Wyszukiwarka Google

Polski content marketing coraz bardziej spamuje Internet – i do niczego dobrego to nie prowadzi

marketing szeptany

Od kiedy w 2013 roku Google zaczęło mocniej i bardziej zdecydowanie karać strony za korzystanie w procesie promocji w Internecie z linków z katalogów, precli czy sygnaturek dało się zaobserwować nowy trend – tzw. content marketing.

Zgodnie z jedną z definicji content marketing, czyli tzw. marketing treści, to strategia polegająca na pozyskiwaniu potencjalnych klientów poprzez publikowanie atrakcyjnych i przydatnych treści, które zainteresują ściśle sprecyzowaną grupę odbiorców. Marketing treści, w odróżnieniu od tradycyjnych form marketingu, opierających się na jednostronnym przekazie reklamowym, bazuje na budowaniu długotrwałych relacji z odbiorcą poprzez interakcję i zaangażowanie obydwu stron.

Tyle w teorii – a jak wygląda polska rzeczywistość?

No cóż – content marketing u nas w bardzo dużej  ilości przypadków sprowadza się to do publikowania w Internecie

  • fałszywych opinii – firmy lub wynajęte przez nich agencje udają, że miały do czynienia z danym produktem czy usługą, wrzucając w komentarz link do strony. Powstała rzesza „zawodowych szeptaczy”, wynajmowanych do publikowania „marketingowego bełkotu” na potęgę.
  • fałszywych recenzji i testów – bez oznaczania ich jako reklama; liczy się jedno – aby zamieścić gdzieś w artykule link do promowanej strony
  • artykułów publikowanych na różnych stronach, które mając być pomocne dla czytelników są de facto reklamą strony internetowej – nazywam je „nowoczesnymi preclami”, ponieważ publikowane są na stronach osób, które w zamian za ustaloną stawkę godzą się, aby taki artykuł znalazł się w ich serwisie.

Można zauważyć, odnosząc się do wcześniej przedstawionej definicji, że w tego typu działaniach nie ma mowy o „interakcji i zaangażowaniu” obydwu stron. Mało tego – w/w działania podpadają pod czyn nieuczciwej konkurencji – zgodnie bowiem z ustawą z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności:

  1. reklama sprzeczna z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub uchybiająca godności człowieka;
  2. reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi;
  3. reklama odwołująca się do uczuć klientów przez wywoływanie lęku, wykorzystywanie przesądów lub łatwowierności dzieci;
  4. wypowiedź, która, zachęcając do nabywania towarów lub usług, sprawia wrażenie neutralnej informacji;
  5. reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych, przesyłanie na koszt klienta niezamówionych towarów lub nadużywanie technicznych środków przekazu informacji.

Jak bowiem inaczej można nazwać pseudoszeptankę czy fałszywe recenzje?

Już dwa lata temu opisałem na blogu, jak to amerykański sąd ukarał firmy za szerzenie fałszywych opinii i komentarzy w Internecie. 19 firm musiało zapłacić 350.000 USD za szerzenie nieprawdziwych opinii w ramach prowadzonych przez nie działań marketingowych – publikowały one nieprawdziwe opinie w Yelp, CitySearch oraz … Google+ Lokalnie. Prokurator generalny Nowego Yorku założył fałszywy sklep z jogurtami na Brooklinie, po czym …. zaczął szukać firm, które pomogłyby … zwalczyć negatywne opinie oraz publikować „sztuczne” opinie o firmie. „W pułapkę” wpadły agencje SEO, które zaoferowały pomoc w pisaniu nieprawdziwych opinii, a także publikowaniu ich na specjalnych serwisach poświęconym opiniom konsumenckim

W Polsce na razie nie spotkałem się z podobnym wyrokiem – a szkoda, ponieważ to, co robi teraz wiele firm przekracza ludzkie pojęcie – w ciągu niewiele ponad roku content marketing ewoluował do postaci, którą kilka dni temu w świetny sposób podsumował bezprawnik.pl

PR-owcy, trolle, od 10 do 60 groszy za opinię. Freelancerów można wyłowić na forach internetowych czy Gumtree, ale istnieją też profesjonalne firmy trudniące się wypisywaniem peanów na temat rozmaitych produktów w porównywarkach cenowych czy agregatorach opinii. Nie pomagają nawet te krytyczne, gdyż niestety doszliśmy do momentu, w którym śmiało można rozpoznać, że spora część z nich także powstała na zamówienie – konkurencji.

Czy to tak trudno pracować nad rozwojem swojej marki – postawić dobry serwis, założyć bloga, dać się poznać w Sieci jako specjalista z danej dziedziny?

Na pewno łatwiej pójść na skróty – i tak, jak kiedyś za pomocą precli i katalogów SEO tak dzisieja za pomocą „content marketingu” promować stronę (swoją czy też Klienta) „na skróty” – produkując spam i marketingowy bełkot … Tylko nie dziwmy się potem, że strona nie pojawia się na sensownych pozycjach w Google. LUB – że po zaprzestaniu tych praktyk Google nie przywraca jej na wcześniej zajmowane pozycje…

Obserwując polską branżę jestem zdziwiony podwójnie.

Po pierwsze – że UOKiK nie robi nic (o czym byłoby głośno) w tej sprawie. Wystarczyłoby namierzyć kilka firm i dla przykładu ukarać ich – chociażby stosując prowokację – tak, jak zrobili to Amerykanie.

Po drugie – że Klienci agencji reklamowych godzą się na tego typu praktyki – pomijając niebezpieczeństwo wynikające z paragrafu zapominają (a może nie wiedzą), że wystarczyłoby, gdyby konkurencja nagłośniła takie praktyki a wizerunek ucierpiałby w sposób znaczący. No chyba, że owi Klienci nie mają nic przeciwko bycia postrzeganym przez pryzmat „lidera fakeowych opinii i recenzji” – w co jednak nie wierzę.

Jestem bardzo ciekawy efektów Pingwina, na który wszyscy teraz czekają, jedni z większą niecierpliwością (mając wyczyszczone strony), inni przeciwnie – próbując skorzystać jeszcze z istniejącej na rynku koniunktury. Z miesiąca na miesiąc, obserwując kolejne updaty Google, mam coraz większe przekonanie, że z tej konfrontacji zwycięsko wyjdzie tylko pierwsza grupa …

GD Star Rating
loading...
Polski content marketing coraz bardziej spamuje Internet - i do niczego dobrego to nie prowadzi, Polski content marketing coraz bardziej spamuje Internet - i do niczego dobrego to nie prowadzi, 5.4 out of 10 based on 64 ratings Polski content marketing coraz bardziej spamuje Internet - i do niczego dobrego to nie prowadzi

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Anon 20 lipca 2015, 10:16

W tej materii się nic raczej nie zmieni, nie w Polsce. Mamy połowę 2015 roku a świadomość tego jak powinno wyglądać dobre SEO jest wciąż taka sama jak w roku 2011. Kto w ogóle do k***wy nędzy wymyślił że CM to najważniejszy element SEO? Jeszcze te naciągane opinie albo całkowicie mijające się prawdą. Zgadzam się w 100% z tym co napisałeś.

Sebastian Miśniakiewicz 20 lipca 2015, 10:31

Kto wymyślił?
No cóż – coś ludzie muszą robić, jak precle, seokatalogi i sygnaturki nie działają jak kiedyś …

Remigiusz 20 lipca 2015, 11:05

Hej,
Jeżeli wpis na blogu jest oznaczony jako „artykuł reklamowy” i ma osobę podpisującą się pod tym artykułem to Twoim zdaniem jest ok, czy nieetyczne?

Sebastian Miśniakiewicz 20 lipca 2015, 13:30

A czy ja dałem do zrozumienia, że jest nieetyczne?
Napisałem wyraźnie, co jest nieetyczne – nie szukajmy podtekstów

Jacek Jagusiak 20 lipca 2015, 11:53

Content Marketing to wymówka dla tworzenia Precli 2.0. W czasach, gdy zaczęto opluwać stare precle i katalogi (z których każdy korzystał) ludzie potrzebowali nowych źródeł linków. Stare (katalogi, precle) nie przynosiły zaskakująco wysokich zysków, więc CM daje więcej możliwości do naciągania ludzi na większą kasę.

Sebastian Miśniakiewicz 20 lipca 2015, 13:30

Jacek, świetnie to napisałeś – nic dodać, nic ująć :)

Foxen 20 lipca 2015, 13:26

Cała prawda.
BTW
Mam bekę z tych osób, co zaniżają ocenę tego wpisu (i ogólnie).
Ja bym usunął ten rating, bo to bezsensu…

Sebastian Miśniakiewicz 20 lipca 2015, 13:31

Przydaje się z różnych powodów – m.in. widać, kiedy dotyka niewygodnych tematów :)

Bar 21 lipca 2015, 7:27

Głosowałem jako 31, dałem „10”, średnia ocen to „4,8”. Podejrzewam, że te około 15 osób, które dały „1”, pewnie na tym artykule były max 1 sek. Ważne, żeby tylko obniżyć ocenę w rankingu „a niech ma ten Miśniakiewicz!” :)

Co do CM, to było pewne, że w końcu się to przeje. Później branża SEO wpadnie na kolejny inny pomysł (w końcu trzeba na czymś zarabiać) i to nowe też się przeje itd itd itd.

Co do prowokacji, to Sebastian niech się UOKiK nie bawi w jedną partię, która z tego słynie. Jakby chcieli, to by spokojnie mogli znaleźć takie firmy. Jednak mam nadzieje, że UOKiK ma o wiele więcej ważniejszych problemów, które trzeba rozwiązać.

I takie jeszcze małe spostrzeżenie. Ostatnio jak Mozilla wyłączyła domyślnie flash w przeglądarce, to u siebie w firmie jak rozmawiałem o tym z kilkoma osobami, to powiedziały mi, że oni włączyli flash (wiem, że pewnie stosunkowo mniej jest osób co to potrafi zrobić) twierdząc „mogą mi się pokazywać reklamy ze stron, na których byłem, może akurat coś mi się przyda”. Może już jest, a może nadchodzi era świadomych konsumentów, że google i inne firmy ich bardzooo podgląda?

Sebastian Miśniakiewicz 21 lipca 2015, 10:48

Dzięki za 10 – niby mała rzecz, a cieszy; tym bardziej, że dobre oceny dają osoby, które mają coś do powiedzenia, a 1 – hejterzy – no ale takie SEO.
Co do CM – ja nie sądziłęm, że tak szybko to się przeje – popatrz, jak długo ludzie używali innych wynalazków, zanim przestało to dawać oczekiwane efekty… – dodam, że wczoraj rozmawiałem z osobą, któa zamieściła sobie 5 komentarzy przez Brandle. Poprosiłem o linki i … z 5 3 na kilometr pachną reklamą – czytając wątek chce się śmiać. 1 – ja widzę, ktoś mało świadomy nie zobaczy. Do 1 trudno się doczepić – co nie zmienia faktu, że to spam i marki się tak nie zbuduje :)
Co do UOKiK – pożyjemy, zobaczymy; ja tak uważam, że prowakację mogliby zastosować – najlepiej na dużych firmach, zgodnie z powiedzeniem, że „przykład idzie z góry” :)
Co do podglądania – nie masz na myśli aby remarketingu?

Bar 21 lipca 2015, 12:38

Tak, chodzi mi o remarketing. Tyle, że na myśli miałem to, że ludzie wiedzą o tym remarketingu i świadomie patrzą w te reklamy. Bo wiedzą, że one dotyczą tego co wcześniej przeglądali i może coś akurat ich zainteresuje. Chodzi mi o tą świadomość konsumenta, że coraz mniej osób będzie pytało „a skąd oni wiedzą, że ja byłem na stronie X i oglądałem Y… hmmmmm”.

Sebastian Miśniakiewicz 21 lipca 2015, 15:04

Zawsze można czyścić ciasteczka :) – coraz więcej osób to robi …

Henryk 20 lipca 2015, 14:36

Nowe czy nie nowe, w każdym bądź razie jeszcze nie zauważyłem, żeby pisanie unikalnych treści zaszkodziło.

Sebastian Jakubiec 21 lipca 2015, 13:49

Masz rację, mase jest „destruktorów” fajnych i wartościowych serwisów internetowych. To jest jeden punkt widzenia, natomiast nie mieszałbym tych pojęć. Spam to spam, i takim pozostanie. Nie nazywałbym go CM. CM jak sam piszesz to te DOBRE działania, jeśli ktoś robi coś innego – to nie robi content marketingu, robi jedynie spam. Nie przyprawiałbym marketingowi treści złej gęby, tylko dlatego, że ktoś używa treści do złych celów.

To trochę tak, jak by powiedzieć, że polski e-mail marketing spamuje internet – a to nie prawda. Spamują spamerzy, używający bez zgody i bez przemyślanej strategii cudzych maili, ale nie jest to realnie e-mail marketing, tylko marna imitacja i podróbka. :)

Wolę traktować te działania jako coś pozytywnego, na czym ktoś pasożytuje pod płaszczykiem tej samej nazwy oferując bull shit. Niż mówić, że cała działalność CM/e-m to bull shit. Mam nadzieję, że rozumiesz na czym się skupiam :)

Sebastian Miśniakiewicz 21 lipca 2015, 15:04

„Niż mówić, cała działalność CM/e-m to bull shit”

Napisałem wyraźnie we wpisie

„content marketing u nas w bardzo dużej ilości przypadków sprowadza się to do publikowania w Internecie”

Nie rozumiem zarzutu – bo takim jest ten komentarz :) – poza tym dobrze wiemy, jak wygląda polskie SEO…

Dominik Niedźwiecki 21 lipca 2015, 17:40

Sporo fałszywych opinii można nazwać „subiektywnymi”, a taki badziewny „content marketing” przypomina mi precllowanie sprzed lat… Jedynie co się zmieniło to ilość linków i czysty URL wyparł anchory ;)

Sebastian Miśniakiewicz 21 lipca 2015, 17:47
Maciek 22 lipca 2015, 13:20

Bardzo dobry artykuł Panie Sebastianie – w pełni popieram. Dziwi mnie tylko ta niska ocena… Czyżby miała swoje źródło w tym, że część z oceniających preferuje taktyki, które zostały w nim napiętnowane? ;) A tak bez żartów – faktycznie na naszym rynku sytuacja wygląda niezbyt ciekawie. Często spotykam się z różnego rodzaju forami internetowymi, gdzie w praktyce dyskusję prowadzi już nie skupiająca je grupa docelowa, a niemal sami „szeptacze”. Jakby tego było mało, na dobitkę – robiąc to wręcz tragicznie… Odnośnie samego content marketingu sprawa ma się podobnie – blogi firmowe, ze sztampowymi informacjami copy tworzone bardziej pod Wujka G, niż potencjalnych klientów, ze standardem 300 lub 1000 zzp/post każdy. Za cały komentarz: „eh” .

Sebastian Miśniakiewicz 22 lipca 2015, 14:00

Dziękuję.

Co do oceny to jest, jak Pan napisał – i to nie są żarty :)

O blogu firmowym planuję kilka zdań napisać niedługo …

brano 23 lipca 2015, 12:41

Dla branży seo:
copywriting=klepanie precli
marketing szeptany=klepanie linków + fałszywe opinie
content marketing=klepanie tekstów z linkami

Idzie się przyzwyczaić.

Sebastian Miśniakiewicz 23 lipca 2015, 12:51

Dobre !

brano 23 lipca 2015, 14:11

Czy takie dobre… może tak brzmi, ale ludzie baranieją, a nawet klienci zaczynają to tak nazywać.

Sebastian Miśniakiewicz 23 lipca 2015, 15:07

Rynek rządzi się … prawami rynku. Jest popyt i podaż. Ja wieszczę szybki upadek tego typu „praktykom” – jak już zwyli webmasterzy mają dość spamu i potrafią odróżnić marketingowy bełkot od dobrych treści to coraz trudniej będzie wciskać kit (czytaj „content marketing) …

bonmot 16 sierpnia 2015, 11:59

Nie sądzę Panie Sebastianie. Ja obserwuję że popyt jest coraz większy niestety na szybkie seo.

Sebastian Miśniakiewicz 16 sierpnia 2015, 12:28

No to mamy inne doświadczenie :) – osoby, z którymi się stykam odrzucają szybkie SEO, bo
1) wiedzą, czym to grozi
2) mają negatywne doświadczenia – filtry..

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *