Wyszukiwarka Google
26 marca 2012

Google w Japonii zostało wezwane przez sąd w Tokio do wyłączenia autouzupełniania w wyszukiwarce w związku z pozwem, jaki wytoczył firmie pewien Japończyk.

Kilka lat temu stracił on pracę. Okazało się, że informacje z tym związane pojawiały się (jak można wywnioskować) osobom, które prowadziły z nim rozmowy rekrutacyjne w nowych firmach i które (jak to coraz częściej dzisiaj bywa) przed zatrudnieniem „szperały” w Sieci, szukając informacji o swoich przyszłych pracownikach. Ponieważ Google „informowało” je o problemach z pracą owego Japończyka, którą stracił w wyniku popełnienia przestępstwa, nie został on ostatecznie zatrudniony.

Na chwile obecną Google powołuje się na regulacje prawne, w związku z którymi jako firma amerykańska nie podlega prawu japońskiemu i nie chce poddać się wyrokowi sądu japońskiego.

To nie pierwsza taka sprawa. Google ma „już za sobą” pozwy chociażby z Irlandii, Francji czy Włoch. O ile Google usunęło kwestie związane chociażby z piractwem, o tyle już w zakresie zarządzania reputacją marki na razie nic takiego nie miało miejsca. O ile dobrze pamietam, swego czasu Barack Obama nalegać miał (jego gabinet) na usunięcie pewnych kwestii z Google, ale firma na to nie poszła. Dlaczego więc miałaby posłuchać kogoś innego, jak nie słucha prezydenta? :)

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Mati 26 marca 2012, 17:47

Pomijam kwestie gdzie/jak takie dane o nim trafiły do sieci, ale zęby skarżyć wyszukiwarkę bo takie dane zwróciła, co za debilizm.

Przemek Sztal 27 marca 2012, 8:53

@Mati: Nie wiem jak w Japonii, ale w US taki „debilizm” często się opłaca, np. jeśli kawa była za gorąca ( http://en.wikipedia.org/wiki/Liebeck_v._McDonald's_Restaurants ) ;)

Seo-Profi 27 marca 2012, 8:57

dajcie spokój, trzeba być idiotą, aby postawić sobie kawę w aucie, nie przewidzieć, że się przy gwałtownym hamowaniu kubek wywali. No, ale to inna kultura „prawnicza” – tam prawników jest od groma – i cieszę się, że w tym zakresie nie dogoniliśmy USA. Jakos nie wyobrażam robienia z siebie „blondynki”…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii