16 lipca 2014 | Aktualizacja: 9 maja 2020
Filtry, bany
umowa
Komentarz
Sebastian MiśniakiewiczAutor bloga,
specjalista od SEO

Z umowami na pozycjonowanie stron bywa różnie – zdarza się, że są podpisywane w sytuacji, gdy nie powinny być podpisane, ponieważ strona już znajduje się na określonych pozycjach w Google, co sprawia, że Klient płaci za coś, do czego firma pozycjonująca nie przyczyniła się w żadnym stopniu. Zdarza się też, i to znacznie częściej, że Klient nie wie, co jest robione przy jego stronie, a wszelkie próby zdobycia informacji od firmy kończą się stwierdzeniem: “Nie możemy powiedzieć, to nasze know-how”. I o ile jak wszystko gra, strona nie traci pozycji, to jeszcze jest to do przełknięcia, to jednak problem pojawia się w sytuacji, gdy ze stroną zaczyna się dziać coś dziwnego….

Już dawno temu zauważyłem pewną prawidłowość – w większości przypadków długość okresu, na jaki jest podpisywana umowa na pozycjonowanie, jest odwrotnie proporcjonalna do jakości prowadzonych prac oraz informacji, jakie otrzymuje się od firmy SEO  – czyli im umowę podpisujemy na dłuższy okres, tym mniej wiemy o tym, co się dzieje ze stroną oraz jakie prace firma wykonuje w ramach umowy.

Jak można zatem rozwiązać umowę na pozycjonowanie strony zawartą na czas określony, w sytuacji, gdy czujemy (lub wiemy), że prace nie idą tak, jak powinny?

Wbrew temu, co się wydaje wielu osobom właściciel strony nie stoi na z góry straconej pozycji. Każda umowa wiąże bowiem obie strony, czyli nie tylko Klienta, ale także Wykonawcę – Klient zobowiązuje się regulować płatności, ale Wykonawca musi pracować. Co w sytuacji, gdy realizacja umowy idzie nie tak, jak powinna – lub gorzej – strona została ukarana przez Google za stosowane przez firmę SEO techniki łamiące Wskazówki Google dla Webmasterów?

Przyjrzyjmy się najczęściej występującym sytuacjom oraz możliwym rozwiązaniom.

Umowa na czas określony + filtr od Google

Google karze strony najczęściej w sytuacji, gdy do pozycjonowania wykorzystywane są nienaturalne linki. Od 3 lipca 2013, kiedy Google w końcu “podjęło decyzję” o przyjrzeniu się baczniej polskiemu (nie tylko) rynkowi coraz więcej stron zaczyna mieć problemy z widocznością w tej wyszukiwarce. Jak to jednak bywa za zmianami zachodzącymi w Google sposób podejścia do tematu linków na rynku usług SEO nie idzie zbyt szybko w parze ze zmieniającą się rzeczywistością. Nadal obserwuje się następujące sytuacje:

  • firma SEO nie dodaje strony Klienta do Narzędzi dla Webmasterów – co powoduje, że strona dostaje filtr, a Klient – ani firma SEO! – nie ma o tym zielonego pojęcia, pozycjonując dalej stronę (czym tylko coraz bardziej ją pogrąża…)
  • w użyciu są precle, seokatalogi, spam-szeptanka i inne “zabawki” – no cóż, przyzwyczajenie leży w naturze człowieka, nie każda firma SEO potrafi przestawić się z “jakości” na jakość
  • Klient nie jest informowany o tym, że w/w metody to szybka droga “do filtra” – no cóż… “Po co ma wiedzieć?”

Z jednej strony Klienci firm SEO nadal często nie wiedzą, że proces sztucznego pozyskiwania linków jest niebezpieczny – oraz, że skala ryzyka wzrasta wraz z gorszą jakością miejsc, na których te odnośniki się znajdują: katalogi SEO, systemy wymiany linków, precle czy “spamszeptanka” – to jedne z tych metod, które najszybciej prowadzą do nałożenia na stronę przez Google kary za łamanie tzw. Wskazówek Google dla Webmasterów.

Z drugiej strony firma SEO często “wychodzi domyślnie z założenia”, że Klient wie o tym, że pozycjonowanie prowadzone metodami jak wyżej łamie Wytyczne Google dla Webmasterów. Ba – nie informuje Klienta, że skończyć się to może filtrem. Może gdyby nie wychodziła z założenia, a informowała o tym, to … byłoby mniej problemów i … rozczarowań?

Co najgorsze firma SEO często nie ma zielonego pojęcia o tym, że Google nałożyło filtr na stronę, ponieważ witryna nie została dodana do Search Console. To, co mnie “śmieszy” w tej sytuacji to fakt, że często to sami Klienci, dzięki swojemu zaangażowaniu w szukaniu przyczyn spadku ruchu z Google sami w końcu dowiadują się o Narzędziach, dodają tam swoje strony i … w Działania Ręczne widzą informację o filtrze.

Specjalnie napisałem powyżej, że firma SEO “wychodzi domyślnie z założenia”. No ale co się mamy dziwić – nadal rozsyłane są emailingi z ofertami jak ta

seosklep24

Chwila, chwila… Precle mają wspomóc content marketing ? – ktoś, kto pisał ten mailing nieźle “odleciał” :)

Ponieważ bardzo często świadczenia na usługi z zakresu pozycjonowania opierają się na umowach zawieranych w formie pisemnej poprosiłem o opinię Mecenasa Pawła Chojeckiego co do sytuacji, w której pozycjonowana strona dostaje filtr, a sama umowa na pozycjonowanie zawarta jest na długi okres czasu.

Mecenas zwraca od razu uwagę na to, czy w umowie była informacja o możliwości wypowiedzenia umowy z ważnych powodów – ponieważ odgrywa to kluczową rolę w procesie rozwiązania umowy:

Zakładając, że do takiej umowy stosuje się przepisy o umowie zlecenie, to są dwa poglądy w prawie polskim dotycząca art. 746 kc:

1) strony nie mogą zmodyfikować w umowie przysługującego zleceniodawcy prawa do wypowiedzenia umowy, z ważnych powodów, ze skutkiem natychmiastowym – niezależnie od tego, co jest w umowie zleceniodawca może z ważnych powodów wypowiedzieć umowę natychmiast

2) strony mogą zmodyfikować to w umowie wprowadzając np. termin wypowiedzenia i wtedy, nawet z ważnych powodów, zleceniodawca może wypowiedzieć umowę tylko z terminem wypowiedzenia.

Jeżeli w umowie wprowadzono termin wypowiedzenia, ale nie zaznaczono, że dotyczy on również „ważnych powodów”, to moim zdaniem raczej da się ją skutecznie wypowiedzieć ze skutkiem natychmiastowym. Trzeba powołać się na ważne powody – wskazać jakie to są powody, powołać się na art. 746 par 1 k.c. i napisać, że wypowiada się umowę ze skutkiem natychmiastowym.

Należy do tego dodać jeszcze jedną kwestię – jeżeli w umowie nie ma wymieniowych ważnych przesłanek, umożliwiających rozwiązanie umowy w trybie natychmiastowym, a firma SEO informuje o karze za przedwczesne jej zerwanie, to zdaniem Mecenasa jeżeli strona w wyniku prowadzonych działań pozycjonujących wpadnie w filtr i Klient podejmie decyzję o rozwiązaniu umowy w trybie natychmiastowym, to firmie SEO trudno byłoby przed Sądem dowieść konieczności zapłaty kary umownej.

Kara umowna musi mieć choćby minimalny związek z niewykonaniem / nienależytym wykonanie umowy – żądanie zapłaty kary umownej w sytuacji, gdy działania firmy pozycjonującej doprowadziły do filtra nie miałyby zbyt dużej szansy “w starciu z Temidą”. Zdaniem Mecenasa taka kara pełni tylko i wyłącznie karę przysłowiowego “straszaka”.

Zachęcam (po raz kolejny) wszystkich właścicieli stron, którzy zlecili ich pozycjonowanie, do dodania ich do Search Console. Po zalogowaniu się na nasze konto Google wchodzimy na ten adres a następnie klikamy w czerwony przycisk “Dodaj stronę”

Podajemy nazwę witryny – Z lub BEZ www (w zależności od tego, jaki jest adres główny) – jak domena jest z https, musimy dodać ją z https. Następnie weryfikujemy jej własność (mamy kilka możliwości, optymalnym rozwiązaniem jest weryfikacja w oparciu o Google Analytics)

Przechodzimy teraz na zakładkę “Ręczne działania”, z menu znajdującego się po lewej stronie wybierając

Powinniśmy zobaczyć taki komunikat
Jeżeli znajduje się tam inna informacja to należy ją zweryfikować (najlepiej u kogoś, kto się na tym zna), a następnie … sprawdzić należy swoją umowę pod kątem występowania “ważnych powodów” i podjąć decyzję, co dalej.
Umowy nie trzeba od razu rozwiązywać – niekiedy Klient wie, że prowadził ryzykowne działania i w takiej sytuacji może on się porozumieć co do dalszej współpracy. Warto dodać, że moim zdaniem obowiązkiem firmy SEO powinny być wtedy działania naprawcze, ukierunkowane na usunięcie filtra ze strony.

Umowa na czas określony + brak informacji o filtrze

Ręczny filtr jednak zdarza się stosunkowo rzadko – częściej strona może mieć tzw. filtr algorytmiczny – w takiej sytuacji rozwiązanie umowy będzie trudniejsze, ponieważ Google nie informuje webmasterów o tzw. filtrach algorytmicznych i można się tylko domyślać o tym, że strona została nim objęta.

Aby móc rozwiązać wówczas umowę na pozycjonowanie Klient musiałby zrobić analizę strony, w tym linków przychodzących, aby na tej podstawie wykazać firmie SEO, że ta łamiąc Wskazówki dla Webmasterów doprowadziła swoimi działaniami do zmniejszenia widoczności strony w wynikach wyszukiwania. W sytuacji, w której strona Klienta przed podpisaniem umowy na pozycjonowanie generowała określony poziom ruchu z Google (widoczny np. w Google Analytics) – a po podjęciu prac związanych z pozycjonowaniem ruch z SERPów spadł drastycznie będzie to przesłanką do wskazania “ważnego powodu” na rozwiązanie umowy.

Przy filtrze algorytmicznym trudniej będzie udowodnić zaistnienia “ważnego powodu” rozwiązania umowy – co nie oznacza, że Klient jest na straconej pozycji. Warto skontaktować się bowiem wówczas z kimś, kto dokona analizy prowadzonych działań przy stronie i sprawdzi zapisy w umowie pod kątem tego, czy łamią Wskazówki Google dla Webmasterów aby sprawdzić, czy firma SEO nie zobowiązała się do “czegoś dziwnego”.

Po uzyskaniu opinii (lub przeprowadzonej samodzielnie analizie) mamy dwie możliwości dalszego działania.

Polubowne rozwiązanie umowy

Jeżeli uda się nam znaleźć dowody na to, że firma SEO łamie zapisy umowy, to warto do niej napisać i wskazując błędy w sztuce … zaproponować rozwiązanie umowy za zgodnym porozumieniem stron.

Dzięki porozumieniu zyskują dwie strony

Firma pozycjonująca – ma pewność, że nie będziemy jej ciągać po sądach, plus “gratis” pozbędzie się dociekliwego Klienta (uwierzcie mi, takie firmy nie lubią współpracy z kimś, kto zadaje co chwilę dużo trudnych pytań). z drugiej nam da taką samą pewność.

Klient – może w końcu naprawdę popracować przy stronie.

Zachęcam,w  przypadku braku informacji w Search COnsole o filtrze od Google, do zdecydowania się na tej krok – a nie od razu straszenie prawnikiem, ponieważ po pierwsze jeżeli firma SEO nie prowadzi jakościowych działań to praktycznie zawsze da się znaleźć “kwiatki”, a po drugie dzięki takiemu podejściu pokazujemy, że wiemy, co się dzieje i nie boimy się ewentualnego spotkania w sądzie.

Wypowiedzenie umowy w trybie natychmiastowym

Jeżeli strona nasza nie ma filtra, a próby porozumienia z firmą SEO co do wcześniejszego rozwiązania umowy nie przyniosły efektu, to pozostaje nam droga prawna. Należy się do niej dobrze przygotować – na pewno upewnić się, że mamy podpisaną umowę, odszukać wszelkie maile, na które nie dostaliśmy odpowiedzi oraz te, w których firma nam coś obiecała, a czego potem dotrzymała. Przydatne będą na pewno wszelkie zapisy dotyczące gwarancji, ponieważ takowe w SEO nie istnieją i na nich większość “specjalistów” “się wykłada” prędzej czy później.

Wzór wypowiedzenia umowy o świadczenie usług pozycjonowania

Umowa na pozycjonowanie to umowa zawierana między dwiema firmami, przez co aby napisać dobrze wypowiedzenie należałoby najpierw zapoznać się z umową, z zakresem prac świadczonych przez firmę SEO, korespondencją itp itd. To wszystko sprawia, że nie można przygotować uniwersalnego wzoru, który można byłoby zastosować w każdej sytuacji.

Mam jednak nadzieję, że poruszone w artykule zagadnienia oraz naświetlenie obszarów, na które właściciel strony powinien zwrócić uwagę, będą pomocne w przygotowaniu wytycznych dla prawnika – ponieważ to on powinien wkroczyć do akcji. Specyfika spraw sądowych ma to do siebie, że można przegrać teoretycznie wygraną sprawę z powodu wystąpienia błędów formalnych – warto o tym pamiętać

Jak rozwiązać umowę …

gdy strona otrzymała karę ręczną od Google

ukaranie strony ręcznym filtrem (stosowna informacja znajduje się wtedy w Search Console) daje Klientowi taką możliwość - należy wtedy przeanalizować zapisy umowy pod kątem odpowiedzialności firmy SEO

gdy strona spada w Google

Jeżeli spada nam ruch na stronie z Google, a dodatkowo mamy utrudniony kontakt z firmą SEO warto zlecić analizę umowy - w wielu przypadkach bardzo łatwo znaleźć podstawę do rozwiązania umowy

gdy firma odmawia raportowania prac

jeżeli wystąpi taka sytuacja nie warto czekać, tylko zlecić analizę wykonywanych prac, aby sprawdzić, czy są one zgodne ze Wskazówkami Google dla Webmasterów (brak zgodności naraża witrynę na karę od Google).

Masz problem ze swoją umową na pozycjonowanie?

Tak, proszę o kontakt >>

Chcesz zwiększyć widoczność Twojej strony w Google? Umów się ze mną na 15 minut bezpłatnych konsultacji. Sprawdzę na czym stoimy i co mogę dla Ciebie zrobić





SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.

GD Star Rating
loading...
Jak rozwiązać umowę o pozycjonowanie?

4.31016

OPINIE I KOMENTARZE

Mietek 16 lipca 2014, 13:19

Drogi Sebastianie o tym, że większość robi źle to wiemy (nie pierwszy post o tym poświeciłeś), ale czy Ty zajmujesz się czasem linkbuildingiem czy tylko oceniasz pracę innych? Jeśli tak to jakie wg Ciebie linki nie naruszają wytycznych i są w stanie zapewnić “wysokie” pozycje?

Sebastian Miśniakiewicz 16 lipca 2014, 13:30

Drogi Mietku !
Od razu widać, że jesteś branżowcem – zwykli webmasterzy mają zdrowe podejście do linków, oni wiedzą coraz lepiej, o co chodzi.
Na blogu jest ponad 1150 wpisów, przeczytaj je – albo chociaż tylko to – https://blog.seo-profi.pl/jaka-jest-roznica-miedzy-linkiem-naturalnym-a-nienaturalnym-wedlug-google/
Tam masz odpowiedź na swoje pytanie – tylko wczytaj się we wpis uważnie….
Swego czasu Tomasz Wieliczko napisał, że “link nienaturalny to taki link, który zostanie za taki uznany przez Google” – no cóż, można tak, można tak myśleć. Pytanie tylko, czy stwierdzenie osoby, która zrobiła system po to, aby łamać Wskazówki, powinno być w ogóle brane pod uwagę? Zobacz, ile ludzi i KTO używa teraz e-weblinka….

Branża się zmienia, coraz trudniej o linki, coraz bardziej trzeba dbać o optymalizację stron – o tym też znajdziesz w tych 1150 wpisach.
Dlatego teraz piszę o innych tematach – tematach, które są jednak udręką wielu właścicieli stron w Polsce.

BTW – dlaczego wpis Ci się nie podoba? Uważasz, że umowy w sytuacji ręcznego filtra nie powinno się rozwiązać w trybie natychmiastowym? Dlaczego?
Odpowiedz mi proszę.

Mietek 16 lipca 2014, 13:48

Drogi Sebastianie nigdzie nie napisałem, że wpis mi się nie podoba – dałem mu nawet dyszkę.

W sytuacji o której piszesz: “Uważasz, że umowy w sytuacji ręcznego filtra nie powinno się rozwiązać w trybie natychmiastowym?” wymagał bym od agencji SEO pokrycia kosztów ściągnięcia (nie tylko wgrania disavowa) filtra u innej agencji.

Napisz mi proszę czy czasem sam linkujesz strony klientów/partnerów, etc.

Sebastian Miśniakiewicz 16 lipca 2014, 13:54

Co do kosztów zdjęcia filtra – moim zdaniem to by nie przeszło. Na ile znam prawo nie możesz zlecić czegoś trzeciej stronie, a od drugiej wymagać pokrycia kosztów. Druga strona musi sama spróbować – a że często nie robi, no cóż…

Co do linkowania – ja nie linkuję stron Klientów, bo to nie jest naturalne; więc nie mam z tym problemu

Grzegorz Czemierzewski 16 lipca 2014, 13:46

No i wyjście z “paradoksu” stało się prostsze, wystarczy znaleźć “ważny powód” aby w trybie natychmiastowych rozwiązać umowę z firmą pozycjonerską. Tylko z drugiej strony jaka firma pozycjonerska do tego doprowadza? Szkoda, że w wielu przypadkach ważniejsze dla firm pozycjonerskich staje się wykorzystywanie “klauzul” w umowach do “naciągania” Klientów niż dbanie o jego interesy

Sebastian Miśniakiewicz 16 lipca 2014, 13:56

Grzesiek, ale napisałem we wpisie, że kary umowne są często straszakiem – skoro nie ma wskazanego ważnego powodu rozwiązania umowy, a strona wpada w filtr – to kara umowna NIE MA RACJI BYTU !

Grzegorz Czemierzewski 16 lipca 2014, 14:02

To jest ten “paradoks”, o którym pisze, nakładanie kar umownych za rozwiązanie umowy po wprowadzeniu domeny Klienta w filtr, gdzie jakiekolwiek późniejsze działania nie mające na celu usunięcia filtra, nie mają charakteru pozycjonowania tylko dalszego pogrążania w filtrze

Sebastian Miśniakiewicz 16 lipca 2014, 14:13

Aha.

Dlatego podpytałem też prawnika i o to.

I jasno wynika to, co napisałeś – jak w wyniku pozycjonowania dostajesz filtr, to kary umownej za wcześniejsze zerwanie umowy NIE MA.

A jak “specjalista” będzie głupi, to niech zakłada sprawę sądową :) – ciekawe tylko, co powie na sali…

Sam On 16 lipca 2014, 14:02

To może ja się podepnę jeśli można i odpowiem.

Rozwiązanie umowy może nie być najlepszym rozwiązaniem, ponieważ:
1. nie musi to być wina firmy aktualnie pozycjonującej, a np zmian filtra i oznaczenia jakichś starych linków, które wcześniej nie były “złe”.
2. Firma, która pracowała na stronie wie co gdzie ostatnio było robione i może szybciej zareagować.
3. Filtr może być efektem działania nieuczciwej konkurencji.
To tylko przykłady

Sebastian Miśniakiewicz 16 lipca 2014, 14:11

Hej Sam.
Masz rację – ale uwierz, jest spora grupa osób związanych na siłę umową, i oni nie wiedzą, że moga ją rozwiązać :)
Co do punktów:
ad 1) E – podaj przykład :)
ad 2) Jak najbardziej – pod warunkiem, że firma SEO CHCE współpracować ..
ad 3) E – nawet, jak konkurencja da Ci jakieś linki, to jak profil jest OK, to MEGA RZADKO się uda – ja nie spotkałme się z ani jednym takim przypadkiem, Google ponad dwa lata temu mówiło o tym, że to praktycznie niemożliwe – poszukaj wywiadu z Kasparem z lutego 2012 na blogu. Za każdym razem, jak ktoś mi mówi, że to konkurencja, to po analizie linków i prowadzonych działań SEO okazuje się, że Klient więcej sobie zaszkodził SAM …

Adi 5 sierpnia 2014, 23:17

Witajcie Panowie, moim zdaniem:

ad 1 ) Oczywiście, że Sam On ma tutaj rację no ale z tego co zauważyłem po wypowiedziach to trochę godzi w Twoje podejście do tematu.

ad 2 ) Pytanie czy firmie SEO się to opłaca… Zresztą to rozwiązywanie umowy w przypadku filtra jest mocno naciągane. W przypadku opłaty “za efekt”, która wciąż niestety jest zdecydowanie najbardziej popularna, jak dla mnie na logikę firma SEO nie ma żadnych zobowiązań wobec Klienta. Klient płaci za pozycje tzn. płaci jak jest wysoko, nie płaci jak nie jest. A czy tam jest bo dostał “dobre” czy “złe” linki. Co za różnica? Jest = płaci. Nie ma = nie płaci.

ad 3 ) “Google ponad dwa lata temu mówiło o tym, że to praktycznie niemożliwe” – i Ty im tak poważnie we wszystko wierzysz? To powiedz mi jak Twoim zdaniem są w stanie rozpoznać czy “nienaturalne” linki dodała im zła, niedobra, brzydka firma SEO, która chciała szybko osiągnąć wysokie pozycje czy ta druga zła, niedobra, brzydka firma SEO, która chciała żeby pozycji nie było?

Sebastian Miśniakiewicz 8 sierpnia 2014, 10:36

ad 1)

Rzetelna firma podejdzie do tematu rzetelnie – i sprawdzi przed podjęciem się zlecenia stare linki

O wiedzy z zakresu SEO już nie wspomnę – bo to ona często leży u podstaw np. tego, że ktoś pozycjonuje od roku stronę, którą poprzednia firma … dwa lata temu wpędziła w filtr.

Jestem załąmany, widząc, co wyrabiają firmy SEO – zwłaszcza te duże/reklamujące się wszędzie/których pracownicy uczestniczą w różnego typu szkoleniach.

Zwłaszcza to ostatnie mnie śmieszy – jeżdżenie na szkolenia, po czym … robienie czegoś i tak na niskim poziomie. Ot, polska rzeczywistość ….

ad 2)

Osoba, która prowadzi odpowiedzialny biznes, wie, o co w tym wszystkim chodzi. Czekam, aż ktoś komuś w końcu wytoczy proces, wygra – wtedy skończy się pisanie takich głupot.

Jak idziesz do wulkanizatorem z przebita oponą, to oczekujesz naprawy – czy “naprawy”, w wyniku której po kilometrze powietrze ucieknie z opony?

Nie widzisz żadnej różnicy? :)

ad 3)

Widziałem wiele stron, wiele filtrów – także i tych, z którymi nikt sobie nie mógł poradzić. Musisz zmienić podejście do SEO, aby to zrozumieć – tyle można napisać w temacie :). Sorry, ale bez posiadania doświadczenia w tym zakresie będziesz zawsze pisać takie rzeczy i … nie mam szans, aby przekonać Ciebie do tematu.

To, co jest “dobre” to to, że teraz coraz więcej osób porusza tematy, które poruszałem jako pierwszy – dla mnie to najlepszy znak, że

Adi 8 sierpnia 2014, 13:00

ad 1) “Rzetelna firma podejdzie do tematu rzetelnie” – oczywista sprawa.
Tylko, że ja się zgodziłem z wypowiedzią “nie musi to być wina firmy aktualnie pozycjonującej, a np zmian filtra i oznaczenia jakichś starych linków, które wcześniej nie były „złe”. A jakoś w Twojej odpowiedzi nie widzę odniesienia. Kluczowy fragment: “a np zmian filtra i oznaczenia jakichś starych linków, które wcześniej nie były „złe””.

“Jestem załamany, widząc, co wyrabiają firmy SEO – zwłaszcza te duże/reklamujące się wszędzie/których pracownicy uczestniczą w różnego typu szkoleniach.” – ja też. Ale jaki to ma związek z dyskusją?

ad 2) Widzę. Na tyle dużą nawet że porównanie jest bez sensu. Można by to porównać gdybyś wulkanizatorowi płacił za każdy dzień (w zależności od ilości kilometrów) jaki przejedziesz na naprawionej oponie, a nie od razu (dostając oczywiście gwarancję). Jak znasz takiego to daj namiar.

ad 3) W sumie nie odniosłeś się do wypowiedzi i nie odpowiedziałeś na pytanie. Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że przy niewygodnym pytaniu wolisz kogoś obrażać mówiąc, że “nie ma doświadczenia w SEO”. Jest to jakiś sposób – ale na dość niskim poziomie.

Sebastian Miśniakiewicz 8 sierpnia 2014, 17:58

Ja mam swoje zdanie, Ty masz swoje :) – jak nie widzisz związku w wypowiedziach to nic nie poradzę :) – mój blog nie jest dla branżowców, ale dla właścicieli stron, którzy chcą pracować nad swoimi serwisami.
Już lata temu zauważyłem jedną zależność – jak piszę o czymś, o czym “nie powinienem”, to
1) branżowcy obrzucają mnie błotem – ZAWSZE (prawie) anonimowo
2) Klienci firm SEO, które robią ich w konia – piszą emaile z “Dziękuję”.
Jak myślisz, kto jest dla mnie ważniejszy? :)

Damian 16 lipca 2014, 14:38

Pomyliłeś chyba przykład mailingu z treścią swojego wpisu. Tu mamy do czynienia ze sklepem seo – żadnych umów, tylko usługi SEO – kupujesz i dostajesz raport. Nikt nikogo nie zmusza, zamawiający kupują na własną odpowiedzialność, o czym informuje sklep (wiem bo sam tam zamawiam i jakość nie narzekam – wolę zdobywać inki niż się o nie modlić wypisując takie pierdoły, jak Ty). Chcesz – kupujesz, nie chcesz to nie. Na miejscu ludzi z Seosklep24 pozwałbym Cię za te idiotyzmy ;)

P.S naucz się czytać ze zrozumieniem, bo jak z zaznaczonej przez Ciebie raki wyczytałeś, że precle to content marketing, to zalecam wizytę u okulisty lub psychiatry, a najlepiej oba na raz.

Sebastian Miśniakiewicz 16 lipca 2014, 14:44

Dla niektórych precle to content marketing :) – nie zrozumiałeś wpisu, ale miałeś prawo, więc go doszlifuję lekko

BYŁO

Content marketing i precle ????

JEST

Precle mają wspomóc content marketing ????

Lepiej? Myślę że tak – jeszcze bardziej widać, że jak ktoś oferuje precle bo content marketing nie działa to … pozostawię to bez komentarza.

Co do pozywania – pozwać za to, że precle mogą zaszkodzić stronie?

Daj spokój – dawno się tak nie uśmiałem :)

BTW – zobacz na poziom dyskusji i …l postaraj się proszę do niego dopasować. Krzykaczy tutaj nie chcemy – jak zajmujesz się SEO i nienaturalnymi linkami, nie musisz czytać tego bloga i wyładowywać na nim swoich frustracji.

Grzegorz 4 sierpnia 2014, 22:29

Panie Sebastianie wypowiadanie umów to nic w porównaniu z naciąganiem klientów i wyłudzeniem pieniędzy. Może warto poruszyć tę sprawę: http://forum.gazeta.pl/forum/w,37,152224398,152503976,Re_kto_ma_problemy_z_Finanse_ProgresInteractive.html?v=2#p152503976

Mechanizm jest taki, że firma daje próbny okres 30 dni pozycjonowania, ale w tym czasie trzeba taką umowę już wypowiedzieć bo jak nie to przechodzi w czas nieokreślony z 3miesięcznym okresem wypowiedzenia a opłaty wiadomo są naliczane dla 15 fraz plus aktywacja i ludzie dostają faktury na grube tysiące złotych. Potem groźby i windykacja. Ot, jak można na SEO zarobić!

Sebastian Miśniakiewicz 8 sierpnia 2014, 10:26

Nie znam tematu, ale dla mnie takie praktyki to “ostatnie podrygi konającej ostrygi”.
Zmiany w SEO idą bardzo szybko i coraz więcej “specjalistów” próbuje na końcu coś zarobić… – im większa będzie świadomość ludzi w temacie, tym tego typu praktyki będą rzadsze i mniej się będą opłacały..

Rafal 18 października 2015, 21:36

witam, co do sprawy opisanej powyzej chcialbym sie z Pane skontaktowac i zaproponowac wspolprace ze wzgledu na pana doswiadczenie. Chodzi o rozwiazanie niekozystnej umowy poprzez wykazanie waznych powodow z firma ProgresInteractiv. Pan sie na tym zna a ja nie mam zielonego pojecia

Sebastian Miśniakiewicz 18 października 2015, 22:53

Witam.
Proszę o kontakt przez formularz – postaram się pomóc

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii