Wyszukiwarka Google

Google musi przestać bazować na linkach jako czynniku rankingowym

rozwój serwisuPostanowiłem taki, a nie inny tytuł, nadać artykułowi, ponieważ z jednej strony jest on rozwinięciem wczorajszego wpisu, w którym wspomniałem o wypowiedzi Michała z działu SQT Google, dotyczącej konieczności budowania stron ukierunkowanych na użytkowników – zamiast nacisku na (ślepe) zdobywanie linków. Z drugiej zaś strony mam wrażenie, że odchodzenie Google przy tworzeniu SERPów od linków rozpoczęło się już jakiś czas temu, ponieważ coraz częściej widzę w wynikach wyszukiwania strony z mała ilością linków.

Przypomnę, co napisał Michał odnośnie ustalania strategii optymalizacji witryny pod kątem wyszukiwarek

Krok 1. Określ grupy osób, które wchodzą w relację z Twoją firmą, np. obecni klienci, inwestorzy, dostawcy czy przedstawiciele mediów. Upewnij się, że struktura Twojej witryny uwzględnia te interakcje w odpowiedni sposób.

Krok 2. Dla każdej grupy użytkowników określ cel interakcji, tzw. konwersję. Zastanów się, co ona oznacza w przypadku Twojej witryny: skontaktowanie się z Twoją firmą telefonicznie, zasubskrybowanie newslettera, pobranie pliku itp. Upewnij się, że konwersje przekładają się bezpośrednio na cele Twojej firmy i nie wchodzą z nimi w konflikt.

Krok 3. Określ działania prowadzone offline i online oraz znaczenie witryny w ogólnym sukcesie Twojej firmy. Upewnij się, że Twoja witryna istnieje po to, by promować Twoją firmę, produkt lub usługi, a nie na odwrót. Staraj się nie oddzielać działań podejmowanych w ramach SEO od działań pozostałej części Twojej organizacji i dbaj o to, by każdy pracownik skupiał się na zaspokajaniu potrzeb użytkowników.

Krok 4. Realizuj cele i powtarzaj czynności. Regularnie obserwuj interakcję użytkowników z Twoją witryną dzięki narzędziom do analityki biznesowej, Narzędziom dla Webmasterów oraz opiniom otrzymywanym od użytkowników Twojej witryny, i ustal obszary, które wymagają poprawy.

Ani słowa o linkach :)

Dlaczego napisałem, że Google przestało kłaść „ślepy nacisk na linki”? No cóż – z jednej strony są to moje obserwacje. Z drugiej strony warto wspomnieć o bardzo ciekawym artykule, jaki ukazał się wczoraj, Zdaniem autora o ile teraz (o czym wie każdy, kto zajmuje się SEO chociaż w minimalnym stopniu) na pozycję wpływa ilość oraz rodzaj linków przychodzących, to w niedalekiej przyszłości, zacznie liczyć się coś innego – jakość serwisu

Instead of counting incoming links, the system – which is not yet live – counts the number of incorrect facts within a page. „A source that has few false facts is considered to be trustworthy,”

Widzicie zbieżność z tym, co napisał Michał?

Coraz mniejsza możliwość manipulowania rankingiem oraz konieczność ponoszenia coraz większych nakładów – nie tylko finansowych, ale i czasowych na rozwój serwisów internetowy prędzej niż to się wielu osobom wydaje doprowadzi do mocnego przemeblowania rynku usług SEO – związanych stricte z optymaliziacją, ale i pozycjonowaniem stron.

Duże problemy ze zwiększaniem widoczności w Internecie będą miały te firmy, dla których rozwój marki serwisu polega tylko/w przeważającej mierze na wykupowaniu artykułów na różnych serwisach. Już nie raz i nie dwa wyrażałem swoją opinię, że wydawanie kilkuset złotych mija się z celem. Właściciele serwisów powinni bardziej zainwestować te środki w rozwój stron – wdrożenie bloga, nakręcenia ciekawych filmików czy choćby stworzenie infografik. To tylko mały zakres działań, których wdrożenie pomoże budować wizerunek marki.

Z powyższym związane będą zmiany, jakie zajdą na rynku usług SEO. Już teraz wiele osób publicznie przyznaje, że to, o czym pisałem ze dwa lata temu, nie ma sensu – a więc katalogowanie w katalogach SEO, precle, systemy wymiany linków. O ile jednak jak o tym wspominam to nie słychać głosów sprzeciwu, to już jak poruszam tematy związane z content marketingiem, jest inaczej.

Uczulam właścicieli stron internetowych, aby interesowali się dzisiaj jak nigdy dotąd tym, co firma SEO będzie robić z ich stroną – a zwłaszcza jak sobie wyobraża linkowanie. Podpytać, czy planowane będą publikacje artykułów sponsorowanych z linkami w ramach tego,c o wiele z nich rozumie jako content marketing. Upewnić się, czy działania prowadzone na forach będą zgodne nie tylko ze Wskazówkami Google dla Webmasterów, ale i z literą prawa.

Jak pisałem nie tak dawno temu UOKiK nałożył kary na dzienniki. W uzasadnieniu podano: „publikowano artykuły sponsorowane dotyczące usług medycznych wykonywanych przez reklamodawców, które nie różniły się wyglądem od materiałów redakcyjnych. W tekstach znajdowały się zwykle opisy problemów zdrowotnych i wypowiedzi specjalistów na temat odpowiednich usług medycznych. Brakowało jednak oznaczeń wskazujących na ich reklamowy charakter.” W wyniku przeprowadzonej kontroli UOKiK nałożył  na wydawców 12 983 złotych kary. Nie znam podobnej sytuacji dotyczącej publikacji elektronicznych – ale jak widzę rosnącą popularność serwisów oferujących artykuły sponsorowane oraz to, jak to wykorzystują firmy SEO przy pozycjonowaniu stron swoich Klientów, to czekam tylko na pierwszy przypadek akcji UOKiK dotyczący publikacji stricte w Internecie – prędzej czy później „komuś się dostanie”.

Zdecydowanie sugeruję, aby, zwłaszcza w przypadku młodych serwisów, zamiast marnotrawić pieniądze na działania związane z publikacjami artykułów tylko po to, aby pozyskać link do strony, przeznaczyć je w pierwszej kolejności na rozwój strony, z dwóch powodów: unikamy filtra za nienaturalne linki od Google, a dwa przynosi to wymierne korzyści, o czym świadczy sygnał od stałego czytelnika mojego bloga: „jako case study, mogę tylko rzec, ze dzięki Pana poradom, przez 15 miesięcy udało mi się zrobić 100 000 odsłon tylko i wyłącznie z organicznego ruchu + trochę FB – więc jestem bardzo zadowolony. Co więcej nic nie spada i stabilnie rośnie. Stronę robię sobie po godzinach po 2-3 godziny co 3 dzień, póki co nieco hobbystycznie. ale testuję powoli, co i jakie efekty przynosi. aha – i 0 linków – kupiłem tylko dwa katalogi na wp i onet, żeby zaindeksował; a tak, to wszystkie linki naturalne”. Widziałem serwis – robi wrażenie. Strona ma sporo treści, filmiki, jakie publikuje na Youtube, są profesjonalne i odróżniają się od konkurencji. Efekt? Serwis generuje ruch z naturalnych wyników wyszukiwania na poziomie kilku tysięcy  dziennie.

Reasumując

Zanim pomyślisz o skorzystaniu z artykułów sponsorowanych (czy to publikowanych samodzielnie, czy też korzystając z platform dostępnych na rynku) popatrz krytycznie na swój serwis i odpowiedz sobie na pytanie, czy gdybyś był potencjalnym Klientem swojej firmy, zdecydowałbyś się, na podstawie wyglądu i zawartości strony internetowej, nawiązać z nią kontakt?

Wskazówka 1. Twórz tylko takie treści, które umacniają Twoją markę i robią wrażenie na osobach odwiedzających Twoją witrynę.

Wskazówka 3. Ustal strategię optymalizacji witryny pod kątem wyszukiwarek

Strona, która wyglądem nie przekona potencjalnego Klienta, że serwis prowadzi specjalista, choćby miała sporo artykułów sponsorowanych,nie przysporzy jej właścicielowi tylu Klientów, co serwis, który samym wyglądem buduje zaufanie.

W branży SEO nadal wiele osób uważa, że dobra dywersyfikacja struktury linków uchroni stronę przed filtrem. Mam inne doświadczenie – lektura tego wpisu na konkretnym case’ie pokazuje, że Google potrafi nałożyć filtr już za 1% nienaturalnych linków. Jeżeli zatem ktoś w marcu 2015 roku nadal utrzymuje, że aby uchronić się przed filtrem należy zadbać o właściwą strukturę linków, to pytam się, czy 1% (38 linków z 3800), gdzie w ramach tego 1% użyto kilkanaście różnych anchorów, jest zła strukturą?

Wskazówka 2. Zapoznaj się ze wskazówkami technicznymi i jakościowymi, które pomogą Ci stworzyć dobrą witrynę.

Liczę, że wpis Michała jest zapowiedzią zmian, do których nawiązał Hal Hodson – zwiększenia wpływu jakości strony na kształtowanie jej pozycji w naturalnych wynikach wyszukiwania kosztem linków.
GD Star Rating
loading...
Google musi przestać bazować na linkach jako czynniku rankingowym, Google musi przestać bazować na linkach jako czynniku rankingowym, 4.4 out of 10 based on 37 ratings Google musi przestać bazować na linkach jako czynniku rankingowym
napisał/a 1322 artykułów na rzecz Bloga SEO

Działaniami z zakresu SEO zajmuję się nieprzerwanie od 2008 roku - swoje usługi świadczę w Polsce oraz na rynkach anglo- i niemieckojęzycznych. W 2010 roku roku założyłem pierwszego bloga SEO (na którym mam przyjemność Ciebie gościć) skierowanego stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam zmiany w algorytmie oraz publikuję wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google. Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC.

Opinie i Komentarze

Tomek 2 marca 2015, 12:28

Straszne głupoty

Sebastian Miśniakiewicz 2 marca 2015, 21:17

To samo pisał Xann jak mówiłem, że SWLe nie mają przyszłości; przyzwyczaiłem się do takich uwag
Czas pokaże – moim zdaniem zmiany idą w dobrą stronę.

Orion 2 marca 2015, 15:12

Byłoby bardzo dobrze jakby linki stanowiły max 0.1 – 1% mocy wpływającej na pozycje strony. Jak można w 2015 roku, bazować na czymś co byle robot może stworzyć? A i SQT by miało mniej roboty z filtrami za ten syf.

Sebastian Miśniakiewicz 2 marca 2015, 21:12

Jak pisałem, że SWLe nie mają racji bytu, śmiano się.
Potem pisałem o preclach i seokatalogach, też się śmiano.
Teraz modny jest content marketing, gdzie wiele osób przesadza – pożyjemy, zobaczymy co się stanie ….

Orion 3 marca 2015, 11:47

Rozsądny Content Marketing to inna bajka. Jeśli faktycznie treści są merytorycznie na wysokim poziomie a link wychodzący do strony wnosi coś wartościowego dla użytkownika to dlaczego by nie?

Problem w tym, że teraz każdy pseudo copywriter napisze pseudo poradnikowy tekst i liczy na ruch, pozycje i konwersje… a najczęściej śmierdzi reklamą od pierwszego akapitu.
A potem pojawiają się pozwy, że art nie oznaczony jako reklama…

Polska i ten jej przegnity do granic śmieszności SEM…

Sebastian Miśniakiewicz 4 marca 2015, 0:14

Celna uwaga.
BTW – „ten jej przegnity do granic śmieszności SEM” zmienia się – i jeszcze o tym chyba do końca nie wie …

Orion 4 marca 2015, 8:58

Tak patrzę na datę i godzinę Twojej odpowiedzi to albo masz coś źle ustawione w WP albo potrafisz podróżować w czasie :) Wracając do tematu o przegnitym rynku SEM http://tnij.org/lv4j3ck
Jak słyszę o zmianie domeny bo jest „spalona”… to uważam że powinno się zalegalizować strzelanie do idiotów…

Sebastian Miśniakiewicz 5 marca 2015, 17:54

Hej.
Nie wiem, sprawdzę to – dzięki za info :)
Co do zmiany domeny – powiem tak – duże agencje nadal to praktykują :( – smutne, ale prawdziwe; i wcale się nie dziwię ludziom, jak uważają, że im większa firma, tym gorszy poziom wiedzy. Wiem, to uogólnienie – ale to nie moje słowa a osób, które miały problemy z kimś, kto jest duży i mieni się specjalistą

Jacek 24 marca 2015, 17:23

Hmn, chociaż daleko mi do białego koloru kapelusza (jestem jednym z całej masy szarych seowców), to już od dłuższego czasu chodzi mi po głowie, że po erze „Link is king” oraz „Content is king” nadejdzie era „User is king”, kiedy to czynniki behawioralne (CTR, bounce rate, itd) będą wpływać lub w stopniu znacznie większym niż obecnie będą wpływać na kształt wyników organicznych. Ciekaw jestem natomiast, na ile ten król okaże się przeciętny, jak jego poprzednicy?

Sebastian Miśniakiewicz 24 marca 2015, 19:54

Jacek, to już powoli następuje. Branża się zmienia, bo widzi, że linkowanie nie działa już jak kiedyś. Ba – jak widzę, że niektózy zmieniają SEO na inne działy e-marketingu to chyba nie można mieć wrażenia, że nic się nie dzieje na rynku :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz inne wpisy z tej kategorii