Wyszukiwarka Google
17 maja 2011

Bardzo ciekawe pytanie postawione Mattowi dotyczyło tego, co spędza sen z powiek wielu webmasterów, „drżących” o to, że ktoś ukradnie im treść ze strony, umieści na swojej witrynie/zapleczu – a następnie Google to nie ich stronę uzna za oryginał, tylko „spamera/złodzieja” – i wyindeksuje właściwą, oryginalną treść.

Analizowany przypadek: „Załóżmy, że mamy stronę A oraz stronę B. Strona A jest odwiedzana przez boty co godzinę, strona B – tylko jeden raz na dobę. Na stronie B pojawia się artykuł, strona A kopiuje go, zmieniając przy okazji datę publikacji. Następnie strona A zostaje odwiedzona przez Googlebota. Która treść będzie oryginałem dla Google – a w konsekwencji będzie zajmować wyższe pozycje w SERPach?”

Jak wiemy, na częstotliwość pojawiania się robota na stronie mają wpływ różne czynniki, jak wiarygodność witryny, obliczana „swoimi sposobami” przez Google, a której jednym z wyznaczników jest np. PageRank witryny – strony z wyższym PR, a dodatkowo jeszcze często umieszczające nowe teksty, są odwiedzane przez roboty częściej – i automatycznie treści na nich publikowane szybciej „wpadają do indeksu”.

Niestety, Matt przyznaje, że teoretycznie Google może „nie poradzić sobie” z właściwym określeniem „praw autorskich” i przypisać wspomniany artykuł stronie A, a nie stronie B. Nie zdarza się to często, ale … zdarza.

Co można zrobić, aby się zabezpieczyć przed tym?

1) Można wykorzystać medium społecznościowe i umieścić tweeta. Ludzie trafią na taką stronę, przeczytają, jak się spodoba – umieszczą do niej link – po którym Googlebot trafi szybciej do oryginału, niż do „złodzieja”.

2) Można też użyć pingowania – aby ściągnąć robota szybciej na stronę.

Jeżeli to nie pomoże (albo po prostu nie zrobiliśmy tego – nie używamy Twittera, Blipa’a czy Facebook’a) i  niestety strona A skopiowała treść, zmieniając jego datę powstania – wówczas mamy dwa rozwiązania na „dochodzenie swoich praw”:

1) Można zgłosić fakt kradzieży treści korzystając z tzw. Digital Millennium Copyright Act (DMCA) reguest. Za pośrednictwem tego adresu informujemy Google, że to my jesteśmy autorem danej treści.

Należy pamiętać, aby mieć tutaj pewność co do słuszności swojego działania – na stronie Google podawany jest przykład złego „oszacowania pewności”, co kosztowało firmę, która zgłosiła rzekome naruszenie, 100.000 USD. Google zaleca, w przypadku wątpliwości, kontakt z se swoim prawnikiem w tym zakresie.

2) Można użyć właściwego spam raportu – zwłaszcza, jeżeli strona B kradnie nam tekst automatycznie (np. poprzez kanał RSS, poprzez który publikujemy całe wpisy na blogu). Użyjemy w takim przypadku tego adresu .

Google cały czas pracuje nad ulepszaniem „wychwytywania” oryginalnego kontentu, m.in. analizując sposoby wskazania robotom oryginalnego źródła pochodzenia tekstu. Np. w Google News eksperymentuje z nowymi tagami, które mają wskazać właściwego autora tekstu.

Co ma zrobić zwykły użytkownik? Hm… Liczyć na Google, ale przede wszystkim – dbać samemu o swoje interesy – jak w każdym biznesie :)

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Dawid 17 maja 2011, 9:43

Jedno Pytanie. A skąd mam wiedzieć gdzie był robot po raz pierwszy u mnie czy u złodzieja? U mnie to jeszcze jakoś sprawdzę kiedy był ale u złodzieja, widzę tylko w kopii ostatnia wizytę robota ( ale tej pierwszej nie).
Dlatego pinguje zaraz po opublikowaniu, wrzucam newsy do rss, twitter i facebook. Po kilku dniach publikuje artykuły na innych stronach z anchor linkami do mojej witryny….
Czy cos więcej mozna zrobić?

Seo-Profi 17 maja 2011, 9:52

Dobrze Pan robi. To jest dokładnie to, co zaleca Matt – nie pisał tylko o podlinkowywaniu – ale to logiczne :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii