Wyszukiwarka Google
22 lutego 2013
Google Shopping

Google ShoppingCi, którzy dzięki tej usłudze cieszyli się bezpłatnym ruchem, mogą o tym powoli zapomnieć. od połowy miesiąca w 11 krajach – Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Japonia, Włochy, Hiszpania, Holandia, Brazylia, Australia, Szwajcaria oraz Czechy – jeżeli właściciele sklepów internetowych chcą być widoczni… muszą zapłacić.

Przypomnę, że w Stanach ta usługa zaczęła być płatna w połowie października i – jak utrzymuje Google – reklamodawcy ją sobie chwalą….

„Na otarcie łez” dla „wybrańców” Google proponuje pewną korzyść finansową tym właścicielom sklepów, którzy z w/w krajów zdecydują się wziąć udział w programie. I tam np. w Australii jest to 100 AUD, w Szwajcarii – 100 CHF oraz 10% za koszt kampanii w okresie do końca czerwca 2013 roku.

Taki ruch ze strony Google oznacza, że już niedługo także i u nas pojawi się możliwość „wskoczenia” w wyniki wyszukiwania – a dokładniej mówiąc nad nie.

Ciekawy jestem kosztu w porównaniu do Adwords – oby nie okazało się, że stawki będą na takim poziomie, że duzi gracze jeszcze bardziej się umocnią, a słabsi – zostaną zepchnięci jeszcze niżej w wyszukiwarce.

No i co Wy na to? Coraz większa choinka się nam robi na ekranie komputera…. Powiedzmy sobie jednak szczerze – jak się ma takie udziały w rynku, to można sobie wdrażać różne rozwiązania….

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

przemek 23 lutego 2013, 8:46

Co ja na to? Google robi się coraz większym śmietnikiem. Już teraz często większość ekranu zajmują linki, mapki i inne cuda.

Sebastian Miśniakiewicz 23 lutego 2013, 9:24

No ale to ich produkt. W dzisiejszym świecie nie jesteśmy zmuszani so tego, aby z niego skorzystać :)
Przecież są inne wyszukiwarki – czasem zastanawiam się, obserwując różne dyskusje na forach i blogach, czy bardziej nie denerwuje nas to, że nie lubimy monopolu, że po prostu wkurza nas tak bardzo mocna pozycja Google w naszym życiu.

Przemek 23 lutego 2013, 12:42

No ale to ich produkt. W dzisiejszym świecie nie jesteśmy zmuszani so tego, aby z niego skorzystać :) – ale to nie znaczy, że muszą nam się podobać zmiany jakie wprowadzają:)

Sebastian Miśniakiewicz 23 lutego 2013, 12:45

otóż to, Przemek – otóż to :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii