20 maja 2015 | Aktualizacja: 31 stycznia 2016
Wyszukiwarka Google
Był update Google

Był update GooglePo prawie trzech tygodniach podejrzeń, wątpliwości i plotek mamy oficjalne potwierdzenie wdrożenia 3 maja przez Google update’u. Informacja została opublikowana na Search Engine Land – wiemy już, że nie był to ani długo oczekiwany Pingwin, ani Panda – tylko “prosta” zmiana w samym algorytmie.

the company told Search Engine Land that while no spam-related update had happened, there were changes to its core ranking algorithm in terms of how it processes quality signals.

Moje spostrzeżenia pokrywają się z wpisem z 3 maja – update miał na celu zwiększenie wpływu jakości na pozycję w SERPach, co doprowadziło do tego, że

  • serwisy bazujące na unikalnych treściach, o czystym profilu linków, zanotowały duże wzrosty – nawet o 60% 3 maja i 15% w dniu kolejnym (nie wiemy, jak dokładnie był wdrażany update plus musimy pamiętać, że to nie jest na zasadzie naciśnięcia guzika – dane muszą się przeliczyć a Internet to coraz więcej stron, które Google musi ogarnąć)
  • sklepy z dobrą historią linków zaliczyły umiarkowane wzrosty
  • sklepów ze zła historią (nienaturalne linki) – lekkie spadki
  • strony linkowane stricte SEO-anchorami, które parę miesięcy temu wyciągnąłem z ręcznych filtrów – zanotowały duże spadki  na kiedyś pozycjonowanych frazach

Update zwiększył wpływ jakości na pozycje stron w SERPach

O ile zdaniem Search Egine Journal (który nazwał zmianę w algorytmie mianem Phantom update) najważniejsze były treści na stronie i poprawna nawigacja wewnętrzne, jako elementy, które najbardziej wpłynęły na postrzeganie zmiany algorytmu, to jednak moim zdaniem zapomniano o bardzo ważnym czynniku, jakim są linki przychodzące – ponieważ moje obserwacje wykazały, że nie tylko sama jakość serwisu była brana pod uwagę, ale i jakość linków przychodzących – ani jeden z analizowanych przeze mnie serwisów, które mają nienaturalny profil linków, są po ręcznych filtrach czy też dalej siedzą w algorytmicznych, nie zanotował wzrostu po 3 maju.

To dobra wiadomość – niedługo moim zdaniem powinien pojawić się kolejny Pingwin (update algorytmu zwracający uwagę na jakość odnośników prowadzących do stron). Nie ukrywam, że czekam na niego z dużym zainteresowaniem i .. niecierpliwością. Mam kilka “ciekawych” (o złym profilu linków) witryn, które ewidentnie wymagają update’u (po kilku analizach nie pojawiają się już żądne nienaturalne linki). Mam też stronę, które po prawie roku wyszła w marcu połowicznie (że tak to określę) z algorytmicznego filtra – zanotowała wtedy duże wzrosty na dużą ilość fraz, ale … na najważniejsze frazy nadal jest trzymana przez algorytm. Może dlatego, że Narzędzia cały czas serwują nowe linki i strona nie może się dźwignąć?

Praktycznie nikt nie zauważył zmian w algorytmie 3 maja

Jedna rzecz mnie mocno zaskoczyła w związku ze zmianami z początku maja – ze zdziwieniem zauważyłem, że mało kto je zauważył. Pojedyncze komentarze pojawiły się pod wpisem, jednak w Sieci stanowiły one mniejszość; spora część osób, także z branży,  nie zaobserwowała niczego ciekawego w SERPach. Pewnie dlatego nikt nie poruszył tego tematu na znanych blogów branżowych.

Moim zdaniem brak zauważenia wdrożenia istotnej zmiany w algorytmie związany był z tym, że obserwowane przez różne osoby strony były/są pozycjonowane w sposób, który zdaniem algorytmu nie jest naturalny. Plus pamiętajmy o tym, że do spadków się nikt nie przyznaje :).

Warto zauważyć też. że na agregatorze blogów SEO – serwisie Planeta-seo.pl –  w miesiącu maju dominowały wpisy traktujące o content marketingu czy testach giełd/pakietów linków/linkowaniu/- czyli coś typowego dla obecnych trendów na naszym rynku.

Mamy ostatnimi czasy wysp szkoleń i konferencji z SEO; pytanie, odpowiedź na pytanie, czy warto na nie uczęszczać, skoro osoby prowadzące nie są jak widać na bieżąco ze zmianami zachodzącymi w Google/nie potrafią ich wyłapać, pozostawiam swoim czytelnikom…

Chcesz zwiększyć widoczność Twojej strony w Google? Umów się ze mną na 15 minut bezpłatnych konsultacji. Sprawdzę na czym stoimy i co mogę dla Ciebie zrobić





    SEBASTIAN
    MIŚNIAKIEWICZ
    Autor bloga,
    specjalista SEO
    Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

    Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Google dla Webmasterów.

    OPINIE I KOMENTARZE

    Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 17:43

    “Moim zdaniem brak zauważenia wdrożenia istotnej zmiany w algorytmie związany był z tym, że obserwowane przez różne osoby strony były/są pozycjonowane w sposób, który zdaniem algorytmu nie jest naturalny”

    wtedy zaobserwowaliby spadki bo….

    “-sklepów ze zła historią (nienaturalne linki) – lekkie spadki
    -strony linkowane stricte SEO-anchorami, które parę miesięcy temu wyciągnąłem z ręcznych filtrów – zanotowały duże spadki na kiedyś pozycjonowanych frazach”

    W mojej opinii brak obserwacji związany był z tym że zmiany dotknęły mały % stron (ogółem).
    Ale zgadzam się z tym że Ci z branży nie przyznają pewnie że coś “poleciało” :)

    A co do tematu głównego – nic tylko się cieszyć z takich zmian. Dzięki temu co się stało w ostatnich 16 miesiącach i tego co czeka w przyszłości SEŁO po kosztach odchodzi do lamusa. Paradoksalnie nie staje się trudniejsze do realizacji, jak ktoś się dostosuje to jest nawet prostsze.

    Sebastian Miśniakiewicz 20 maja 2015, 18:20

    Z tymi cenami to fakt…. Widziałeś ofertę działań SEM, jaką home.pl lansuje? -https://home.pl/reklama-internetowa#oferta

    Skoro taka firmy przedstawia tego typu ofertę to znaczy, że jest na to zapotrzebowanie :)

    Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 22:16

    Jakby to powiedzieć… Pewnie komórka ds rozwoju stwierdziła że trzeba bardziej wykorzystać potencjał… Po październiku 2013 ukrywanie SEO w śród xx innych usług to klasyk. Łatwiej wtedy ukryć że seło w wersji “region” nie zadziałało. Ale spokojnie, to tylko etap przejściowy w ewolucji. Tak po prostu musi być.

    Sebastian Miśniakiewicz 21 maja 2015, 8:58

    Ewolucję widać bardzo wyraźnie od 3 lipca 2013 – kiedy poszły fale ręcznych filtrów i niektórym agencjom dostało się tak, że ponad 50% Klientów dostało powiadomienia o ręcznych filtrach … znak takie przypadki.
    Teraz wiele tych firm poszło “w content marketing” – robią spam, jak kiedyś – tylko … trochę inny

    Najlepsze jest to, że branża udaje, że nic się nie stało :) – nie zdając sobie sprawy – lub nie chcąc zdać sobie – z tego, że ich Klienci mają lepszą wiedzę z zakresu SEO niż kiedyś.

    Coraz częściej stykam się z osobami, które bardzo dobrze orientują się w tematyce związanej z optymalizacją i pozycjonowaniem stron. To cieszy – bo oznacza to, że czasy kombinatorów i bylejakości odchodzą w przeszłość.

    SEO już zrobiło duży krok w ewolucji – to, ze ktoś, kto robił kiedyś “linki” dzisiaj siedzi w szkoleniach jest tego najlepszych dowodem.

    Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 17:50

    “czy warto na nie uczęszczać”

    Generalnie – Nie. Konferencje i szkolenia SEO to produkt ładnie opakowany…
    Kiedyś byłem na kilku “konferencjach” i klasycznie wyglądało to tak że z 8 godzin słuchania zapisałem 2 ciekawe zdania. Ale czasem i tak jest że dla tych 2 zdań warto przyjść i zapłacić x.xxx pln. Każdy może mieć różne doświadczenia.

    Sebastian Miśniakiewicz 20 maja 2015, 18:23

    Wiesz, najlepsze jest to, że ktoś się specjalizował w jakiejś dziedzinie, tworząc systemy generujące spam – a teraz zarabia na życie szkoleniami
    Kpina w biały dzień …

    Ogólnie jestem lekko “przerażony” tym, że sporo osób “ucieka od SEO” i idzie w inne obszary, np. szkolenia. W sumie specjalista powinien się specjalizować, a nie przebranżawiać…

    Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 22:02

    “specjalista powinien się specjalizować, a nie przebranżawiać…”

    Jest taki podmiot/jednostka dla której w razie potrzeby czasami łatwiej jest się przebranżowić niż specjalizować – to przedsiębiorca :) W branży SEO (tej polskiej) więcej jest przedsiębiorców niż specjalistów. Ale to temat tak szeroki …

    Sebastian Miśniakiewicz 21 maja 2015, 8:18

    Oj, szeroki, szeroki to temat- świetnie to napisałeś :)
    Trochę mnie szlag trafia jak widzę, że ktoś, kto siedział w spam linkach teraz kreuje się na znawcę “nowego SEO”
    Ale wiesz, co jest dobre?
    To, że ludzie to widzą – i może przy takiej osobie się wypowiadają “jak kiedyś”, ale to, co mi czy między sobą mówią nie pozostawia suchej nitki na “przebranżowcu”
    I dobrze – albo ktoś w czymś dobrze siedzi i ciągle podnosi swoje umiejętności – albo skacze “z kwiatka na kwiatek”
    Czekam na najbliższego Pingwina i Pandę – update z 3 maja już sporo porobił na rynku; zobaczymy, czym zaskoczą nas “zwierzaki” :)

    Rafał 23 maja 2015, 17:04

    “Moim zdaniem brak zauważenia wdrożenia istotnej zmiany w algorytmie związany był z tym, że obserwowane przez różne osoby strony były/są pozycjonowane w sposób, który zdaniem algorytmu nie jest naturalny. Plus pamiętajmy o tym, że do spadków się nikt nie przyznaje :)”

    Nie tyle może było to niezauważalne co po prostu może nikt nie miał czasu pisać o tym bo chciał jak najszybciej to naprawić w jakiś sposób :)

    Myślę że każdy kto siedzi już jakiś czas w tym i pracuje z więcej niż dwoma serwisami :) zauważył zmiany…moim zdaniem tego nie dało się nie zauważyć. Tak jak piszesz w dół poszły strony które miały złą historię, nawet te które jakiś czas temu były wyciągnięte z filtra, czy też takie które wciąż walczą z usuwaniem niektórych linków. Nowe serwisy, dobrze zoptymalizowane z dosłownie kilkoma linkami (nawet tylko w dobrych katalogach) poszły w górę. Tak przynajmniej było u mnie :)

    Sebastian Miśniakiewicz 23 maja 2015, 17:47

    “Nowe serwisy, dobrze zoptymalizowane z dosłownie kilkoma linkami (nawet tylko w dobrych katalogach) poszły w górę. Tak przynajmniej było u mnie :)”

    I to jest coś, co mi się bardzo podoba – i niech mi teraz “jeden z drugim” (mam paru “wielbicieli”) napiszą, że jakość się nie liczy :)

    Rafał 23 maja 2015, 18:02

    Teraz jakość to podstawa. My zachęcamy Klientów do wprowadzaniu nowych rozwiązań na stronie, do wybijania się poza cały schemat, chociaż niestety Klienci nie są tak chętni do zmian i czasami temat trzeba wałkować np 2,3 miesiące :), ale moim zdaniem warto. Już od jakiegoś czasu strona która posiada unikalne treści, jest ładna i intuicyjna, ma dużo zdjęć i opisów potrafi nawet bez linków zajść wysoko :). Czy to źle? Pewnie dla tych dla których pozycjonowanie ma polegać na łatwym i szybkim zarobku i chcą dalej wojować samym linkowaniem to kłopot. Strona musi być dopieszczona pod każdym względem i wtedy naprawdę nie dużo jej trzeba aby znaleźć się w pierwszej 10 wyników. Ale z drugiej strony tacy którzy liczą na łatwe i szybkie zdzieranie pieniędzy od Klienta muszą istnieć bo wtedy MY skupiający się na jakości strony (mówię ogólnie o firmach które w taki sposób działają) mamy pracę :).

    Sebastian Miśniakiewicz 23 maja 2015, 18:05

    Nic dodać, nic ująć :)

    Piotr Bydłowski 24 maja 2015, 15:54

    Tylko że dobrze zoptymalizowane strony z “kilkoma linkami” idące w górę to nie nowość z tego miesiąca. Obserwujemy to (w takiej postaci) przynajmniej od roku.

    Sebastian Miśniakiewicz 24 maja 2015, 16:05

    Nawet dłużej – ale teraz to się nasiliło.
    Taka mała uwaga do mojego wpisu :)

    Piotr Bydłowski 24 maja 2015, 15:59

    “Myślę że każdy kto siedzi już jakiś czas w tym i pracuje z więcej niż dwoma serwisami :) zauważył zmiany…moim zdaniem tego nie dało się nie zauważyć.”

    To mocne stwierdzenie. Nie mogę się z tym zgodzić. Spełniam warunki z 1 zdania a nie zauważyłem.

    “Nowe serwisy, dobrze zoptymalizowane z dosłownie kilkoma linkami (nawet tylko w dobrych katalogach) poszły w górę. Tak przynajmniej było u mnie :)”

    Tylko że ja nie notuję takich sytuacji nawet jako anomalia bo to już od jakiegoś czasu stało się normą.
    Mało dobrych linków + bardzo dobra optymalizacja = wzrosty i stabilne pozycje. Ale co to za nowość ?

    Sebastian Miśniakiewicz 24 maja 2015, 16:05

    Piotrek,

    to moje obserwacje – bazujące na mojej próbce danych. Po paru tygodniach był update “którego nie było” – dobre strony pięknie nadal idą w górę, te z problemami – stoją w miejscu/spadki.

    Zauważ, że gros branży pisało, że nie było updatu – tylko ja napisałem na branżowym blogu, że był.

    Nie to, abym się czepiał, ale powtórzę – to moje obserwacje :)

    Piotr Bydłowski 24 maja 2015, 18:52

    Nie no oczywiście. Odpowiadałem na post Rafała który stwierdził jednoznacznie że było to tak widoczne że nie można było nie zauważyć. Można było, na co wskazały liczne komentarze w branży. Strony “dobrze robione” idą stabilnie do góry a te “źle robione” spadają. Nie wpisuje się to w nowy nurt tylko w kontynuację tego co dzieje się od dawna. Nic więcej.

    Sebastian Miśniakiewicz 24 maja 2015, 19:02

    :)

    Rafał 25 maja 2015, 9:37

    U mnie te zmiany były zauważalne, rozmawiałem też z innymi na ten temat i każdy to zauważył. Były to większe zmiany pozycji niż do tej pory, dlatego wiadomo było, że coś jest na rzeczy. A z tym co pisze Piotr o tych zmianach od dłuższego czasu oczywiście tez się zgadzam :), z tym, że tak jak napisałem, teraz te wahania pozycji były większe. To, że każdy ma inny zakres danych, pracuje z różnymi stronami, różnie zbudowanymi ma oczywiście przełożenie na widoczność tych zmian.

    Piotr Bydłowski 25 maja 2015, 22:29

    Dokładnie.

    Kuba 1 czerwca 2015, 11:25

    Witam,

    Nawiązując nieco do tematu posta chciałem spytać o następującą rzecz.
    W związku z wprowadzeniem ostatnich update’ów domena mojego klienta do której prowadziło 26 tys. linków z precli traci na widoczności. Zblokowałem linki w disavow tool. Zakupiłem nową domenę i teraz pytanie czy przekierowanie 301 starej domeny na nową może przenieść na nową domenę kiepską reputację?

    Sebastian Miśniakiewicz 1 czerwca 2015, 11:55

    Hej Kuba.

    Niestety, ale tak – 301 już od ładnych paru lat przenosi nie tylko dobrą, ale i złą historię; dopóki przenosiło tylko dobrą wiele osób robiło tak, jak napisałeś – Google w końcu się “zorientowało” w dziurze systemowej i ją załatało.

    Skomentuj

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Inne wpisy z tej kategorii