Filtry, bany, Search Console

Kto nie powinien używać narzędzia do usuwania linków według Matta

Tym razem po zapoznaniu się z filmikiem … nie zgodzę się w pełni z odpowiedzią Matta. Przy okazji wytrącę argument z ręki tym, którzy piszą w komentarzach, że „ślepo” wierzę we wszystko, co Google poda na swoich stronach :)

Pytanie, na jakie odpowiadał Matt, brzmiało: „Jeżeli nie kupowałem linków, nie uczestniczyłem w żadnych systemach ich wymiany, nie pozyskiwałem spamerskich linków, to czy powinienem tracić czas na analizę profilu swoich linków przychodzących?”

Odpowiedź można streścić krótkim – NIE.

A tymczasem linki przychodzące, przede wszystkim w stosunku młodych domen oraz tych ze złym profilem linków przychodzących – mogą zaszkodzić. Jeżeli właściciel strony (niezależnie od tego, ile ta strona już istnieje w Sieci) trafi na wzmiankę/dyskusje/forum/blog w Internecie i naczyta się o systemach wymiany linków; albo zobaczy na jakimś blogu SEO wpis sponsorowany giełdy linków i skorzysta z tej wyjątkowej oferty – no cóż, może mieć spory problem. Pozyskanie w krótkim czasie, albo w dłuższym w większości/tylko nienaturalnych linków z dużą dozą prawdopodobieństwa doprowadzi do spadku w taki sposób linkowanej strony.

Przyjmuję pisząc to, że osoba nie wiedziała o tym, że łamie Wskazówki Google. Proszę się nie śmiać – to nie jest żart. Odnoszę poza tym obecnie wrażenie, że więcej osób bardziej nie wie, niż wie, jak w dzisiejszych czasach promować swoje witryny. Wprawdzie świadomość Wskazówek dla Webmasterów rośnie, ale coraz większa ilość firm, która zakłada/chce promować swoje strony w Internecie sprawia, że nadal duża grupa osób łamie wspomniane Wskazówki nieświadomie. Z reguły dowiadują się o tym, gdy trafiają na Forum Google po fakcie – jak strona znika z wyników wyszukiwania…

Stronom o już ustabilizowanej pozycji spamerskie linki przychodzące nie szkodzą. Wprawdzie SEOMoz dostał powiadomienie o nienaturalnych linkach, ale co z tego – jak można zobaczyć nie spowodowało to spadku ruchu. Informacja o linkach od Google, którą nadal wiele osób w Polsce interpretuje jako nałożenie filtra, dotyczyła powiadomienia o wykryciu nienaturalnych linków. I to strony, które je emitowały ucierpiały. Nie witryna SEOMoza. Zobaczcie zresztą sami – w wyniku zachęcenia przez Randa do „przyspamowania strony” dostała ona w krótkim czasie sporo „nowych odnośników”

Seomoz dostaje złe linki

Jak taki szybki, o negatywnym profilu, przyrost linków przełożył się na spadek ruchu? Nijak

Brak wpływu złych linków na stronę SEOMoza

W moim przypadku było podobnie. Oczywiście linków było mniej, ale pod względem ich przyrostu nie było to mała liczba :). Skutek takiego podlinkowania był podobny.

Przy okazji chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz – komentarz pod wpisem

jeśli jesteś taki kozak pewien swojej teorii, to zagraj va banque, puść info na PIO że z chęcią przyjmiesz grube spamerskie blasty na swoją domenę w celu potwierdzenia swojej tezy (+ pisemne oświadczenie że nie będziesz miał pretensji ani starał się o odszkodowania).

Jak widać osoby, które to robią, doskonale wiedzą, że jest to śliski temat. Zapowiedzi buńczuczne, ale „dupochron” chcą mieć. To dobrze, to bardzo dobrze – to tylko dowód na to, że prędzej czy później ktoś kogoś pozwie i skończą się „zabawy w piaskownicy”.

Obserwując sposób pozycjonowania stron w Polsce, rozmawiając z osobami, jakie ze mną się kontaktują – a które dostały powiadomienie o nienaturalnych linkach i w konsekwencji ich strony spadły w Google, widzę wyraźnie po analizie linków przychodzących, że ich profil był, mówiąc krótko -koszmarny. Jednocześnie strony te – inaczej niż SEOmoz czy mój blog – nie posiadały naturalnych odnośników, które mogłyby „zaświadczyć w Google” o tym, że strona „jest normalna i żyje swoim życiem”. W konsekwencji zaostrzenia przez Google polityki w zakresie dążenia do utrzymania „porządków w SERPach” brak tych naturalnych linków sprawiał, że profil odnośników wyglądał tak, że system „nie miał wyjścia” – musiał na witrynę nałożyc filtr/bana.. Jak od dwóch lat sklep „jedzie” na spamie, to trudno się dziwić, że nagle leci w SERPach.

Dlatego podsumowując – nie mogę się zgodzić z Mattem, że nie powinno się analizować profilu linków przychodzących w sytuacji, gdy „jest się czystym” – ma się pewność, że strona, jak i działania podejmowane do jej promocji, są zgodne ze Wskazówkami Google dla Webmasterów. Przy kupowaniu domeny John zalecał sprawdzić jej historię, aby nie okazało się, że nie kupimy jej ze złą historią, która uniemożliwi nam wysokie rankowanie w Google (wtedy nie było narzędzia, teraz, na szczęście jest). Prowadząc biznes trzeba analizować konkurencję i otoczenie, w jakim się działa – każdy właściciel firmy powinien z tego sobie zdawać sprawę. Dotyczy to także – sporadycznego nawet – sprawdzania, skąd nasza strona pozyskuje odnośniki. Opisywałem kiedyś narzędzie Brand24, dzięki któremu niekiedy jestem „zaskakiwany” informacją o pojawieniu się wzmianki o blogu. Jest to pewien sposób na „trzymanie ręki na pulsie”. Można użyć Google Alerts lub innego narzędzia.Przy próbie depozycjonowania moich stron byłem informowany przez system o tym, że na spamerskich stronach pojawiła się wzmianka o mojej stronie. W sytuacji, gdy ktoś dba o to, aby linki do jego strony nie pojawiły się na stronach np. z erotyką monitoring profilu linków połączony z nowym narzędziem od Google da na pewno świetne rezultaty.

Nie zgodzę się z Mattem też z innego powodu. Na razie nie uważam, aby Google było w stanie zagwarantować każdej stronie 100%-pewność, że nie zostanie ona niesłusznie ukarana za linki przychodzące. Niech odsetek nieświadomych jest mały – ale jednak on występuje. Mamy zasadę, że „nieznajomość prawa szkodzi”. Samodzielnie nie potrafię zrobić dobrej strony. Zlecam to webmasterowi i grafikowi. Nie wybuduję też domu ani nie naprawię silnika w samochodzie. Dlaczego zatem każdy webmaster musi zajmować się SEO? Już teraz czytając komentarze po wprowadzeniu narzędzia do usuwania linków widzę, że niektórzy niewłaściwie podchodzą do tematu. No cóż, samo życie…

GD Star Rating
loading...
Kto nie powinien używać narzędzia do usuwania linków według Matta, Kto nie powinien używać narzędzia do usuwania linków według Matta, 4.7 out of 10 based on 6 ratings Kto nie powinien używać narzędzia do usuwania linków według Matta

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Łukasz M 19 października 2012, 11:06

Czy w takim razie jak ktoś mi przywali SWL złoścliwie, to mam nie wchodzić i nie usuwać linków tym narzędziem? Bo to nie ja je dodałem? Proszę o wyjaśnienie tego dokładniej. Bo mam trochę takich linków.

Sebastian Miśniakiewicz 19 października 2012, 11:27

Lepiej napisz do systemów, aby zablokowali Twoją domenę, poczekaj na potwierdzenie, a dopiero potem użyj narzędzia.
Zablokujesz powstawanie nowych linków – teoretycznie.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *