktu widzenia walki ze spamem przez Google, ok, wytyczne są słuszne. Niestety, poza tym ograniczają swobodę działalności.
I już spieszę z najprostszym i chyba niepodlegającym dyskusji przykładem. Nie zacytuję dokładnie, ale z pewnością znane są Ci wytyczne ustalone przez Google: jeżeli sprzedajesz linki dodaj atrybut nofollow.
Wyjaśnij mi proszę, z punktu widzenia użytkownika, odwiedzającego witrynę, jakie znaczenie ma ten atrybut? Śmiem twierdzić, że żadnego, służy on tylko celom Google.
W moim przekonaniu, takiego wytyczne brzmią jak: albo nam pomożesz w udoskonalaniu wyników wyszukiwania albo nie licz na dobre pozycje w SERP. A już choćby to, w mojej ocenie, jest wykorzystywaniem pozycji monopolistycznej.

Sebastian Miśniakiewicz 31 października 2012, 10:11

Darek – gdyby ludzie nie kupowali linków, nie byłoby konieczności używania dofollow/nofollow. Nie sądzisz? :)
Chcesz doprowadzić do sytuacji, gdzie ktoś z dużą sakiewką zajmie TOPy na wiele fraz? Już widze wtedy webmasterów, którzy teraz narzekają, że wtedy by nie narzekali, że Google pozwala krezusom wykupywać sobie miejsca w TOPach. Już to widzę…
Nie bronię Google, ale też nie chcę widzieć tylko tych stron wysoko, które są cwane i mają kasę. Chcę widzieć dobre strony – a te nie potrzebują kupować linków…
Poczekajmy do updatu Pingwina – może on wiele wyjaśnić (na co liczę).

Dariusz Wroński 31 października 2012, 10:26

Sebastian, gdyby Google nie uwzględniało kupowanych linków nikt by ich nie kupował pod pozycjonowanie, Nie sądzisz? :)

A tak serio, jak najbardziej jestem za nie uwzględnianiem sztucznych linków, jednak nakładanie kar jest według mnie przesadą. Oczywiście nie mówię o karach za działania onsite, jeżeli ewidentnie służyć mają wyłącznie podniesieniu pozycji w rankingu.

Sebastian Miśniakiewicz 31 października 2012, 10:29

Temat na pewno nie jest prosty, za dużo kasy w tym wszystkim siedzi… Zauważ, że mimo, że policja łapie osoby po kieliszku, to i tak nadal ludzie piją i siadają za kółkiem. Dlaczego mieliby przestać kupowac linki? SKoro teraz wystarczy je usunąć/użyc narzędzia do usuwania linków – i teoretycznie jest po problemie?
Szkoda czasu (moim zdaniem) na gdybania – branża sama się oczyści…. A wraz z nią i polskie SEO. Ostatnio słyszę o licznych filtrach nakładanych na klientów dużej polskiej firmy SEO – proces już się zaczął…

Łukasz Piernikarczyk 29 października 2012, 10:44

W całości zgadzam się z Dariuszem. Nie o to chodzi że google jest złe a allegro dobre. Chodzi o to że nad każdą firmą powinna być jakaś kontrola. W firmach niemonopolistycznych tą kontrolę tworzy rynek – jeżeli coś jest nie tak z tą firmą to konsumenci idą do innej firmy. Nad google nie ma kontroli bo jest monopolistą – google póki nie karze ogółu (wyszukujących a nie webmasterów) to nie ma się co obawiać odpływu użytkowników. Więc google może robić co chce, bo nie ma nad nim kontroli. Myślę, że allegro chodzi przede wszystkim o pokazanie, że google nie może webmasterom robić co chce – mgliste zasady, bo nie oszukujmy się czasem można dostać filtra za parę linków bez nofollow, updatey algorytmów z dnia na dzień, zwiększanie udziału swoich produktów w serpach.

Nad google musi być jakąś kontrola.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 10:52

Podasz dowód na dostanie filtra za linki nofollow? „Trochę” przesadziłeś… Potem dzięki takim wypowiedziom potem Allegro pisze, że jest czyste, a wykazałem, że nie jest. Nie mąć proszę ludziom w głowach – bloga czytają też osoby, które mają mniejsze doświadczenie niż ja czy Ty w SEO.

Mgliste zasady? Bez przesady – wszystko jest jasne, tylko trzeba chcieć to przeczytać i się do tego stosować. Możesz mi podać przykład mglistej wskazówki od Google? Porozmawiajmy na konkretnych przykładach, nie bazujmy ma frazesach.

Kontrola nad Google? Nie używaj Google, nie będzie potrzebna kontrola. Francja już się ośmieszyła swoim pomysłem nakładania opłaty na Google za wejście na strony francuskie z wyszukiwarki… Podziwiam tych urzędników za to, że potrafią zrobić z siebie publicznie (nie napiszę). Unia niech się weźmie za deregulację swojego rynku, a nie wymyślanie kolejnych głupot. Uznanie ślimaka za rybe tylko dlatego, aby Francuzi mogli dostać więcej kasy z budżetu pokazuje jak na tacy słabość Wspólnoty. Z naszego podwórka – Gazociąg Północny. Niby UE, ale każdy myśli o sobie…

Podkreślę raz jeszcze – do używania Google nikt nikogo nie zmusza.

Łukasz Piernikarczyk 29 października 2012, 11:08

Co do nofollow teraz nie umiem znaleźć przykładu, ale czytałem ostatnio gdzieś na jakimś blogu, że cała domena wyleciała (filtr ręczny), bo ktoś skopiował kilka artykułów z Artelisa. Webmaster nie musiał nawet wiedzieć, że można za do filtra dostać. Wywalił jakiś linki sitewide – pisał o ponowne rozpatrzenie i nic. Potem dowiedział się, że to może artelis – wywalił artykuły i ponowne rozpatrzenie przyniosło efekt.

Przykład mglistej zasady? Jest teraz kara związana z za dużą liczbą reklam, ale nigdzie google nie napisał co to znaczy za dużo – ile % ekranu w jakiej rozdziałce itp. Webmasterzy muszą tworzyć testy żeby coś wywnioskować.

imb podał rewelacyjny przykład braku kontroli nad google – ukradł treści i zyskuje kasę…

To nie są frazesy, ale przykłady z życia.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 12:48

Łukasz, Artelis ma linki dofollow w treści – tu masz przykład jednego takiego artykułu. Jak używasz wtyczki SearchStatus włącz opcje pokazywania linków nofollow – http://artelis.pl/artykuly/50939/dodatkowe-oszczedzanie-na-emeryture-dobrowolny-przymus. Nic zatem dziwnego, że strona wróciła…

Co do reklam – jak masz dobry serwis nie masz problemu. Jak tworzysz wiele stron nastawionych tylko na Adsense – to sorry, ale jestem za ich banowaniem po kiego grzyba mają mi się one pojawiać w Google?

To, co powiedział imb, jest ciekawe – muszę się temu przyjrzeć z bliska…

Wilk 29 października 2012, 11:02

Sebastian, możesz coś zrobić z tą kolejnością wyświetlania komentarzy? Taka odwrócona kolejność (miejscami nawet idąca tam i spowrotem – gdy ktoś odpisuje na jakiś komentarz) bardzo utrudnia czytanie.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 11:07

Jeszcze z tydzień/dwa może – jest to na liście do poprawy. Mnie też to denerwuje – ale ju niedługo….

dave84 29 października 2012, 12:16

Dokładnie, z tymi komentarzami to chory pomysł, nieraz po jakimś czasie zauważam, że mnie komentarze ominęły. Nie wiadomo jak to czytać.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 12:43

dave84, już niedługo :) – było to zgłaszane po wdrożeniu templatki, będzie poprawione :).
Przepraszam za niedogodność…

perbit_pl 29 października 2012, 12:18

hipokryci, sami mają monopol na polskim rynku a innym wytykają, co im szkodzi wprowadzić zmiany? jak dla mnie jest to zasłona dymna przed faktycznymi motywami np. sprawa ceneo

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2012, 12:51

O kim mówisz? Allegro czy Google?

perbit_pl 29 października 2012, 19:47

tak, chodzi o Allegro

Rafal Lysik 1 listopada 2012, 11:46

Allegro udaje władcę polskiego internetu,ale nim nie jest.Coraz więcej osób odchodzi od ich flagowego serwisu akcyjnego, bo za sprzedawanie na nim każą sobie słono płacić. Działania SEO na innych serwisach Grupy Allegro też wołają o pomstę o pewnej wyszukiwarce.
Ja bym Grupie Allegro nie dawał żadnych rad. Dostaną bana to zacznie się płacz, tak jak płakał R.Agnieszczak pod koniec stycznia b.r.
Z Google nie wygrają bo oni nie są od tego by dyktować warunki, tylko żeby się do nich stosować. I widać kto jest niewygodnym partnerem dla Alledrogo.

Sebastian Miśniakiewicz 1 listopada 2012, 11:47

Rafał, to powiedz mi, dlaczego wyszedł taki apel z ich strony i dlaczego piszą, że nie używają SWLi? Na co liczą?

Szczepan 13 grudnia 2016, 18:18

Ciekawy temat, programy partnerskie rzeczywiście umożliwiają na wielkie zarobki, jednak trzeba znać w który metoda się do tego zabrać, przy promowaniu programów partnerskich jest istotna umiejętność pozycjonowania stron oraz praktyki social media. Fajny wpis licze na więcej o tym wątku

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *