Branża SEO
11 lutego 2012

Dzisiejszy wpis przypisałem do kategorii SEO przemyślenia, ponieważ chciałbym zwrócić uwagę na złożoność działań związanych z optymalizacją i pozycjonowaniem stron  i związaną z tym częstą  praktykę „łapania Klienta na cenę” i „wciskania mu beznadziejnych fraz” – fraz, które pozwalają zarobić firmie SEO, jednak dla jej Klienta są wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Ale do rzeczy.

Tytuł związany jest z dosyć częstą sytuacją, w której Klientowi przygotowuje się wycenę fraz w zależności od miejsca, jakie zajmuje pod nie strona w TOP10. Mam tutaj na myśli sytuację, gdzie między np. zakresami 1-3, 4-6 oraz 7-10 widać różnice na poziomie 20, czy nawet tylko 10, jak zostanie to przedstawione poniżej, złotych.

Od dawna mówię, że takie oferty nie są obiektywne  i świadczą co najmniej o nieznajomości tematu SEO przez firmy, które takie coś oferują – co najmniej z dwóch powodów.

Sama idea wyceny frazy w zależności od miejsca strony w SERPach jest  dobra – skala trudności i koszty idą w górę wraz z przybliżaniem się do TOP1. Niestety, jest wiele firm, które nie do końca chyba „zdają sobie sprawę” z trudności związanymi z wchodzeniem na coraz wyższe pozycje w SERPach – albo po prostu … za dobrze zdaje sobie sprawę, że trudność owszem, wzrasta  – jednak nie liniowo, ale … logarytmicznie – nie jest to linia pozioma, wznosząca się pod jakimś kątem do góry, ale parabola/hiperbola.

Popatrzmy na przykładową ofertę na pozycjonowanie firmy SEO, która nie uwzględnia tego faktu

Oferta na pozycjonowanie na TOP10 w zależności od pozycji

Jak widzimy, w każdym przypadku miejsce 1 od miejsca 5 dzieli … 10 zł! Niezależnie od tego, czy fraza warta jest za TOP1 90 czy 170 zł.

Dlaczego występują takie oferty? Otóż są co najmniej dwa powody takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze – (niestety) Klienci patrzą się za cenę za TOP1 – w końcu chcą tam być, prawda? Dlatego oferta, gdzie TOP1 jest 3x droższe od 10 miejsca od razu jest w większości przypadków „skreślana”.

Po drugie – w parze niskimi cenami, a zwłaszcza małymi różnicami między poszczególnymi ich zakresami, idzie sprytny dobór fraz, który często nie jest adekwatny do oczekiwań klienta. W powyższym przykładzie mamy, wśród fraz „krawieckich” taki „kwiatek” – porady stylistyczne kraków. Postanowiłem mu się bliżej przyjrzeć.

Po wpisaniu w Google allintitle:porady stylistyczne kraków otrzymujemy … zero wyników! – co oznacza, że wejście w TOP10 jest możliwe bez większych problemów, Google nie znajduje ANI JEDNEJ STRONY, dla której Title przyjmowałby taką a nie inną postać. Idąc dalej oznacza to, że i TOP1 jest bardzo „bliska”, praktycznie bez większych zabiegów, tylko dzięki optymalizacji strony pod daną frazę.

Klient widzi wyniki na słabej frazie, więc … cierpliwie czeka na tą mocniejszą. Płaci miesiąc w miesiąc za coś, co mu nic nie daje

Przykład złego doboru fraz na pozycjonowanie

Taki książkowy „dowód” na to, że wycenianie fraz w podanym powyżej modelu jest, mówiąc delikatnie, bez sensu bardzo trafnie oddają dwa z 22 praw marketingu, zawarte w świetnej książce autorstwa Al Ries’a oraz Jack’a Trout’a: „22 niezmienne prawa marketingu” (polecam, czyta się świetnie, a i prawa też są bardzo sensowne – i ciekawie opisane, na przykładach konkretnych firm i sytuacji, jakie miały miejsce na rynku).

Pierwsze z nich nazwane jest „Prawem dwóch”

W długim okresie czasu na każdym rynku ścigają się tylko dwa „konie”.

Drugie, tzw prawo perspektywy

„Marketing przynosi wyniki dopiero w dłuższym czasie”

W przypadku pierwszego prawa jego występowanie na rynku związane jest z sytuacją, w której tak naprawdę na rynku zawsze liczy się tylko dwóch graczy – mamy np. Coca-Colę i Pepsi. Są inni gracze, którzy próbują zaistnieć na rynku – ale można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że grają „w innej lidze”. Patrząc się na np. zasoby finansowe, jakimi dysponują dwie pierwsze firmy – chyba przez dłuższy czas nie znajdzie się na rynku gracz zdolny im zagrozić.

Drugie prawo jest jasne – „bez pracy nie ma kołaczy” – czy jak ktoś woli „Nie od razu Kraków zbudowano” albo „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz” :)

Przenieśmy teraz opisaną w tych dwóch prawach sytuację na SEO – gdzie naszym rynkiem będzie tzw. TOP10. Ponieważ mamy dwóch graczy, liderów –  TOP2 mamy teoretycznie już „zajęte”. Firmie, która chce wejść na bardzo konkurencyjny rynek pozostaje zatem wolnych 8 już „tylko” miejsc w TOP10 – od 3 do 10. Ponieważ inne firmy, które już działają w branży, tworzą  tzw.”drugą ligę”, zatem i w niej, zgodnie z przedstawionymi powyżej zasadami, znajdziemy dwóch liderów – czyli graczy obecnych na miejscach odpowiednio 3 i 4. Firmie pozostaje zatem już tylko 5 miejsc z 10 – od 5 do 10 – które są w jej „w średnio i długoterminowym zasięgu”.

Jeżeli dostaniecie kiedyś taką ofertę, z tak małymi różnicami cenowymi – albo z dziwnymi frazami – poproście przede wszystkim o analizę tych fraz – a najlepiej zróbcie ją sami, korzystając np. z Narzędzia Propozycji Słów Kluczowych Google.

Spróbujcie też uzależnić płatności od wejścia w TOP10 najtrudniejszych fraz – ciekawy jestem, czy się Wam to uda…

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Budo 11 lutego 2012, 21:51

W powyższym przypadku klient zostanie do końca umowy i pójdzie w długą. Ja mam klientów z polecenia bo nie wciskam klientom takich ofert:)

igor 11 lutego 2012, 22:58

mówisz o czymś moim zdaniem oczywistym, trzeba wypośrodkować cenę za TOP1 z tym co jest dla klienta „opłacalne” a na czym firma zarobi

Seo-Profi 11 lutego 2012, 23:04

Tak, igor. Ale fraza musi być dobrana Z SENSEM – a nie tylko po to, „aby była”.

janek 19 marca 2012, 20:13

Klienci sami się proszą o taki model rozliczenia. jak nie dostaną żelazka lub bonu adwords onusie do pozycjonowania w to trudno im uczciwą ofertę sprzedać.

igor 2 kwietnia 2012, 14:28

tak sobie często myślę, jak klient podsyła frazy dobre (z punktu widzenia efektywności) i słabe, wraz z oczekiwaniami na te frazy to może trzeba wziąść się za wszystkie i tymi słabymi zrekompensować sobie koszty poniesione na wypozycjonowanie mocnych fraz. Oczywiście sam nie proponuje klientowi frazy z kapelusza, jeżeli ja mam proponować to tylko te efektywne, które dają wejścia.

Seo-Profi 2 kwietnia 2012, 14:57

Wo zależy od podejścia :). Warto Klientowi przede wszystkim zwrócić uwage na to, że np. ze słabych fraz będą wejścia wczesniej, alebędzie mniej. Ale – z drugiej strony coś już sie będzie kręciło. No i – rzadko z mocnych fraz konwersje są wysokokie…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii