Branża SEO

Sporo osób chce depozycjonować strony swojej konkurencji

Jak pokazuje analiza fraz, po których następują wejścia na bloga ostatnio zauważam „zwiększone zainteresowanie” depozycjonowaniem

gdzie umiescic link aby zbanowac strone

czy można przekierować swoje zbanowane domeny na stronę konkurencji

jak zaspamować stronę (o wejściach z fraz „jak zaspamować email” nie wspominam…)

„Wielbicielom” depozycjonowania delikatnie przypominam, że depozycjonowanie to czyn nieuczciwej konkurencji, z wynikającymi z tego konsekwencjami prawnymi, o których można więcej przeczytać w opinii prawnej na ten temat.

Sugeruję takim osobom bardziej skupić się na swoich stronach niż na „podkładaniu” świni konkurencji – nie słyszałem jeszcze o sytuacji, gdzie ktoś osiągnął sukces w biznesie nastawiając się tylko na szkodzenie swojej konkurencji. Tym bardziej, że dobrym domenom depozycjonowanie nie szkodzi – a jak niedawno ktoś bardzo słusznie zauważył młodym domenom także nie szkodzi, ponieważ znajdują się one za nisko w Google, aby miały zwrócić na siebie uwagę.

Moim zdaniem fakt, że ktoś mógł zaobserwować pozytywne efekty depozycjonowania wynika z faktu, że posiadając zepsuty profil linków własnymi działaniami (SWLe, xRumer, precle kiepskiej jakości), w pewnym momencie nie wiemy, czy ktoś nas, czy my sami zdepozycjonowalismy własną witrynę…

Na koniec jeszcze jedna, ważna rzecz – zawsze zostawiamy po sobie jakieś ślady w Sieci. Prędzej czy później albo powinie się noga, albo trafi się na osobę/firmę, która dla zasady będzie chciała „złapać depozycjonera”. Pytanie, czy warto…

GD Star Rating
loading...
Sporo osób chce depozycjonować strony swojej konkurencji, Sporo osób chce depozycjonować strony swojej konkurencji, 4.6 out of 10 based on 22 ratings Sporo osób chce depozycjonować strony swojej konkurencji

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Sebastian Jakubiec 14 stycznia 2013, 11:43

Moim zdaniem sporo w tym desperacji. Skoro ktoś miał wysokie pozycje (metodami jakie stosował, mniej lub bardziej legalnymi) i je stracił w wyniku tak chaotycznych wręcz zmian od Google, lub musiał je wypracowywać na nowo – może rodzić bezradność, no i zawiść – bo przecież ktoś się w tej 10tce musiał znaleźć. No a skoro „pewne techniki pogrążyły mnie”, to może i na konkurenta zadziałają.

Sebastian Miśniakiewicz 14 stycznia 2013, 11:59

Coś w tym jest, Sebastian, coś w tym jest. Polacy to bardzo zawistny naród – mnie osobiście cieszy taki fakt, ponieważ mam wrażenie, że rynek się przeczyszcza – albo przeczyści niedługo. „Trzymam kciuki” – rynek musi się oczyścić z plew.

Wild Dog 15 stycznia 2013, 20:10

Nie jestem pewien czy możliwe jest depozycjonowanie.
Obserwowałem kilka miesięcy głośną sprawę na Wykopie, gdzie podano że pewna Zydówka z USA napisała że Polacy mordowali Zydów. W całym kraju zawrzało, tęgie mózgi postanowiły za wszelką cenę usunąć bloga tej Zydówki. Stosowano różne sposoby. Zgłoszono ją do Google że wyświetla nielegalne reklamy, stwarzyno sztuczny ruch żeby zablokować serwer, i jeszcze inne rzeczy, już nie pamiętam co.
Ważne jest że strona przez kilka dni nie pokazywała się z powodu obciążenia, ale kiedy pojawiła się ponownie, jej pozycja była jeszcze wyższa.

Sebastian Miśniakiewicz 15 stycznia 2013, 22:12

Wiesz Wild Dog, że to bardzo ciekawe spostrzeżenie? :)
Dzięki za komentarz!

Michał 15 stycznia 2013, 21:22

Moja strona firmowa wyraźnie stała się dla kogoś celem depozycjonowania. Na niektóre frazy spadła o kilka oczek, na niektóre o kilkanaście. Nie dostałem od Google żadnego komunikatu. W sumie od blisko pół roku nie logowałem się do Narzędzi Webmasterów, a tam właśnie czekały na mnie niemiłe niespodzianki. Do mojej stron prowadzi blisko 200 tys. linków – większość z domen (tudzież subdomen) mi nieznanych, marnej jakości np. [ sextreffnorge . com czy hostmafia . in ]. Co gorsza zauważyłem, że w pierwszej piątce pojawia się słowo kluczowe „porno”, które nie ma nic wspólnego z moją stroną. Dodam, że obecnie jest to 3 z kolei atak. Z moich obserwacji pojawiających się linków wynika, że pierwszy „atak” kilkudziesięciu tysięcy linków nastąpił w sierpniu, potem październiku no i teraz grudniu. Zmasowane ataki trwały średnio kilka dni i był spokój. W jaki sposób mogę sprawdzić, z jakich SWLi były dodawane te linki? Czy jest to możliwe? Mogę się tylko domyślać kto stoi za tym procederem.. tym bardziej, że dosłowne kopie moich stron zrobił mój konkurent… (ten sam tekst, formatowanie itd.) tylko inna domena i layout. A wiadomo, jak duplicate content wpływa na pozycję w Google.

Sebastian Miśniakiewicz 15 stycznia 2013, 22:14

Michał, zapoznaj się z tym wpisem – https://blog.seo-profi.pl/jak-zabezpieczyc-swoja-strone-przed-linkami-z-systemow-wymiany-linkow-swlgield-linkow/ – i zablokuj sobie stronę w systemach

Wild Dog 15 stycznia 2013, 22:34

No właśnie, jak duplicate contentwpływa na pozycję?
Zawsze myślałem że podwyższa pozycję strony. Chyba byłemw błędzie.
Myślałem, że jeśli ktoś zrobi kopię mojej strony i wstawi w necie, Googleuzna że moja strona jest dobra, dlatego ktoś ją kopiuje. Przez to podwyższy się Pozycja strony.

Jeszcze rok temu czytałem że Googlenie karze ludzi za złe linki dochodzące, bo na takie linki nie mamy wpływu. Google karze za linki wychodzące, czyli za te, które my wstawiamy na stronie.

Sebastian Miśniakiewicz 15 stycznia 2013, 22:52

Duplicate content często nie szkodzi – więc i …. pomoga. Nie jest jednak dobrą metodą na budowanie dobrej pozycji swojej strony.
Co do linków – Google może ukarać i za to, i za to – za wychodzące, i za przychodzące.
Jak utrzymuje, konkurencja nie może nam zaszkodzić. Osobiście nie znam takiego przypadku z obdukji. Ci, co to robią, utrzymuja, ze to działa (w sumie, to co innego mają mówić…)

Wild Dog 16 stycznia 2013, 6:36

Na moje strony mam wejścia z około 30 stron rosyjskich o tematyce od seksu po wiadomości, fory itp.
Okłoł 3 czasami więcej wejść miesięcznie. Moim zdaniem ktoś zrobił specjalny program do odwiedzania stron. W ten sposób zyskuje linka na moim serwerze i w moich statystykach.
Powiedz nam Sebastian co o tym myślisz?

Sebastian Miśniakiewicz 16 stycznia 2013, 7:02

Nie analizowałem takiej sytuacji do tej pory.
Masz ustawione „pozwolenie” tylko wybranym wyszukiwarkom chodzenie po stronie?
Ustaw sobie taki zapis w robots.txt

User-agent: Googlebot
Disallow:

User-agent: *
Disallow: /

dodając do Googlebota jeszcze np. Binga – zobacz statystykę odwiedzin.

Moim zdaniem to powinno rozwiązać problem.

Możesz jeszcze zablokować rosyjskie IP – poszukaj bazy danych w sieci i wpisz je w .htaccessa

Deny from xxx.xxx.xxx.xxx

każde IP w osobnej linii.

Na wszelki wypadek zobacz, czy nie masz czystą stronę, zmień hasło do FTPa – mam nadzieję, że nie masz go zapisanego w jakimś programie FTP

Colin 17 stycznia 2013, 6:57

Na moje strony mam wejścia z około 30 stron rosyjskich o tematyce od seksu po wiadomości, fory itp.

To jest referrer spam. Niektóre strony wyświetlają listy ostatnich lub najczęstszych stron odsyłających i wtedy spamer zdobywa linki.

Wild Dog 16 stycznia 2013, 19:32

Dziękuję Sebastianie za porady.
Mnie to bardzo nie przeszkadza, dlatego narazie zostawię to tak jak jest.
Zapytałem tylko, co o tym sądzisz i czy może inni mają takie same problemy?
NAwet nie nazwał bym tego problemem. Jest to sprawa warta zbadania. Podejrzewam że Rosjanie mają w tym jakiś cel. Wiedzą coś czego my nie wiemy.
Jeśli chcesz, mogę ci mailem przesłać linki do stron, z których mam wejścia, może coś zauważysz. Trwa to już bardzo długo, około roku, cały czas wchodzą z tych samych stron.

Sebastian Miśniakiewicz 16 stycznia 2013, 21:58

Podeślij – popatrzę w wolnej chwili :)

Michał 18 lipca 2013, 11:50

Witam,
natrafiłem na Pańskiego bloga szukając recepty na przywrócenie pozycji mojej, która spadła w google po wprowadzeniu przez nich nowego algorytmu pozycjonowania (bodajże w czerwcu zeszłego roku). Jestem amatorem i samoukiem, 3 lata temu zrobiłem stronę i zacząłem ją linkować w katalogach SEO. na dzień dzisiejszy wg. narzędzia dla Webmasterów jest takich domen które odsyłają do mojej strony 161. Przed wprowadzeniem nowych algorytmów strona pozycjonowała się na 1-2 miejscu pod ok. 5 frazami. Poczytałem trochę nt. Pingwina i podejrzewam, że to właśnie jest przyczyna spadku pozycjonowania. Ponieważ nie można z tych katalogów usunąć moich wpisów (albo brak kontaktu na stronie katalogu, albo adres e-mail w kontakcie nie istnieje) zastanawiam się, co moge zrobić. Czy możesz mi pomóc?

Pozdrawiam.

Sebastian Miśniakiewicz 19 lipca 2013, 9:07

Witam.
Analiza linków i przygotowanie pliku do disavow toola :)

Michał 19 lipca 2013, 9:20

Dziękuję za odpowiedź. Zastanawia mnie jeszcze kwestia, ponieważ nie jestem do końca pewien, a tylko przypuszczam, że spadek pozycji wynika z tych linków z różnych katalogów SEO, czy Google powinno mnie poinformować, że moja strona spadła z powodu nadmiernego linkowania?
No i jak określić, które domeny / SEOkatalogi są tymi, które powinienem wrzucić do disavow?
I ostatnia kwestia: jak już wrzucę do disavow, to czy wówczas należy zgłosić strone do ponownego rozpatrzenia Google?

Pozdrawiam, Michał.

Sebastian Miśniakiewicz 19 lipca 2013, 13:38

które – ogólnie każdy katalog SEO łamie wskazówki. W skrajnych przypadkach tak to się kończy – https://blog.seo-profi.pl/hurtowe-kupowanie-multikodow-do-seokatalogow-prowadzi-do-filtra-case-study/
który zostawić? Nie ma prostej odpowiedzi na to – ja robię analizę i według doświadczenia kwalifikuję do usunięcia lub zostawienia.
Ponieważ wiele pytań jest podstawowych sugeruję prze uzyciem DT dokładnie się z nim zapoznać – tutaj jest baza wiedzy – https://blog.seo-profi.pl/disavow-tool/
Odpowiadając na ostatnie pytanie – jak nie ma ręcznego filtra, nie zgłaszamy tego przez RR

Michał 19 lipca 2013, 14:25

W przytoczonym przez Ciebie artykule podajesz Onet, Gwiazdor, Katalok jako katalogi o dobrej reputacji. Czy to znaczy, że wpisy w nich będą dobrze postrzegane przez google? W jaki sposób dotrzeć do większej ilości takich katalogów? Przepraszam, za tyle pytań, ale jestem nowicjuszem w tej dziedzinie i sam próbuję sobie poradzić z problemami jakie mnie dotknęły.

Sebastian Miśniakiewicz 22 lipca 2013, 17:51

Dobry katalog to taki, który … nie przyjmie Ci anchora pozycjonującego :) – chyba w Wp tez to nie przejdzie.
Google ma swoje podejście do SEO katalogów, zgodnie z których linki z takich katalogów (w dłuższym okresie czasu) nie dadzą nam zbyt wiele…
Czy są inne?
na chwile obecną omijam katalogi szerokim łukiem, więc nie wiem :)

Bugier 25 lipca 2014, 22:05

A jak skutecznie rozprawić się z negatywnymi komentarzami konkurencji na temat produktu na forach czy blogach? Czy można przeprowadzić skuteczne depozycjonowanie takich wpisów. Przepraszam, ale jestem zupełnym laikiem w temacie…

Sebastian Miśniakiewicz 26 lipca 2014, 7:45

Bugier,

mam kilku wielbicieli, którzy od czasu do czasu coś napiszą. Efekt tego jest ŻADEN – jak masz markę, to taki spam nie działa.

A jak nie masz – ja bym wszedł w polemikę z tymi anonimowymi osobami. Kiedyś np. ktoś napisał o jednej z moich klientek, która ma gabinet zabiegowy, że podczas przyjmowania pacjentek … karmi rybki w akwarium :)

A fakty?

No cóż – w gabinecie … nie ma akwarium :)

Dlatego uważam, że w sytuacjach jak te warto napisać coś z imienia i nazwiska, aby potem osoba czytająca negatywne komentarze ANONIMOWE zobaczyła nagle kogoś REALNEGO, kto pisze z imienia i nazwiska.

Anonimowość w Internecie nie zawsze jest dobra – a wracając do pytania co z tego, że przykryjesz 5 wpisów, jak Twój konkurent o niskim ego to zobaczy i napisze ich … 100?

Odpuśc temat – taki konkurent prędzej czy później zniknie z rynku, bo rynek nie toleruje cwaniaków i bylejakości.

Powodzenia !

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *