Filtry, bany

SQT zaczyna „wspomagać” Pandę?

Panda - update algorytmu GoogleUpdate Google znany pod wdzięczną nazwą Pandy prowadzi do „obniżanie” w wynikach wyszukiwania stron, które znajdują się wysoko posiadając brak unikalnej treści, przy jednoczesnym „podniesieniu” w SERPACH tych witryn, które wyróżniają się dobrą, unikalną treścią.

Panda często dotyka sklepy internetowe, które z racji posiadania opisów produktów zaczerpniętych bezpośrednio z bazy producenta, przez co przestają się one wyróżniać na tle innych sklepów. Google „nie chce zajmować się” x-ta kopią sklepu z zabawkami, ponieważ nie wnosi ona nic „nowego do Internetu”. Takie podejście dla właściciela takiej witryny oznacza jedno – albo się przyłoży do wyróżnienia, albo … będzie tkwił w filtrze.

Panda jest karą algorytmiczną. System SAM ocenia treść (unikalność) na stronie, a następnie SAM ustala jej adekwatną pozycję w SERPach (czyli … obniża). Naprawienie sytuacji – poprzez polepszenie jakości contentu  na stronie – sprawia, że serwis SAM poprawia swoją pozycję w Google. Inaczej niż przy filtrze ręcznym, gdzie bez wniosku o powtórne rozpatrzenie można praktycznie zapomnieć o poprawie (filtry ręczne trwają 2-3 lata, a w skrajnych przypadkach same się odnawiają na kolejny okres).

W kontekście tego, co napisałem powyżej, zaciekawił mnie dzisiejszy wątek na Forum Google. Zacytowano w nim informację, jaką dostał webmaster od Google. Zobaczmy

„Wykryliśmy, że na niektórych stronach w Twojej witrynie mogą być stosowane techniki niezgodne ze wskazówkami Google dla webmasterów.
W szczególności wykryliśmy w Twojej witrynie strony o niskiej jakości niezawierające nowych ani wystarczająco wyróżniających się treści. Do przykładów mogą należeć zawierające niewiele treści strony dotyczące podmiotów stowarzyszonych, strony przejściowe, materiały wygenerowane automatycznie lub skopiowane. Aby uzyskać więcej informacji na temat wyjątkowych i ciekawych treści, odwiedź stronę http://www.google.com/support/webmasters/bin/answer.py?answer=66361.”

Zwróćmy uwagę na wyboldowany fragment. Czyżby SQT zaczęło „wspomagać Pandę”, ręcznie dokonując oceny stron pod kątem unikalności znajdującej się na nich treści?

Wszystko na to wskazuje.Jak i to, że jeszcze przez pewien czas zamiast szukać rozwiązania będziemy mówić „ale oni mogą, więc dlaczego to ja zostałem ukarany?”:

Czy fakt że teraz inne strony również tak mają oznacza że ja nie mam wartości dodanej? (…) żeby wspomnieć tylko strony wielkich graczy (o mniejszych nie wspominam, bo w żadnym razie nie mam zamiaru czepiać się konkurencyjnych stron – nie na tym to polega) posiadają wartość dodaną? Przecież oni nie mają nawet żadnych statystyk (chyba że tylko ja nie znalazłem…) – a w google trzymają się nie najgorzej…

Niestety, czy to się webmasterom podoba, czy nie, Google konsekwentnie realizuje swoją politykę jakościową. Jeżeli czyjaś strona ucierpiała, w wyniku naruszenia Wskazówek Google dla Webmasterów, ma dwie możliwości – wziąć się do pracy, albo … odpuścić sobie biznes. Marudzenie nie ma sensu – to nie cofnie kary.

GD Star Rating
loading...
SQT zaczyna "wspomagać" Pandę?, SQT zaczyna "wspomagać" Pandę?, 6.2 out of 10 based on 12 ratings SQT zaczyna "wspomagać" Pandę?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

apows 30 listopada 2012, 19:20

To co w takim razie z bazami noclegowymi ?
99 takich stron ma skopiowane tresci ze strony domowej obiektu. Takich baz jest w Polsce pewno z 1000 liczac te regionalne plus oczywiscie autorskie strony domowe hoteli i innych obiektów.
Wszystkie te bazy sa wyżej niż autorska strona domowa i wszyskie maja skopiowany tekst.
Czy np. eholiday dostanie „Pandą” czy jednak slabiutka strona babci Gieni peleci w odchłań ?

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 0:40

„Wszystkie te bazy sa wyżej niż autorska strona domowa i wszyskie maja skopiowany tekst.
Czy np. eholiday dostanie „Pandą” czy jednak slabiutka strona babci Gieni peleci w odchłań ?”

Teoretyzujemy. Baz, fakt, jest dużo – i w pewnym momencie może się „coś zmienić” – i nie mam nic przeciwko. Po Mayday tez był wielki płacz – jak po Pingwinie. Świat się zmienia – kombinują pozycjonerzy, broni się Google – trzeba byc świadomym działań obu stron…
Nie słyszałem jednak o przypadku spadku „babci Gieni”. Jak masz taki, rzuć temat na Forum albo skontaktuj się z JohnemMu. ALgorytm jest algorytmem – pewne rzeczy mogą mieć miejsce – zawsze stałem na takim stanowisku.

imb 30 listopada 2012, 19:48

Czyli potwierdza się twierdzenie „Content Is King, Links are Queen and User is God”. Tak to chyba teraz powinno brzmieć. Tylko z tym, że Google postanowiło wspierać tym razem Króla i detronizować samozwańcze Królowe ;)

Łukasz Piernikarczyk 30 listopada 2012, 19:52

Sebastian, a może jest to powiadomienie o filtrze algorytmicznym (o co zabiegałem), a nie ręcznym?
To by było coś…

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 0:35

Kto wie :) – chociaż oficjalnego stanowiska nie widziałem na razie na ten temat. Na chwilę obecną jest jasne – powiadomienie dostajesz tylko o ręcznych filtrach/banach – nie tych algorytmicznych…

Łukasz Piernikarczyk 1 grudnia 2012, 9:48

No właśnie nie do końca można dostać tylko info o sprawach ręcznych:
https://productforums.google.com/forum/#!category-topic/webmaster-pl/lbLH-nLV2VE
Tuta bceuropa dowodzi, że komunika jest wysyłany algorytmicznie – może i ten komunikat jest algorytmiczny.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 10:54

Tak, ale to jest komunikat informacyjny – ten, o którym pisze Grzesiek. takie komunikaty są w Google już od dawna.
Nie ma jednak – na razie – komunikatów wysyłanych o przewinieniach algorytmicznych.
Podpytam Johna o to w poniedziałek.

NieLubieSektyGoogle 30 listopada 2012, 20:09

Sebastianie ale jak to sobie wyobrażasz, 5000 sklepów sprzedaje np. ten sam model butów reebok. Wg google każdy powinien stworzyć własny opis i tak np. do kilku tysięcy produktów.
To totalna bzdura bo jak sobie wyobrażasz 5000 różnych (skrajnie różnych bo zamiana 2 czy 3 wyrazów nie oznacza w praktyce unikalności) różnych opisów tego samego badziewia.

Byśmy byli świadkami:
„Buty o modelu RB 666 to super nowe buty, bla bla bla, które są ładne”, inny sklep „Model RB 666 to kolejne buty, bla bla bla, które są ładne no i mają fajne sznurówki”. Inny sklep zaś „RB 666 to naprawdę fajne buty które nie tylko są ładne i mają fajne sznurówki ale nosi je nawet Kasia Cichopek!”.
O ile w przypadku stron tematycznych taka ocena unikalności jest uzasadniona tak w przypadku sklepów, karanie za treści dostarczone przez producenta, jest totalną głupotą.

C’Mon man! Rolą sklepów jest sprzedaż a klienci szukają PRZEDE WSZYSTKIM dobrej ceny i dobrej obsługi a nie kolorowego opisu w 5000 wersjach.

Sebastian Miśniakiewicz 1 grudnia 2012, 0:49

„C’Mon man! Rolą sklepów jest sprzedaż a klienci szukają PRZEDE WSZYSTKIM dobrej ceny i dobrej obsługi a nie kolorowego opisu w 5000 wersjach.”

Nie tak dawno znajomy powiedział mi, że za rok/dwa, aby zaistnieć w Sieci będzie trzeba wydać nie tysiące, ale dziesiątki tysięcy – aby stworzyć coś unikalnego/fajnego – serwis, który „porwie za sobą użytkowników”.

W pełni się zgadzam z tym – jak i z tym, co napisałeś, a co zacytowałem. Znam sklepy, które budują pozycję w Google poprzez merytoryczna obsługę – od LAT. Dzięki temu ludzie SAMI ich polecają. Opisów NIE MAJĄ za bardzo unikalnych – ale mają „to coś”, co sprawia, że userzy sami ich polecają – na forach, blogach, serwisach społecznościowych. Tak się buduje markę – nie spamem z mieszarek czy tekstem pisanym „na siłę”.

Przyznasz, że większość osób woli – co tez napisałeś – „walnąć” bzdurny opis „pod Google” – bo tak jest prosto. Osoby kupują tanie skrypty sklepowe, kopiują bazy produktów od producenta, a potem … żalą się, że ich witryn nie można znaleźć w Sieci. Czasy się zmieniły – nie mamy już marketingu przemysłowego, gdzie producenci produkowali, z góry wiedząc, że WSZYSTKO sprzedają. Obecnie mamy marketing USŁUG – jak sie nie wyróżnisz, to zginiesz – aby posłużyć się tytułem fajnej książki z zakresu marketingu i reklamy.

JacekD 2 grudnia 2012, 0:05

Tak się tylko zastanawiam – czy naprawdę te 5000 sklepów musi sprzedawać tak samo ten sam asortyment? To tylko tak przed wojną było, że na jednej ulicy było pięćdziesiąt żydowskich sklepików, każdy sprzedawał to samo mydło i powidło i wszyscy jakoś żyli.
To już trochę zahacza o inny temat czyli e-commerce – gdzie rada jest tylko jedna – odróżnij się od konkurencji, bądź inny, znajdź sobie niszę. Albo się odróżnisz albo padniesz. Google tylko ten naturalny proces lekko swoimi wymaganiami wspomaga. Tak jakby :)

Sebastian Miśniakiewicz 2 grudnia 2012, 0:13

Masz rację, JacekD. Ale nawet nie wiesz, jak rzadko ktoś napisze taki komentarz, jak Twój – a jak często polemizuję z osobami, które uważają, że „nie ma tematu” – i że Google narzuca nam to, co mamy robić. Jak prowadzić biznes.
No cóż – rynek to zweryfikuje. Dla niektórych ta weryfikacja będzie bardzo brutalna…

Mościcki 22 marca 2013, 12:29

Za przeproszeniem – pierdolicie Hipolicie. Jako potencjalny klient który jeszcze nie jest w 100% zdecydowany na konkretny model produktu przede wszystkim szukasz informacji o nim. Porównanie do sklepu stacjonarnego – opis na pudełku sam sobie przeczytam, a od sprzedawcy oczekuję trochę szerszej wiedzy o produkcie. Podkreślenie mocnych stron, zwalczenie obiekcji etc. Transakcję zrealizuję zapewne w sklepie z niższą ceną końcową, ale jako pierwszy chcę znaleźć sklep z dobrym opisem produktu.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *