Wyszukiwarka Google
6 października 2012
Matt Cutts

Coś, co nie tak dawno padło podczas HO z Johnem Muellerem potwierdził niedawno w Power Searching With Google Hangout on Air #2 Matt Cutts, stwierdzając, że na chwile obecną +1’ki nie mają bezpośredniego wpływu na pozycję strony w wyszukiwarce. Jednocześnie Google nie wyklucza użycia w algorytmie tego czynnika w przyszłości.

Matt mówiąc o wpływie mediów społecznościowych na pozycje stron w wynikach wyszukiwania wyraźnie zaznaczył, że „dołączenie” mediów społecznościowych do czynników rankujących może być kolejnym etap rozwoju wyszukiwarki. Już teraz Google testuje różne rozwiązania z zakresu mediów społecznościowych, próbując znaleźć (jak można to odczytać) „złoty środek” jeżeli chodzi o ich wpływ na kształtowanie się SERPów.

Należy zwrócić uwagę na stwierdzenie – „nie mają bezpośredniego wpływu”. Co to znaczy? Otóż o ile same +1’ki nie dadzą nam „kopa w SERPach”, o tyle jeżeli strona, na której wylądują osoby, będzie interesująca, to jest duża szansa, że internauci podzielą się informacją o niej z innymi osobami – m.in. poprzez link do danego artykułu. I tak to dzięki takiej +1’ce, z której nastąpiło wejście na daną stronę, pozyska ona odnośnik, który wpłynie na jej ranking w Google.

Kolejny niebezpośredni wpływ mediów społecznościowych na pozycję strony w Google to wizerunek autora w SERPach. Od pewnego czasu mamy możliwość umieszczenia w wyszukiwarce przy wynikach wyszukiwania dotyczących naszej strony zdjęcia jej autora z profilu Google+. Jest to kolejny sposób na zwiększenie ilości odwiedzin witryny. Jeżeli ktoś ma już wyrobioną markę, to jego zdjęcie w SERPach powinno (i z pewnością ma) pozytywny wpływ na CTR. To też może wpłynąć na „szybsze” pozyskanie odnośnika do bloga/wpisu/strony.

Osobiście uważam (na chwilę obecną), że +1’ka nie powinna być czynnikiem rankingowym. Lepiej byłoby uwzględnić ilość wejść na stronę z takich odnośników powiązanych z czasem pobytu na stronie. Dlaczego nie ilość +1’k? No cóż, doskonale wiemy, że like’i na Facebooku można było kupić (nie wiem, czy nadal) w bardzo niskich cenach, co sprawiło, że nie patrzę się za bardzo na ilość osób, które „lubią” jakiś serwis. Facebook w końcu zauważył, co się dzieje i zaczął czyścić swoją bazę z fake’owych profili. Po wprowadzeniu Google+ także i tutaj zaczęły być tworzone sztuczne profile, ale Google szybciej i skuteczniej potrafiło sobie z nimi poradzić. Ilością fanów można najłatwiej manipulować – podobnie jak zawartością tagów keywords. Obserwując zmiany zachodzące w Google widzę, że wyszukiwarka w swoim algorytmie odchodzi od tych czynników, które najłatwiej można zmanipulować. I bardzo dobrze :)

Poniżej link do HO, ustawionego na wypowiedź Matta odnośnie +1’k – począwszy od 32:25 minuty HO.

http://www.youtube.com/watch?v=lgVB4rcaY8Y
O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Maciek 7 października 2012, 18:58

Polemizowałbym. G jest wstanie odsiewać fake konta, choćby monitorując ich aktywność czy wiek. Nie wyobrażam sobie, że lajki czy +1 nie będę rzutowały na wyniki. Co jeśli lajki już mają jakiś wpływ np na indeksacje podstron? Np przyśpieszając ją?

Sebastian Miśniakiewicz 7 października 2012, 19:20

Indeksacja podstron – OK. Ale w dobrym serwisie like nie jest do tego potrzebny. Przy dobrej optymalizacji nawet nowy serwis ładnie się indeksuje – np. od kiedy pamietam na moim blogu praktycznie wszystko wpada w Google – nawet wtedy, jak mial miesiąc czy dwa. :)

Artur 7 października 2012, 20:41

Sebastianie – wszystko ok zakładając, że Google robi dokładnie to co mówi… a w to nie chce mi się wierzyć tak na 100%

Sebastian Miśniakiewicz 7 października 2012, 20:42

No cóż, ja też nie mówię, że w 100% jest tak, jak mówią :) Na ostatnim HO, co napisałem, pewne rzeczy też mnie nie przekonały :)

imb 8 października 2012, 10:21

Jest mnóstwo badań na ten temat, jak rzeczywiście „lajki”, „ćwirki” czy nawet +1 wpływają na pozycję strony. Dziwi mnie dlatego to stwierdzenie i to wydane z takim opóźnieniem od wprowadzenia +1. Google wykorzystuje dane z wielu własnych serwisów/produktów do ustalania pozycji strony w wynikach wyszukiwania. Trudno uwierzyć, że nie korzysta z danych zebranych przez np. G.Analytics. Chociaż bez problemu kilka przykładów czerpania danych można znaleźć…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii