Wyszukiwarka Google

Nowy czynnik rankujący w Google – ilość ważnych zgłoszeń o usunięcie strony z Google

Kradzież treści ze stronyCoraz więcej osób skarży się, że z ich strony są kradzione treści. Webmasterzy narzekają, że osoby, którym nie chce się pracować nad swoją stroną, „pożyczają” sobie treści, których opracowywanie zajmuje ich autorom w wielu przypadkach dużo czasu. Próby zmuszenia osób, które wykorzystują na swoich witrynach efekt pracy innych, do usunięcia skopiowanych treści rzadko przynoszą pozytywny efekt. Niekiedy jest problem ze znakiem towarowym, który wykorzystywany jest na wielu witrynach bez zgody jego właściciela. Aby załatwić sprawę musi interweniować prawnik – a jak szybko działa w Polsce sądownictwo, dobrze wiemy. Coś jednak się zaczyna zmieniać w tym zakresie.

Dzisiaj na blogu Inside Search Amit Singhal z Google poinformował o wdrożeniu od następnego tygodnia nowego czynnika rankującego – ilości ważnych zgłoszeń o naruszenie praw własności. W następstwie tego strony, dla których zostanie wysłana duża ilość takich zgłoszeń, będą wyświetlały się na niższych pozycjach w Google. Zastosowane rozwiązanie ma umożliwić, zgodnie z założeniami, łatwiejsze znalezienie przez Internautów, jakościowo dobrych (czytaj: oryginalnych) źródeł informacji.

Wdrożenie nowego czynnika było możliwe dzięki zebraniu w ciągu dwóch lat sporej ilości danych, na podstawie której inżynierowie opracowali poprawkę do algorytmu. Ciekawostka – każdego dnia wpływa więcej zgłoszeń do Google o usunięcie treści niż wpłynęło w całym 2009 roku – prawie 4,3 miliona URLi w ciągu 30 dni, co daje w skali dnia 143.333 zgłoszeń. Niesamowita ilość, która świadczy o skali problemu – i bardzo dobrze, że Google w końcu włącza nowy element do swojego algorytmu, zaznaczając jednocześnie, że nie będzie usuwać strony z wyników wyszukiwania zanim nie otrzyma dowodu od osoby, do której należą np. prawa do treści na stronie

we won’t be removing any pages from search results unless we receive a valid copyright removal notice from the rights owner.

Od razu chciałbym zaznaczyć, że właściciele małych stron nie stoją na straconej pozycji. O ile w komunikacie jest mowa o czynniku rankującym, zgodnie z którym przy dużej ilości zgłoszeń strona może zostać obniżona w SERPach, o tyle wysłanie zgłoszenia o kradzież treści dla pojedynczych domen też są szybko weryfikowane – ostatnio w ciągu około 5 dni – a pozytywne zweryfikowanie zgłoszenia skutkuje usunięciem danej strony z indeksu. W ostatnim znanym mi przypadku strona witryny z dużą ilością tekstu „pożyczonego” z innej witryny zniknęła po 5 dniach z Google.

Jeżeli zatem uważasz, że ktoś ukradł i wkleił na swojej stronie treści z Twojej strony – zgłoś ją do usunięcia z Google, korzystając z odpowiedniego narzędzia, gdzie wybierając odpowiednią opcję określamy powód żądania usunięcia danej strony

Żądanie usunięcia strony z Google - powody

Jak się dowiedzieć o tym, że ktoś nas kopiuje? To proste –  wystarczy wpisać w Google fragment tekstu z naszej strony lub odwiedzić stronę Copyscape, wkleić adres url swojej witryny i … poczekać na wynik.

Zachęcam do przetestowania Waszych najbardziej zadbanych witryn  – jakie macie wyniki?

GD Star Rating
loading...
Nowy czynnik rankujący w Google - ilość ważnych zgłoszeń o usunięcie strony z Google, Nowy czynnik rankujący w Google - ilość ważnych zgłoszeń o usunięcie strony z Google, 10.0 out of 10 based on 3 ratings Nowy czynnik rankujący w Google - ilość ważnych zgłoszeń o usunięcie strony z Google

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Łukasz Kamiennik, TC 10 sierpnia 2012, 21:35

Jeden z największych serwisów o reklamie przekopiował żywcem kilka moich artykułów do siebie, oczywiście po otrzymaniu zgody i ze stosownym podpisem oraz linkiem. Pierwsze arty przekopiowano jakiś rok temu. Copyscape ich nie wykrył. Może jakieś inne, skuteczniejsze narzędzie polecisz, Sebastian?

Łukasz Kamiennik,
Total Copywriting

Sebastian Miśniakiewicz 11 sierpnia 2012, 8:21

@Łukasz – wpisując w Google adres url też nic nie otrzymywałeś?

Mateusz 11 sierpnia 2012, 9:35

Hm, a mając np. 5000 artów myślisz, że znajdzie się czas aby w ten sposób sprawdzać czy ktoś skopiował? :))

Sebastian Miśniakiewicz 11 sierpnia 2012, 9:37

Woisz adres url swojego serwisu w narzędzie i zobacz.
O kopiowanie treści, bazując na twoim przypadku, podpytam JohnaMu na następnym HO – jak chcesz, prześlij mi na email via formularz adres strony, przekażę go „wysoko” – widać, że zaczynają bardziej patrzyć się na to, kto co i skąd kopiuje.

Yeden 11 sierpnia 2012, 8:28

Moje treści są zaciągane głównie we fragmentach przez strony zapleczowe – na takiej podstronie jest zlepek zdań z różnych innych stron.

Sebastian Miśniakiewicz 11 sierpnia 2012, 9:33

Jeżeli masz zadbane strony, do tego np. przypięte do profilu G+ czy facebooka, na którym pojawiają się zajawki Twoich wpisów/treści – to bym sie nie przejmował. Spróbój zaś – jeżeli takie zaplecze dużo Ci kopiuje, zgłosić to przez formularz we wpisie.
Możesz też założyć wątek na Forum Google dla Webmasterów – https://groups.google.com/a/googleproductforums.com/forum/#!categories/webmaster-pl – Kaspar dzięki takim sygnałom ma więcej danych do prac nad algorytmem :)

marcu 13 sierpnia 2012, 16:22

I dobrze.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *