Branża SEO
9 listopada 2012
Przyszłość SEO

Przyszłość SEOPowoli zbliża się koniec roku. Roku, który zapisał się w historii branży pozycjonerskiej – jak i wielu webmasterów promujących swoje witryny we własny sposób –  jako rok zdecydowanej walki, jaką Google wydało spamerskim technikom związanym z podnoszeniem widoczności stron w wyszukiwarce. Trzeba przyznać, że Google tę rundę wygrało.

Wiem, wiem – niektórzy napiszą, że nie jest wcale dobrze, że nadal spam Pobieraczka jest widoczny, że niekiedy zaplecza są wyżej od stron docelowych – doskonale o tym wiem. Ale czy to powód do narzekania, czy może … dowód na to, że Google radzi sobie w tym roku całkiem dobrze walcząc ze spamerami? Pingwin, kolejne updaty Pandy, kolejne updaty ukracające np. wpływ słowa kluczowego w nazwie domeny na pozycję miernej jakości serwisu, jaki na niej stoi – to tylko parę dowodów na potwierdzenie przedstawionego przeze mnie stanu rzeczy.

Jak jest w rzeczywistości? Doświadczenie pokazuje, że  zawsze najgłośniejsi są malkontenci. Mówi się, że niezadowolony Klient powie 7 osobom o tym, że jest niezadowolony – podczas gdy zadowolony Klient podzieli się swoim doświadczeniem tylko z jedną osobą. Czytając różne książki z zakresu reklamy i marketingu – mam ich spora biblioteczkę o siebie – trafiłem jakiś czas temu na teorię, zgodnie z którą nie należy mówić o 7 niezadowolonych osobach, ale o … 52. Dlaczego? Proste – wyobraźmy sobie, że mamy drzewo. Pień – jest jeden – to nasz zadowolony Klient. Ale z pnia wyrastają konary – siedem – to owi niezadowoleni. A konary mają to do siebie, że … mają gałęzie. I dochodzimy do wspomnianej wyżej liczby 52. Według autora teorii (nie pamiętam teraz  jego nazwiska) z owych 7 dochodzimy nawet do 52 – zawsze „po drodze” ktoś ostrzeże swojego znajomego przed popełnieniem błędu, jaki popełnił jego znajomy/znajomy jego znajomego.

Przykład przyszedł mi do głowy w trakcie pisania tego wpisu. Pisałem już na blogu w tym roku o minorowych nastrojach na PiO, wspominałem o licznych narzekaniach na Google, m.in. ze strony dużych spółek giełdowych, które chyba nie do końca wiedzą, na jaki temat się wypowiadają – Tablica czy IAI. Ale czy rzeczywiście jest tak tragicznie?

Moim zdaniem cały szum robią malkontenci, czyli

1) osoby/firmy, którym nie wyszło zaspamowanie Google i teraz mówią, jaki to system jest zły (o spamowaniu oczywiście nie mówią głośno…)

2) Firmy. które jak IAI robią medialny szum wokół Google, pisząc, że pozywają go do sądu i wygrywają – po czym temat… upada, rzekomy sukces idzie „na marne” – ale już media nie są o tym informowane…

3) Serwisy, jak Tablica, które mają swoją politykę, swój sposób na biznes – i nie potrafią się przyzwyczaić, że świat się zmienia, że trzeba iść naprzód. A trzeba – spadająca sprzedaż gazet papierowych jest chyba najlepszym tego dowodem. Przy okazji informuje się opinię publiczną o tym, że się nie łamie Wskazówek dla Webmasterów, przy czym … prawda moim zdaniem wygląda inaczej.

Jest głośno…  A tymczasem Google cierpliwie robi swoje. Już nie wystarczy mieć sklepu, aby sprzedawać w Sieci.  Musi być on zadbany, o przyjaznej i logicznej strukturze, z opisami produktów napisanymi pod ludzi – a nie pod wyszukiwarki. proste, prawda? A tymczasem nadal nie rozumiem, jak można dawać do gazety ładne zdjęcia, produkować profesjonalne spoty – a w Internecie jechać śmieciem i prostotą? Mi byłoby wstyd wrzucić w Sieć niedokończony sklep, z błędami, bez zachęty do kupowania, bez recenzji itp. itd. – wiem doskonale, że nie kupiłbym (a i wielu właścicieli sklepów też) w nim żadnego produktu. To dlaczego zatem … usilnie próbują oni robić coś wbrew swojej woli – i logice – i „uszczęśliwiać nas” „internetowymi bublami”?

Klienci mają dość byle jakości – chcą szukając produktów czy usług trafiać na profesjonalne serwisy, a nie na ich imitacje. Nie raz i nie dwa widziałem, jak duża firma miała stronę, którą ja dla siebie wykonałbym znacznie lepiej. Nie – firma zaoszczędziła 2000 złotych – ile straciła na koszcie utraconych możliwości nie napiszę… Gdzie są specjaliści od reklamy i marketingu? O dziale PR nie wspominam. Za co ludzie z tych działów biorą pieniądze w swoich firmach?

Klienci są coraz bardziej świadomi – coraz częściej rozmawiam z firmami, które są pozycjonowane przez 5 czy nawet szóstą firmę SEO! Ba – często słyszę duże, znane marki. A jak widzę poziom pracy, to się zastanawiam, kto bardziej „zawinił” – Klient, że się upierał na bylejakość; czy też firma SEO, która na tę jakość się zgodziła. A może miała ją po prostu daleko, lub … nie wiedziała, jak TO zrobić (np. z braku wiedzy)?

Rok 2013 będzie moim zdaniem okresem nasilenia „prawdziwego SEO” – które coraz bardziej będzie ewoluowało w stronę SEM. Analiza danych, webusability stron, umiejętne łączenie kampanii SEO oraz linków sponsorowanych zacznie dominować na rynku. To jest przyszłość SEO – czas pozycjonowania „tylko linkami”, tylko linkami z serwisów o wątpliwej reputacji właśnie się kończy. O czym świadczy „głos oburzenia” słyszalny bardzo mocno w polskim SEO.

Rok 2013 wymusi też zmianę w podejściu do SEO ze strony Klientów – już teraz bardzo często widza oni, że TOP10 to nie wszystko, że można być wysoko i … nie mieć zamówień czy Klientów. No ale jak może być inaczej, skoro nawet duże agencje SEM nie potrafią optymalizować stron pod Google – o webusability i webanalityce (litościwie) nie wspomnę?

Czasy kombinowania szybkimi krokami odchodzą w niepamięć. Coraz bardziej liczy się jakość – czy to się komuś podoba, czy nie. Rok 2013 będzie moim zdaniem stał pod wpływem jakości. Zarówno firmy SEO, jak i Klienci, muszą zrozumieć, że podstawowa zasada rządząca biznesem: „Wyróżnij się lub zgiń” puka do drzwi…

GD Star Rating
loading...
Jak będzie wyglądało SEO w 2013 roku, Jak będzie wyglądało SEO w 2013 roku, 5.7 out of 10 based on 18 ratings Jak będzie wyglądało SEO w 2013 roku
O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

imb 9 listopada 2012, 12:52

Nie wiem dlaczego, ale wiele osób uważa – w tym widzę i Ty, że SEM to tylko płatne reklamy. Skąd takie rozumowanie? To pozycjonowanie nie jest już formą reklamy i promocji – marketing w wyszukiwarkach?!

Sebastian Miśniakiewicz 9 listopada 2012, 12:55

Ja tak nie napisałem – dla mnie SEO ewoluuje – ze ‚zwykłego” pozyskiwania linków i optymalizacji, czyli czystego SEO, w SEM – z dodatkowymi elementami np. webanalityki :)

Karol Soja 10 listopada 2012, 16:12

Koledze chodziło chyba o to, że wedle definicji SEO zawiera się w SEM :)

Sebastian Miśniakiewicz 10 listopada 2012, 23:24

Tak.
Ale pisałem o ewolucji pod kątem podejścia. Zauważ, że w Polsce SEO = pozycjonowanie; a samo SEO, jakby sie trzymać definicji, nie ma nic wspólnego z takim pozycjonowaniem, jakie znamy chociażby u nas – zdobywaniem linków

Tomasz Bacański 10 listopada 2012, 12:55

Przede wszystkim przyszły rok zrewiduje działania poszczególnych jednostek i nagrodzi mocno tych, którzy pracują cierpliwie :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *