Wyszukiwarka Google

IAI pozwało Google. Czy coś z tego wyniknie? Moja opinia w tej sprawie

News wczorajszego dnia to niewątpliwie informacje ze strony firmy IAI

IAI odnosi pierwszy sądowy sukces w sprawie przeciwko Google Poland,

którą możemy przeczytać w stosownym oświadczeniu na stronie firmowej spółki.

Przypomnijmy – witryny ponad 1500 sklepów, które obsługuje IAI (jak i jej własna strona internetowa) przez 3 dni na początku stycznia br. było oflagowanych przez Google informacją o tzw. phishingu

 

Phishing - ostrzeżenie generowane przez Google w wyniukach wyszukiwania

 

Osoba, po wpisaniu odpowiedniego zapytania w Google, w wynikach wyszukiwania widziała stronę jednego ze sklepów hostowanych przez IAI wraz z informację, która ostrzegała ją przed ryzykiem phishingu. Można było wejść na stronę, Google nie blokowało dostępu – ale „na własną odpowiedzialność”.

Zgodnie z definicją, jaką znajdziemy na Wikipedii phishing to

wyłudzanie poufnych informacji osobistych (np. haseł lub szczegółów karty kredytowej) przez podszywanie się pod godną zaufania osobę lub instytucję, której te informacje są pilnie potrzebne. Jest to rodzaj ataku opartego na inżynierii społecznej.

Informacja na temat zaistniałej sytuacji pojawiła się na stronach IAI 7 stycznia br. Firma informowała o komunikacie, jaki się pojawił, a następnie na bieżąco informowała o działaniach, które podejmowała aby doprowadzić do usunięcia tego komunikatu. Według IAI problem leżał po stronie Google i bardzo szybko, bo już już po dwóch dniach od zaistnienia w/w sytuacji, 9 stycznia na stronach Antyweb Paweł Fornalski, założyciel IAI ostro zaatakował Google, zarzucając firmie, że

Na skutek błędu Google w mechanizmie tzw. Google Safe Browsing do bazy stron phishingowych czyli takich, które łamią prawo wyłudzając dane został wpisany ciąg “*ai-shop.com/panel*”.

co doprowadziło do powstania w jego ocenie  „ogromnych strat”, jak to określił

IAI utraciła na pewno kilka zamówień na nowe sklepy. Dodatkowo mnóstwo ludzi musiało pracować po godzinach aby wypracować obejścia i ustalić co się dzieje. Dzisiaj od rana musimy każdemu klientowi tłumaczyć co się stało. Większe szkody są jednak na wizerunku, bo wielu z nich nie wierzy, że Google może się mylić. To nie mieści się w ich obrazie uproszczonego świata Internetu. Kilkadziesiąt tysięcy osób zobaczyło wiadomość na naszej stronie i nigdy nie uda się do końca naprawić tej szkody. Aby podać konkretną kwotę potrzebujemy więcej czasu.

Podejście właściciela w wywiadzie jest bardzo negatywne i pełne emocji

Nikt z nami się nie kontaktował, ani przed blokadą ani po jej zdjęciu. Zacząłem najpierw od kontaktu nieformalnego z osobami znanymi mi w Google. Z powodu weekendu prawdopodobnie nie miały ochoty odebrać. Skontaktowałem się też z naszym opiekunem od AdWordsów. Wysłałem e-maile i SMSy, nikt nie zareagował. Nagraliśmy się na pocztę głosową w ich biurze. Przez cały piątek i sobotę nikt się nie odezwał. Również po przefaksowaniu do nich oficjalnego pisma nikt się nie odezwał. Jestem pewien, że nasze treści do kogoś trafiły, jednak z tego co widzę, polityka tej firmy to metoda “czarnej dziury”.

Co na to Google?

Google z reguły nie odpowiada na sytuacje, jednak w tym przypadku ukazał się komentarz Piotra Zalewskiego z Google Poland, w którym m.in. czytamy

Google z zasady nie komentuje publicznie poszczególnych przypadków, mając ku temu powody, tym bardziej, że ze względu na skalę internetu i liczbę stron internetowych nie bylibyśmy w stanie komentować każdej takiej sprawy. Jednocześnie zapewniam, że sprawdzamy każdy zgłoszony przez webmastera, za pomocą odpowiedniego narzędzia, przypadek.

oraz

Bardzo rzadko zdarza się, że system omyłkowo zaklasyfikuje w pełni bezpieczną stronę jako phishing lub złośliwe oprogramowanie, tzw. false-positive. Szacujemy, że system myli się niezwykle rzadko – jedna na 10 tys. stron zaklasyfikowanych jako phishing jest oznaczona przez pomyłkę.

Dalej Piotr Zalewski przybliża sposób działania tych mechanizmów, podkreślając ważną rolę, jaka pełnią w nim Narzędzia Google dla Webmasterów, które są „podstawowym punktem kontaktu z webmasterami”:

Narzędzia dla Webmasterów są naszym podstawowym punktem kontaktu z webmasterami, (przy skali internetu i liczbie witryn w sieci, rozwiązania takie jak wsparcie telefoniczne czy kontakt osobisty nie wchodzą w grę – byłyby zupełnie nieefektywne dla webmasterów). Webmasterzy zawsze otrzymują informacje o tym, że któryś z elementów ich strony został oznaczony jako zawierający złośliwe oprogramowanie / phishing. Powiadomienia na ten temat wysyłane są na jeden z domyślnych adresów, np. [email protected] czy [email protected], stosowne powiadomienia pokazują się także w Narzędziach dla Webmasterów. Za pomocą Narzędzi każdy webmaster może w łatwy i szybki sposób zgłosić witrynę do ponownego rozpatrzenia lub poinformować, że witryna została błędnie zaklasyfikowana.

To było wtedy.

A co jest teraz?

No cóż, już teraz można znaleźć w sieci publikacje w stylu „Google Polska na razie przegrywa”… – taki wpis ukazał się na spidersweb.pl, „Google nie jest świętą krową Internetu…” – to komputerswiat.pl czy „IAI ogłasza sukces w sporze z Google” – to Gazeta Wyborcza.

Czy aby na pewno? Postanowiłem się, na miarę swoich możliwości, przyjrzeć się bliżej sprawie.

Zacząłem od postanowienia, które można ściągnąć z tej strony (firma postawiła na pełną jawność w tym zakresie).

Od razu zaznaczam, że nie jestem prawnikiem. Staram się jednak pochodzić do pewnych kwestii logicznie – po lekturze postanowienia zastanowiło mnie kilka kwestii.

Po pierwsze

Prawdziwym pozwanym moim zdaniem nie jest ten, który istnieje w postanowieniu – na stronach Google czytamy bowiem (warunki korzystania z usługi), że

 „Usługi są świadczone przez firmę Google Inc. („Google”), której siedziba znajduje się pod adresem 1600 Amphitheatre Parkway, Mountain View, CA 94043, USA.”

Korzystając z Usług, użytkownik akceptuje niniejsze warunki. Prosimy o ich dokładne przeczytanie.

Moim zdaniem Google Poland nie ma tutaj nic do rzeczy (mogę się mylić, nie znam powiązań między Google USA a Google Poland).

Po drugie

Zachęcam czytelników do lektury wpisu, jaki napisałem odnośnie … warunków, jakie narzuciła nam UEFA przy organizacji EURO2012.  Jest w nich chociażby zapis świadczący o tym, że zmiany wchodzą w życie w dniu publikacji ich na stronie, więc, jak chcesz wiedzieć, co Ciebie łączy to…. śledź ją na bieżąco :)

UEFA zastrzega sobie prawo do zmiany Warunków Ogólnych w dowolnym momencie bez obowiązku powiadomienia. Oznacza to, ze Państwo są odpowiedzialni za  dokonywanie regularnych przeglądów Warunków Ogólnych. Dalsze korzystanie ze Strony po wprowadzeniu takich zmian będzie oznaczać ich akceptacje.

Dlaczego tutaj miałoby być inaczej? Korzystamy z usług Google? No to akceptujemy taki zapis, a jak się nam nie podoba, to z wyszukiwarki nie korzystamy

Firma Google ani jej dostawcy i dystrybutorzy nie składają żadnych konkretnych obietnic związanych z Usługami, innych niż wyraźnie wymienione w niniejszych warunkach oraz warunkach dodatkowych. Na przykład nie określamy żadnych swoich zobowiązań w zakresie treści znajdujących się w Usługach, konkretnych funkcji, niezawodności ani dostępności Usług, jak również możliwości spełnienia przez nie potrzeb użytkownika. Usługi są świadczone „w takim stanie, w jakim się znajdują”.

Po trzecie

Pierwszy punkt mogę zrozumieć, drugi …. jeszcze też. Ale już nie pomyłki merytoryczne!

(…) Wyszukiwarki Google Chrome, Mozilla Firefox, Safari (…)

Nie dziwi mnie, że tak wiele spraw ciągnie się w Polsce latami, a rozstrzygnięcia niekiedy zmieniają się diametralnie – skoro zarówno prawnik/osoba przygotowująca pozew, jak i sąd, który orzeka w sprawie, nie znają … przedmiotu sprawy!

ponieważ po czwarte mamy też użyte określenie

Google Safe Browning (zamiast Browsing)

Używam OpenOffice’a, więc nie wiem, czy zadziałała tutaj autokorekta Worda – pomylenie Browsingu z Browningiem jest dużym faux pas.

Po piąte

Sąd nakazał usunięcie wszelkich blokad nałożonych na firmę w wyszukiwarce. Jest tylko małe „ale” –  tego typu komunikatów Google od dawna już nie wyświetla… Poinformowało tym samo IAI na swojej stronie już …. 9 stycznia

Z satysfakcją stwierdziliśmy, że w naszej ocenie w dniu dzisiejszym nie występuje już błąd Google i możliwe jest otwarcie strony logowania panelu oraz aukcji bez ostrzeżenia o phishingu.

Po szóste

Na początku tego roku, w swoim wywiadzie dla Mensis.pl, Kaspar Szymański, pracownik działu Search Quality Team w Google, odpowiedział na pytanie

Nie ma wątpliwości, że utrzymywanie się na wysokich pozycjach w SERP-ach przyczyniło się do dynamicznego rozwoju wielu dochodowych e-biznesów. Powiedz, czy  opieranie własnego biznesu wyłącznie na ruchu z wyszukiwarki Google jest dobrą drogą do budowania stabilnego biznesu w internecie.

w następujący sposób

 Nie, ponieważ Google nie jest w stanie zagwarantować pobierania oraz  indeksowania witryny. Internet podlega permanentnym zmianom, powstają nowe  konkurencyjne witryny, algorytmy są udoskonalane. Dobra strategia e-biznesowa powinna  się opierać na wyrobieniu reputacji, budowie grona lojalnych, powracających klientów i  przez to na dywersyfikacji źródeł ruchu.

dając wyraźnie do zrozumienia, jak ważna z punktu widzenia właściciela sklepu internetowego powinna być dywersyfikacja ruchu na stronie. Czyli oprócz wyszukiwarki (mój komentarz) możemy użyć marketingu szeptanego, stosować link baiting, udzielać się na stronach tematycznie związanych z naszym biznesem itp. Bazowanie na jednym źródle pozyskiwania Klientów nie jest dobrym rozwiązaniem z punktu widzenia działalności firmy.

Przyznam szczerze, że cała sytuacja jest … ciekawa.  IAI ma teraz 14 dni, licząc zapewne od 30 lipca (data wpływu kopii postanowienia do Kancelarii Prawnej, która zajmuje się sprawą). Szczerze to … wątpię, aby wystąpiło na drogę prawną. No, ale mogę się mylić.

Dlaczego tak myślę?

Dotarłem do dyskusji, jaka toczyła się pod wpisem, jaki został opublikowany na stronie Antyweb.pl w styczniu. Dotarłem to słowo może dziwne, ponieważ na stronie, pod tym wpisem…. nie widać komentarzy!

 

Antyweb - ukryte komentarze we wpisie o IAI i Google

 

Komentarze są widoczne pod innymi wpisami na Antyweb.pl (zachęcam do sprawdzenia). Dlaczego akuratnie tutaj zniknęły? Może jest to zbieg okoliczności, a może stało się tak dlatego, że jest tam coś, co może rzucić inne światło na całą sprawę? Zamieściłem jeden komentarz, testowo – jest on teraz widoczny jako …. „rodzynek”. Pozostałe, stare – nadal są ukryte…

 

Widoczny jeden komentarz na Antyweb - reszta jest ukryta nadal


Kolejna ciekawostka – mojego komentarza nie ma w kodzie strony, nie zapisuje się… To podpada pod ukrywanie treści na stronie…

Osoby zainteresowane „starą dyskusją” mogą ją prześledzić w kodzie źródłowym strony. Ponieważ jednak kodu nie czyta się wygodnie, zachęcam do pobrania cache’u wpisu wraz z dyskusją.

Wątek jest bardzo ciekawy – zwłaszcza wypowiedzi użytkownika Frędzel, który, jak można to wywnioskować, znalazł przyczynę nałożenia kary na domenę IA, a w konsekwencji i na owe ponad 1500 sklepów.

Problem według niego leżał w specyficznym ustawieniu przekierowań związanych z logowaniem się do panelu. Fragment jednej z jego wypowiedzi

Czy dobrze rozumiem, że jeśli klient kupi sklep po testach, np. wraz z domeną http://www.klient123.pl to jego sklep
wyląduje pod adresem http://www.klientxyz.pl/ ale panel administracyjny będzie nadal pod adresem https://klient123.iai-shop.com/panelxyz lub dowolnym innym http://.iai-shop.com/* z Waszym SSL (wildcard)?

Pytanie pierwsze – dlaczego Antyweb.pl ukrywa komentarze właśnie pod tym wpisem? Dlaczego nowy komentarz …. nie „wpada” do kodu?

Pytanie drugie – czy może jest to COŚ, co może pokazać, że jednak Google „nie zawiniło”? Pytanie do osób, którzy „siedzę w kodowaniu” – czy taka sytuacja może być powodem niechcącego wprowadzenia algorytmu w błąd?

Zawsze staram się podchodzić bez emocji do wielu spraw- nawet duże firmy się mylą. Przecież nie raz i nie dwa słyszymy o różnych „ciekawych sytuacjach” w mediach. Nie mówię, że Google na pewno  jest OK. Ale ukryte komentarze, nie zapisywanie nowych, dyskusja Frędzla sprawia, że mam ziarnko niepewności zasiane. Na logikę – skoro po drodze następuje przekierowanie na inny adres to … teoretycznie może się „coś stać po drodze”. Jesteśmy tylko ludźmi – też programiści :). Poza tym niektóre decyzje zapadają „wyżej” – a wszystkich możliwych wariantów rozwoju sytuacji nie można często przewidzieć – życie dopiero weryfikuje wdrożone rozwiązania. Utwierdza mnie w tym opublikowany w maju br ciekawy artykuł na niebezpiecznik.pl, z którego wynika, że …. system płatności, jaki jest zaimplementowany w sklepach IAI nie jest … bezpieczny

Sofort to system płatności, z którego korzysta ok. 30 polskich sklepów, w tym tak znane marki jak Deichmann.pl oraz platformy sklepowe, m.in. iai-shop.com. Jeden z naszych czytelników poinformował nas dziś o słabościach Sofortu, które umożliwiają osobom o złych intencjach wykonywanie darmowych zakupów w sklepach online.

Zachęcam do lektury wpisu. Już sam początek jest ciekawy

Jak pisze nasz czytelnik Fail Hunter — Sofort wszedł na polski rynek w lutym 2012. System należy do niemieckiej Payment Network AG i wykonuje wręcz rzecz nieprawdopodobną i przerażającą na tylu poziomach, że bije to wszystkie wpadki bezpieczeństwa, o których pisaliśmy do tej pory…

Niebezpiecznika czytam regularnie i … jakoś wierzyć mi się nie chce, aby opublikowali taką informację bez sprawdzenia. Jest to serwis już z pewną renomą, który obnaża różne rozwiązania zagrażające naszemu bezpieczeństwu, zwłaszcza, jeżeli chodzi o Internet. Nie raz i nie dwa wychwytywali różnego rodzaju wpadki czy zaniedbania – dbając o nasze bezpieczeństwo.

Jak działa system? Wbrew temu, co słyszymy w mediach odnośnie zabezpieczania naszych danych do banków internetowych

system Sofort “pośredniczy” w płatnościach w taki sposób, że — trzymajcie się krzeseł —loguje się w naszym imieniu na konto naszego banku i zleca wykonanie odpowiedniego przelewu… Mało tego, jeśli bank wymaga potwierdzenia przelewu SMS-em, to Sofort na swoich stronach poprosi o kod z wiadomości SMS… Krótko mówiąc, bardzo przypomina to phishing i klasyczny atak Man in the Middle.

Jest tam komentarz Pawła Fornalskiego, który broni rozwiązania.

Podstawą bezpieczeństwa klienta jest to co firma robi z jego danymi i jej zasady etyczne, a nie zastosowane technologie. Dla przykładu podam, że w PayPal klient podaje numer karty, która jest zapisana w ich systemie i używana ilekroć klient płaci. Numery karty podaje się w Apple AppStore czy Amazon.

Zarówno  redakcja Niebezpiecznika, jak i bankowcy są innego zdania.

Redakcja

Jedna uwaga do powyższych wypowiedzi p. Pawła: to prawda, banki zezwalają na podawanie danych karty kredytowej osobom trzecim (w tym: PayPalowi) — na tym polegają płatnosci kartą. Ale uwaga! Reguła ta nie dotyczy PIN-u (ze względu bezpieczeństwa tylko my powinniśmy go znać). Natomiast nie jest nam znany przypadek żadnego z banków, który nie ma zastrzeżeń co do podanie loginu i hasła osobie trzeciej… Oczywiście klient może to zrobić na własne ryzyko, warto jednak, aby wiedział jak wygląda proces reklamacji, jeśli na jego koncie pojawi się operacja, do której klient się nie przyznaje (co zdradza bankowi fakt ujawnienia hasła podmiotom trzecim).

Krzysztof Olszewski, rzecznik prasowy mbanku

Informuję, że mBank i MultiBank nie rekomendują klientom podawania danych wrażliwych, takich jak loginy i hasła, firmom i osobom trzecim. Zasada ta dotyczy również systemu Sofort.

Monika Floriańczym, zespół prasowy PKO Bank Polski

System Sofort nie jest w żaden sposób zintegrowany z serwisem Banku. Jest całkowicie niezależny od serwisu bankowego. To klient decyduje o tym, w jaki sposób loguje się do konta- osobiście na stronie Banku, czy korzystając z pośrednictwa innych systemów czy programów – takie logowanie nie jest bezpieczne i Bank odradza udostępnianie danych autoryzacyjnych innym osobom, podmiotom czy programom.

Przedstawiłem cała sprawę. Co teraz sądzicie o sprawie pozwu IAI vs Google?

Ciekawy jestem, czy IAI wytoczy proces „prawdziwy”, o odszkodowanie? Mają na to dwa tygodnie czasu – zegar zaczął bić 30 lipca. Czytając stosowne oświadczenie mam wrażenie, że sprawa jest przesądzona

Dlaczego ta informacja jest istotna dla inwestorów?

Z uwagi na poniesione przez IAI i jej klientów straty, IAI S.A. będzie starała się uzyskać odszkodowanie za poniesione straty. Uwzględniając rozmiar strat, może to oznaczać, że w przypadku wygranej IAI uzyska bardzo wysoką kwotę odszkodowania.

Na koniec

Starałem się napisać artykuł w sposób obiektywny.

Rozumiem podejście IAI – co innego nie wyświetlenie w wynikach wyszukiwania informacji o danej firmie, a co innego oznaczenie tej witryny publicznie jako niebezpiecznej i postawienie jej automatycznie w złym  świetle.

Rozumiem też podejście Google – nie kojarzę na Forum Pomocy Google dla Webmasterów zapytania od IAI w tej sprawie, specjalnie ręcznie przejrzałem cały styczeń, a właściwie zakres od 6 do 31, aby sprawdzić, czy jednak się nie pojawił. Może wtedy sprawa zostałaby szybko rozwiązana?

Nie wiem – teraz to już tylko gdybanie. Dobrze byłoby, aby ta kwestia została w jakiś sposób wyjaśniona. Nie wiem tylko, czy w ten sposób uda się to osiągnąć. Jedno jest pewne – IAI postawiło sprawę na ostrzu noża i nie ma wyjścia – musi wytoczyć kolejny proces, inaczej postanowienie będzie nadawało się do wyrzucenia do kosza. Zapowiada się gorący sierpień w branży SEO…

Co sądzicie o całej sprawie?

GD Star Rating
loading...
IAI pozwało Google. Czy coś z tego wyniknie? Moja opinia w tej sprawie, IAI pozwało Google. Czy coś z tego wyniknie? Moja opinia w tej sprawie, 9.3 out of 10 based on 30 ratings IAI pozwało Google. Czy coś z tego wyniknie? Moja opinia w tej sprawie

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Kris 1 sierpnia 2012, 13:49

Hi Sebastian,

pozwolisz, że dopiszę swoje zdanie, nie ukrywam, że odmienne :)

Po pierwsze
Prawdziwym pozwanym moim zdaniem nie jest ten, który istnieje w postanowieniu
(…)
„Usługi są świadczone przez firmę Google Inc. („Google”)”
(…)
Moim zdaniem Google Poland nie ma tutaj nic do rzeczy

Moim zdaniem ma – jest bliżej :)
Wyobrażasz sobie prowadzenie sprawy przed amerykańskimi sądami ? :)
A na poważnie – Google Poland sp. z o.o. to polski oddział firmy Google Inc. Jurysdykcja krajowa jest dopuszczalna na podstawie art. 1103(7) kpc. Nie zapoznałem się z pozwem IAI (jest w ogóle dostępny?) jednakże moim zdaniem powołali się na ten (lub podobny) artykuł.

Po drugie
Dlaczego tutaj miałoby być inaczej? Korzystamy z usług Google? No to akceptujemy taki zapis, a jak się nam nie podoba, to z wyszukiwarki nie korzystamy

Regulamin korzystania z usług Google nie ma nic wspólnego z zaistniałą sytuacją, gdyż jest dla użytkowników. Przykład: Robię sobie stronę www i wrzucam ją do sieci. I guzik mnie obchodzą wszystkie wytyczne dla webmasterów oraz to, czy strona jest w wyszukiwarce Google czy też nie. I jako webmaster nie jestem zobowiązany do czytania i akceptacji tego regulaminu. Nie mam obowiązku umieszczania metatagu noindex. I jeżeli z moją stroną jest wszystko ok a mimo wszystko Google (w wyniku błędu leżącego po jego stronie) zaznaczy ją jako szkodliwą i użytkownicy zaczną kojarzyć mnie z wyładzaniem danych to poniosłem szkodę a odpowiedzialność za nią ponosi Google.

Po trzecie
Pierwszy punkt mogę zrozumieć, drugi …. jeszcze też. Ale już nie pomyłki merytoryczne!

Chyba masz mało do czynienia z pismami sądowymi :) Pozostaje życzyć sobie aby tylko takie literówki pojawiały się w polskich sądach :)

czy opieranie własnego biznesu wyłącznie na ruchu z wyszukiwarki Google jest dobrą drogą do budowania stabilnego biznesu w internecie.

Nie zapominaj, że blokada następowała w przeglądarkach (pomijam fakt, że w SERPach w Google także było widoczne ostrzeżenie). Chcąc wpisać „z palca” adres sklepu nie korzystając w ogóle z wyszkuwiarki również otrzymywało się taki komunikat z ostrzeżeniem. Więc tłumaczenie, że nie można opierać się na ruchu z wyszukiwarki Google nie jest w tym przypadku zasadne, ponieważ blokowany był cały ruch (z poziomu przeglądarki a nie wyszukiwarki).

Dotarłem do dyskusji, jaka toczyła się pod wpisem, jaki został opublikowany na stronie Antyweb.pl w styczniu. Dotarłem to słowo może dziwne, ponieważ na stronie, pod tym wpisem…. nie widać komentarzy!
(…)
Pytanie pierwsze – dlaczego Antyweb.pl ukrywa komentarze właśnie pod tym wpisem? Dlaczego nowy komentarz …. nie „wpada” do kodu?

Nie tylko pod tym artykułem nie ma komentarzy – gdy wejdziesz w kolejny / poprzedni artykuł (równorzędny datą) to także ich nie zobaczysz, pomimo tego, że są – najwidoczniej antyweb ma jakąś dziwną wtyczkę, jednakże w żadnym wypadku nie można tego nazwać tak, że chcą ukryć niewygodne komentarze konkretnie pod tym artykułem.

Czy dobrze rozumiem, że jeśli klient kupi sklep po testach, np. wraz z domeną http://www.klient123.pl to jego sklep
wyląduje pod adresem http://www.klientxyz.pl/ ale panel administracyjny będzie nadal pod adresem https://klient123.iai-shop.com/panelxyz lub dowolnym innym http://.iai-shop.com/* z Waszym SSL (wildcard)?

a dlaczego nie? Przecież panel administracyjny może byc pod dowolnym adresem, niekoniecznie związanym z witryną. I inny adres panelu nie oznacza automatycznie, że strona wyłudza dane.

Odnośnie systemu Sofort nie wypowiem się, gdyż „coś mi się obiło o uszy” ale nie znam dokładnie tego zagadnienia. Jednakże gdyby faktycznie był to tak bardzo niebezpieczny system to byłoby już o nim bardzo bardzo głośno.

Bardzo rzadko zdarza się, że system omyłkowo zaklasyfikuje w pełni bezpieczną stronę jako phishing lub złośliwe oprogramowanie, tzw. false-positive. Szacujemy, że system myli się niezwykle rzadko – jedna na 10 tys. stron zaklasyfikowanych jako phishing jest oznaczona przez pomyłkę.

Jednoznacznie z tego wynika, że Google ma świadomość, że pomyłki im się zdarzają. Mają także świadomość tego, że mogą wyrządzić szkodę innym witrynom błędną klasyfikacją. Powinni zatem stworzyć mechanizm odwołań, który w możliwie najkrótszym czasie zniweluje pomyłkę nie narażając właściciela witryny na szkodę. Za tego typu pomyłki Google odpowiada i jest zobowiązany do naprawienia szkody (zwykłe przepraszam nie wystarczy).
Przykład – jeżeli nazwiesz publicznie kogoś złodziejem na podstawie swoich domniemań i dowodów (które później okazują się bezpodstawne) to ten niedoszły „złodziej” ma prawo do odszkodowania za straty, które poniósł w wyniku Twojego bezpodstawnego oskarżenia (utrata dobrego imienia, straty finansowe, etc).

To tak na szybkiego, więcej emocji będzie, jeśli IAI złoży właściwy pozew o odszkodowanie, teraz to była jedynie przystawka :)

Sebastian Miśniakiewicz 1 sierpnia 2012, 13:54

Kris, sam jestem ciekawy, jak to się skończy….
Czytałeś ten wpis o UEFA?

Robert 1 sierpnia 2012, 14:08

Niech Google w końcu zacznie płacić za popełniane błędy. Nikt nie jest Świętą Krową. Trzymam kciuki za IAI. Sebastian Ty mógłbyś stanąć chociaż raz za słabszym :), chyba że liczysz na jakąś fajną prace u wujka G :)

Sebastian Miśniakiewicz 1 sierpnia 2012, 14:20

@Robert – przedstawiłem sytuację, cytując obie strony. Jak napisałem chociażby w podsumowaniu jestem też zainteresowany, jak to się skończy. Osobiscie jednak nie sądzę – a jak poczytasz komentarze w Sieci – wiele osób podobnie tak uważa, aby coś z tego wynikło. Mogę
się mylić, nie jestem alfą i omegą. Uważam jednak, że należy poznać także i kulisy całej sytuacji – chociażby po to, aby każdy wyrobił sobie SWOJE zdanie na ten temat.

Praca w korporacji? Nie myślę o tym :)

Dominik 1 sierpnia 2012, 14:12

„Zachęcam czytelników do lektury wpisu, jaki napisałem odnośnie … warunków, jakie narzuciła nam UEFA przy organizacji EURO2012. Jest w nich chociażby zapis świadczący o tym, że zmiany wchodzą w życie w dniu publikacji ich na stronie, więc, jak chcesz wiedzieć, co Ciebie łączy to…. śledź ją na bieżąco :)”

Spoko, zalecam zapoznanie się z pojęciem ‚klauzul niedozwolonych’ :-)
http://www.uokik.gov.pl/niedozwolone_klauzule.php

Sebastian Miśniakiewicz 1 sierpnia 2012, 14:17

Tylko widocznie tak, jak klauzule nie dotyczą firm, tak i nie dotyczą …. instytucji Państwowych – skoro przy organizacji Euro poszliśmy na takie zapisy, jakie są w regulaminie :)

Kris 1 sierpnia 2012, 14:16

tak, pierwszy raz u Ciebie gdyż do rssa mi news od razu wpadł, a później na gazecie.pl
chyba największy z absurdów z jakim się spotkałem :)

a powracając do IAI nie byłbym sobą gdybym się do czegoś nie przyczepił :)

Z uwagi na dotychczasowe straty na wizerunku, Zarząd IAI S.A. zdecydował się na pełną jawność prowadzonej sprawy

no to z uwagi na tą pełną jawność ja bardzo chętnie zapoznam się z treścią pozwu :)
gdyż bez tego jawność jest połowiczna :)

Sebastian Miśniakiewicz 1 sierpnia 2012, 14:23

Lubię, jak się czepiasz – jak wiesz, u mnie na blogu można to robić – po to są blogi.
Ja też jestem bardzo ciekawy tego, co będzie. BARDZO. No i linii obrony Google – chyba, że sprawa upadnie ze względów proceduralnych czy błędów formalnych.
Jakie jest twoje zdanie w tej sprawie?
Będzie kontynuacja/nie będzie?

Sebastian Miśniakiewicz 1 sierpnia 2012, 17:27
Kris 1 sierpnia 2012, 17:54

Jakie jest twoje zdanie w tej sprawie?
Będzie kontynuacja/nie będzie?

Mnie się o to pytasz? :)
Już zaparzam kawę i za chwilę będę wróżył z fusów :D

Osobiście chciałbym aby ta sprawa trafiła na wokandę. Jak na polskie realia jest bardzo dużego kalibru i z pewnością będzie miała wielu obserwatorów ciekawych zakończenia. Tylko, że na zakończenie (jeśli w ogóle się rozpocznie) możemy poczekać kilka lat.

Moje zdanie na dzień dzisiejszy na podstawie informacji, które zostały podane do publicznej wiadomości:
W kodzie źródłowym sklepów IAI Google „wykryło” jakiś fragment kodu, który został sklasyfikowany jako niebezpieczny i wszystkie sklepy (różnych właścicieli, korzystających z tego samego skryptu sklepu) zostały z automatu wciągnięte na listę stron phishingowych, z której to listy korzystają najbardziej popularne przeglądarki (i te mniej popularne też mogą – wystarczy podpiąć API i z bazy GSB pobierać hash identyfikacyjny niebezpiecznych stron czy treści). Osobiście nie wierzę, że IAI chciało wyciągać dane użytkowników – wystarczy spojrzeć na ich ofertę by zobaczyć, że sklepy stoją na ich hostingu, więc dostęp do tych danych i tak posiadają (nie znalazłem informacji o tym, że ich sklep można postawić na własnym serwerze, jeśli tak jest to proszę o stosowną korektę). Więc albo taki kod znalazł się przez pomyłkę pracownika IAI lub kod był prawidłowy ale mechanizm Googla okazał sie za bardzo nadgorliwy. Jak było naprawdę możemy się nigdy nie dowiedzieć, gdyż obydwie strony będą dowodziły swojej nieomylności, a Google za wszelką cenę będzie starał się, by jego mechanizm oceny stron pozostał nieujawniony. Google na swoją obronę ma argument, że GSB działa w interesie zwykłych użytkowników, nieświadomych zagrożenia wynikającego z korzystania z internetu. Jest to szczytny cel, jednakże każdy kij posiada 2 końce. Niezależnie od powodu, z jakiego sklepy IAI znalazły się na tej liście bezsporny pozostaje fakt, że w momencie uzyskania informacji, że sklepy sa na tej liście i użytkownicy próbujący odwiedzić te witryny są ostrzegani o zagrożeniu pracownicy IAI podjęli kroki zmierzające do tego, aby z tej listy „niezwłocznie się usunąć” i wyjaśnić tą sytuację. Kolejny bezsporny fakt to ten, że kontakt z Google był (i pewnie nadal jest) utrudniony. I właśnie za ten czas zwłoki Google ponosi pełną odpowiedzialność (plus odpowiedzialność, jeśli okaże się, że algorytm był nadgorliwy i niesłusznie zakwalifikował sklepy IAI jako phishing). Nawet jeśli to pomyłka to i tak ktoś za nią „musi zapłacić”. Tak czy siak: moim „krzyfym” zdaniem Google w tej sprawie i tak ponosi część odpowiedzialności za utrudniony kontakt i zwłokę w wyjaśnieniu tego. Kto wygra? Na pewno najwięcej zyskają prawnicy :)

Dariusz Wroński 2 sierpnia 2012, 10:46

Ciekawi mnie bardzo, że nikt nie zna sprawy, a każdy chętnie komentuje. Z uzasadnienia postanowienia o zabezpieczeniu roszczenia wynika, że sąd w ogóle merytorycznie nie odniósł się do zarzutów. Póki co, wiadome jest tyle, co wiedzieć można w każdej sprawie, z każdą komercyjną witryną – IAI S.A. ma interes prawny w tym, by nie być blokowanym, bo to naraża firmę na straty. Tylko do tego odniósł się sąd.
Nie dopatrzyłem w uzasadnieniu postanowienia, by IAI S.A. uprawdopodobniła swoje roszczenie, w szczególności by uprawdopodobniła, że działania Google są bezprawne, nieprawdziwe.
Jeżeli fakty, do których sąd odniósł się w uzasadnieniu to wszystko co poruszono we wniosku o zabezpieczenie roszczenia, to nie ma mowy o pierwszym sukcesie, bo bój jeszcze się nie rozpoczął, a sąd IMHO pochopnie wniosek uwzględnił.

Sebastian Miśniakiewicz 2 sierpnia 2012, 11:17

@Dariusz, dlatego opisałem, wszystko, bo się ludzie „rzucili na Google” nie znając faktów – co zresztą widac w wielu komentarzach pod wpisami, pisanymi przez kogoś, kto coś wie więcej na ten temat.
Udało mi się „namierzyć” opinię jednej z kancelarii prawnej, pojawiła się na stronie http://www.internetstandard.pl/news/384525/IAI.pozywa.Google.html

——–
Radca prawny Tomasz Ejtminowicz Meritum Kancelaria Radców Prawnych Ejtminowicz Skibicki Trojanowski i Partnerzy

Osobiście mam mieszane odczucia odnośnie tej sprawy. Opieram się jedynie na uzasadnieniu, jakie podał sąd, nie miałem wglądu do pełnych akt sprawy, dlatego nie mogę ocenić tego w pełni.

Sprawa jest precedensowa w Polsce i pokazuje bardzo pozytywne zjawisko. Firma pokrzywdzona przez Google może dochodzić swoich praw przed sądem, nie zaś przed automatem z USA odpowiadającym na maile i bezosobowym działem kontaktów. To przełom. Do tej pory polskie sądy traktowały internet po macoszemu, nikt się na tym dobrze nie znał i w rezultacie żaden sąd nie chciał się tym zajmować wnikliwiej. To się zmienia i jest to bardzo ważne zjawisko.

Mój niepokój budzi uzasadnienie zabezpieczenia roszczenia, które powinno być poparte dowodami uwiarygodniającymi roszczenie. Celem powoda w tej sprawie jest usunięcie witryn z czarnej listy oraz zadośćuczynienie finansowe. Z uzasadnienia sądowego w ogóle nie wynika np. czy pokrzywdzony faktycznie wykazał, iż nie stosował niedozwolonych przez wyszukiwarkę praktyk. Sąd prawdopodobnie poprzestał na lakonicznych twierdzeniach powoda, że ten poniósł szkodę, gdyż został zablokowany.

Poza tym sądowe zabezpieczenie roszczenia nie powinno być tożsame z wyrokiem, by uniknąć rozstrzygnięcia sprawy zanim została wnikliwie rozpoznana i osądzona. W tym wypadku mogło do tego dojść, gdyż sąd Google nakazał odblokowanie firmy – czyli jeszcze przed wyrokiem osiągnięto rezultat, jakiego firma domagać się będzie w samym wyroku. Jednocześnie gdy dochodzi do zabezpieczenia, powinno ono być podparte silnymi dowodami. To na ich podstawie sąd może zabezpieczyć roszczenie, które jednak nie jest rozstrzygnięciem. Np. gdy w sprawach cywilnych sąd zabezpiecza środki finansowe na przykład na poczet odszkodowania, nakazuje przekazanie ich do depozytu, zamiast dawać je od razu powodowi.

Nasuwa mi się tu analogia do sporów z prasą, gdy powód domaga się usunięcia publikacji jako zabezpieczenia. Wówczas sąd z reguły się na to nie zgadza, gdyż byłoby to tożsame z treścią finalnego wyroku.

W tym wypadku sąd oparł się na deklaracjach firmy IAI, która stwierdziła, że poniosła straty wizerunkowe i finansowe. W uzasadnieniu nie było wspomniane, czy firma udowodniła, że nie stosowała praktyk niezgodnych z regulaminem Google i czy faktycznie w żadnym stopniu nie mogła być zakwalifikowana jako witryna niebezpieczna. To budzi pewien niepokój.

Jednak ważniejszy mi się wydaje w tej sprawie ów przełom w traktowaniu internetu przez sądy. To otwiera drogę do podobnych spraw w przyszłości, a internet nie będzie już traktowany jak dzikie pola.

Kris 2 sierpnia 2012, 16:25

@Dariusz Wroński

Nie dopatrzyłem w uzasadnieniu postanowienia, by IAI S.A. uprawdopodobniła swoje roszczenie, w szczególności by uprawdopodobniła, że działania Google są bezprawne, nieprawdziwe.

Nie było konieczne by IAI uprawdopodobniła, że działania Google są bezprawne, nieprawdziwe. Z prawnego punktu widzenia – we wniosku o udzielenie zabezpieczenia należy go uzasadnić, czyli uprawdopodobnić roszczenie.

z uzasadnienia Sądu:

Nie antycypując wyników postepowania dowodowego i nie przesądzając na obecnym etapie postępowania wyniku procesu, stwierdzić należy, że powód uprawdopodobnił zarówno roszczenie jak i interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia.

Na tym etapie nie jest konieczne udowodnienie roszczenia, gdyż ciężar dowodowy jest rozpatrywany na kolejnych rozprawach w późniejszym postępowaniu. I oczywiście sąd może dojść do wniosku, że roszczenie było bezpodstawne i bezzasadne.

Masz rację, każdy chętnie komentuje :)

Dariusz Wroński 2 sierpnia 2012, 17:27

@Kris
Nie zmam wniosku IAI S.A., ale z uzasadnienia postanowienia sądu wnioskuję, że roszczenie dotyczy ma naruszenia dóbr osobistych i zapewne żądanie zaprzestania ich naruszania. To możliwe jest wyłącznie w sytuacji gdy działania takie są bezprawne. Kodeks cywilny.

Kris 3 sierpnia 2012, 8:24

@Dariusz
Podczas spraw o naruszenie dóbr osobistych Sąd w pierwszej kolejności powinien

ustalić, czy doszło do takiego naruszenia. A jeśli uzna, że doszło, dopiero wtedy

ustala czy działanie pozwanego było bezprawne. (porównaj wyrok SN z dnia 17

czerwca 2004 r. – V CK 609/03)
Domniemanie bezprawności wynika z art. 24 kc, więc zgodnie z art 6 kc to

pozwany (w tym przypadku Google) musi udowodnić, że jego działania nie były

bezprawne i ma obowiązek wykazania okoliczności usprawiedliwiających jego

działanie – porównaj wyrok SN z dnia 11 października 2005 r., V CK 259/05.

skomentujesz to ?
:)

p.s. art. 23 kc ma zastosowanie także do osób prawnych zgodnie z art 43 kc

Sebastian Miśniakiewicz 3 sierpnia 2012, 10:15

kris, chcesz napisać swój komentarz do tej sytuacji u mnie na blogu?

Kris 3 sierpnia 2012, 11:45

czy poprzez zdanie „chcesz napisać swój komentarz do tej sytuacji u mnie na blogu” rozumiesz oddzielny artykuł na temat tej sytuacji? Jeśli tak to z przykrością odmówię – moje zdanie jest w komentarzach poniżej i dodatkowy komentarz byłby powtórzeniem już napisanych. Ten temat ma w sobie zbyt wiele niewiadomych abym podjął się tego zadania (nie znam treści pozwu ani tego co zamierza dalej IAI) a ponadto sprawy o naruszenie dóbr osobistych są przez Sądy różnie interpretowane i finał tej sprawy na chwile obecną jest nie do przewidzenia. Jak pisałem wcześniej – Google ma na swoją obronę to, że GSB działa w interesie wszystkich zwykłych użytkowników, na niekorzyść przemawia fakt, że z opóźnieniem zareagowali na wniosek o usunięcie IAI z listy i utrudniony kontakt z nimi (wg mnie ta sytuacja jest nie do przyjęcia, gdyż jak widać na przykładzie IAI GSB może wyrządzić wiele szkód, jeśli przez pomyłkę jakaś witryna tam się znajdzie). Do końca nie wiadomo też kto zawinił: czy algorytm Google, czy kod sklepów IAI a w publicznie dostępnych informacjach każdy wybiela swoje działania.
Poza tym w Google mają więcej kasy na prawników, o to od ich determinacji i sposobu przedstawiania tej sprawy w Sądzie wiele zależy.
Więc wszystko jest możliwe, a jeśli IAI faktycznie złoży pozew to sprawa może ciągnąć się latami.

Sebastian Miśniakiewicz 3 sierpnia 2012, 11:53

Tak, Kris, myślałem o tym, ale jak widze, jak rozwija się Twoja dyskusja z Dariuszem, to rzeczywiście już jest – chociaż nie ukrywam, że piszecie bardzo prawniczo i niektórzy mogą nie zorientować się o co w tym wszystkim chodzi.

Myślisz, że IAI złoży wniosek w terminie 14 dni? Czy poprzesta na tym „medialnym” sukcesie?

Dariusz Wroński 3 sierpnia 2012, 11:48

@Kriss,
Ależ ja właśnie o tym mówię, tyle, że roszczenie przysługuje wtedy, jeżeli ŁĄCZNIE zachodzą dwie przesłanki:
1. Naruszone zostały dobra osobiste;
2. Działania naruszające dobra osobiste były bezprawne.

Aby więc uprawdopodobnić (nie udowodnić, bo nigdzie tego nie zarzucałem, jak to sugerujesz we wcześniejszym komentarzu) należy według mnie odnieść się do obu tych kwestii i je uwiarygodnić.
W przeciwnym wypadku dojść można do takiego absurdu, że, sąd w każdym przypadku zabezpieczał będzie roszczenie o naruszenie dóbr osobistych, jeśli tylko do takiego doszło.
W praktyce więc, także osoba (każda), która dopuszcza się wyłudzania danych, mogłaby sądownie zlikwidować informację o wykrytym phishingu, a później przeciągać sprawę w nieskończoność.

Podsumowując, sam fakt, że do naruszenia dóbr osobistych doszło, nie oznacza, że powstaje roszczenie, dlatego nie można pominąć aspektu bezprawności pozwanego.

Dariusz Wroński 3 sierpnia 2012, 12:48

Udało mi się znaleźć podobną sprawę. Dot. Postanowienia Sąd Okręgowego w Łodzi Wydział I Cywilny z dnia 14 stycznia 2010 roku (sygn. I Co 203/09). Niestety, do treści nie mogę dotrzeć, opieram się tylko na komentarzu Piotra Waglowskiego (link: http://prawo.vagla.pl/node/8941). W skrócie, Polski Związek Piłki Nożnej złożył wniosek o zabezpieczenie przyszłego pozwu, w którym miał zamiar domagać się ochrony naruszanych dóbr osobistych.

Cytuję istotny fragment komentarza dot. samego uzasadnienia postanowienia:

Sąd uznał, że w omawianej sprawie roszczenie PZNP jest uprawdopodobnione na tyle, by uzasadniało to uwzględnienie wniosku o zabezpieczenie. Wnioskodawca wykazał, że to jemu przysługują prawa ze znaków towarowych R-142616, R-170024, R-188961 oraz R-188962 i, że korzystający z tych znaków („obowiązani”) nie uzyskali od PZPN prawa do posługiwania się tymi znakami.

Tutaj sąd zważył obie kwestie, które mają wpływ na powstanie roszczenia.

Sebastian Miśniakiewicz 3 sierpnia 2012, 13:04

@Dariusz – ale to chyba coś innego? Znak prawny jest chroniony polskim prawem. jak go zastrzeżesz, to nawet i domeny można przejąć (pod pewnymi warunkami). A tutaj, IAI vs Google, mamy za dużo niejasności….
Ale poczekam na Krisa – nie jestem tak biegły w prawie, jak on :)

Dariusz Wroński 3 sierpnia 2012, 13:38

@Sebastian,

Tak, przywołano naruszenie innych dóbr osobistych, mnie jednak chodzi o ustosunkowanie się przez sąd do bezprawności działania. Oczywiście, że po ewentualnym wniesieniu pozwu przez IAI, ciężar dowodu w tym zakresie będzie spoczywał na Google, ale przy zabezpieczeniu roszczenia uważam, że konieczne jest uprawdopodobnienie, że działania są bezprawne. Podkreślam, uprawdopodobnienie, nie udowodnienie.

Skąd takie moje stanowisko?
Kpc dopuszcza zabezpieczenie roszczenia, o ile poszkodowany uprawdopodobni swoje roszczenie. W przypadku naruszenia dóbr osobistych roszczenie powstaje, jeżeli działania naruszające dobra osobiste są bezprawne.
IMHO, trudno jest mówić o urawdopodobnieniu roszczenia, jeśli nie uprawdopodobni się wszystkich niezbędnych przesłanek, na podstawie których roszczenia w ogóle powstaje.
Art. 730(1). Kpc stanowi, że należy uprawdopodobnić roszczenie. W tej sprawie samo naruszenie dóbr osobistych nie jest wystarczający by roszczenie powstało. Tylko o to mi chodzi.

Sebastian Miśniakiewicz 3 sierpnia 2012, 17:12

@Darek – moim zdaniem ta cała historia się nie trzyma – Twoim zdaniem IAI coś „może ugrać”? Widziałeś – nawet w pozwie są byki…

Dariusz Wroński 3 sierpnia 2012, 18:53

@Sebastian,

Pytasz czy IAI może coś ugrać. Nie znam sprawy i merytorycznie do samej sprawy nie chcę się odnosić. Możemy sobie tylko pospekulować. Ja nie stawiałbym tak pytania. Równie dobrze można zapytać, czy IAI uda się obronić swoje dobre imię.

Jednak, jak sam we wpisie zauważyłeś nie tylko Google zauważyło, że coś jest nie tak. Mógłbym podejść do tego sceptycznie, jako, że w sieci tego typu „newsów” pojawia się sporo. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok wypowiedzi Pawła Fornalskiego w wywiadzie dla Niebezpiecznika:

Podstawą bezpieczeństwa klienta jest to co firma robi z jego danymi i jej zasady etyczne, a nie zastosowane technologie.

Mnie osobiście, po takim oświadczeniu, zapala się lampka ostrzegawcza i stawiam sobie pytanie:

Czy klient miał wiedzę, że newralgiczne dane, w tym SMS weryfikacyjny, przekazywał podmiotowi trzeciemu?

Ja osobiście wykluczam złą wolę IAI. Zastanawiam się tylko ile z tych 1500 sklepów informowało klienta o tym, komu ten przekazuje dane. Czy zrobiły to wszystkie sklepy? Google nie oskarża w komunikacie ostrzegawczym o phishing, ale informuje, że istnieje takie podejrzenie. Według mnie, jeżeli klient nie był o powyższym informowany przed podaniem tych danych to ostrzeżenie takie było zasadne. Ja tego jednak nie wiem i jeżeli IAI rzeczywiście złoży pozew, a Google nie uzna powództwa, to pewnie to, i inne rzeczy, o których pojęcia nie mamy w ogóle, będzie musiał rozważyć sąd.

cbdss 3 sierpnia 2012, 10:30

1) Browsing, nie Browning: http://www.google.com/tools/firefox/safebrowsing/
2) Nie chodzi o to czy strona jest dostępna, czy nie. Chodzi o podawanie nieprawdziwych informacji. Google mówi, że nie gwarantuje dostępności witryn. OK. Ale jak już witryna jest dostępna, niech nie podaje nieprawdziwych danych (czyli np., że strona wyłudza dane).

Kris 3 sierpnia 2012, 19:13

@Dariusz
Przytoczę dwie wypowiedzi w jednym bloku, aby było bardziej czytelnie i wyraźnie

ale przy zabezpieczeniu roszczenia uważam, że konieczne jest uprawdopodobnienie, że działania są bezprawne
(…)
Kpc dopuszcza zabezpieczenie roszczenia, o ile poszkodowany uprawdopodobni swoje roszczenie. W przypadku naruszenia dóbr osobistych roszczenie powstaje, jeżeli działania naruszające dobra osobiste są bezprawne.

I własnie w tych Twoich zdaniach jest przysłowiowy pies pogrzebany.
Art. 730(1). § 1. kpc – Udzielenia zabezpieczenia może żądać każda strona lub uczestnik postępowania, jeżeli uprawdopodobni roszczenie oraz interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia.
W cytowanym wyżej artykule z kpc nie ma mowy o tym, że należy uprawdopodobnić, że działania pozwanego są bezprawne. W przypadku sprawy o naruszenie dóbr osobistych bezprawność jest domniemana, o czym pisałem poniżej. Jeżeli bezprawność jest domniemana to co tu uprawdopodobniać? Dopiero jeżeli dojdzie do właściwej rozprawy to w pierwszej kolejności Sąd zbada czy doszło do naruszenia a w dalszej kolejności, czy naruszenie było bezprawne – też o tym pisałem.

W przeciwnym wypadku dojść można do takiego absurdu, że, sąd w każdym przypadku zabezpieczał będzie roszczenie o naruszenie dóbr osobistych, jeśli tylko do takiego doszło.
W praktyce więc, także osoba (każda), która dopuszcza się wyłudzania danych, mogłaby sądownie zlikwidować informację o wykrytym phishingu, a później przeciągać sprawę w nieskończoność.

Teoretycznie masz rację jednakże pamiętaj o tym, że w art 730(1) kpc jest oraz interes prawny co oznacza, że istnienie tych dwóch przesłanek (razem z uprawdopodobnieniem roszczenia) musi być spełnione łącznie. Jak myślisz – czy powód w takim wniosku wykaże, że posiada interes prawny?

p.s.

Aby więc uprawdopodobnić (nie udowodnić, bo nigdzie tego nie zarzucałem, jak to sugerujesz we wcześniejszym komentarzu) należy według mnie odnieść się do obu tych kwestii i je uwiarygodnić.

Przyznaję, zagalopowałem się, jednakże sens wypowiedzi po korekcie się nie zmieni
Na tym etapie konieczne jest upradopodobnienie roszczenia, gdyż ciężar dowodowy jest rozpatrywany na kolejnych rozprawach w późniejszym postępowaniu. I oczywiście sąd może dojść do wniosku, że roszczenie było bezpodstawne i bezzasadne.

p.s. a żeby nie było, że temat się skończył to podrzucam linka do komentowania:
http://www.ecommerce.edu.pl/inne/wywiady/czy-google-moe-robi-co-chce-wywiad-z-pawem-fornalskim.html

Dariusz Wroński 3 sierpnia 2012, 19:36

@Kris,

W zasadzie pozostały niejasne dwie kwestie, pierwsza humorystycznie, druga będzie pytaniem i prosiłbym o zwięzłą odpowiedź:

1.

Przyznaję, zagalopowałem się, jednakże sens wypowiedzi po korekcie się nie zmieni
Na tym etapie nie jest konieczne upradopodobnienie roszczenia, gdyż ciężar dowodowy jest rozpatrywany na kolejnych rozprawach w późniejszym postępowaniu. I oczywiście sąd może dojść do wniosku, że roszczenie było bezpodstawne i bezzasadne.

Art. 730(1). Kpc
§ 1. Udzielenia zabezpieczenia może żądać każda strona lub uczestnik postępowania, jeżeli uprawdopodobni roszczenie oraz interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia.

2.
Czy po stronie poszkodowanego powstaje roszczenie o naruszenie dóbr osobistych, jeżeli działania sprawcy nie są bezprawne?

PS.

W cytowanym wyżej artykule z kpc nie ma mowy o tym, że należy uprawdopodobnić, że działania pozwanego są (lub były) bezprawne.

Kris, z całokształtu widzę, że doskonale wiesz o czym piszesz i że masz duże pojęcie. Nie rozumiem więc, dlaczego przepis ogólny (nie odnoszący się bezpośrednio do naruszania dóbr osobistych) chcesz zawężać. Mogę wymienić wiele przyczyn, które wywołują roszczenia i które trzeba uprawdopodobnić, pomimo, że literalnie w artykule wymienione nie są. :-)

Kris 3 sierpnia 2012, 21:43

@Dariusz
Ad. 1
pierwsza faktycznie jest humorystyczna – nie zauważyłem, że źle wykasowałem/zmieniłem swoją wypowiedź aby usunąć słowo udowodnienie.
To wszystko wina małego głoda – śpieszyłem się na kolację :)
najwidoczniej złapałeś ten komentarz zanim zauważyłem, że wyszedł groch z kapustą i napisałem do Sebastiana prośbę o poprawienie.

Ad.2
Zakres okoliczności, które w przypadku art. 730(1). kpc należy uprawdopodobnić może być, w przypadku innej sprawy, odmienny – zależy od rodzaju roszczenia. Zauważ, że uprawdopodobnienie jest odstępstwem od ogólnej reguły dowodzenia faktów.

Uprawdopodobnienie, jako instytucja kodeksowa, odnosi się do sytuacji, w których ustawa procesowa nie wymaga ustalenia twierdzeń o faktach przy pomocy dowodów, lecz zadawala się mniejszym stopniem pewności — uprawdopodobnieniem tych twierdzeń. Uprawdopodobnienie może być przeprowadzone przez sąd przy użyciu środków, które uzna za właściwe, nie wyłączając środków dowodowych. Przy uprawdopodobnieniu nie jest jednak konieczne zachowanie szczególnych przepisów o postępowaniu dowodowym (art. 243). Uprawdopodobnienie w odróżnieniu od dowodu nie daje zatem pewności co do prawdziwości twierdzenia o istnieniu konkretnego roszczenia, ale sprawia, że twierdzenie to staje się prawdopodobne (por. M. Iżykowski, Charakterystyka prawna uprawdopodobnienia w postępowaniu cywilnym, s. 71 i n.). – cytat z prawo.wieszjak.pl

Zawężam zapewne dlatego, że rozmawiamy o sprawie IAI vs Google dotyczącej naruszenia dóbr osobistych i opieram się na uzasadnieniu Sądu. Sąd ocenia wagę przesłanek uwiarygodniających roszczenie poprzez porównanie z przesłankami, które podważają uprawdopodobnienie – porównaj postanowienie SN z dnia 9 września 1961 r., IV CZ 54/61, OSNC 1963/6/114.
z uzasadnienia Sądu (sprawa IAI)

W rozpoznawanej sprawie dla uprawdopodobnienia roszczenia przedstawiono określoną sekwencję zdarzeń, która w ocenie wnioskodawcy naruszyła jego dobra osobiste, a także w efekcie stanowiła czyn nieuczciwej konkurencji. Na poparcie swoich twierdzeń wnioskodawca przedłożył przedsądowe wezwanie do zaprzestania łamania prawa i naprawienia szkody (w którym opisano mechanizm skutkujacy powstaniem naruszeniaoraz jego skutki), wydruki ze stron internetowych, z których wynika, że określone strony zostały zablokowane przez mechanizm zabezpieczający przed phishingiem, oraz wydruki wiadomości e-mailowych, pochodzących od trzech różnych firm, z których wynika, że strony internetowe zostały zablokowane, a piszący zwracają się o niezwłoczną interwencję w tej sprawie.
(…)
Dołaczone do wniosku o udzielenie zabezpieczenia dokumenty dostatecznie – w ocenie Sądu obrazują i odzwierciedlają istnienie sytuacji opisanej w treści wniosku.
(…)
Powyższe w ocenie Sądu Okręgowego dostatecznie uprawdopodabnia, że zdarzenia opisane w treści wniosku mogły miec miejsce.
Nie ulega również wątpliwości, że mogą byc one rozpatrywane w aspekcie naruszenia dóbr osobistych wnioskodawcy(…)

Jak widać na powyższym wiele zależy od materiału mającego za zadanie uprawdopodobnienie roszczenia i w żadnym wypadku nie przesądza o finale sprawy.

Kris 3 sierpnia 2012, 22:14

ps i zwięzła odpowiedź:
Wyrok Sądu Najwyższego z 19 października 1989 r., CR 419/89, OSP 11-12/90, poz. 377.
Za bezprawne uważa się każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności usprawiedliwiających je.
„Do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych na ogół zalicza się:
1) działanie w ramach porządku prawnego, tj. działanie dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa,
2) wykonywanie prawa podmiotowego,
3) zgoda pokrzywdzonego, (ale z zastrzeżeniem uchylenia jej skuteczności w niektórych przypadkach)
4) działanie w obronie uzasadnionego interesu”.

Kodeks cywilny nie zawiera katalogu przykładowego wyliczenia tych okoliczności, kształtują się w orzeczeniach.

Sebastian Miśniakiewicz 13 sierpnia 2012, 22:18

@Kris – czy czasem wczoraj nie minął termin, tych 14 dni, na „zamknięcie sprawy”?

Kris 16 sierpnia 2012, 12:03

Cześć Sebastian,

tak, termin dwutygodniowy upłynął już, gdyż postanowienie sądowe do pełnomocnika IAI wpłynęło 30 lipca.

Czytając orzeczenie Sądu w tej sprawie można wnioskować, że teraz IAI:

wystąpi przeciwko Google Poland z roszczeniem o zaprzestanie naruszeń jego dóbr osobistych oraz o usunięcie skutków dotychczasowego naruszenia poprzez złożenie stosownego oświadczenia.

Z powyższego nie wynika, że IAI będzie dochodziło odszkodowania za poniesione straty. Ale z wypowiedzi IAI wynika, że powinno być więcej pozwów. Czytając zapowiedzi:

Postanowienie sądu ułatwia również w sposób znaczący możliwość wytoczenia przez każdy sklep z osobna, odrębnego pozwu sądowego przeciwko Google Poland.

Dlaczego ta informacja jest istotna dla inwestorów?

Z uwagi na poniesione przez IAI i jej klientów straty, IAI S.A. będzie starała się uzyskać odszkodowanie za poniesione straty. Uwzględniając rozmiar strat, może to oznaczać, że w przypadku wygranej IAI uzyska bardzo wysoką kwotę odszkodowania.

cytat ze strony IAI

Dowodzi tego fakt, że sąd na podstawie przedstawionych materiałów uznał, że Google popełniło błąd, swoim działaniem działało na szkodę IAI i naszych klientów i musi natychmiast usunąć blokady wprowadzone w styczniu tego roku. Potwierdza to także, że istnieje realna szansa na odszkodowanie pokrywające nasze straty co zapewne ucieszy akcjonariuszy.

cytat z wywiadu z Pawłem Fornalskim na ecommerce.edu.pl

I oczywiście moja wstawka do tej wypowiedzi :) – Sąd nie uznał, że Google popełniło błąd.
Zgodnie z orzeczeniem Sąd uznał, że IAI wystarczająco upradopodobnił fakt naruszenia dóbr osobistych i jednocześnie na tym etapie Sąd nie przesądzał o niczyjej winie i nie nie antycypował wyników postępowania dowodowego.

Czym jest uprawdopodobnienie zdarzenia pisałem wcześniej.

Więc czas pokaże czy IAI faktycznie dotrzyma swych deklaracji o dalszych pozwach czy też na dotychczasowym pijarowskim szumie się skończy.

Sebastian Miśniakiewicz 16 sierpnia 2012, 22:56

No prosze – możliwe, że jest to cisza [rzed burza.
Chociaż, jak piszesz o PRowych działaniach, po takim szumie powinni to już byli ogłosić – a jest cisza…
IAI zawsze w poniedziałki wysyła newslettera – zobaczę, czy w poniedziałek znajdzie się w nim coś „mocnego” :)

Kroniki wędrowycza 23 października 2012, 17:33

Hmm czy jeszcze ktoś ma problemy ze obrazkami na tym dzienniku?
Próbuję dowiedzieć się, czy problem jest z moim kompem
czy po stronie bloga. Wszelkie sugestie będą bardzo
mile widziane.BTW jak się z Tobą kontaktować?

Sebastian Miśniakiewicz 23 października 2012, 17:46

W menu głównym bloga jest zakładka „Kontakt” :)

mateuszpi 27 sierpnia 2015, 10:51

Witam
Temat widzę umarł jakiś czas temu czy mogę prosić o info jak się to skończyło czy może ciągnie dalej ?

Sebastian Miśniakiewicz 27 sierpnia 2015, 11:06

Jest cicho, ponieważ przegrali – skierowali pozew nie do tej strony, co trzeba – bo o ile się nie mylę na polskie przedstawicielstwo Google.
To tylko pokazuje, że miałem rację pisząc

„Moim zdaniem Google Poland nie ma tutaj nic do rzeczy (mogę się mylić, nie znam powiązań między Google USA a Google Poland).”

Zrobili PR, ale bardzo kiepski …

mateuszpi 27 sierpnia 2015, 11:34

OK. Dzięki. Szkoda że umarło z powodów formalnych w sumie :(

Sebastian Miśniakiewicz 27 sierpnia 2015, 11:35

Ale z jakich błędów – od początku wyglądało to na zagrywkę PRową, a nie rzetelne podejście do tematu.
Szkoda słów…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *