Filtry, bany

Jak zdjąć ze strony filtr ręczny od Google za nienaturalne linki przychodzące

Ostatnio mam sporo do czynienia z sytuacjami, w których czyjaś strona dostaje powiadomienie o nienaturalnych linkach. Niby (zwłaszcza od roku)  wiadomym jest, że nie można przesadzać z linkowaniem, to jednak jak widzę przy każdym kolejnym przypadku co niektórzy „specjaliści SEO” wyrabiają „przy linkach” to sam nie wiem, co mam powiedzieć…

Przykład pierwszy

Domena dostaje powiadomienie o nienaturalnych linkach. Wylatuje poza TOP100. Firma, a właściwie agencja SEO, która marketingowo „bryluje na rynku” informuje właściciela, że MUSI zmienić domenę, ponieważ stara domena jest już „spalona”.

Klient trafił do mnie już po tym, jak dał się przekonać na zmianę domeny. Coś go jednak zastanowiło i po naszej rozmowie poprosił mnie o nadzór nad linkami przychodzącymi – co miesiąc miałem sprawdzać, jakie odnośniki prowadzą do witryny, aby uniknąć wpadnięcia w filtr kolejnej strony – a właściwie tej samej, ale na innym adresie url :)

Wczoraj zrobiłem pierwszą analizę i … zdębiałem. Email do Klienta był krótki, który da się streścić w pierwszym zdaniu:

Powiem tak – MASAKRA – kto robi to SEO? Przy takim profilu filtr będzie raz dwa.

Przy okazji od razu napisałem, że nie ma sensu co miesiąc monitorować linków przychodzących, ponieważ już teraz widzę, że robią to tragicznie. Mimo, że od lipca 2013 roku wiadomo jest, że z linkowaniem nie można przesadzać, że np. anchory należy bardziej różnicować…

Klientowi zaproponowałem następujące rozwiązanie, zobaczymy, czy się na to zdecyduje:

  1. natychmiastowe rozwiązanie umowy z obecną firmą
  2. odfiltrowanie starej domeny – domeny, z wieloletnią historią.

Przykład drugi

Strona dużej firmy ogólnopolskiej. Dostaje powiadomienie o ręcznym filtrze. Linków przychodzących  – multum. Po analizie profilu linków jednak okazało się, że tych nienaturalnych jest niedużo – może z 10%, a może mniej. Przyznam, że aż się zdziwiłem – myślałem, że proporcje będą odwrotne i tych naturalnych będzie góra 10%…

Nie zmienia to faktu, że wszystkie linki należało dokładnie przejrzeć. Co się okazało?

Wiele osób na rynku oferuje usługi ściągania filtrów na takiej zasadzie, że … wrzuca wszystko jak leci do disavow toola – także i takie domeny jak … google.com. OK, ktoś powie: „Pewnie są tam złe linki” – ale ja widziałem już wiele tego typu „raportów” i mogę powiedzieć, że tego typu sytuacjach to nie o to chodzi. Umieszczenie dobrych domen w pliku wgrywanym do DT wynika … z niewiedzy. Jest to o tyle ciekawe, że obecnie sporo osób oferuje usługi ściągania filtrów ręcznych – z tego, co jednak widzę poziom jakości usług jest na dosyć niskim poziomie. Zwłaszcza tych zleceń na wyciąganie z filtra za 200 zł od strony.

Dla opisywanej strony po przejrzeniu kilku tysięcy linków wytypowałem kilkadziesiąt złych – udało się usunąć koło połowy. Efekt? Za drugim podejściem filtra nie ma.

Przykład  trzeci

Strona zaspamowana na maksa. Od ponad 2 lat w ręcznym filtrze. To, co robił tam właściciel obejmuje takie kwestie, jak

  1. ukrywanie linków – ktoś kopiował sobie udostępnianą treść ze strony i wklejając ją na swoją stronę „przy okazji” wklejał linka
  2. xrumer
  3. spam na forach, wszelkiego rodzaju
  4. o np. katalogach nie wspomnę

Efekt?

Co chwilę pojawiają się nowe linki, których nie ma jak usunąć. A Google po raz kolejny przysłało negatywną odpowiedź na ostatni RR. To, co jednak cieszy to fakt, że suma summarum linki cały czas znikają – od ostatniej RR z 31 tysięcy jest już ich tylko „28” – a było kilkadziesiąt razy więcej.

Domenę traktuję wyjątkowo, jako swego rodzaju wyzwanie :)  – ponieważ trafiła do mnie po tym, jak przez długi czas nie udało się jej wyciągnąć z filtra sporej grupie osób.

Wnioski

  1. Przykład pierwszy – pierwszym sposobem na wyjście z filtra ręcznego jest … uprzedzenie problemu i monitoring linków prowadzących do strony. Dziwię się, że tak mało osób/firm zlecając SEO na zewnątrz tak rzadko to praktykuje…
  2. Przykład drugi – aby zdjąć ręczny filtr za nienaturalne linki nie trzeba dodać wszystkiego do disavow – przede wszystkim należy przysiąść na 4 literach, zrobić trochę kaw (albo coś bardziej zdrowego) i … zrobić analizę linków przychodzących od A do Z. I nie liczyć na to, że się wrzuci wszystko do disavow toola i filtr zejdzie – to nie działa, z prostej przyczyny. Gdyby tak było, to Google dałoby spamerom fajne narzędzie – mogliby oni „grzać linkami”, a po otrzymaniu powiadomienia wychodzić szybko z filtra w wyniku dodania wszystkich domen do disavow toola.
  3. Przykład trzeci – czas i cierpliwość jest prawdziwym przyjacielem SEOwca :)

Google naprawdę dobrze analizuje linkowanie naszych domen. I aby wyjść z filtra należy przyłożyć się porządnie do analizy, posprzątać tyle, co możemy, resztę dać w RR i … czekać na odpowiedź. Jak przyjdzie negatywna – zastanowić się, czy czasem aby na pewno wszystko już zrobiliśmy pod kątem usuwania linków – blokada w SWLach, usunięcie z zaplecz, likwidacja sygnaturek na forach czy … multikodów w seokatalogach.

Zauważyłem, że im lepiej jest wykonana praca, tym szybciej jest ściągany filtr. Z miesiąca na miesiąc zaś Google wymaga jednak większego wysiłku z likwidowaniu bałaganu, jaki przy okazji linkowania pozostawiamy za sobą w Internecie…

Chcesz, abym pomógł Twojej stronie wyjść z filtra w Google?

Tak, chcę >>

GD Star Rating
loading...
Jak zdjąć ze strony filtr ręczny od Google za nienaturalne linki przychodzące, Jak zdjąć ze strony filtr ręczny od Google za nienaturalne linki przychodzące, 3.1 out of 10 based on 29 ratings Jak zdjąć ze strony filtr ręczny od Google za nienaturalne linki przychodzące

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Rafał 2 czerwca 2014, 14:59

Czyli podsumowując: Piszemy prośbę wraz z całym opisem rzeczy które zrobiliśmy, umieszczając w opisie linki do stron z których usuwaliśmy linki i dodatkowo w disavow tools umieszczamy wszystkie podejrzane domeny, nawet te na których już nie ma linków do naszej strony bo zostały usunięte, tak? Wystarczy do disavow toolsa wrzucić listę domen głównych czy trzeba też umieszczać linki do konkretnych podstron?

Sebastian Miśniakiewicz 2 czerwca 2014, 15:15

Listę usuniętych linków możemy dać w GoogleDocs – byleby nie zapomnieć o udostępnieniu do poglądu :)
Do DT dajemy to, co nie udało się usunąć – tak mówi Google. Ja daję też to, co się ze spamowych domen usunęło, na wszelki wypadek – jakby znowu się tam znalazło :)
Jak domena jest kiepska daję zawsze domain:

Rafał 2 czerwca 2014, 17:14

Dzięki!

Czyli myślę że taki poradnik całościowy przydałby się tutaj na blogu :), czyli wszystko po kolei i co jak robić wraz z przykładami. Jakoś brakuje takiego fajnego zebranego w jednym artykule, chyba że po prostu przegapiłem któryś z Twoich artykułów? Oczywiście praktycznie wszystko zawarte jest w tych wszystkich Twoich wpisach ale takiego jednego poradnika w pigułce jakoś brakuje :)

Sebastian Miśniakiewicz 2 czerwca 2014, 17:23

Rafał,

wszystko juz zostało napisane.

Pozostaje tylko analiza linków i podejmowanie decyzji, co z daną stroną zrobić – a umiejętność takiej analizy zdobywasz w praktyce. To jak z fryzjerem – oglądać, jak się strzyże, każdy potrafi. I wydaje się, że jest to łatwe – do czasu.

Podobnie jest z linkami – ja siedzę w tym od lat a i tak nie zawsze za pierwszym razem udaje się uzyskać pozytywne RR :)

Andrzej 2 czerwca 2014, 19:29

Widzę, że jesteś tak pewną siebie wyrocznią, że to ty oceniasz kim są specjaliści a kim „specjaliści” Masz certyfikat SEO od Google?

Czy skończyłeś akademię Google? (to uniwersytecka, czy o profilu bardziej technicznym?).

Sebastian Miśniakiewicz 2 czerwca 2014, 19:34

Jako bloger mam do tego prawo, Panie Anonimowy. Wiem, że temat niewygodny, ale radzę wziąć się do pracy – bo era rozliczenia za efekt już praktycznie nie istnieje.
Mam nadzieję, że jakiś wkład swoim blogiem w to wniosłem :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *