Branża SEO

Maleje rola pozycjonowania na rzecz optymalizacji w promocji stron w Google

SEO - czyli search engine optimization Jak każdy, kto zajmuje się tematyka poruszaną na blogu, wie, SEO to akronim od „search engine optimization” – czyli optymalizacja (stron) pod kątem (silników) wyszukiwarek. W Polsce pojęcie SEO jest równoznaczne z pozycjonowaniem – co ma sens, ponieważ działania optymalizacyjne mają na celu podnieść stronę w wynikach wyszukiwania. A że przy okazji mamy jeszcze linki, to chyba nie przeszkadza?

W Polsce SEO to praktycznie tylko linki.  Nadal stosunkowo mało jest firm, które mogą „pochwalić się” dużą wiedzą z zakresu SEO, ba – które wykorzystuja tę wiedzę w pracy nad stronami swoich Klientów. Prowadzi to do sytuacji, gdzie strony pozycjonowane są TYLKO za pomocą linków, a optymalizacja stron „leży”… Obrazowo porównać to można do wystawienia w wyścigu F1 bolidu ze spojlerem zamontowanym nie równolegle do toru, ale … prostopadle. O ile na pierwszych metrach nie będzie on odstawał od reszty stawki, to jednak kolejne kółka – a właściwie już pierwsze – obnażą głupotę takiego rozwiązania.

W roku 2008 nastąpił szybki rozwój branży SEO – można zaryzykować stwierdzenie, że był to rozwój bardzo gwałtowny, pozycjonować chciał każdy – ówczesną sytuację na rynku pracy doskonale pokazuje poniższy wykres:

Statystyki Google - fraza pozycjonowanie stron

To były czasy, gdy nie trzeba było się jakoś specjalnie trudzić, aby osiągnąć TOPy – trochę spamu w keywords, niedużo linków, trochę ukrytego tekstu na stronie, treść? Niekoniecznie. Mała konkurencja na rynku, mała ilość firm, które posiadały własne strony internetowe. Żyć, nie umierać – efekty były szybkie. To sprawiało, że coraz więcej osób zaczęło interesować się SEO

Statystyki Google - fraza SEO

Niestety, rynek nie lubi przesytu. Od dawna mówiłem, że poziom wiedzy z zakresu optymalizacji jest u nas niski. Poniższy wykres jest tego dowodem. Wspomniany burzliwy rozwój branży SEO spowodował, że coraz mniej zaczęto się przykładać do optymalizacji – do doskonale prezentuje kolejny wykres

Statystyki Google - fraza optymalizacja stron

Jak widać, trend jest bardzo wyraźnie widoczny – fraza „optymalizacja stron” nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem. To logiczne – specjalista SEO to osoba, która często wie, gdzie kupić linki – ale praktycznie nic poza tym… Zmianę trendu widać dopiero w tym roku – Pingwin, wbrew temu, co można przeczytać (bałagan w SERPach) przyczynił się do wzrostu znaczenia optymalizacji. Ciekawi mnie, jak będzie wyglądał wykres po wprowadzeniu zapowiadanego updatu Pingwina…

Jestem przekonany, że Matt Cutts, zwany przez niektórych „Mattem Ściemniaczem” nie przesadza pod kątem jego wpływu na branżę SEO. Już Pingwin „wykonał dobrą robotę”. Ostatnio dociera do mnie coraz więcej sygnałów odnośnie przebranżowiania się firm, które zajmowały się tylko pozycjonowaniem – Adwords, tworzenie stron – to tylko dwa obszary, o które firmy typowo zajmujące się SEO poszerzają swoją ofertę. Coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że bez wiedzy z zakresu nie tylko optymalizacji, ale i innych dziedzin – jak np. web usability – ciężko będzie przetrwać na rynku. A o tym, że jest trudno, świadczą narzekania na Google na forach i blogach branżowych.

Takie zjawisko nie powinno nikogo dziwić – każda branża miała swój okres burzliwego rozwoju. Jest to normalny proces, który był, jest i będzie występował w życiu – zarówno prywatnym, jak i zawodowym. Po okresie szybkiego wzrostu zawsze musi nastąpić załamanie, które „oczyszcza rynek”. Ekonomiści użyliby tutaj pojęcia „niewidzialnej ręki rynku”. Jedno jest pewne – po updacie Pingwina SEO nie będzie już tym, co kiedyś…

Zdaję sobie sprawę, że w pewnym horyzoncie czasowym można świetnie połączyć wiedzę z zakresu optymalizacji stron oraz metod zdobywania linków. Obserwując jednak rynek widzę, że zdobywanie linków wymaga coraz więcej czasu i środków – w przypadku dużych serwisów oznacza to, że lepiej jest im zatrudnić kilku fachowców i stworzyć dobre, własne, tematyczne zaplecza, niż zlecać pozycjonowanie zewnętrznej firmie.

Ale i widać coraz większe zapotrzebowanie na usługi doradcze z zakresu SEO. Moim zdaniem za jakiś SEO będzie/może być typową usługą konsultingową. Czy poziomem cen zbliżonym do lat świetności wdrażania systemów ISO? Pożyjemy zobaczymy…

Potrzebujesz wsparcia przy działaniach SEO ?

Tak, proszę o kontakt >>

GD Star Rating
loading...
Maleje rola pozycjonowania na rzecz optymalizacji w promocji stron w Google, Maleje rola pozycjonowania na rzecz optymalizacji w promocji stron w Google, 6.5 out of 10 based on 17 ratings Maleje rola pozycjonowania na rzecz optymalizacji w promocji stron w Google

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

imb 23 września 2012, 23:06

Staram się z tego postu zrozumieć, co wg Ciebie znaczy SEO, a co optymalizacja strony i już się lekko pogubiłem. Oddzielasz, jeżeli już „optymalizację TREŚCI strony” – On-Page SEO, od np. zdobywania linków – Off-Page SEO i piszesz o przebranżawianiu się „firm SEO na firmy SEO” ?!

Sebastian Miśniakiewicz 23 września 2012, 23:38

Optymalizacja strony będzie zawsze optymalizacja strony. Mam na myśli „czystą optymalizację”.
Przebranżowienie firm SEO – jak ktoś „żył” tylko z pozycjonowania, to dla niektórych po Pingwinie nie jest już tak łatwo. I aby zdywersyfikowac przychody przerzucaja np. połowe mocy przerobowej na Adwords i tworzenie stron.

imb 24 września 2012, 0:26

W końcu to blog dyskusyjny, więc…

…jak na mój gust, to kierujesz się trochę stereotypami i wąskim zakresem pojęcia SEO. A Google naprawia obecnie szkody, jakie wyrządziło początkami swojego istnienia, co jeszcze wiele lat potrwa. Co do zmian w firmach SEO, Ty też co chwila dodajesz nowe usługi w celu dywersyfikacji przychodów i rozwoju firmy – co w tym złego? Wybacz, ale nie lubię „łatek i definicji”. Dla mnie firma SEO, abstrahując od ścisłej definicji Google, ma za zadanie przyciągać dobry jakościowo ruch na stronę Klienta i tyle. Czy będzie to za sprawą social media, stricte wyszukiwarek, czy reorganizacji szaty graficznej strony, co za różnica. Czy Klientowi zrobi to większą różnicę, że podpisał umowę z firmą SEO, agencją interaktywną, czy z firmą pozycjonującą, gdy sprzedaż wzrośnie mu o 300%. Akurat mi się podoba miano „Firmy SEO”, a zajmujemy się przeróżnymi rzeczami.

Sebastian Miśniakiewicz 24 września 2012, 6:25

Ale ja nie kieruje się – przynajmniej nie chcę, aby tak to było odbierane – stereotypami. Tak, też rozszerzam zakres usług – i zrobiłem to wcześniej niż opublikowałem ten wpis. Ciekawa dyskusja wywiązała się na G+ odnośnie tego wpisu – https://plus.google.com/u/0/107213890378241946970/posts/JEJbKcMxdgZ. Podejście Mikołaja jest jak najbardziej na miejscu. Przyznasz, że wymaga jednak znacznie większego zakresu wiedzy niz tylko ta odnośnie miejsc kupowania linków.
W pełni się zgodzę, że SEO w pojęciu, jakim je znamy (=pozycjonowanie) ewoluuje – w kierunku tego, czym jest z nazwy – optymalizacją stron pąd kątem wyszukiwarek – jednocześnie przesuwając się w praktyce bardziej w stronę SEM. Może to źle napisane, bo to przecież dwa różne podejścia (SEM – search engine marketing; czyli marketing w wyszukiwarkach)
Chciałem zwrócić uwagę na to, że rynek się zmienia – a niektórzy jakoś nie chcą tego zrozumieć.
Zgadzam się z Twoją definicją firmy SEO – ale jak jest w praktyce, sami wiemy, jak jest z tymi „firmami”…

Sławek 24 września 2012, 7:38

1. Optymalizacja to nie tylko SEO
2. Jak sam zauważyłeś – warto zestawić na jednym wykresie „pozycjonowanie stron” i „optymalizacja stron” żeby zobaczyć, że ten wzrost związany z drugą frazą jest w ujęciu globalnym praktycznie niezauważalny.

Sebastian Miśniakiewicz 24 września 2012, 7:57

Sławek, wpis był o polskim SEO – nie patrzyłem na globalne wykresy, chciałem skupić się na polskim „podwórku”

Sławek 24 września 2012, 12:22

Trochę źle to ująłem – w ujęciu globalnym chodziło mi o wolumen, czyli stosunek jednego zapytania do drugiego. Fakt, że wzrasta popularność frazy „optymalizacja stron” nie oznacza, że jest to wzrost w jakikolwiek sposób znaczący, bo Google Insights nie pokazuje danych ilościowych – widać, tylko że trend jest dodatni, ale nie wiadomo, czy jest to skok z 10 na 20 odwiedzin, czy z 10tys na 20 tys.
I żeby też nie było, że się czepiam, to osobiście już jakiś czas temu praktycznie odeszliśmy od oferowania klientom „pozycjonowania” ogólnie rozumianego w Polsce – najpierw wyciska się z serwisu co się da, a później można myśleć o strategii tego skąd i jakim kosztem jesteśmy w stanie wypromować serwis.

Sebastian Miśniakiewicz 24 września 2012, 13:30

Co do wykresów – faktycznie, nie ma tych danych. Dlatego skupiłem sie na trendzie.. Nigdy nie odbieram uwag jako czepiania – po to są komentarze, aby mniej lub bardziej się zgadzać/nie zgadzać. Dyskusje na moim blogu sa moderowane tylko pod kątem wyzwisk, przekleństw i innych kwestii natury moralno-obyczajowej – ale jakoś do dzisiaj nie było z tym problemu :)
Podoba mi się podejście do Klienta, które reprezentujesz – ma przyszłość :)

Jacek 24 września 2012, 8:23

Sebastian współczuję; cokolwiek byś nie napisał, to i tak będzie źle i będą się czepiać, do niektórych nie dociera, że takie SEO jakie było przez ostatnie 6-7 lat już się kończy. Definitywnie skończy się przy następnym updacie na rzecz optymalizacji, której nie można wykonać żadnym automatem – co prawda jest wiele toolsów, które dają nam jakieś wskazówki, jak IBP Arelis 12 – jednak i tak trzeba się pochylić się nad stroną i jej otoczeniem, a także takimi parametrami, które pozycjoner wcześniej ignorował :) Pozdrawiam

Sebastian Miśniakiewicz 24 września 2012, 9:16

Jacek, dlaczego współczujesz? :)
Mój blog to jedyny blog SEO w Polsce, który ma odwagę napisać o pewnych kwestiach – wszystkich, bez wyjątku.
Zauważ, że wiele z tego, o czym piszę, dotyczy etyki w biznesie. Nie rozumiem więc niektórych, jak można się burzyć, jak piszę o oszukiwaniu ludzi.
Dzięki za komentarz :)

endaxi 24 września 2012, 11:38

Cóż, parę miesięcy temu na googlowym blogu pojawił się wpis „Kolejny krok w kierunku promowania witryn wysokiej jakości”, pod którym podpisał się Matt Cutts – http://googlepolska.blogspot.com/2012/04/kolejny-krok-w-kierunku-promowania.html – cytuję mój ulubiony fragment: „Chcemy stworzyć warunki, w których osoby stosujące optymalizację white hat lub w ogóle nie optymalizujące swojej witryny, będą mogły się skupić na tworzeniu ciekawych i przydatnych witryn.”
Nie masz wrażenia, że cytat niezbyt pasuje do Twojej tezy, że „Maleje rola pozycjonowania na rzecz optymalizacji”?
Chyba ktoś coś ściemnia(ł) ;)

Sebastian Miśniakiewicz 24 września 2012, 11:41

No cóż – optymalizacja to chociażby umiejętność tworzenia logicznej struktury. Obydwoje wiemy, że Google nie lubi wpływania na ich algorytm. Ale i obydwoje wiemy, że kiepskiej strony na długi czas nie wrzuci się do SERPów.
A teza jest jak najbardziej na czasie – bo chodzi o malejąca rolę pozycjonowania na rzecz optymalizacji – a nie malejącą rolę optymalizacji na rzecz „nic nierobienia” :)

jarekm 24 września 2012, 20:56

Wybacz, ale już w pierwszym zdaniu dopuszczasz się pewnego nadużycia:
SEO to akronim od „search engine optimization” – czyli optymalizacja (stron) pod kątem (silników) wyszukiwarek.

Ograniczenie terminu SEO do optymalizacji stron pod kątem wyszukiwarek jest fałszywe. To może trochę akademicka dyskusja (jak ta, czy SEM to tylko linki czy należy też do niego SEO), ale optymalizacja wyników wyszukiwania uwzględnia – moim zdaniem – wszelkie działania mające na celu zmianę w wynikach wyszukiwania. A że dla Google jednak linki są (tak, są i zapewne będą, niezależnie od liczby wypuszczanych zwierzątek) głównym czynnikiem wpływającym na ranking tylko tę tezę potwierdza.

Sebastian Miśniakiewicz 24 września 2012, 23:16

Chciałem pokazać, że tak naprawdę zaczynamy się kręcić wokół stron. Linki, owszem, są ważne – ale widziałem już strony z małą ich ilośćią, będące wysoko dzięki dobrej treści oraz stażu w Sieci. I to zaczyna moim zdaniem bardziej zyskiwać na znaczeniu. O tym zaś jak bardzo – przekonamy się po updacie Pingwina :)

imb 25 września 2012, 1:22

Piszesz tak, jakby nikt nigdy „nie kręcił” się wokół stron i po rozmowie z kilkoma osobami, muszę stwierdzić, że ten post jest obraźliwy dla wielu zajmujących się SEO. Po pierwsze, uogólniasz i wrzucasz wszystkich do jednego worka W Polsce pojęcie SEO jest równoznaczne z pozycjonowaniem…W Polsce SEO to praktycznie tylko linki. Nie wiem w jakim środowisku się obracasz…ale pisząc dalej, że firmy SEO się przebranżawiają to oznacza, że te stwierdzenia już nie są aktualne. Po drugie, namiętnie zachwalasz optymalizację treści strony – pokaż, że wiesz jak to zrobić, bo na razie chociażby w samym kodzie to jest wiele, wiele do zrobienia (domena główna i blog).

Sebastian Miśniakiewicz 25 września 2012, 7:12

@imb – „praktycznie” nie jest uogólnieniem. Słowo to wskazywać ma na problem, jaki istnieje na rynku – gdzie dużo firm nie zna się, powiedzmy to szczerze, na SEO. I nie zamierzam jakoś „kajać się”, ponieważ rozmawiam i ja – ale nie z branżowcami, tylko z Klientami, którzy powpadali w filtry przez rażące zaniedbania „specjalistów”. Istnieje na rynku pewna grupka, której się to nie podoba – ale to nie mój problem. Ja nie wymyślam rzeczywistości – tylko ją opisuję. W dodatku blog ma pomagać osobom, które rozpoczynają przygodę z SEO lub chcą ją pogłębić – branżowcy znajdą tutaj tylko newsy. Napisałem tylko, ale w nich często są zawarte ważne kwestie, które z pewnością udaje się im „odkryć”.
Co do branży jeszcze – rozmawiam z osobami, z którymi jestem w kontakcie, na G+. Tam jest skupione środowisko osób, które SEO postrzegają przez pryzmat tego, co opisałem we wpisie – skupianiu sie na budowaniu wartości strony w długim, nie krótkim okresie czasu. Chciałem rozmawiać o tych rzeczach i na PiO, ale osoby tam aktywne „sami się wypięły” – domyślam się, że o nie chodzi – no cóż…. teraz nie narzekają, że coś jest nie tak. Trzeba było dyskutować, jak była możliwość. Zdaję sobie sprawę, że jak ktoś nawala tylko linkami, to ten post może wydać się dla niego obraźliwy – ale ja do biznesu podchodze poważnie – dla mnie takie praktyki to nie SEO. Koniec, kropka.

Trendy w przebranżowianiu widzę – i zapewniam Ciebie, że są to też firmy z czołowych pozycji na frazy stricte związane z pozycjonowaniem. ja o tym wspominam – wcale nie musisz się z tym zgadzać :)

Co do optymalizacji moich stron – masz na myśli pewnie W3C…. Hm – powinieneś wiedzieć, że strona Google nie waliduje…

Możesz coś napisać o blogu – jestem przed wprowadzaniem zmian. Co jest według Ciebie nie tak? Jak widzisz, to duży serwis, coś mogło umknąć. O najwazniejsze rzeczy zadbałem. Resztę będę szlifować po wprowadzaniu poprawek do obecnego szablonu. Mam nadzieję, że coś wskażesz, skoro jest tego aż tyle – za co z góry dziękuję.

Skupiam się na tym, na czym ma się skupiać – szlifowanie „pierdółek” mija się z celem – lepiej napisać kilka postów/nową stronę na blogu.

Co do strony firmowej – jest „prosta jak drut” co do kodu. Ewentualne zmiany tam to tylko szlify, które też podpadają pod W3C. Ale i ją będę przeglądał za jakiś czas, więc też rzuce okiem.

Mam nadzieję, że podasz jakieś przykłady – znasz mnie i wiesz, że dla mnie podawanie informacji, a potem nie podawanie konkretów nie jest profesjonalne :)

imb 25 września 2012, 8:01

Jak zwykle „odwracasz kota ogonem” i stosujesz sokratejską formę dyskusji. Optymalizacja to nie tylko W3C i linki, nie wiem, dlaczego tylko o tym wspominasz – chyba, że celowo dyskredytujesz rozmówców. Na myśli miałem, jak to ująłeś „czystą optymalizację”. Co do strony firmowej – jest „prosta jak drut…” – też nie lubię mieniących się i mrugających stron. Jednak optymalizując treść strony, a więc i chodzi tu o użyteczność, „ułożenie” kodu również gra swoją rolę.
Krytykujesz i oceniasz publicznie różne osoby, sam jednak pisząc ten post, nie zwróciłeś uwagi, że Twoja np. strona firmowa, również nie jest za dobrze zoptymalizowana, zarówno pod kątem On-Page SEO, jak i web usability. …jak ktoś nawala tylko linkami, to ten post może wydać się dla niego obraźliwy… – i tu znowu nietrafne spostrzeżenie.

Post może nakreśla problem, nie ma tu co dyskutować i dobrze, że powstał. Jednak prosiłbym Cię o nie uogólnianie wszystkiego i wszystkich, ponieważ nie znasz każdej firmy i osoby zajmujących się tą branżą a „praktycznie” nie jest uogólnieniem – w kontekście tego postu, te słowo jest niewidoczne.

Sebastian Miśniakiewicz 25 września 2012, 8:21

Staram się nie uogólniać – na przyszłość bardziej coś podkreślę, aby nie urazić kogoś – dzięki za feedback.
Pisałem o optymalizacji pod SEO – to, co piszesz, np. pod kątem użyteczności, podpada już pod SEM :) Zdaję sobie sprawę, że szlify są potrzebne – ale na razie mam inne plany i rzeczy do zrobienia :)
Czy odwracam kota ogonem? Po prostu rozmawiamy – też chciałbym, aby nie używać takich stwierdzeń, bo mi to pachnie zaraz pewnym forum… Każdy może rozmawiać i mieć własne zdanie na moim blogu. Powinien go bronić – ale i umieć się przyznać, jak coś źle zrozumiał czy myślał do tej pory. Ja na razie nie uważam, aby tak było – ale mogę zapewnić, że jak by tak się stało, to bym potrafił powiedzieć: „Myliłem się”.

Sebastian Miśniakiewicz 25 września 2012, 7:25

Jeszcze tylko dodam

Na swoim blogu napisałeś ostatnio:”Firma, która głośno i efektywnie walczy z „nieetycznymi” technikami sztucznego podnoszenia pozycji stron w wyszukiwarce (m.in. spamem) jest w rzeczywistości w dużej mierze odpowiedzialna za ich powstawanie.”
Musze się nie zgodzić.
Do powstania bałaganu w SERPach przyczynili się głównie spamerzy – i dla mnie jakakolwiek próba legalizowania tego stanu rzeczy i odwracania tego „ogonem” jest hipokryzją przez duże H.
Ostatnio widziałem kilka stwierdzeń „specjalistów z PiO”, że to dzięki nim Google jako tako wygląda – bo gdyby nie oni SERPy wyglądałyby inaczej.. Trzeba mieć tupet, aby potrafić pieprzyć takie głupoty… Nic dziwnego, że potem ludzie czytają te bzdety i lądują w filtrach – no ale zawsze krzykacze będą krzyczeć. Zauważ tylko, że słychać ich przez pewien czas tylko – oni nigdy, co pokazuje historia, nie przetrwają próby czasu…

Łukasz R 24 września 2012, 23:06

Nie jestem tak do końca przekonany co do tej „zbawiennej roli optymalizacji” w pozycjonowaniu. Bardziej skłaniam się do stwierdzenia, że nadchodzą czasy w których trzeba działać na kilku frontach aniżeli na jednym. Pozycjonowanie było dobre do czasu – teraz warto łączyć działania, żeby efekt był jak najlepszy.

Wierze natomiast, że wszystkie zmiany zachodzące w SERPach będą następowały wraz ze wzrostem świadomości klientów co do roli i wartości pozycjonowania – owszem, nadal można sporo rzeczy zrobić po łebkach i mieć efekt, ale nigdy nie będą to działania na 100% – a przecież takie powinno się oferować klientom.

Sebastian bloguj dalej i się nic nie bój – staraj się tylko jeszcze bardziej rozbudowywać wpisy, bo czasami są bardzo krótkie. ;)

Sebastian Miśniakiewicz 24 września 2012, 23:14

Zgadzam się w pełni co do tego, że samo pozycjonowanie to już nie to, co kiedyś. A update Pingwina, którym Matt postraszył branżę SEO, może być przełomowym. Rozszerzanie usług o inne tematy, jak np. web usability to konieczność zmian zachodzących w Internecie – coraz więcej osób już się w temacie orientuje, przecież sporo Klientów firm SEO „doszkala się”, czytając blogi i fora branżowe. Jednej rzeczy jednak nie posiądą – doświadczenia. I dlatego wiedza będzie coraz bardziej w cenie :)
Wpisy staram się pisać „w miarę długie” – ostatnio jednak wolę zasygnalizować 5 tematów, niż tłumaczyć coś z angielskiego z jednego zagadnienia. Ludzie też nie lubią czytać esejów – a w tym (niestety) jestem dobry. Będę starał się jednak wstawiać często dłuższe wpisy niż krótsze :)

Maciek 4 października 2012, 16:38

Dobra i świadomie zaplanowana optymalizacja on-page może naprawdę zdziałać cuda. Pracuję obecnie w pewnej niemieckiej porównywarce, gdzie kolosalny nacisk kładzie się na optymalizację treści, przepływ PR oraz linkowanie wewnętrzne. Z początku sam w to nie wierzyłem, ale po niecałych 10-ciu miesiącach mamy obecnie ponad 100 tys. wizyt tygodniowo i każdego tygodnia stały wzrost odwiedzin przy praktycznie zerowym link buildingu. Kiedy zaczynałem tu pracować nie mogłem pojąć tego ich „SEO”, bowiem było to kompletnie co innego niż nauczyłęm się w Polsce. Dopiero teraz widzę jakie są tego efekty.

Sebastian Miśniakiewicz 4 października 2012, 21:10

Maciek, do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć :)
Bloga mam już trzeci rok – dopiero w tym roku ludzie przestali pisac, że .. pisze głupoty. O czymś to świadczy … kto skorzystał z rad i posłuchał mnie wcześniej – jest o 2 lata do przodu przed konkurencją…
Dzięki za info, że i gdzie indziej, nie tylko w Polsce, ludzie w końcu widzą pozytywy stawiania wartościowych serwisów :)

Przemek 5 października 2012, 19:38

Sebastian, wiele na blogu piszesz o wartości optymalizacji serwisu, o tym dokąd zmierza SEO, że linki to nie wszystko itd. Fajnie ale na twoim blogu jest bardzo mało porad dotyczących tematów o którym piszesz czyli o optymalizacji, zdobywaniu wartościowych linków itd. Odwiedzam twój blog w miarę systematycznie ale wchodzę po raz kolejny i czytam ten sam artykuł w stylu pozycjonowanie to nie tylko linki, Matt coś powiedział… Niestety mało tutaj konkretnych porad.

Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2012, 20:43

Mało o optymalizacji? Pozwolisz, że nie skomentuję :)

Przemek 5 października 2012, 22:22

Nie wyrywaj słów z kontekstu:) Chodzi mi o konkretne porady.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *