Wyszukiwarka Google
20 maja 2015
Był update Google

Był update GooglePo prawie trzech tygodniach podejrzeń, wątpliwości i plotek mamy oficjalne potwierdzenie wdrożenia 3 maja przez Google update’u. Informacja została opublikowana na Search Engine Land – wiemy już, że nie był to ani długo oczekiwany Pingwin, ani Panda – tylko „prosta” zmiana w samym algorytmie.

the company told Search Engine Land that while no spam-related update had happened, there were changes to its core ranking algorithm in terms of how it processes quality signals.

Moje spostrzeżenia pokrywają się z wpisem z 3 maja – update miał na celu zwiększenie wpływu jakości na pozycję w SERPach, co doprowadziło do tego, że

  • serwisy bazujące na unikalnych treściach, o czystym profilu linków, zanotowały duże wzrosty – nawet o 60% 3 maja i 15% w dniu kolejnym (nie wiemy, jak dokładnie był wdrażany update plus musimy pamiętać, że to nie jest na zasadzie naciśnięcia guzika – dane muszą się przeliczyć a Internet to coraz więcej stron, które Google musi ogarnąć)
  • sklepy z dobrą historią linków zaliczyły umiarkowane wzrosty
  • sklepów ze zła historią (nienaturalne linki) – lekkie spadki
  • strony linkowane stricte SEO-anchorami, które parę miesięcy temu wyciągnąłem z ręcznych filtrów – zanotowały duże spadki  na kiedyś pozycjonowanych frazach

Update zwiększył wpływ jakości na pozycje stron w SERPach

O ile zdaniem Search Egine Journal (który nazwał zmianę w algorytmie mianem Phantom update) najważniejsze były treści na stronie i poprawna nawigacja wewnętrzne, jako elementy, które najbardziej wpłynęły na postrzeganie zmiany algorytmu, to jednak moim zdaniem zapomniano o bardzo ważnym czynniku, jakim są linki przychodzące – ponieważ moje obserwacje wykazały, że nie tylko sama jakość serwisu była brana pod uwagę, ale i jakość linków przychodzących – ani jeden z analizowanych przeze mnie serwisów, które mają nienaturalny profil linków, są po ręcznych filtrach czy też dalej siedzą w algorytmicznych, nie zanotował wzrostu po 3 maju.

To dobra wiadomość – niedługo moim zdaniem powinien pojawić się kolejny Pingwin (update algorytmu zwracający uwagę na jakość odnośników prowadzących do stron). Nie ukrywam, że czekam na niego z dużym zainteresowaniem i .. niecierpliwością. Mam kilka „ciekawych” (o złym profilu linków) witryn, które ewidentnie wymagają update’u (po kilku analizach nie pojawiają się już żądne nienaturalne linki). Mam też stronę, które po prawie roku wyszła w marcu połowicznie (że tak to określę) z algorytmicznego filtra – zanotowała wtedy duże wzrosty na dużą ilość fraz, ale … na najważniejsze frazy nadal jest trzymana przez algorytm. Może dlatego, że Narzędzia cały czas serwują nowe linki i strona nie może się dźwignąć?

Praktycznie nikt nie zauważył zmian w algorytmie 3 maja

Jedna rzecz mnie mocno zaskoczyła w związku ze zmianami z początku maja – ze zdziwieniem zauważyłem, że mało kto je zauważył. Pojedyncze komentarze pojawiły się pod wpisem, jednak w Sieci stanowiły one mniejszość; spora część osób, także z branży,  nie zaobserwowała niczego ciekawego w SERPach. Pewnie dlatego nikt nie poruszył tego tematu na znanych blogów branżowych.

Moim zdaniem brak zauważenia wdrożenia istotnej zmiany w algorytmie związany był z tym, że obserwowane przez różne osoby strony były/są pozycjonowane w sposób, który zdaniem algorytmu nie jest naturalny. Plus pamiętajmy o tym, że do spadków się nikt nie przyznaje :).

Warto zauważyć też. że na agregatorze blogów SEO – serwisie Planeta-seo.pl –  w miesiącu maju dominowały wpisy traktujące o content marketingu czy testach giełd/pakietów linków/linkowaniu/- czyli coś typowego dla obecnych trendów na naszym rynku.

Mamy ostatnimi czasy wysp szkoleń i konferencji z SEO; pytanie, odpowiedź na pytanie, czy warto na nie uczęszczać, skoro osoby prowadzące nie są jak widać na bieżąco ze zmianami zachodzącymi w Google/nie potrafią ich wyłapać, pozostawiam swoim czytelnikom…

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 17:43

„Moim zdaniem brak zauważenia wdrożenia istotnej zmiany w algorytmie związany był z tym, że obserwowane przez różne osoby strony były/są pozycjonowane w sposób, który zdaniem algorytmu nie jest naturalny”

wtedy zaobserwowaliby spadki bo….

„-sklepów ze zła historią (nienaturalne linki) – lekkie spadki
-strony linkowane stricte SEO-anchorami, które parę miesięcy temu wyciągnąłem z ręcznych filtrów – zanotowały duże spadki na kiedyś pozycjonowanych frazach”

W mojej opinii brak obserwacji związany był z tym że zmiany dotknęły mały % stron (ogółem).
Ale zgadzam się z tym że Ci z branży nie przyznają pewnie że coś „poleciało” :)

A co do tematu głównego – nic tylko się cieszyć z takich zmian. Dzięki temu co się stało w ostatnich 16 miesiącach i tego co czeka w przyszłości SEŁO po kosztach odchodzi do lamusa. Paradoksalnie nie staje się trudniejsze do realizacji, jak ktoś się dostosuje to jest nawet prostsze.

Sebastian Miśniakiewicz 20 maja 2015, 18:20

Z tymi cenami to fakt…. Widziałeś ofertę działań SEM, jaką home.pl lansuje? -https://home.pl/reklama-internetowa#oferta

Skoro taka firmy przedstawia tego typu ofertę to znaczy, że jest na to zapotrzebowanie :)

Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 22:16

Jakby to powiedzieć… Pewnie komórka ds rozwoju stwierdziła że trzeba bardziej wykorzystać potencjał… Po październiku 2013 ukrywanie SEO w śród xx innych usług to klasyk. Łatwiej wtedy ukryć że seło w wersji „region” nie zadziałało. Ale spokojnie, to tylko etap przejściowy w ewolucji. Tak po prostu musi być.

Sebastian Miśniakiewicz 21 maja 2015, 8:58

Ewolucję widać bardzo wyraźnie od 3 lipca 2013 – kiedy poszły fale ręcznych filtrów i niektórym agencjom dostało się tak, że ponad 50% Klientów dostało powiadomienia o ręcznych filtrach … znak takie przypadki.
Teraz wiele tych firm poszło „w content marketing” – robią spam, jak kiedyś – tylko … trochę inny

Najlepsze jest to, że branża udaje, że nic się nie stało :) – nie zdając sobie sprawy – lub nie chcąc zdać sobie – z tego, że ich Klienci mają lepszą wiedzę z zakresu SEO niż kiedyś.

Coraz częściej stykam się z osobami, które bardzo dobrze orientują się w tematyce związanej z optymalizacją i pozycjonowaniem stron. To cieszy – bo oznacza to, że czasy kombinatorów i bylejakości odchodzą w przeszłość.

SEO już zrobiło duży krok w ewolucji – to, ze ktoś, kto robił kiedyś „linki” dzisiaj siedzi w szkoleniach jest tego najlepszych dowodem.

Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 17:50

„czy warto na nie uczęszczać”

Generalnie – Nie. Konferencje i szkolenia SEO to produkt ładnie opakowany…
Kiedyś byłem na kilku „konferencjach” i klasycznie wyglądało to tak że z 8 godzin słuchania zapisałem 2 ciekawe zdania. Ale czasem i tak jest że dla tych 2 zdań warto przyjść i zapłacić x.xxx pln. Każdy może mieć różne doświadczenia.

Sebastian Miśniakiewicz 20 maja 2015, 18:23

Wiesz, najlepsze jest to, że ktoś się specjalizował w jakiejś dziedzinie, tworząc systemy generujące spam – a teraz zarabia na życie szkoleniami
Kpina w biały dzień …

Ogólnie jestem lekko „przerażony” tym, że sporo osób „ucieka od SEO” i idzie w inne obszary, np. szkolenia. W sumie specjalista powinien się specjalizować, a nie przebranżawiać…

Piotr Bydłowski 20 maja 2015, 22:02

„specjalista powinien się specjalizować, a nie przebranżawiać…”

Jest taki podmiot/jednostka dla której w razie potrzeby czasami łatwiej jest się przebranżowić niż specjalizować – to przedsiębiorca :) W branży SEO (tej polskiej) więcej jest przedsiębiorców niż specjalistów. Ale to temat tak szeroki …

Sebastian Miśniakiewicz 21 maja 2015, 8:18

Oj, szeroki, szeroki to temat- świetnie to napisałeś :)
Trochę mnie szlag trafia jak widzę, że ktoś, kto siedział w spam linkach teraz kreuje się na znawcę „nowego SEO”
Ale wiesz, co jest dobre?
To, że ludzie to widzą – i może przy takiej osobie się wypowiadają „jak kiedyś”, ale to, co mi czy między sobą mówią nie pozostawia suchej nitki na „przebranżowcu”
I dobrze – albo ktoś w czymś dobrze siedzi i ciągle podnosi swoje umiejętności – albo skacze „z kwiatka na kwiatek”
Czekam na najbliższego Pingwina i Pandę – update z 3 maja już sporo porobił na rynku; zobaczymy, czym zaskoczą nas „zwierzaki” :)

Rafał 23 maja 2015, 17:04

„Moim zdaniem brak zauważenia wdrożenia istotnej zmiany w algorytmie związany był z tym, że obserwowane przez różne osoby strony były/są pozycjonowane w sposób, który zdaniem algorytmu nie jest naturalny. Plus pamiętajmy o tym, że do spadków się nikt nie przyznaje :)”

Nie tyle może było to niezauważalne co po prostu może nikt nie miał czasu pisać o tym bo chciał jak najszybciej to naprawić w jakiś sposób :)

Myślę że każdy kto siedzi już jakiś czas w tym i pracuje z więcej niż dwoma serwisami :) zauważył zmiany…moim zdaniem tego nie dało się nie zauważyć. Tak jak piszesz w dół poszły strony które miały złą historię, nawet te które jakiś czas temu były wyciągnięte z filtra, czy też takie które wciąż walczą z usuwaniem niektórych linków. Nowe serwisy, dobrze zoptymalizowane z dosłownie kilkoma linkami (nawet tylko w dobrych katalogach) poszły w górę. Tak przynajmniej było u mnie :)

Sebastian Miśniakiewicz 23 maja 2015, 17:47

„Nowe serwisy, dobrze zoptymalizowane z dosłownie kilkoma linkami (nawet tylko w dobrych katalogach) poszły w górę. Tak przynajmniej było u mnie :)”

I to jest coś, co mi się bardzo podoba – i niech mi teraz „jeden z drugim” (mam paru „wielbicieli”) napiszą, że jakość się nie liczy :)

Rafał 23 maja 2015, 18:02

Teraz jakość to podstawa. My zachęcamy Klientów do wprowadzaniu nowych rozwiązań na stronie, do wybijania się poza cały schemat, chociaż niestety Klienci nie są tak chętni do zmian i czasami temat trzeba wałkować np 2,3 miesiące :), ale moim zdaniem warto. Już od jakiegoś czasu strona która posiada unikalne treści, jest ładna i intuicyjna, ma dużo zdjęć i opisów potrafi nawet bez linków zajść wysoko :). Czy to źle? Pewnie dla tych dla których pozycjonowanie ma polegać na łatwym i szybkim zarobku i chcą dalej wojować samym linkowaniem to kłopot. Strona musi być dopieszczona pod każdym względem i wtedy naprawdę nie dużo jej trzeba aby znaleźć się w pierwszej 10 wyników. Ale z drugiej strony tacy którzy liczą na łatwe i szybkie zdzieranie pieniędzy od Klienta muszą istnieć bo wtedy MY skupiający się na jakości strony (mówię ogólnie o firmach które w taki sposób działają) mamy pracę :).

Sebastian Miśniakiewicz 23 maja 2015, 18:05

Nic dodać, nic ująć :)

Piotr Bydłowski 24 maja 2015, 15:54

Tylko że dobrze zoptymalizowane strony z „kilkoma linkami” idące w górę to nie nowość z tego miesiąca. Obserwujemy to (w takiej postaci) przynajmniej od roku.

Sebastian Miśniakiewicz 24 maja 2015, 16:05

Nawet dłużej – ale teraz to się nasiliło.
Taka mała uwaga do mojego wpisu :)

Piotr Bydłowski 24 maja 2015, 15:59

„Myślę że każdy kto siedzi już jakiś czas w tym i pracuje z więcej niż dwoma serwisami :) zauważył zmiany…moim zdaniem tego nie dało się nie zauważyć.”

To mocne stwierdzenie. Nie mogę się z tym zgodzić. Spełniam warunki z 1 zdania a nie zauważyłem.

„Nowe serwisy, dobrze zoptymalizowane z dosłownie kilkoma linkami (nawet tylko w dobrych katalogach) poszły w górę. Tak przynajmniej było u mnie :)”

Tylko że ja nie notuję takich sytuacji nawet jako anomalia bo to już od jakiegoś czasu stało się normą.
Mało dobrych linków + bardzo dobra optymalizacja = wzrosty i stabilne pozycje. Ale co to za nowość ?

Sebastian Miśniakiewicz 24 maja 2015, 16:05

Piotrek,

to moje obserwacje – bazujące na mojej próbce danych. Po paru tygodniach był update „którego nie było” – dobre strony pięknie nadal idą w górę, te z problemami – stoją w miejscu/spadki.

Zauważ, że gros branży pisało, że nie było updatu – tylko ja napisałem na branżowym blogu, że był.

Nie to, abym się czepiał, ale powtórzę – to moje obserwacje :)

Piotr Bydłowski 24 maja 2015, 18:52

Nie no oczywiście. Odpowiadałem na post Rafała który stwierdził jednoznacznie że było to tak widoczne że nie można było nie zauważyć. Można było, na co wskazały liczne komentarze w branży. Strony „dobrze robione” idą stabilnie do góry a te „źle robione” spadają. Nie wpisuje się to w nowy nurt tylko w kontynuację tego co dzieje się od dawna. Nic więcej.

Sebastian Miśniakiewicz 24 maja 2015, 19:02

:)

Rafał 25 maja 2015, 9:37

U mnie te zmiany były zauważalne, rozmawiałem też z innymi na ten temat i każdy to zauważył. Były to większe zmiany pozycji niż do tej pory, dlatego wiadomo było, że coś jest na rzeczy. A z tym co pisze Piotr o tych zmianach od dłuższego czasu oczywiście tez się zgadzam :), z tym, że tak jak napisałem, teraz te wahania pozycji były większe. To, że każdy ma inny zakres danych, pracuje z różnymi stronami, różnie zbudowanymi ma oczywiście przełożenie na widoczność tych zmian.

Piotr Bydłowski 25 maja 2015, 22:29

Dokładnie.

Kuba 1 czerwca 2015, 11:25

Witam,

Nawiązując nieco do tematu posta chciałem spytać o następującą rzecz.
W związku z wprowadzeniem ostatnich update’ów domena mojego klienta do której prowadziło 26 tys. linków z precli traci na widoczności. Zblokowałem linki w disavow tool. Zakupiłem nową domenę i teraz pytanie czy przekierowanie 301 starej domeny na nową może przenieść na nową domenę kiepską reputację?

Sebastian Miśniakiewicz 1 czerwca 2015, 11:55

Hej Kuba.

Niestety, ale tak – 301 już od ładnych paru lat przenosi nie tylko dobrą, ale i złą historię; dopóki przenosiło tylko dobrą wiele osób robiło tak, jak napisałeś – Google w końcu się „zorientowało” w dziurze systemowej i ją załatało.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii