Branża SEO
5 września 2012
Kiedy rośnie - geniusz, kiedy spada - kary od Google

Przeglądając tweety natknąłem się na bardzo interesujące stwierdzenie, które postanowiłem Wam przybliżyć:

Kiedy rośnie - geniusz, kiedy spada - kary od Google

„Kiedy ruch na Twojej stronie rośnie, dzieje się tak, ponieważ jesteś geniuszem. Kiedy jednak spada – jest to spowodowane nieuczciwymi zagraniami (ze strony Google”.

Myślę, że nie wymaga to komentarza – czas przestać narzekać i wziąć się za szlifowanie stron :)

GD Star Rating
loading...
"Jak coś złego, to nie ja", "Jak coś złego, to nie ja", 5.7 out of 10 based on 12 ratings "Jak coś złego, to nie ja"
O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Chcesz zwiększyć widoczność
Twojej strony w Google?

Tak, chcę


OPINIE I KOMENTARZE

Paweł 6 września 2012, 9:03

Mam takie pytanie.. Czytałem Twoje wpisy sprzed kilku miesięcy i były zupełnie inne niż te obecne.
Owszem, zauważyłem, że potępiałeś spam, ale wszystko było obiektywnie pokazane.
Teraz mam wrażenie, że stałeś się tylko i wyłącznie pijarowcem Google, a treść tego bloga opiera się
ostatnio na naśmiewaniu się z pozycjonerów.. Czy to nadal blog SEO czy już stronniczy blog rozrywkowy?
Coraz mniej tu sensownej treści, a coraz więcej kontrowersyjnych wpisów dla rozrywki rodem z Onetu..
I nie mówię Ci to złośliwie.. Dawniej czytałem Twoje wpisy z uwagą, liczyłem, że wyciągnę z nich coś sensownego
i zwykle tak było. Ostatnio coraz mniej taki wpisów a coraz więcej plotek..

Sebastian Miśniakiewicz 6 września 2012, 9:33

@Paweł – dzięki za feedback.
Doświadczenie wielu osób i firm pokazuje, że sztuczne kreowanie ma „krótkie nogi”. Nie zamierzam iść w ich ślady :)
Na blogu nigdy nie opisywałem sztuczek/kruczków i „takich tam” – skupiam sie na ciekawostkach, w które wplatam swoje uwagi – więc jak ktoś czyta uważnie wpisy, ze zrozumieniem, to wyłapie z nich to, co jest ważne. Nie raz i nie dwa jedno zdanie było tym przysłowiowym „języczkiem u wagi”, które przechylało się w stronę jednej z dwóch przeciwstawnych teorii.
Nie naśmiewam się z pozycjonerów, a z „pozycjonerów” – dla których SEO to tylko linki, którzy wpędzają w kłopoty Klienta swoją niewiedzą. Dobra firma SEO musi np. uświadomić firmę, że ryzyko spadków jest zawsze możliwe, a on to musi zaakceptować. Nie może być tak, że doradza się wykupienie nowej domeny, zamiast ratowania starego brandu.

Mój blog jest dla osób, które chcą pracować, dwa – chcą być na bieżąco z tym, co się dzieje w branży oraz … trzy – dla osób, które SEO traktują stricte hobbistycznie lub są też Klientami firm SEO. Przybliżając ostatniej grupie różne zagadnienia chcę wyplenić pewne stereotypy z prostego powodu -= rzutują one negatywnie na wszystkich tych, którzy zajmują się SEO. A to nie jest dobre, aby wąska grupa osób budowała wizerunek branży, nie uważasz? :)

Basia 6 września 2012, 21:02

Mam podobne wrażenie jak Paweł. Teraz zrobił się z tego taki SEO-plotek.pl. Panie Sebastianie, przydały by się jakieś własne doświadczenia. Mam subskrybcje RSS wielu znanych i szanowanych blogów na świecie. Mogę się założyć, że niedługo po przeczytaniu czegoś na np. seroundtable, to samo zobaczę jutro tu. A ten wpis jest już poniżej pasa. Będzie Pan publikował każdy Tweet kogoś znanego w branży. Trochę oryginalności.

Sebastian Miśniakiewicz 6 września 2012, 21:52

Podoba mi się blog Barry’ego – kilkadziesiąt tysięcy w kręgach. Fajny SEO-plotek.pl, co nie? :)
Mój blog nigdy nie będzie opisywał „myków”, ponieważ mam inne podejście niż większość osób zajmujących się SEO. Własne doświadczenia są wplecione w posty. Są i wpisy własne, i wpisy nawiązujące do tego, co się dzieje w branży – jak zauważysz, większość tak robi.
Poza tym są od czasu do czasu odskocznie, jak ten wpis. Czy poniżej pasa? Takie podejście prezentuje większość tzw. „specjalistów” – więc poniżej pasa, ale dla ich zachowywań.
Jeszcze jedna rzecz – na blogu nie mam zamiaru uczyć branży SEO. Blog jest skierowany do pasjonatów oraz do osób, które chcą dowiedzieć się czegoś ciekawego o SEO, jak i o branży.

Basiu – a pokażesz mi swojego bloga?

większościowiec 7 września 2012, 0:34

„Mój blog nigdy nie będzie opisywał „myków”, ponieważ mam inne podejście niż większość osób zajmujących się SEO.”
Teraz czuję się obrażony.

Nie naśmiewam się z pozycjonerów, a z „pozycjonerów”… – po profilu linków domeny seo-profi, widzę dziesiątki wpisów do katalogów stron, część z nich jest koszmarnej jakości. Trochę więcej samokrytyki. Łatwo jest wyszukiwać błędy u innych. Trudniej jest dostrzec je u siebie. Poza tym, publiczne naśmiewanie się z osób, które nie rozumieją czegoś, nie najlepiej świadczy o danej osobie.

Sebastian Miśniakiewicz 7 września 2012, 0:41

Jak ktoś czegoś nie rozumie, nie powinien zajmować się zawodowo danym tematem – jak poczytasz ze zrozumieniem pewne wpisy zrozumiesz, o co tutaj w tym wszystkim chodzi.
A że są wpisy do katalogów – blog ma już trzeci rok, jak katalogi się dewaluują, trudno – to nie mój problem. Zresztą to wpisy z dawnych czasów – teraz blog zdobywa naturalne linki. Da się :)

BTW – Basia ma to samo IP co Ty – być się chociaż trochę wysilił i zmienił sobie komputer. Uprzedzam, że trolli na blogu nie toleruję – od tego są inne serwisy, które przymykają oko na takie praktyki.

Mikeee 7 września 2012, 7:47

„Teraz mam wrażenie, że stałeś się tylko i wyłącznie pijarowcem Google, a treść tego bloga opiera się
ostatnio na naśmiewaniu się z pozycjonerów.. Czy to nadal blog SEO czy już stronniczy blog rozrywkowy”
Atmosfera w SEO tego roku jest gorąca, więc cóż się dziwić, że ma to odbicie w postach na tym blogu. Na przyswojeniu sobie prezentowanego tutaj podejścia Sebastiana do SEO raczej się zyska moim zdaniem niż straci :).
Trzymaj tak dalej Sebastian.

Sebastian Miśniakiewicz 7 września 2012, 9:00

Jak tak uważasz Mikeee – to dzięki za „wsparcie” :)

dave84 7 września 2012, 18:09

Oj tam, Sebastian ma chociaż wyjątkowy blog w Polsce, mało kto jest aż tak „white”:) Takie blogi też się przydają:) Ale patrz Sebastian jak Ci narzekający ładnie Ci pewnie statystyki wejść nabiją:D a Ty dalej swoje piszesz, podziwiam Cię za wytrwałość i to, ze nie dajesz się sprowokować, zawsze spokój i opanowanie w odpowiedziach^^

Sebastian Miśniakiewicz 7 września 2012, 20:16

@dave84 – widziałeś, co się działo na PiO, jak się udzielałem :) Migałeś mi wśród statystyk, więc zapewne tak. próbowałem rozmawiać z „betonem” no ale, jak po tygodniu wątek merytoryczny został wywalony do kosza, bo się adminowi „ktoś poskarżył”, ze „mnie jest tam za dużo” – to stwierdziłem, że na razie wystarczy.
Wiesz, nie mam 18 lat i „wkurzają mnie” frustraci, co to jak kombinują – jest OK. Ale jak ktoś to „nakryje” – to „ratunku biją”. Niech dorosną, a przestaną się tak zachowywać. Jakoś Samsung z Apple potrafi ‚rozmawiać”, producent Coli nie „płacze”, że Pepsi jest w mediach, a np. Danone nie awanturuje się, że Bakoma zajęła mu 1% jego rynku. To jest biznes – i czas najwyższy, aby co niektórzy to zrozumieli. Jak nie potrafią – niech wracają do piaskownicy bawić się wiaderkami.
Na swoim blogu – chyba jako jedyny w Polsce – punktuję takie zachowania, ponieważ uważam, że trzeba umieć się zachować dorośle i odpowiedzialnie. Jak ktoś manipuluje w SERPach – niech siedzi cicho, a nie narzeka, jak Google go ‚złapie” :)

Szymon Janik 17 stycznia 2013, 19:32

Świetny cytat, dokładnie odzwierciedlający sytuację na rynku SEO ;) Bardzo się cieszę, że coraz trudniej jest podbijać Google bezmyślnymi kampaniami backlinkowymi…
Tak jak już kiedyś pisałeś, trzeba zacząć trochę myśleć przy pozycjonowaniu, a nie bezmyślnie zdobywać linki ;) Teraz do SEO trzeba podejść bardziej biznesowo, a nie tylko wygenerować dla klienta 10000 backlinków i dostarczyć w raporcie.

Widzę, że niektórzy „eksperci SEŁO” dają upust swojej frustracji w związku z wyżej opisanymi problemami nawet na blogach tak rzetelnych i wartościowych, jak ten ;)

Pozdrawiam,
NETbloger

Michal Nowacki, Sales Team @TrackMyMetrics.com 8 grudnia 2016, 14:13

Artukuł z 2012 roku a większość „branży SEO” w Polsce i na świecie nadal fukcjonuje dzięki naiwności klientów, braku stałego monitoringu prac i weryfikacji wysyłanym klientom raportów. A gdy pojawia się problem, filtr czy ban – to winny jest zawsze Google, bo pozmieniał algorytm, nigdy agencja.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii