Filtry, bany
4 czerwca 2012

Od kiedy Google wprowadziło kolejną już w tym roku poprawkę do swojego algorytmu – tym razem ukierunkowaną „na strony” korzystające z nienaturalnego profilu linków przychodzących – o wdzięcznej nazwie Pingwin jakoś nie słyszałem, aby ktoś u nas wspomniał o przykładzie strony, która, po nałożeniu na nią filtra, „sama z niego wyszła”.

Znalazłem na SearchEngineLand przykład takiej strony  – WPMU.org – która jest serwisem poświęconym WordPressowi.

Zobaczmy na poniższy wykres, co się stało 24 marca.

 

Jak WPMU.org wyszło z Pingwina

 

Wyraźnie widać załamanie w ruchu 24 kwietnia, a następnie, 26 maja – „pik” w górę.

Co takiego zrobił serwis?

Otóż był w stanie usunąć – uwaga: ponad pół miliona linków (z miliona), które z templatek zamieszczonych w serwisie kierowały do strony głównej WPMU.org – poprzez link z anchorem  “WordPress MU”.

Jak widać rozwiązanie było bardzo proste. Właściciel musiał szybko podejmować decyzję, ponieważ … linki zniknęły w ciągu jednej noc.

Dokładniej cała historia opisana jest na SEOMozie. Warto się z nią zapoznać. Tym bardziej, że jest w nim ważna wskazówka, która moim zdaniem jest tutaj najważniejsza.

 for these types of themes, it also generated a high volume of sitewide links on low quality sites.

czyli sporo linków znajdowało się na niskiej jakości stronach w standardowych, instalacyjnych blogrollach.

np. http://computerchairs.blogdetik.com/

co, według właściciela serwisu, spowodowało spadek zaufania ze strony Google – co potwierdził Matt Cutts.

Znacie jakiś udokumentowany polski przypadek wyjścia z Pingwina?

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

dave84 5 czerwca 2012, 7:30

Ja może pokażę, bo sam usunąłem/wywaliłem linki i czekam na reakcję:D
Ogólnie z firmowych to praktycznie nic nie spadło tylko moje hobbystyczne, więc testuje ile wlezie:P

mr_zola 5 czerwca 2012, 9:47

popraw „26 marzec” na „26 maj”

Seo-Profi 5 czerwca 2012, 10:00

Done – dzięki za uwagę :)

gość 5 czerwca 2012, 12:40

Znam przypadek wyjścia z pingwina za pomocą przekierowania. Żeby nie być gołosłowny sprawa dotyczy strony meditor.net.pl która po pingwinie spadła o kilkadziesiąt pozycji (zazwyczaj zawsze była w TOP 5 ). Zrobiono przekierowanie na http://www.meditor-odszkodowania.pl/ i strona powróciła do TOP 10.

Seo-Profi 5 czerwca 2012, 12:43

No, ale przekierowanie usuwa skutek, nie przyczynę :)
Dzięki jednak za info – jak widać, na Pingwina 301 działa

Radek 5 czerwca 2012, 13:46

A mnie coraz bardziej zastanawia dywersyfikacj ruchu czy jest w ogóle możliwa i do jakiego stopnia, wszędzie się o tym mówi i każdy bardziej rozgarnięty właściciel strony dba aby ruch na jego stronie był generowany z różnych źródeł niestety jak oglądam statystyki po wprowadzeniu pandy czy pingwina gro nawet zagranicznych serwisów większość ruchu zawdzięcza google i to mnie osobiście przeraża bo to google narzuca nam jak strona ma wyglądać jak ma być linkowana, ja rozumiem że jest to odpowiedź na SWL-e, spam-katalogi i precle ale czy przypadkiem google nie wylej dziecka z kąpielą, sam interesuję się tematem ale znam wiele osób które nie mają pojęcia o pandzie innych stworach ze stajni google oni mają swoje strony swoich odbiorców którzy trafili na ich strony zazwyczaj przez google – a co jak ich strony przestaną spełniać wytyczne google niby nic ale ten cały internet zaczyna być za bardzo sparametryzowany

Seo-Profi 5 czerwca 2012, 13:51

Masz racje, Radek – niestety u nas nie ma takiej sytuacji, jak np. w Stanach, gdzie Google ma liczącą się konkurencję. Nie jest jak w Rosji, gdzie jest Yandex czy w Czechach, z ich Seznamem. No, ale sami jesteśmy sobie winni – no i można mieć „żal” do np. Bing’a, że sobie odpuścił (nie tylko) nasze podwórko.
No i niestety skupienie się na „jednym Google”, w sytuacji problemów ze stroną, rzeczywiście prowadzi niekiedy do poważnych perturbacji w firmie. Chociaż … zawsze może wykupić Adwords, ktoś powie, zamiast płacić za SEO…
Ciekawy jestem, w którą stronę to wszystko zmierza – niedługo zobaczymy Google Shopping, znowu coś „wciśnie się” nad SERPy.
Google może się przeliczyć za chwilę – no, ale „to ich podwórko”…

Radek 5 czerwca 2012, 14:48

Google Shopping jak dla mnie ok plus Google Trusted Stores, nikt nie krzyczy że porównywarka Ceneo powoli zmienia się w platformę sprzedażową sklepy jak te wypasane barany na hali udostępniają możliwość kupna na ceneo i nie widzą zagrożenia że ludzie nie będą mówić a wiesz kupiłem to w taki to a takim sklepie to jest ich adres www.!!!!.pl tylko powiedzą wiesz kupiłem na CENEO.

Nie wiem czy ludzie zrażą się do google i będą wieszać psy ale nie ma alternatywy na rynku polskim Bing jest jak google ale z początków XXI wieku :) a może.

Leave reply to Seo-Profi anuluj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii