Etyka branży SEO, Filtry, bany

Podpisując umowę na pozycjonowanie z dużą firmą możesz mieć problem z jej rozwiązaniem

ZwątpienieParę dni temu rozmawiałem z osobą, która podpisała umowę na pozycjonowanie z dużą firmą. Warunki z pozoru świetne – płatność tylko za efekt. Jednak mijały miesiące a efektów nie było widać (poza tym, że nowa strona, znajdująca się w momencie podpisania umowy poza TOP100, weszła na wyższe pozycje).

Jednak nie to było najlepsze – firma każe sobie płacić za rozwiązanie umowy przed jej zakończeniem mimo, że działa na szkodę strony swojego Klienta.

Opisywałem już przypadek, kiedy to duża firma pozycjonująca wpędziła Klienta w ręczny filtr – za nienaturalne linki – a następnie … żądała od niego zapłacenia kary – do końca trwania umowy zostało jeszcze sporo miesięcy. W tamtym przypadku kluczową sprawą w znalezieniu sposobu na rozwiązanie umowy okazała się nieobecność w zapisach tzw. ważnych powodów:

Zakładając, że do takiej umowy stosuje się przepisy o umowie zlecenie, to są dwa poglądy w prawie polskim dotycząca art. 746 kc:

1) strony nie mogą zmodyfikować w umowie przysługującego zleceniodawcy prawa do wypowiedzenia umowy, z ważnych powodów, ze skutkiem natychmiastowym – niezależnie od tego, co jest w umowie zleceniodawca może z ważnych powodów wypowiedzieć umowę natychmiast

2) strony mogą zmodyfikować to w umowie wprowadzając np. termin wypowiedzenia i wtedy, nawet z ważnych powodów, zleceniodawca może wypowiedzieć umowę tylko z terminem wypowiedzenia.

Jeżeli w umowie wprowadzono termin wypowiedzenia, ale nie zaznaczono, że dotyczy on również „ważnych powodów”, to moim zdaniem raczej da się ją skutecznie wypowiedzieć ze skutkiem natychmiastowym. Trzeba powołać się na ważne powody – wskazać jakie to są powody, powołać się na art. 746 par 1 k.c. i napisać, że wypowiada się umowę ze skutkiem natychmiastowym.

W analizowanym przeze mnie przypadku nie mamy wprawdzie w umowie wspomnianych zapisów, jednak … nie mamy także filtra ze strony Google.

Czy aby jednak Klient jest na straconej pozycji? Moim zdaniem nie do końca.

Firma pozycjonująca nie ma sobie wprawdzie nic do zarzucenia – ale trzeba mieć niezły tupet, aby w czasach, kiedy jakość odgrywa dużą rolę w budowaniu pozycji strony w Google linkować bezczelnie stronę Klienta preclami – strona jest pozycjonowana w sposób narażający ją na karę ze strony Googlea już w 2007 roku Google przestrzegało przez tego typu praktykami. W moim odczuciu jest to wystarczający powód, aby móc rozwiązać umowę bez naliczania absurdalnej „opłaty aktywacyjnej”

Dodam, że do dnia dzisiejszego osoba nie dostała listy wartościowych stron, na których miały się pojawić linki do pozycjonowanego serwisu…

GD Star Rating
loading...
Podpisując umowę na pozycjonowanie z dużą firmą możesz mieć problem z jej rozwiązaniem, Podpisując umowę na pozycjonowanie z dużą firmą możesz mieć problem z jej rozwiązaniem, 4.9 out of 10 based on 14 ratings Podpisując umowę na pozycjonowanie z dużą firmą możesz mieć problem z jej rozwiązaniem

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

AdamD 11 listopada 2015, 12:02

To że firma nie raportuje swojej pracy (nie ujawnia linków) oznacza, że ma coś do ukrycia to raz i to już jest powód żeby rozwiązać umowę ze skutkiem natychmiastowym, cofnąć wszelkie dostępy do GCS, FTP itd.
p.s. a czy ta firma też pierdykła link do siebie w stopce?

Sebastian Miśniakiewicz 11 listopada 2015, 13:33

Klienci nie wiedzą takich rzeczy – po wejściu w Konsolę musiałem usunąć dostęp owemu „specjaliście” – jak wiesz dodanie nowej osoby powoduje wysłanie emaila do wszystkich właścicieli, więc istniało ryzyko, że gość zaloguje się do Konsoli i zmieni to, co poprawiłem.
Nie, nie dał linka – to była osoba fizyczna, nie duża firma :)

Adam Bielawa 11 listopada 2015, 12:41

Po pierwsze – to klient widzi co podpisuje i jeśli do końca nie wie / nie rozumie umowy – to powinien ją z kimś skonsultować, najlepiej z prawnikiem (sądzę, że taka konsultacja to max 100zł).

Po drugie – sam piszesz na blogu, że dobre SEO musi trwać i nie jest szybkie, więc ruch pozycji spoza top 100 na wyższe pozycje w ciągu kilku miesięcy jest ok. Gdyby wrzucili w miesiąc – to pewnie napisałbyś że są spamerami.

Po trzecie – może zamiast ciągle tylko pisać na innych pozycjonerów czy to firmy, zajrzysz do swojego gniazda i ustosunkujesz się do wpisów np. Wieliczki czy Kołacza, które jasno pokazują, że też łamiesz wytyczne Googla, a sam promujesz i piszesz coś innego – to dopiero kłamstwo.

Na wszelki wypadek zrobiłem sobie screena wpisu – zobaczymy, czy zaakceptujesz komentarz – bo zarzucasz też innym, że niewygodne wpisy kasują :)

Sebastian Miśniakiewicz 11 listopada 2015, 13:32

Adam,
fajnie, że robisz printscreeny :)
Usunąłem z bloga może jeden czy dwa wpisy – w których była tylko „łacina” :)
Dodam, że Ci, co najgłośniej krzyczą, że usuwam wpisy, sami je usuwają …
A wiesz, co mi sprawia fun? To, że piszą , że usuwam, a … nie potrafią tego udowodnić – a dlaczego to chyba już wiesz.
A teraz jedziemy z punktami
ad 1)
Ja uświadamiam właśnie osoby, aby nie popełniały błędów – od czegoś trzeba zacząć
Rozumiem, że jak inne osoby wrzucają np. na Facebooka przykłady oszukiwania to Twoim zdaniem jest to złe?
ad 2)
Chyba nie rozumiesz, jak działa SEO PLUS … nie czytałeś wpisu
Skup się proszę, przeczytaj wpis – i nie pisz takich bzdur
ad 3)
Wieliczko robi teraz szkolenia, a nie SEO – jak myślisz, dlaczego? :)
On jest dla Ciebie autorytetem? – no proszę …
Ktoś, kto straszy mnie publicznie, że „żebym się nie zdziwił, jak ktoś będzie chciał mi zdepozycjonować bloga” a potem widzę, że od następnego dnia pojawiają się nienaturalne linki nie jest śmieszny – a żałosny.
Dziwię się, że tyle osób jeszcze z nim trzyma; jednak cieszy, że jest to głównie „beton” – osoby, które wychowały się na e-weblinku i teraz, jak to powiedział Marcus – https://blog.seo-profi.pl/czy-dobry-serwis-potrzebuje-polskiego-content-marketingu/ robią content marketing

„Branżę SEO można obecnie podzielić na dwa obozy:

pierwszy – który tworzą osoby skupiające się na technicznych aspektach związanych z SEO.
drugi – składający się z tych osób, które wcześniej postrzegały SEO przez pryzmat linkbuildingu, a teraz ewoluowały w stronę content marketingu aby nie wypaść z rynku (Marcus używa tutaj dosadnego sformułowania „aby nie wymrzeć” – um nicht auszusterben)

Dwa – może trzeba w końcu napisać mocny komentarz, bo argumenty logiczne trafiają „w próżnię”: „Jak miałeś miesiąc czasu to załatwiałeś się już do toalety, czy w pieluchę?
To, co pokazał Wieliczko w swoim wpisie jest żałosne – dam linka do tego wpisu, aby była jasność – http://seoparty.net/seo-oszuysci/
Raz – X razy mówiłem, że 2009 rok to początki.
Dwa – zgodzisz się chyba ze mną, ze dobry specjalista SEO powinien robić testy, co nie?
Jak nie robiłem – było źle. Jak robiłem – jest „afera”
Szkoda słów.
Wieliczko jest moim zdaniem skońćzony w polskim SEO – przyznając się już dawno temu publicznie do depozycjonowania pokazał swoją „klasę” https://blog.seo-profi.pl/tomasz-wieliczko-tworca-e-weblinka-przyznaje-sie-do-depozycjonowania-konkurencji/ pokazał, co sobą reprezentuje
A Kołacz, cóż – zarzuca mi że kasuję wpisy a
a) sam to robi – https://plus.google.com/106333370865577847112/posts/9YXgq7wwJq6
b) nie wie, że wpis w moderacji dotyczy też sytuacji, gdzie jest on w spamie
Poza tym mój wpis o nim pokazał definicję polskiego specjalisty SEO w pełnej krasie – https://blog.seo-profi.pl/definicja-specjalisty-seo-by-mariusz-kolacz/
ad 3)
PS
Może wypowiesz się o kursie Lexy z tego roku, w którym zachęca do linkowania z seokatalogów – pal licho już to, ale … z anchorami? – https://blog.seo-profi.pl/darmowy-kurs-link-buildingu-by-marta-gryszko-vel-lexy-szybkim-sposobem-na-filtr/
Rozumiem, że się zgadzasz z wpisem?
Widziałeś, co Lexy mi zarzuca? – zagalopowała się ze swoimi oszczerstwami… niestety nie pierwszy raz
Jak widzisz sensacji szuka się nie tam, gdzie trzeba – jeżeli będziesz chciał porozmawiać na dane tematy, to pod konkretnymi wpisami poproszę – mam nadzieję, że zrozumiesz, że trzeba trzymać się tematu, a nie pisać „coś” – konkretnie nie na temat :)
PS
Teraz kolej na Ciebie, skup się proszę – podsumuję pytania, które padły wyżej
a) publikowanie informacji o przekrętach w branży jest złe?
b) czy robiłeś w pieluchę jak miałeś miesiąc czasu?
c) Lexy nie wprowadza początkujących webmasterów w błąd, każąc im się linkować w październiku 2015 ANCHORAMI z seokatalogów?
Czekam na odpowiedzi

Karola 11 listopada 2015, 20:29

Każdy wie co podpisuje… oczywiście, każdy zna język informatyczny, prawniczy itd.:)
Każdy ma czas i dodatkowe pieniądze na to, żeby później chodzić i szukać „tłumacza” a co tam 100zł tu 100zł tam:) bo zazwyczaj na jednym prawniku tez się nie skończy… bo też sie trafi na „amatora”.
Co ma umowa do późniejszego działania firmy pozycjonerskiej..
Trochę realistycznego punku widzenia:) jak już się Pan wypowiada.

Sebastian Miśniakiewicz 11 listopada 2015, 20:34

„Trochę realistycznego punku widzenia:) jak już się Pan wypowiada.”

Rozumiem, że to było do Adama? :)

Wiesz, Karola – ja pomagam ludziom unikać pułapek

Dzięki takim wpisom wzrasta świadomość Klientów, a sama branża dorośleje, co sprawia, że wszyscy zyskują.

Dawid 12 listopada 2015, 10:14

Sebastian jest od białego seło – klientom wciska bajeczki o umowach a sam jedzie równo z seło propagandą przy okazji szkalując na każdym kroku konkurencję. Brawa wielkie!

Ps. Zrobiłem printscreen dla potomności.

Sebastian Miśniakiewicz 12 listopada 2015, 10:29

Rób printscreeny :)

Teraz to już pomówienie – przedstawisz się z imienia i nazwiska, abym .. mógł zrobić prontscreena?

PS

Ja dbam o jakość w branży – jak konkurencja szkaluje i oszukuje ludzi to ma do wyboru – albo się zmienić, albo … „narazić się na wpis”.

Dodam, ze gdyby nie osoby takie jak Ty SEO byłoby bardziej przejrzyste i uczciwe – a tak to żeruje się na niewiedzy Klienta, a w komentarzach wypowiada się ANONIMOWO – bo inaczej byłby obciach na maksa.

Drogi Dawidzie – jak kolejny komentarz wrzucisz znowu anonimowo w formie trolla to lojalnie ostrzegam, że go nie opublikuję – na moim blogu nie ma miejsca dla trolli, którzy nie mają wystarczająco odwagi, aby prowadzić dyspóty w sposób jawny.

Amem

AdamD 12 listopada 2015, 10:35

Dawid, brawo Ty!!! Ile dostales za hejta, 30 zyla od kolegi z agencyjki z siedziba w Dudki?

Sebastian Miśniakiewicz 12 listopada 2015, 10:54

Adam, daj mu szansę – niech poda imię i nazwisko; koniec z trollowaniem.

Adam Bielawa 12 listopada 2015, 12:57

Przepraszam że odpowiadam dopiero teraz – ale nie było mnie.

Po pierwsze nie życzę sobie żebyś pisał do mnie ten sposób : „b) czy robiłeś w pieluchę jak miałeś miesiąc czasu?” – skup i się i pomyśl ze czytają to ludzie na poziomie, a Ty piszesz tekstami prosto z piaskownicy, no ale jak to mówią – jaki Pan taki kram :) Przypomnę, że od dłuższego czasu nie mieszkam już z mamą – nie wiem jak Ty :)

Po drugie- Wieliczko może i jest kontrowersyjny, ale wiedzę gość ma – i z tego co wiem to szkolenia to tylko jeden z elementów jednej oferty – jak zobaczysz to oferuje też więcej : strony, seo, adwords – raczej kompleksowo podchodzi do całości, więc nie pisz bzdur że przerzucił się na szkolenia :)

Na temat Kołacza się nie wypowiadam, bo nie zasługuje na to.
Tematu Lexy również nie poruszam – nie wiem po co go poruszyłeś, ale na Twoim blogu cały czas ją atakujesz : Brandle – spam, CEC – nie wiadomo kto za tym stoi, teraz te kursy. Chyba masz jakiś kompleks, że jest lepsza od Ciebie :)

Jak się spojrzy na Twojego bloga – to wszędzie tylko ataki – na firmy SEO, na konkurencję.
Powiem Ci tak (wiem że zaraz zasłonisz się NDA) – pokaż case study robionej przez Ciebie strony samymi tekstami i optymalizacją. Pokaż konkretne porady, wskazówki – i tak dalej, a nie skupiaj się na tematach typu :
-jak firma seo zrobiła źle
-jak firma seo naciągnęła klienta
-moja opinia o xxx (personalny atak)

Dorośnij, chłopie :)

PS – Screen jak zwykle zrobiony :)

Sebastian Miśniakiewicz 12 listopada 2015, 13:23

Adam,

to mój blog i ja ustalam zasady, jakie tutaj panują; wiem, że tematy, jakie poruszam są kontrowersyjne i wywołują emocje, co widać na tym przykładzie – bo inni boją się napisać czegoś, co zaszkodzi branży (mając daleko to, że to coś szkodzi zwykłym webmasterom)
Na blogu sporo napisałem odnośnie tego, jak promować strony – wpisów jest ponad 1000 – i patrząc się na emaile czy wiadomości na FB, jakie dostaję, widzę, że Ci, co chcą skorzystać z tej wiedzy, korzystają.

Co do osób, o których się wypowiadasz

1) Wieliczko – obecnie w mediach bardziej trolluje niż pokazuje wiedzę. Po tym, jak Google przycięło e-weba nie ma już o czym pisać, poza zajawkami o szkoleniach – polecam tutaj wypowiedź Marcusa: – https://blog.seo-profi.pl/czy-dobry-serwis-potrzebuje-polskiego-content-marketingu/; zapoznaj się z nią i zastanów się, do której grupy może należeć Twoim zdaniem
2) Kołacz – widzę, że zgadzamy się – co pokazuje, że można mieć różne zdania na jeden temat, ale w innym się zgadzać; i o to chodzi – aby nie negować czegoś dla zasady
3) Gryszko – nie moja wina, że jej projekty są często nieprzemyślane, a jej twórczyni nie potrafi znieść merytorycznej krytyki, a broniąc się posuwa się do kłamstw i oskarżeń (jak wtedy, kiedy zarzuciła mi, że wyciąłem z kursu emailowego niewygodne fragmenty, a defacto taka sytuacja nie miała miejsca.
Poszukaj w sieci opinii na ich temat – na temat np. ostatniego CEC in SEO – to zobaczysz, co mówi branża
A że napisałem ostatnio wpis o tym, ze zachęca do linkowania się anchorami z seokatalogów – no cóż, powtórzę: blog ma na celu chronić nieświadomych webmasterów przed złymi wpływami. Jak widzę, że ktoś pod koniec roku 2015 sugeruje się linkować w taki sposób to mogę siedzieć cicho, a mogę, jako odpowiedzialna osoba, o tym napisać

Na koniec – mylisz atak z propagowaniem jakości; zauważ, że coraz więcej osób zaczyna robić to, co ja – nawet takie znane jak Zgred – o czymś to chyba świadczy, nie sądzisz?

PS 1 Z tymi screenami to przesadzasz, ale rozumiem – branża usuwa niewygodne wpisy i liczysz na to, że i ja to zrobię. Za mało jednak mnie znasz, a za dużo słuchać tych, co to krzyczą najgłośniej, że usuwam wpisy, a sami to robią
Muszę jednak Ciebie rozczarować – szkoda Twojego czasu; trzymam poziom i u mnie jest dyskusja, a nie usuwanie wątków.
Screeny jednak rób – nie licz jednak na to, że popełnię błąd; jakbyś poruszał takie tematy jak ja przez tak długi okres czasu to wiedziałbyś, co by było, gdybym rzeczywiście usunął wpis – CO NIE? :)

Co do NDA – pewne casy opisałem, jak widać zarzucasz mi coś, ale bez odrobienia „zadania domowego” – skup się proszę bardziej na przyszłość.

PS2 Poruszyłeś nazwiska, więc się wypowiadam – zauważ, jak zboczyłeś z tematu wpisu w swoich komentarzach – i to ja mam kompleksy? :)

PS3 Odnośnie pieluchy – nie ja zacząłem; czasem trzeba podać mocny przykład, skoro logiczne wywody nie potrafią znaleźć celu …

Miłego dnia Ci życzę !

Sebastian Miśniakiewicz 12 listopada 2015, 13:26

Dodam jeszcze, że widzę, które wpisy oceniasz i … za każdym razem jest to 1.
Nawet, jak pokazuję, jak ludzie są robieni w konia przez nieuczciwe firmy SEO.
Takim zachowaniem wystawiasz sobie piękną laurkę – pokazujesz, o co chodzi w tych wszystkich komentarzach; albo o totalną nieznajomość SEO lub też – próbę ukrycia niewygodnych faktów, aby móc wykorzystywać potem niewiedzę webmasterów dla swoich, cokolwiek to znaczy, celów.
Nie licz na to, że takimi zachowaniami mnie zmienisz :) – blog istnieje już wiele lat, a kolejne ataki na moją osobę przestały mnie już wzruszać – obecnie powodują tylko uśmiech na twarzy :)

Adam Bielawa 12 listopada 2015, 16:16

Sebastian,
oceniam wpisy na podstawie ich treści – czytam i nie wierzę, jak można być tak sfokusowanym na ciągłe narzekanie, wytykanie błędów i oczernianie (może zbyt mocne słowo, ale kierunek dobry) innych, tylko nie siebie. Oczywiście Twoje stanowisko jest w tej sprawie jasne – branża jest be, ja jestem cudowny, jedyny, robię dobrze, oni robią źle, tutaj macie dowody, że oni robią linkami a ja zawsze powtarzam że trzeba dbać o stronę, oni przerzucili się na szkolenia i Adwords, a ja nie…i tak dalej i dalej.

Podsumowując – nie mam ochoty na dalszą dyskusję z Toba, bo ciągle będziesz przytaczał swoje argumenty, nie pokazując konkretów.

Faktem jest że masz lekkie pióro i potrafisz coś napisać – to muszę przyznać. Natomiast skoro już trafiłem na tego bloga – chciałbym, zamiast nagonki na firmy SEO i konkurencje, abyś pokazał wpis typu : Case study – jak praca nad stroną, pisanie artykułów (czyli metody Whs) zwiększyły ruch na stronie który skonwertował się na konkretne zapytania – bo to po robi się SEO :)

Sebastian Miśniakiewicz 12 listopada 2015, 16:49

Nie piszę, że branża jest be – a ja nie – a jak tak napisałem, to poproszę o cytat.
Czy jestem sfrustrowany?
Może tak – ale jak coś to tym, że wszyscy mają to daleko, a jak już się wykaże komuś jakąś patologię, to zawsze znajdzie się ktoś, kto dołączy do „chórku” – że nie ma case study itp
Pytasz o case study?
Proszę – https://blog.seo-profi.pl/czy-mozna-zwiekszyc-znacznie-ruch-na-stronie-z-google-bez-linkowania-oczywiscie-ze-tak/
Chcesz więcej?
Wpisz w wyszukiwarkę na blogu case study – lub kliknij w to https://www.google.pl/search?q=allinurl:case+study+site:blog.seo-profi.pl&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=c6ZEVoiOEYGgUa3_kbgI
Mało, bo od niedawna wpisuję „case study” w title :)
A na koniec podsumuj ilość wpisów, w których punktuję bylejakość i resztę – i jestem przekonany, że będzie ich mniej niż 3-5%.
Ale najlepiej jest widzieć szklankę do połowy pustą, niż pełną – szkoda tylko, że w tym przypadku proporcje nie są 50/50, a 3/97 lub 5/95
Wejdź najbardziej popularne tagi/kategorie
https://blog.seo-profi.pl/google-webmasterzy/narzedzia-google-dla-webmasterow/
czy
https://blog.seo-profi.pl/google-webmasterzy/serpy/
Widzisz różnicę? :)
Reasumując
Nie ulegaj innym – usiądź spokojnie, zrób analizę – a wnioski wyciągaj nie na gorąco, ale na spokojnie :)
Powodzenia !

Arkadiusz 18 listopada 2015, 1:47

Cześć! Dobrym ruchem byłoby także podesłanie pisma z kancelarii, czasami osoby działające na kogoś szkodę sądzą, że ich klient nigdy nie podejmie żadnych kroków i tu się mylą.

Co do sprawdzania umowy przed – tak, niestety ale trzeba wydać na prawnika – jednak przed tym, warto prawnika sprawdzić, chociaż to co google o nim powie :)

Klienci, którzy raz wpadli w pułapkę później już zawsze podsyłają mi umowy przed ich podpisaniem. Lepiej zapłacić i mieć w większości wypadków spokój. Wspomniana kwota nie jest wygórowana, gdy się potem podliczy ile można było stracić.

kwas 20 listopada 2015, 13:53

ale spięcie dupy macie, nie wiem po co to czytam i tu siedzie.

Sebastian Miśniakiewicz 20 listopada 2015, 14:34

Różne zdania pozwalają na wyłapywanie rzeczywistości – a nie pozostawaniu w próżni.
Rzeczywistość zaś ma duży wpływ na zmiany – od nas tylko zależy, czy się temu poddamy

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *