Search Console
19 marca 2013

Bardzo fajny filmik, w którym Maile Ohye prezentuje sposoby weryfikacji własności domeny w Google

  1. Dostawca nazwy domeny
  2. Google Analytics
  3. Tag html
  4. plik weryfikacyjny

Opis pomocy w tym zakresie znajdziesz także w polskiej pomocy Google.

Pierwsza metoda jest najbardziej skomplikowana, ponieważ wymaga ingerencji w ustawienia domeny. Osobiście nie korzystałem z niej nigdy – no, może jeden raz, dla ciekawości. Zdecydowanie bardziej preferuję wgranie na serwer pliku weryfikacyjnego.

Osobiście preferuję dwa rozwiązania:

  1. wgranie pliku weryfikacyjnego – w sytuacji, gdy muszę spojrzeć na stronę, która np. siedzi w filtrze, oczami właściciela. Przypomnę tez, że nie wgramy pliku disavow czy nie wyślemy prośby o ponowne rozpatrzenie w sytuacji, gdy dostaniemy dostęp do konta.
  2. meta tag – w sytuacji jak wyżej

Z tych dwóch sposobów pierwszy stosuję w ponad 95% przypadków. I taki też sposób weryfikacji własności rekomenduje Maile :)

Pamiętajmy, że jak strona jest postawiona w katalogu – np. domena/blog/ – wtedy plik wgrywamy do tego katalogu, a nie do public_html domeny.

Kiedy używać najbardziej skomplikowanej (moim zdaniem) metody? Według Maile np. w sytuacji, jak mamy stronę w wielu językach, z których każda wersja jest postawiona na osobnej subdomenie.

Dlaczego Google Analytics nie jest moją ulubioną metodą weryfikacji własności domeny?

To proste – jeżeli ktoś doda mnie do swojego konta Google Analytics jako administratora to owszem, mogę dodać domenę do Narzędzi, ALE

  1. nie napisze prośby o ponowne rozpatrzenie
  2. nie użyje narzędzia do zrzekania się linków (disavow tool)

Dlatego uczulam właścicieli domen, aby dostęp właścicielski poprzez plik/meta tag nadawali „z głową” – a jak to już robią aby pamiętali o tym i w przypadku zakończenia współpracy z firmą, której udzielili dostępu do strony, szybko go odwoływali. I właśnie tutaj wychodzi duża zaleta pliku w porównaniu do pozostałych metod weryfikacyjnych – plik kasujemy z serwera „i po sprawie” – osoba, do której on należy nie ma już dostępu do naszej witryny. Nie musimy wchodzić w kod strony, aby usuwać meta tag czy szukac właściwego rekordu TXT w domenie u naszego providera.

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii