Filtry, bany

Quo vadis, SWLe – czeka nas koniec serwisów sprzedających linki?

Po przedwczorajszym zamieszaniu, związanym z zafiltrowaniem popularnych serwisów, takich jak Ceneo czy Nokaut, które ujrzało światło dopiero wczoraj czas zastanowić sie, już na spokojnie, nad konsekwencjami tego kroku ze strony w Google.

Sonda, którą umieściłem we wczorajszym wpisie w chwili pisania obecnego pokazuje, że większość osób, które oddały w niej głos, uważa interwencję Google za „pokaz siły”, który nie wprowadzi w dłuższym okresie czasu żadnych znaczących zmian.

Zapytałem zatem na profilu Google+ Kaspara Szymańskiego (Guglarza) o to i uzyskałem odpowiedź: „To nie jest jednorazowa akcja :)”

Skala działania oraz docelowa grupa jego „beneficjentów” pokazuje, że filtr został nałożony przemyślanie – pojawiają się głosy w sieci, że Google „czyści sobie” w ten sposób rynek przed zaimplementowaniem u nas swojego systemu dokonywania zakupów – jednak ja nie upatrywałbym tego w nałożonych filtrach. Od dawna uważam, że namierzenie serwisów, które korzystają z różnego rodzaju systemów, w których kupuje się linki przekazujące PR – inaczej mówiąc, linki pozycjonujące, dla firmy taka jak Google, przy takim zapleczu technicznym, jest „pikusiem” – i trochę się zdziwiłem, że musiało to trwać aż tak długo. Przecież wystarczyłoby założyć po kilka kont w każdym systemie – czy to klasycznym SWLu czy popularnych ostatnio giełdach linków, aby w prosty sposób znaleźć serwisy, na których takie linki są emitowane – i nałożyć filtr na strony biorące w nich udział. A nawet i to nie musiałoby nastąpić. Prolink swego czasu można było „namierzyć” na dwa sposoby:

1) Po emitowanym na stronach znajdujących się w systemie banerze reklamowym

2) Po pliku systemowym :) Wystarczyło zatem sprawdzić stronę z podejrzanymi linkami, czy ma wgrany ten plik do katalogu … i już wiadomo było, kto korzysta z usług giełdy linków :)

Wiem, wiem – pojawią się głosy, że teraz nic innego, tylko trzeba … linkować konkurencję i Google zaraz się za nią „weźmie”. Ja jednak jakoś nie podzielam tego poglądu, ponieważ… jest to bardzo naiwne myślenie. Przecież to logiczne, że skutek uboczny byłby dokładnie taki, że co niektórzy zaczęliby zaraz eliminować konkurencję – i nie wierzę, aby SQT w Google od razu sobie o tym nie pomyślało – zwłaszcza po lekturze wątków na forach, gdzie zalecane jest linkowanie SWLami konkurencji w TOP10 czy nawet w TOP20 w celu … „rozmycia  śladów” prowadzących do strony, która „jest za to odpowiedzialna”.

Na pewno należy w najbliższych tygodniach obserwować uważnie rynek i … profil Guglarza na Google+. Koniec roku przyniósł nam zamieszanie z domenami regionalnymi (z czego Google częściowo się wycofało – sprawdziło, że domeny, które wróciły nie kupowały linków?), po miesiącu (z kawałkiem) – mamy „uderzenie” w systemy sprzedające linki przekazujące PR – co czeka nas pierwszego dnia wiosny – albo jeszcze szybciej, pod koniec lutego?

Osobiście jestem pod wrażeniem działań, jakie przeprowadza od ponad roku Google – czerwiec 2010, kiedy weszło Mayday, powinien być chyba przełomową datą – tyle ważnych zmian algorytmu, tyle działań PR – nie było wcześniej w tak krótkim okresie czasu. Sporo się zmieniło w branży od tego okresu – a jak widać, to nie koniec zmian. Kiedy zobaczymy kolejne?

GD Star Rating
loading...
Quo vadis, SWLe - czeka nas koniec serwisów sprzedających linki?, Quo vadis, SWLe - czeka nas koniec serwisów sprzedających linki?, 7.0 out of 10 based on 3 ratings Quo vadis, SWLe - czeka nas koniec serwisów sprzedających linki?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

dave84 1 lutego 2012, 10:43

Sebastian a wszystkie te duże serwisy używały swl?

Seo-Profi 1 lutego 2012, 10:55

Moim zdaniem tak.
Już od dawna mówię, że jak się czegoś nie rozumie, to .. należy kierować się logiką :). Zastanówmy się – czy Google uderzyłoby w te duże serwisy bez mocnych dowodów? Ja nie sądzę, że tak. Moim zdaniem wielu z nas nie docenia możliwości, jakie mają ludzie w SQT u Kaspara :). Przecież zostawiamy po sobie tyle śladów w sieci, że coś, co się nam wydaje niemożliwe, dla „nich” jest proste…
Moher słusznie zauważył, że porównywarki indeksowały wyniki wyszukiwania – i o to też może chodzić. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że jest to zabronione – a przecież one to robiły, wychodząc chyba z założenia, że duży może więcej. Jak ktoś trafiał na polskie Forum Pomocy Google dla Webmasterów to sugerowaliśmy usuwanie takich rzeczy – a tu padało pytanie „a dlaczego oni mogą”?
Dlatego mam nadzieję, że Google od teraz będzie w równym stopniu traktować i dużych, i małych :)
A jak to wyjdzie w praniu – myślę, że najbliższe tygodnie to pokażą :)
Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że to „konkurencja dowaliła nam z SWLa” – jednak komunikaty z tych firm, zwłaszcza ten płynący ze strony Nokauta, mówią same za siebie:

W dniu 30 stycznia wiele czołowych serwisów internetowych dostało od Google tzw. „filtr”, oznaczający, że wyniki wyszukiwania z tych serwisów tymczasowo pojawiają się kilkadziesiąt pozycji niżej niż dotychczas, niezależnie od hasła.

Nokaut.pl w trybie natychmiastowym podjął współpracę z Google nad szybkim przywróceniem porównywarki na czołowe pozycje, dostosowując się do nowego podejścia w zakresie polityki oceny linków pozycjonujących. Mamy nadzieję, że efekty tych działań będą widoczne w ciągu najbliższych dni. Dotychczas Google skupiało się na ocenie wartości linków bezpośrednio na stronach, które takie linki zamieszczały i to one były głównym obiektem ewentualnych restrykcji ze strony Google. Te działania nie przynosiły zamierzonych skutków, ponieważ ciągle powstawały nowe linkujące witryny. Ze strony Google była to swego rodzaju walka z wiatrakami, a dla firm – które chciały konkurować o pozycje w wyszukiwarce – jedyna szansa na nawiązanie konkurencji.

W naszej opinii Google dokonało dość drastycznego, odważnego, ale słusznego kroku. Popieramy działania Google polegające na poprawianiu jakości wyników wyszukiwania – i to mimo tego, że chwilowo sami ponieśliśmy konsekwencje prowadzonej przez wyszukiwarkę akcji. Konkurowanie o pozycje w Google ma teraz szansę na to, by polegać na faktycznym konkurowaniu jakością serwisu, co sprawia, że w zmianie podejścia do problemu ze strony Google widzimy szansę również dla serwisu Nokaut.pl.

Porównywarki cen są bardzo cennym narzędziem dla każdego konsumenta, dostarczając mu unikalnej treści. W jednym miejscu informują o milionach produktów, umożliwiając dotarcie do ich danych technicznych, zdjęć, opinii czy innych szczegółów na ich temat. Pozwalają też na sprawdzenie opinii o sklepach, weryfikację ich wiarygodności oraz to, co jest w zasadzie najważniejsze – na porównanie w jednym miejscu ofert sklepów nie tylko według ceny, ale także innych kryteriów – lokalizacji, dostępności czy oceny sklepu.

Dostajemy sporo sygnałów od naszych użytkowników o utrudnieniach związanych z działaniem Google, zwłaszcza tych, którzy wchodzili do serwisu Nokaut.pl przez tę wyszukiwarkę. Użytkowników przyzwyczajonych do wpisywania nazwy produktu lub kategorii w Google i trafiających do Nokaut.pl tą drogą, zapraszamy teraz bezpośrednio do nas.

Seo-Profi 1 lutego 2012, 15:58

Zachęcam go głosowania każdą osobę odwiedzającą wątek :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *