Branża SEO, Etyka branży SEO

Specjaliści SEO a podejście działu sprzedaży do tematu – jak to często wygląda

Kurek na wietrzeNapisałem niedawno wpis o tym, jak to Klienci firm SEO maja nierealne wymagania. Po jego publikacji na Google+ wywiązała się tam bardzo ciekawa dyskusja, której fragment zainspirował mnie do tego wpisu. Zobaczcie zresztą sami

klient ma takie wymagania mozna jeszcze jakos zrozumiec, najgorsze jednak jest to ze nie potrafia tego zrozumiec osoby ktore zajmuja sie sprzedaza uslug seo w firmie, mimo tlumaczen sprzedali by oni rowniez seo gdyby wymogiem klienta bylo wyswietlanie sie nad adwordsami

Szczera prawda…

Ostatnio poproszono mnie o analizę słów kluczowych, jaka została wybrana dla jednej ze stron. Już pierwszy rzut oka pokazał, że lista nadaje się tylko do jednego celu – wyrzucenia do kosza. Nie wiem, jakie przesłanki kierowały osobą, która ją przygotowywała – sprawą zajmowała się duża, znana agencja, ale podpis osoby – było tam coś a la „młodszy…” od razu wyjaśnia sprawę. Po raz kolejny, jak to często  w Polsce bywa, osoba niedoświadczona została oddelegowana do wykonania bardzo odpowiedzialnego zadania – doboru właściwej grupy fraz, pod którymi miała być promowana strona Klienta.

Częsta praktyką w agencjach jest zlecanie takich działań studentom, którzy odbywają w nich staże. Aby była tutaj jasność – nie mam na myśli tego, że studenci są źli – sam nim byłem i sam brałem udział w praktykach. Jednak w przypadku branży SEO w większości przypadków staż sprowadza się do pisania artykułów na precle, stawiania śmieciowych zaplecz czy spamowania for wpisami z xRumera. W ten sposób studenci zdobywają „prawdziwą wiedzę” z zakresu pozycjonowania… Ale nie tylko – nierzadko, nie znając dobrze realiów SEO, mają  na celu zdobywać dla agencji nowych Klientów. No i taki student rzecz jasna „musi/chce się wykazać”. Jak? Ilością zdobytych Klientów. Przy braku znajomości produktu, który się sprzedaje, od tego miejsca już jest bardzo krótka droga do tego, aby Klientowi powiedzieć, to, co powinien usłyszeć – albo po prostu to, co się wie…  Takie podejście do Klienta świetnie obrazuje grafika, jaka znalazła się we wpisie – niezależnie od tego, z której strony wieje wiatr (przyjdzie Klient), kurek (firma SEO) i tak ustawi się dziobem w kierunku, z którego wieje – czyli zaproponuje Klientowi albo to, co chce (wiedząc/nie wiedząc, czy to jest dobre) lub też zaproponuje mu to, czego nie chce (ale myśli, że chce). W skrócie – zestaw fraz nieadekwatny do profilu działalności firmy – lub też adekwatny, ale nie konwertujący. Oczywiście zamiast „frazy” możemy też napisać coś innego, np. prowadzenie kampanii linków sponsorowanych – widziałem już takie kampanie, za które (po zajęciu się nimi we właściwy sposób) Klient płacił … uwaga – 40% mniej!

Dziwię się także podejściu do SEO ze strony samych praktykantów. Sam byłem studentem, jednak idąc na praktykę wybierałem sobie taką firmę, w której coś się nauczę. Chodzenie na praktykę do agencji tylko po to, aby popisać precle czy postawić spamerskie zaplecza nie wnosi kompletnie nic do rozwoju zawodowego. Więcej korzyści i wiedzy taka osoba wyniosłaby z lektury dobrych stron i blogów branżowych. Jeżeli wpis czytają studencki, mały apel – przykładajcie większą wagę do tego, gdzie macie praktyki :)

Nieznajomość oczekiwań Klienta, w powiązaniu z brakiem wiedzy z zakresu SEO, a także nastawienie handlowców na sprzedaż, a nie na rozwiązywanie problemów/oczekiwań Klientów prowadzi do sytuacji, z których jedną opisał Łukasz na Forum Google, zgodnie z którą sposób działania firmy SEO, z która miał kontakt, wygląda w następujący sposób

  • Archaiczne metody ustalania trudności fraz i ich wyceny (Często płatność za Top10 frazy z potencjałem Y jest równa płatności Top10 frazy z potencjałem 100xY,
  • Umowa jaka jest każdy widzi (ja zakładałem, że 2 lata dobrego SEO nie zaszkodzą),
  • Brak pracy z Właścicielem witryny, osobami odpowiedzialnymi za marketing firmy,
  • Brak optymalizacji w witrynie służącej podniesieniu konwersyjności ruchu, zwiększenia sprzedaży,
  • Budowa pozycji w oparciu o linki z domen, które przyszłości nie mają,
  • Brak interesujących wyników pozycjonowania – obecnie wiele fraz z umowy jest poza pozycją 50 w wyszukiwarce!

Wprowadzenie w kwietniu br. przez Google updatu algorytmu pod wdzięczną nazwą Pingwin miało jeszcze inne konsekwencje. Dostaję ostatnio coraz więcej emaili od osób/firm, które usiłują zaproponować mi usługi pozycjonowania. Oferty często skierowane są na strony, które … znajdują się wysoko w Google i są do tego dobrze zoptymalizowane. Zdaję sobie sprawę z faktu, że w przypadku, gdy w grę wchodzi emailing, nie uniknie się błędów w bazie emailingowej, jednak osoba, która go przygotowuje, powinna bardziej przyłożyć się do stworzenia bazy – tym bardziej, że praktycznie w każdym przypadku dochodzi do łamania prawa i zamiast zapytania dostajemy zwykły spam reklamowy.

Sposoby przekonania Klienta do skorzystania z usług firm SEO, które reklamują się za pośrednictwem mailingu, też są różne. Od wskazania braków/problemów/uchybień w procesie pozycjonowania (podkreślę raz jeszcze – stron znajdujących się wysoko w Google i dobrze zoptymalizowanych) po takie absurdalne kwestie, jak … wykazanie na podstawie badań (do których oczywiście nie można uzyskać dostępu), że .. linki sponsorowane są mało skuteczne. Ostatnio ubawiła mnie ta sytuacja bardzo, ponieważ firma, która wysłała taka ofertę sama … oferuje usługi z zakresu reklamy Adwords. Czyli – swoim Klientom robi Adwords, natomiast nowym mówi, że Adwords jest beznadziejny… Przepraszam zatem – kto z kogo robi idiotę?

Dlaczego tak się dzieje, że poziom jakości świadczonych usług SEO nie stoi u nas na wysokim poziomie? Bardzo trafnie ujęła to we wspomnianym na początku wątku na Google+ Magda

w branży nie ma tak na prawdę żadnych barier wejścia i tak naprawdę zawsze znajdą się firmy, które nie odpuszczą żadnego zapytania.

W pełni się z tym zgadzam. Dopóki SEO będzie się kojarzyło tylko z kupowaniem linków, dopóty będziemy otrzymywać emaile reklamowe od różnych „magików”, zaś webmasterzy nie znający realiów będą się na to łapać – i albo zaczną korzystać z ich usług, albo kupować linki w systemach, aby w następstwie tego wpadać w filtry/bany i … narzekać na Google, jakie to jest ‚złe i niesprawiedliwe”.

Na koniec wpisu uwaga – druga od Magdy :) – którą osoba, chcąca mienić się mianem specjalisty SEO, powinna sobie wziąć mocno do serca

dobry handlowiec, który rozumie co sprzedaje i wie, że w seo nie ma gwarancji, jak również jest na bieżąco w tym co się dzieje, jakie wchodzą aktualizacje i czego dotyczą nie ma problemu z odpowiedzią na pytanie dlaczego…. Poza tym prowizja to nie wszystko, ponieważ można klientowi powiedzieć wszystko co chce usłyszeć, pytanie tylko czy potem chce się z klientem użerać i tłumaczyć „dlaczego nie wyszło”. Duże firmy powinny tym bardziej dbać o swój wizerunek i nie obiecywać rzeczy nierealnych, a handlowcy powinni być odpowiednio przeszkoleni, a nie sprzedawać usług, w których nie rozumieją zależności.

Czy kiedyś doczekamy czasów wyższego poziomu usług SEO? Liczę, że po updacie Pingwina będzie nam do tego znacznie bliżej, niż dalej :)

GD Star Rating
loading...
Specjaliści SEO a podejście działu sprzedaży do tematu - jak to często wygląda, Specjaliści SEO a podejście działu sprzedaży do tematu - jak to często wygląda, 6.7 out of 10 based on 9 ratings Specjaliści SEO a podejście działu sprzedaży do tematu - jak to często wygląda

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

tomek 10 października 2012, 13:04

Dziś dostałem maila od pozycjonera w sprawie strony, którą optymalizuje.
„Linki pochodza głównie z damorwych katalogów”
Dopisze tylko, że jes to 5 fraz lokalnych na mało konkurencyjnym rynku. A strona nawet na te 5 fraz po ostatnim update zwięrzątka nie jest w top10

Nie jestem może wielkim specem SEO, ale na fraze „odbiór szamba „miasto”” można zrobić coś lepszego niż wpisy z niskiej jakości katalogów

Sebastian Miśniakiewicz 10 października 2012, 13:32

Tomek, trzeba chcieć i … wiedzieć, plus postarać się.
SEO oparte tylko na katalogach oraz systemach ma krótkie nogi – co pokazało nam ostatnie „zwierzątko” :)

Łukasz Rajzer 10 października 2012, 13:18

Dobrze napisane!

I serdecznie dziękuję za wskazanie problemu, o którym pisałem na forum.

infosecur.pl 4 czerwca 2013, 14:21

Zgadzam się w pełni z opinią autora. Problem handlowców dotyka zresztą nie tylko branży SEO ale i wielu innych. Firmy budowlane produkujące materiały budowlane zatrudniają handlowców ze stażem w sprzedaży trunków. Taki handlowiec wie tylko, że sprzedaje farbę ale pojęcia nie ma, jak powinna być stosowana. A starzy budowlańcy cieszą się z takiego:-)

W branży usług informatycznych firmy szukają „najchętniej studentów” z 3 – 5 letnim doświadczeniem i znajomością kilku technologii (Windows Servers, Oracle, Debian, dobra znajomość zabezpieczenia sieci LAN), każdą z nich trzeba przyswajać kilka lat. W zakresie sprzedaży usług informatycznych od wielu lat dominują sprzedawcy, którzy nie mają pojęcia o IT. Taki handlowiec spotyka się z dyrektorem, nawciska mu różnych rzeczy a potem dana firma wysyła do firmy studentów np. 3-go roku, którzy coś tam słyszeli ale jeszcze się uczą (na kliencie).

Potem dyrektor narzeka, że informatycy nic nie potrafią. Też nie mam nic do studentów, też kiedyś szukałem pracy.
Ale wyraźnie trzeba powiedzieć, że obecne czasy obfitują w wielu wszelkiej maści malwersantów, którzy patrzą jak za darmo wykorzystać studentów na wszelkie sposoby (bezpłatna praktyka a dla najlepszych praca – zlecenie, dzieło). Czasy nie są lekkie, więc sporo studentów łapie się na lep cwaniaków. Z drugiej strony firmy szukają tanich usług informatycznych i wybierają takie firmy (zatrudniające uczących się na klientach studentów) a potem narzekają na jakość obsługi (firmy nie inwestują w studentów, np. w specjalistyczne kursy po kilka tysięcy). Studenci – nie dajcie się robić w bambuko, bezpłatny staż to okradanie Was z czasu i umiejętności.

Oszczędności firm na przyuczeniu handlowców do sprzedaży usług z roku na rok są większe, raczej nieprędko się to zmieni. A najciekawsze, że klienci są podatni na manipulacje handlowców i kupują kit, który im wciskają. Dlatego zachęcam klientów do czytania umów i do pytania co dokładnie robi w zakresie pozycjonowania Twój pozycjoner.

Jak pisze autor – zwykle sprzedaje linki sponsorowane i pozyskuje jakieś badziewiaste linki. A ty drogi kliencie może płacisz mniej ale nie masz efektów. Ci klienci, którzy są bardziej świadomi, szukają prawdziwych specjalistów SEO, którzy pomagają pozyskać ruch na stronie i zwiększyć sprzedaż.

Sebastian Miśniakiewicz 4 czerwca 2013, 14:35

Ostatnio rozmawiałem z osoba, która zwraca uwage jeszcze na inna patologię – ogólna w biznesie.
Otóż zawierając umowę na odległośc jesteśmy chronieni tylko wtedy, gdy jesteśmy konsumentem. Mamy trochę dni na odstąpienie od niej, jak się „przespimy” i stwierdzimy, że ktoś nas zrobił „w ciula”.
Ale jak jesteśmy firmą, to po wyjściu kuriera od nas umowa jest już zawarta – co skrzętnie wykorzystuja firmy zatrudniane przez znane marki, którym płaci się z apozyskanego Klienta. Taki konsultant oboieca nam niekiedy prawie wszystko, byleby tylko zarobić „50 zł od umowy).
Dlatego jak przychodzi kurier, czytajmy umowę. A jak się kurier śpieszy – to niech zabierze umowę ze sobą. lepsze to, niż wdepnąć w …

infosecur.pl 4 czerwca 2013, 15:03

Szczera prawda, w ostatnich latach malwersanci zbierają żniwa, bazując na niewiedzy klientów a Klienci potem boją się każdej firmy z góry zakładając, że to malwersant. Poziom zaufania maleje a jednak większość firm to uczciwi, ciężko pracujący przedsiębiorcy. Często wystarczy porozmawiać aby wyczuć z kim ma się do czynienia. Trzeba pytać o doświadczenie pracowników i o dokumenty potwierdzające umiejętności. Trzeba pytać o poziom rotacji pracowników i o liczbę zatrudnionych (na etat) studentów.

Jeśli brak takiej informacji – to może oznaczać, że firma należy do zdolnego handlowca, który szuka tanich informatyków (niekoniecznie dobrych) i szuka jeleni na usługi informatyczne. Podobni w SEO, przedsiębiorcy szukają dobrych firm SEO po doświadczeniach z handlowcami obiecującymi złote góry, a oferującymi w sumie kosztowne linki sponsorowane.

@tomek – zacznij od porządnej optymalizacji SEO swojej strony, na frazę na której Ci zależy będziesz o niebo wyżej. Optymalizacja SEO pozwoli Ci zdobyć wysokie pozycje w wyszukiwarce, pod warunkiem, że masz ciekawe treści i masz treści a nie kilka zdań.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *