Filtry, bany

Hańba Ci Pingwinie, albowiem – czyli o emalingu Linkolo.pl

Linkolo - giełda linków tekstowych w treściNa Forum Google znalazłem dzisiaj rano ciekawy wątek, który postanowiłem Wam przybliżyć i, jak zwykle, rozszerzyć o swoje własne uwagi i przemyślenia. Autor wątku wkleił tam treść emaila, który administracja PiO rozsyła do swoich użytkowników, w którym są oni zachęcani do skorzystania z usług tzw. giełdy sprzedaży linków w treści.

Już kiedyś poruszyłem temat wpisów reklamowych na blogach, mocno wtedy podkreślając, że szanowany blog nie powinien iść na łatwiznę i publikować za pieniądze … „naciąganych”rzeczy. Trochę wtedy się starłem z jednym z właścicieli serwisu, no ale mam swoje zasady i zawsze się ich trzymam. U mnie nigdy nie pojawi się wpis sponsorowany, co do którego będę miał moralne/biznesowe obiekcje. Kasa kasą – ale wizerunek serwisu jest ważniejszy.

Tutaj mamy trochę inną sytuację, ale podstawy są te same. Rozsyłanie do użytkowników swojego Forum reklamówki, która w dobie Pingwina jest „z deka nie na miejscu”, jest .. . Może zobaczcie i oceńcie sami:

Oby nikt z Was nie okrył się hańbą braku wiedzy na temat wartości naturalnie wyglądających linków. Taką hańbę zmyć może jedynie pełne pasji rozmyślanie nad przefiltrowywaniem mocy swoich piramid przez zewnętrzne serwisy dobrej jakości. Linki w Linkolo.pl mogą doskonale pełnić rolę takiego filtra.

Nadszedł czas powziąć kroki by sprawdzić stopień prawdziwości tej prawdy.

Zadanie to jednak wymaga wiele urokliwości, inteligencji i sprytu. W swojej genialności postanowiłem więc każdą pierwszą wpłatę powiększyć o 20% mocą swojej prezesowskiej władzy nadanej mi przeze mnie.
Efekty swoich działań możesz bezpłatnie sprawdzić naszym narzędziem do monitoringu pozycji.

Niespełna 5000 czynnie kupujących użytkowników nie może się mylić, więc zamilcz i dołącz do grona zadowolonych już dziś.

Zgodnie z moim zarządzeniem cała zabawa potrwa do 21 października.
Podpisał
Julian z Linkolo

Ps. Teraz te wszystkie pingwiny i inne pandowe istoty mogą sobie… móc. Pozwalam.

Co mogę powiedzieć? Treść jest oryginalna, ale już przesłanie nie do końca prawdziwe.

Zapowiedź z końcówki emailingu

Ps. Teraz te wszystkie pingwiny i inne pandowe istoty mogą sobie… móc. Pozwalam.

ewidentnie wskazuje, że właściciel giełdy linków tekstowych uważa, że Google się jego systemu „nie czepi”. Ciekawy jestem na jakiej podstawie tak uważa, ponieważ Kaspar Szymański … też otrzymał emaila:

Kaspar Szymański otrzymał emailing od Linkolo

Odwaga ze strony autora emailingu?

Kiedyś już pisałem o tym systemie, zwracając wtedy uwagę, że m.in. zapis w regulaminie podpada pod UOKiK. Zapis powstał jako inspiracja wpisu Tomka na swoim blogu, który pokazał, jak w praktyce wyglądają „lepsze linki” – ponieważ wydawca chwalił się wtedy, że

Linkolo sprzedaje znacznie lepsze linki od tych, jakie można nabyć w Prolinku

Zainteresowanych odsyłam do wpisu – prawda była całkiem inna, Tomek znalazł szybko strony, które jakością nie grzeszyły. Wracając do zapisu naruszającego zasady UOKiK – już go nie ma, więc jakiś wniosek został wyciągnięty.

To, co mnie uderza na stronie Linkolo to fakt, że w dziale FAQ nie znalazł się żaden zapis mówiący o tym, że korzystanie z tego rodzaju systemów może spowodować nałożenie na stronę filtra, czy nawet bana od Google, ponieważ kupno linków przekazujących PageRank jest niezgodne z Wskazówkami Google dla Webmasterów. Za chwilę znowu pojawi się wysyp wątków na Forum, i znowu będzie trzeba tłumaczyć webmnasterom dlaczego ich strona spadła w Google – ponieważ skorzystali z okazji zakupu linków pozycjonujących.

Nie mam nic przeciwko tego typu serwisom – biznes is biznes – ale uczciwość w biznesie wymaga, aby nie zamiatało się śmieci pod dywan. Dobrze, że webmasterzy sa coraz bardziej świadomi pewnych praktyk, o czym świadczy sam początek wątku z Forum Google

SPAM rozsyłany przez PiO. Trochę to podobne do Amber Gold, nabitych w butelką tysiące a oni dalej wciskają kit.

Pozostawię to bez komentarza – do oceny czytelników.

GD Star Rating
loading...
Hańba Ci Pingwinie, albowiem - czyli o emalingu Linkolo.pl, Hańba Ci Pingwinie, albowiem - czyli o emalingu Linkolo.pl, 8.2 out of 10 based on 13 ratings Hańba Ci Pingwinie, albowiem - czyli o emalingu Linkolo.pl

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

SEOkud 10 października 2012, 8:50

Myślę, że brakuje Ci poczucia humoru i troszkę dystansu. Ewidentnie widać, że autorzy się bawią słownictwem ze znanej kreskówki. Poza tym, nigdzie tam nie ma napisane że linki są gwarancją osiągnięcia sukcesu. A kto z tego skorzysta to jego sprawa. Na PIO wychodziły nie takie mailingi. Prolink nimi naparzał co chwila i się nie czepiałeś a to jedno i to samo :) Poza tym jeśli chcemy się czepiać PIO i etyki SEO to wejdź sobie na to forum i popatrz jakie bannery ciągle tam wiszą. Byznes is byznes. Jak jest zapotrzebowanie to się to sprzedaje i tyle.
Podsumowując, brakuje Ci pomysłów na normalne arty, to zaczynasz być takim samym zwykłym pieniaczem jak większość na wspomnianym już PIO.

Sebastian Miśniakiewicz 10 października 2012, 8:57

Nazwałbym to innym podejściem do tematu, kompleksowym. We wpisie ewidentnie napisałem, że biznes jest biznesem – ale to jest już kłamanie w żywe oczy – to nie jest biznes, to jest już wyrywkowe podawanie faktów. To tak, jakby ktoś promowął szampon do włosów, ale nie napisał, że jak się go często stosuje, to włosy wypadają. Już widzę, jakbyś wtedy napisał, że reklama takiego produktu jest „biznesowa”.
Brak pomysłów na artykuły? Dzisiaj będzie na pewno jeszcze jeden – o tym, jak działy sprzedaży agencji wciskają Klientom kit. Docelowo nie wykluczam kolejnych. Etyka w SEO leży i kwiczy, o czym miałem już okazję kiedyś napisać. Moj blog pokazuje SEO takim, jakim jest – a jak się to komuś nie podoba, niech zmieni branżę albo przestanie go czytać.
Podkreślę coś, co już wielokrotnie robiłem – blog jest dla osób, które a) chcą wiedzieć, co się dzieje w SEO b) są webmasterami i szukają odpowiedzi na pytania związane z SEO c) są Klientami firm SEO i chcą wiedzieć np. czy ich umowa jest OK, czy to, co robi firma, jest OK – itp.
Największa grupą są a) i c).
Czasami pojawia się jeszcze grupa d) – której nie podobają się tematy poruszane na blogu. Najciekawsze jest to, że sami potem wrzucają do mnie linka na PiO, a jak ja to robiłem, to się awanturowali :) – ot, taka polska mentalność.

SEOkud 10 października 2012, 14:03

Kłamanie czy nie kłamanie, niech pierwszy rzuci kamień ten, który nie wspomaga się tego typu systemami. Najgorsze jest to, że nie powinno się ich używać, ale każdy normalny jest świadomy tego, że inaczej czasem się po prostu nie da. A że się nie da to powstają tego typu rozwiązania. SEO nie jest dla każdego i żółtodzioby mogą się szybko sparzyć ale to nawet mi pasuje, bo wtedy ja mam więcej klientów :)
Z drugiej strony pokaż mi jedną reklamę, w której producent mówi o szkodliwości jego produktu, nie licząc alkoholu i fajek, gdzie zostało to narzucone przez rząd? Skąd ty się urwałeś, nikt sobie w stopę sam nie strzeli.
Co do szamponów to fajny przykład. Jak się środek testuje na zwierzętach, to się o tym nie mówi. Po prostu mówi się jak się nie testuje :) Podobnie jest z SEO. Zachwala się zalety ale wady się raczej przemilcza :)

Jacek 10 października 2012, 15:16

A ty cokolwiek napisałeś ? Jako forumowicz PIO też otrzymałem taki e-mail, i odebrałem go podobnie jak Sebastian, tyle że się nad nim nie doktoryzowałem tylko od razu kosz i kwalifikacja SPAM

tomek 10 października 2012, 9:32

Jak już tak mówimy o systemach sprzedaży linków: to do linkolo jako wydawca dodaję stronę najbardziej śmieciową ( nie przejdzie przez autoryzacje w prolink i seopilot ), chodź od ostatnich 2 tygodni nie sprzedałem linka więc chyba już wiemy dlaczego taka reklama z PIO.
Co do kupna linków zobaczcie skąd przegląd sportowy czy interia pozyskują linki :)

mniej piany to i rynek zmądrzeje

Sebastian Miśniakiewicz 10 października 2012, 10:19

Tomek, czyli nic się nie zmieniło, jak widzę…
A co do tych dwóch wymienionych przez Ciebie systemów- wczoraj rozmawiałem z dwiema osobami – jedna używała Prolinka, druga Seopilota. Obie do tej pory używały tych systemów „lekko” – kilka tygodni temu kupiły dużo odnośników i strona … dostała filtr.
Jak widać zatem moja teoria, zgodnie z którą oferowanie do publicznego użytku, włącznie z reklamami w linkach sponsorowanych Google! – jest brakiem „biznesowego instynktu samozachowawczego”… To z punktu widzenia właścicieli serwisów. Niestety, z punktu widzenia ich Klientów – to narazanie ich na stres i realne straty z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. Aż sprawdzę z ciekawości, czy regulaminy prolinka i seopilota mówią o ryzyku spadku w Google w związku z korzystaniem z ich serwisów…

imb 10 października 2012, 10:32

Wiadomość napisana w intrygujący sposób, ale ja bym to odczytał jako akt może nawet desperacji spadkiem zainteresowania.

Sebastian Miśniakiewicz 10 października 2012, 10:45

Albo tak, jak piszesz – albo właśnie poprzez intrygujący sposób chęć zwrócenia na siebie uwagi – jednak w mało przekonujący, z punktu widzenia biznesowego, sposób.

Dawid 10 października 2012, 12:11

„SPAM rozsyłany przez PiO”???

Zapisałeś się na forum PIO jako użytkownik i zaakceptowałeś regulamin?
To o co chodzi? Przecież mają prawo świadczyć usługi reklamowe.

Sebastian Miśniakiewicz 10 października 2012, 12:12

Zauważ, że ja nie napisałem o spamie :)
To ktoś inny użył tego określenia – bardziej pod kątem, jak się domyslam, reklamowania wątpliwej jakości usługi…

spamerman 10 października 2012, 12:13

Jak już kupujecie linki w prolinku, linkolo czy gdziekolwiek, to kupujcie je na więcej czasu niż miesiąc. Wiele razy widziałem, ze ktoś kupił linki, strona poszła do góry i po miesiącu je zdjął. A później płacz, że strona wpadła w filtr i że Google wykrywa takie praktyki… Litości.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *