Wyszukiwarka Google
20 lipca 2010

Nie od dzisiaj wiadomo, że Google „preferuje” tekst od grafiki – że strony bogate w treść „wygrywają” ze stronami składającymi się tylko z grafiki. . No dobrze – co jednak mają począć właściciele stron, które składają się tylko z grafiki?

Jest to bardzo ważna kwestia, ponieważ w dalszym ciągu Google nie „potrafi właściwie zrozumieć i interpretować” samych obrazów – a dokładniej mówiąc rzeczy czy miejsc, które przedstawiają. Powoli to się zmienia, m.in za sprawą usługi Google Goggles (postaram się ją przybliżyć wkrótce na blogu) – jednak zrozumienie zawartości zdjęć to obecnie jeden z największych problemów i wyzwań, przed jakimi stoi „computer science” – Matt nie chciał powiedzieć „Google” :).

Można jednak „pomóc” wyszukiwarce w zrozumieniu zawartości strony składającej się tylko z grafiki: należy wykorzystać do tego celu obszar znajdujący się wokół zdjęcia – może to być nazwa pliku, tekst znajdujący się wokół grafiki, tytuł strony może też być obrazkiem (pamiętajmy o atrybucie ALT). Czyli aby przybliżyć wyszukiwarce zawartość strony składającej się tylko z grafiki należy postarać się o to, aby wzbogacić ją w odpowiedni tekst, który pomoże „zrozumieć” Google tematykę strony.

Dodatkowa rada Matta w tym zakresie jest taka, aby zostawić miejsce dla użytkowników do pozostawiania komentarzy. Podaje przykład Flickera, gdzie nawet my sami nie musimy wiedzieć, co przedstawia prezentowana na stronie grafika – ale już na postawie komentarzy, jakie zostaną pod nią umieszczone, w stylu „co za wspaniały portret”, „ta kobieta jest taka ładna” itp. –  jesteśmy w stanie, poprzez słowa kluczowe (w naszym przykładzie „portret”, „kobieta”) zorientować się, co/kogo przedstawia dane zdjęcie.

Warto zatem, jeżeli na stronie nie mamy tekstu, a tylko zdjęcia, zaopatrzyć je w odpowiednie etykiety w sposób podany powyżej – niekoniecznie  wszystkie, może tylko te najlepsze, te, które chcielibyśmy, aby pokazywały się wysoko w wynikach wyszukiwania. Wprowadzenie opcji komentowania zdjęć jeszcze bardziej wpłynie na wzbogacenie strony o odpowiedni kontent, który sprawi, że wyszukiwarki będą w stanie lepiej zrozumieć zawartość naszej „graficznej” witryny.

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Wobi 20 lipca 2010, 22:44

Kolejny raz okazuje się, że wszystko jest możliwe. Coraz częściej o wartości strony świadczy nie tyle sama „treść” co „zawartość” – czyli narzędzia do komentowania, oceniania. Tym samym nasz przysłowiowy (jak to Moher nazywa) ‚fotograf ślubny’ będzie miał powód do wzbogacania zawartości swojej debeściackiej, opartej o fotki strony o taką zawartość, która pozwoli na istnienie w rankingu. Wszystko zmierza ku temu, czy nasza strona jest… lubiana.
Eh, ten Moher ;-)

Pantofle 8 grudnia 2010, 18:47

Bardzo ciekawy artykuł.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii