Optymalizacja stron

Pracuj przy stronie zamiast tylko śledzić tweety Johna czy Gary’ego

Świetny tweet pojawił się niedawno na moim koncie:

czyli (lekka korekta tłumaczeniowa): „Poświęcaj mniej czasu na czytanie tweetów Johna (Müllera) i Gary’ego Illyes’a a więcej na wsłuchiwanie się w potrzeby osób odwiedzających Twoją stronę„.

Świetna uwaga ! – warto krótko przedstawić powody, dla których (moim zdaniem) Carl zdecydował się na napisanie powyższego teeta.

Branża SEO to specyficzna branża

Pisałem o tym nie raz. Nie można nie powiedzieć, że pewnych problemów dałoby radę uniknąć, gdyby Klienci nie mieli nieracjonalnych oczekiwań, a same firmy SEO potrafiły odmawiać ich realizacji, zamiast opowiadać bajki tylko w celu pozyskania Klienta, a potem … nie odbierać telefonów czy nie odpisywać na emaile. Na szczęście zmiany, jakie zachodzą cały czas w algorytmie, a zwłaszcza te zapoczątkowane prawie 3 lata temu, mocno przeczyściły rynek z firm, które poza linkowaniem z precli czy robieniem spamszeptanki nie potrafiły zaoferować swoim Klientom niczego więcej.

Google nie podaje rozwiązania na tacy (i tego nie ułatwia)

Wskazówki dla Webmasterów są banalne – „twórz strony przyjazne użytkowników”. Tu nie ma wielkiej filozofii, prawda ? A jednak w dalszym ciągu wiele osób, także i tych zajmujących się zawodowo SEO, uważa, że tak nie jest. Widać to doskonale na hangoutach z Johnem – pytania są praktycznie non stop takie same, a branżowcy pytają tylko o „zwierzaki” – Pingwiny czy (na szczęście już rzadziej) Pandy.

Z drugiej strony Google nie zawsze … mówi prawdę. W maju 2016 miał miejsce update, który udało mi się, analizując kilkadziesiąt stron, wychwycić. Po opublikowaniu case study zostałem na mediach niemal pogrezbany przez branżowców, mówiących, że nie było update’e. Minęło parę tygodni i … Garry przyznał, że update jednak był

at SMX Sydney this week Gary Illyes, from Google’s Webmaster Trends team, alluded to there being a recent change that’s part of a core algorithm update.

Przypomnę, że John mówił, że nie było żadnej zmiany w algorytmie …

Właściciele stron nie doceniają siebie i nie chcą pracować

Parę dni temu napisałem wpis, w którym podkreśliłem, że nie zawsze firma SEO jest potrzebna „do szczęścia”. Warto mieć to na uwadze – razem z tweetem Carl’a.

Zbyt wiele osób uważa, że firma SEO załatwi za nich wszystko. Z drugiej strony zbyt mało osób chce „przysiąść na czterech literach” i dopracować stronę czy swój wizerunek w Sieci tak, aby być postrzeganym jako specjalista. Łatwiej – niestety – jest narzekać na algorytm czy firmy SEO – niż pracować przy stronie. Osobom, reprezentującym taki punkt widzenia, sugeruję przeczytać, jak powstało Google, Apple czy Virgin – wszędzie tam na pierwszym miejscu była PASJA i ZAANGAŻOWANIE w rozwój firmy.

Podsumowanie

  1. Czytaj mniej dywagacji o zmianach w algorytmie – skup się na swojej stronie
  2. Do komunikatów Google podchodź z dystansem – nie dostaniesz nigdy prostego rozwiązania na szybką promocję Twojej strony w wyszukiwarce
  3. Jeżeli nie masz czasu na promocję swojej marki nie angażuj do tego firmy SEO – bo to nie ma najmniejszego sensu. To tak, jakbyś zatrudnił kierowcę rajdowego i kazał mu się ścigać „maluchem” na torze ….

Potrzebujesz wsparcia przy działaniach SEO ?

Tak, proszę o kontakt >>

GD Star Rating
loading...
Pracuj przy stronie zamiast tylko śledzić tweety Johna czy Gary'ego, Pracuj przy stronie zamiast tylko śledzić tweety Johna czy Gary'ego, 7.2 out of 10 based on 6 ratings Pracuj przy stronie zamiast tylko śledzić tweety Johna czy Gary'ego

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1333 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Rafał 5 października 2016, 13:53

„Do komunikatów Google podchodź z dystansem”
Dodałbym jednak jeszcze, że Google jako monopolista nie traktuje wszystkich na równi, stąd też nieraz to co piszą różni się od tego co robią :)

Marcin 8 października 2016, 0:12

To jest logiczne ze Google nie powie prawdy bo nie ma w tym żadnego interesu. To prywatna korporacja dbająca o własne zyski a nie filantrop dający wskazówki jak robić biznes.
Wiec Google będzie mówił o treściach bo to jest idea internetu by treści były jak najbardziej świeże i atrakcyjne dla odbiorców. a i tak linki załatwiają większość tematu i to nie tylko dofollow.

Sebastian Miśniakiewicz 9 października 2016, 10:56

Marcin,

nie zgodzę się.

Pilotuję duży serwis, który ma ruch dzienny z organika liczony w dziesiątkach tysięcy. Mają dobry content, a linki ludzie zamieszczają sami – czyli w większości nofollow (komentarze na forach i blogach)

Na pewno linki są ważne – jednak z moich obserwacji wynika, że content zyskał mega na znaczeniu w ostatnim czasie. I uważam, że ostatnia aktualizacja Pingwina – ostatnia z tych oficjalnych (jak wiemy Pingwin ma wejść w skład algorytmu, tzn. od teraz Google nie będzie – jak przy Pandzie – informować o jego aktualizacjach) dobitnie pokazuje, że czasy myślenia o linkach powinny – jak jeszcze to się nie stało – odejść do lamusa.

W normalnym świecie zapomnieć musisz o marce, jak nic ją nie reprezentujesz – i nie widzę powodu, dla którego w Internecie miałoby być inaczej – tzn. strona niedopracowana, o kiepskiej użyteczności, miałaby rankować wyżej TYLKO DZIĘKI LINKOM od tej przeciwstawnej -merytorycznej, stworzonej stricte pod użytkownika

Marcin 10 października 2016, 19:51

oczywiscie jest tak jak napisalem treść plus linki. Samą treścią to możesz rankowac wyżej blog ale nie sklep internetowy gdzie treść jest sprawa drugorzędną. Polecam zajrzeć do czołowych stron zagranicznych z branży moda jak np Very.co.uk gdzie opisy produktów są bardzo ubogie a strona jest w czołówce stron w swojej branży na świecie. Jej pozycje dają bardzo dobre linki.

Sebastian Miśniakiewicz 10 października 2016, 22:30

Masz rację, że opisany przypadek może zależeć od linków
Jednak ja znam strony, które mają kilkadziesiąt tysięcy wejść dziennie praktycznie bez linków :)
Przyznasz, że nie jest to mało, prawda ?
Da się treścią zdobywać dużo ruchu z organika – gdyby to było niemożliwe nie robiłbym dalej SEO …

Marcin 11 października 2016, 6:43

Oczywiście ze są takie strony ale raczej nie sklepy internetowe. Zagraniczne sklepy internetowe maja mało treści. W Polsce zaczęto zaś tworzyć opisy które dla użytkownika są bezużyteczne zaś dla pozycjonowania coś na pewno dają ale niekoniecznie takie opisy są potrzebne. Wystarczyłyby linki z czołowych stron z danej branży. Pozycjonowanie sklepu i bloga to dwie rożne bajki. Skupiam sie na pozycjonowaniu sklepu dlatego jak ktoś pisze na temat pozycji bloga to dla mnie ma to drugorzędne znaczenie.

Sebastian Miśniakiewicz 11 października 2016, 9:57

W Polsce właściciele sklepów zaczęli myśleć – Zalando już nie pisze „steku bzdur” o trampkach :)
Jednak znam sklepy – mam kilka takich – które konkurują z Allegro i Ceneo praktycznie bez linków
Zatem podtrzymam swoje zdanie, że linki są ważne, ale w Polsce przecenia się ich rolę.

Widoczni 26 października 2016, 14:02

Warto przy tym temacie wspomnieć, że nawet w oryginale wypowiedzi pracowników Google wymagają doprecyzowania niektórych wyrażeń, a czasem nawet poszczególnych słów. Taka sytuacja miała miejsce np. w przypadku ostatniego update’u pingwina, wspominaliśmy o tym dokładniej na blogu: https://widoczni.pl/blog/nowy-pingwin-a-disavow-tool/
Jak dołożymy do tego jeszcze tłumaczenie na polski, w którym każdemu wyrazowi można przypisać często wiele tylko pozornie takich samych tłumaczeń, to bardzo łatwo o błąd.
To kolejny przykład potwierdzający, że lepiej zająć się rzeczywistymi danymi, niż przeceniać wypowiedzi Johna Müllera i Gary’ego Illyes’a.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *