Branża SEO

Jak będzie wyglądało SEO w 2013 roku

Przyszłość SEOPowoli zbliża się koniec roku. Roku, który zapisał się w historii branży pozycjonerskiej – jak i wielu webmasterów promujących swoje witryny we własny sposób –  jako rok zdecydowanej walki, jaką Google wydało spamerskim technikom związanym z podnoszeniem widoczności stron w wyszukiwarce. Trzeba przyznać, że Google tę rundę wygrało.

Wiem, wiem – niektórzy napiszą, że nie jest wcale dobrze, że nadal spam Pobieraczka jest widoczny, że niekiedy zaplecza są wyżej od stron docelowych – doskonale o tym wiem. Ale czy to powód do narzekania, czy może … dowód na to, że Google radzi sobie w tym roku całkiem dobrze walcząc ze spamerami? Pingwin, kolejne updaty Pandy, kolejne updaty ukracające np. wpływ słowa kluczowego w nazwie domeny na pozycję miernej jakości serwisu, jaki na niej stoi – to tylko parę dowodów na potwierdzenie przedstawionego przeze mnie stanu rzeczy.

Jak jest w rzeczywistości? Doświadczenie pokazuje, że  zawsze najgłośniejsi są malkontenci. Mówi się, że niezadowolony Klient powie 7 osobom o tym, że jest niezadowolony – podczas gdy zadowolony Klient podzieli się swoim doświadczeniem tylko z jedną osobą. Czytając różne książki z zakresu reklamy i marketingu – mam ich spora biblioteczkę o siebie – trafiłem jakiś czas temu na teorię, zgodnie z którą nie należy mówić o 7 niezadowolonych osobach, ale o … 52. Dlaczego? Proste – wyobraźmy sobie, że mamy drzewo. Pień – jest jeden – to nasz zadowolony Klient. Ale z pnia wyrastają konary – siedem – to owi niezadowoleni. A konary mają to do siebie, że … mają gałęzie. I dochodzimy do wspomnianej wyżej liczby 52. Według autora teorii (nie pamiętam teraz  jego nazwiska) z owych 7 dochodzimy nawet do 52 – zawsze „po drodze” ktoś ostrzeże swojego znajomego przed popełnieniem błędu, jaki popełnił jego znajomy/znajomy jego znajomego.

Przykład przyszedł mi do głowy w trakcie pisania tego wpisu. Pisałem już na blogu w tym roku o minorowych nastrojach na PiO, wspominałem o licznych narzekaniach na Google, m.in. ze strony dużych spółek giełdowych, które chyba nie do końca wiedzą, na jaki temat się wypowiadają – Tablica czy IAI. Ale czy rzeczywiście jest tak tragicznie?

Moim zdaniem cały szum robią malkontenci, czyli

1) osoby/firmy, którym nie wyszło zaspamowanie Google i teraz mówią, jaki to system jest zły (o spamowaniu oczywiście nie mówią głośno…)

2) Firmy. które jak IAI robią medialny szum wokół Google, pisząc, że pozywają go do sądu i wygrywają – po czym temat… upada, rzekomy sukces idzie „na marne” – ale już media nie są o tym informowane…

3) Serwisy, jak Tablica, które mają swoją politykę, swój sposób na biznes – i nie potrafią się przyzwyczaić, że świat się zmienia, że trzeba iść naprzód. A trzeba – spadająca sprzedaż gazet papierowych jest chyba najlepszym tego dowodem. Przy okazji informuje się opinię publiczną o tym, że się nie łamie Wskazówek dla Webmasterów, przy czym … prawda moim zdaniem wygląda inaczej.

Jest głośno…  A tymczasem Google cierpliwie robi swoje. Już nie wystarczy mieć sklepu, aby sprzedawać w Sieci.  Musi być on zadbany, o przyjaznej i logicznej strukturze, z opisami produktów napisanymi pod ludzi – a nie pod wyszukiwarki. proste, prawda? A tymczasem nadal nie rozumiem, jak można dawać do gazety ładne zdjęcia, produkować profesjonalne spoty – a w Internecie jechać śmieciem i prostotą? Mi byłoby wstyd wrzucić w Sieć niedokończony sklep, z błędami, bez zachęty do kupowania, bez recenzji itp. itd. – wiem doskonale, że nie kupiłbym (a i wielu właścicieli sklepów też) w nim żadnego produktu. To dlaczego zatem … usilnie próbują oni robić coś wbrew swojej woli – i logice – i „uszczęśliwiać nas” „internetowymi bublami”?

Klienci mają dość byle jakości – chcą szukając produktów czy usług trafiać na profesjonalne serwisy, a nie na ich imitacje. Nie raz i nie dwa widziałem, jak duża firma miała stronę, którą ja dla siebie wykonałbym znacznie lepiej. Nie – firma zaoszczędziła 2000 złotych – ile straciła na koszcie utraconych możliwości nie napiszę… Gdzie są specjaliści od reklamy i marketingu? O dziale PR nie wspominam. Za co ludzie z tych działów biorą pieniądze w swoich firmach?

Klienci są coraz bardziej świadomi – coraz częściej rozmawiam z firmami, które są pozycjonowane przez 5 czy nawet szóstą firmę SEO! Ba – często słyszę duże, znane marki. A jak widzę poziom pracy, to się zastanawiam, kto bardziej „zawinił” – Klient, że się upierał na bylejakość; czy też firma SEO, która na tę jakość się zgodziła. A może miała ją po prostu daleko, lub … nie wiedziała, jak TO zrobić (np. z braku wiedzy)?

Rok 2013 będzie moim zdaniem okresem nasilenia „prawdziwego SEO” – które coraz bardziej będzie ewoluowało w stronę SEM. Analiza danych, webusability stron, umiejętne łączenie kampanii SEO oraz linków sponsorowanych zacznie dominować na rynku. To jest przyszłość SEO – czas pozycjonowania „tylko linkami”, tylko linkami z serwisów o wątpliwej reputacji właśnie się kończy. O czym świadczy „głos oburzenia” słyszalny bardzo mocno w polskim SEO.

Rok 2013 wymusi też zmianę w podejściu do SEO ze strony Klientów – już teraz bardzo często widza oni, że TOP10 to nie wszystko, że można być wysoko i … nie mieć zamówień czy Klientów. No ale jak może być inaczej, skoro nawet duże agencje SEM nie potrafią optymalizować stron pod Google – o webusability i webanalityce (litościwie) nie wspomnę?

Czasy kombinowania szybkimi krokami odchodzą w niepamięć. Coraz bardziej liczy się jakość – czy to się komuś podoba, czy nie. Rok 2013 będzie moim zdaniem stał pod wpływem jakości. Zarówno firmy SEO, jak i Klienci, muszą zrozumieć, że podstawowa zasada rządząca biznesem: „Wyróżnij się lub zgiń” puka do drzwi…

GD Star Rating
loading...
Jak będzie wyglądało SEO w 2013 roku, Jak będzie wyglądało SEO w 2013 roku, 5.7 out of 10 based on 18 ratings Jak będzie wyglądało SEO w 2013 roku

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

imb 9 listopada 2012, 12:52

Nie wiem dlaczego, ale wiele osób uważa – w tym widzę i Ty, że SEM to tylko płatne reklamy. Skąd takie rozumowanie? To pozycjonowanie nie jest już formą reklamy i promocji – marketing w wyszukiwarkach?!

Sebastian Miśniakiewicz 9 listopada 2012, 12:55

Ja tak nie napisałem – dla mnie SEO ewoluuje – ze ‚zwykłego” pozyskiwania linków i optymalizacji, czyli czystego SEO, w SEM – z dodatkowymi elementami np. webanalityki :)

Karol Soja 10 listopada 2012, 16:12

Koledze chodziło chyba o to, że wedle definicji SEO zawiera się w SEM :)

Sebastian Miśniakiewicz 10 listopada 2012, 23:24

Tak.
Ale pisałem o ewolucji pod kątem podejścia. Zauważ, że w Polsce SEO = pozycjonowanie; a samo SEO, jakby sie trzymać definicji, nie ma nic wspólnego z takim pozycjonowaniem, jakie znamy chociażby u nas – zdobywaniem linków

Tomasz Bacański 10 listopada 2012, 12:55

Przede wszystkim przyszły rok zrewiduje działania poszczególnych jednostek i nagrodzi mocno tych, którzy pracują cierpliwie :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *