Branża SEO, Filtry, bany
4 marca 2014

@Glowimages 84278.Wczoraj odbyłem ciekawą rozmowę z Klientem firmy SEO. Poszło o … domenę.

Nie będę podawał ani nazwy firmy SEO, ani adresu witryny osoby, z która rozmawiałem – z wiadomych powodów.  Napiszę tylko, że firma SEO to duża, bardzo dobrze znana w Polsce firma. Zaś wspomniana witryna ma od dłuższego już czasu nałożony filtr od Google –  (a jakże) za nienaturalne linki.

Firma SEO utrzymuje, że filtr jest konsekwencją stosowania SWLi przez konkurencję. Na „nieszczęście dla niej” analiza sytuacji wykazała, że …. nie ma ona racji, ponieważ:

  1. patrząc w przeszłość wyraźnie widać, że strona równie szybko, jak zaczęła iść w górę, dostała filtr – nie wierzę w tak duże zbiegi okoliczności (dodam, że domena nie była wcześniej pozycjonowana, zatem nie ma mowy o tym, aby sam właściciel jej wcześniej zaszkodził);
  2. strona jest niby pozycjonowana tylko metodami white hat SEO – analiza jednak tych metod poddaje w wątpliwość kompetencje pracownika, który głosi tezy nie mając wiedzy na temat tego, o czym rozmawia.

W całej sytuacji jednak „najlepsze” jest to, że:

  1. SWLi nie widać od ponad pół roku- osoba prowadząca Klienta nie zadała sobie najmniejszego trudu, aby zobaczyć, jak wygląda bieżąca sytuacja z domeną; co nie przeszkadza jej w tym, aby
  2. jako jedyny sposób na wyjście z filtra to nakłaniać Klienta do zmiany domeny – czytaj: kupna nowej.

Czy to tak trudno, aby w tak dużej firmie była chociaż jedna osoba, która potrafiłaby odkręcić filtr inaczej niż zmuszając Klienta do zakupu nowej domeny?

Jeżeli dodam do tego fakt, że osoba postawiona wysoko w strukturach firmy seokatalogi uznaje za white hat SEO to … to ja się dziwię, że tak duża firma jeszcze istnieje – sztuką jest bowiem prowadzić biznes z jednej strony pokazując, że się na tym zna, a z drugiej – nie mając o tym zielonego pojęcia…

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Sebastian Miśniakiewicz 5 marca 2014, 11:34

Bardzo proszę, aby nie wpisywać w komentarzach nazw firm ze znakami zapytania :)
Jak będę mógł podac, to podam, o kogo chodzi – nie ode mnie to jednak zależy…

Mati 6 marca 2014, 9:32

To powiedz przynajmniej czy trafnie wytypowałem? ;>

Sebastian Miśniakiewicz 6 marca 2014, 12:49

Sorry, ale nie mogę :)

Draco 7 marca 2014, 9:42

Co do artykułu, to domyślam się o jaką firmę chodzi i myślę, że przy takiej liczbie klientów, jaką ta firma posiada i tego ile dany pracownik ma klientów do obsłużenia (informacje z pierwszej ręki) sądzę, że o wiele szybciej jest im pozbyć się problemu zmieniając domenę niż walczyć z Google o zdjęcie filtra/bana. Ponadto o wiele prościej jest im pozbyć się niefortunnego klienta i zdobyć na jego miejsce 4 innych, niż się nim kompleksowo zająć. Co firma, to inne podejście do klienta i inny „know how” co do pozycjonowania, dlatego nie można jednoznacznie krytykować czyiś działań. Czy jest to moralne i właściwe? No cóż, obawiam się, że korporacje i wielkie firmy idące na masę (tudzież masę zysków) w większości sumienia nie mają.

Ponadto chciałem dodać od siebie pewną dygresję… Od dłuższego czasu śledzę Pański blog Panie Sebastianie i co raz bardziej się przekonuję, że przestanę go śledzić. Na początku (powiedzmy tak przed zmianą wyglądu) blog był doskonałym źródłem wiedzy, ciekawostek na temat SEO i czytało się go przyjemnie. Jednak teraz nie jest już tak fajnie.. zajmuje się Pan wylewaniem wiader pomyj i żółci na temat „niekompetencji” innych firm SEO, co jest już nie tylko nie przyjemnie w czytaniu, ale i nieprofesjonalne. Co do mnie, nie staję po niczyjej stronie, bo jestem tylko hobbystą, ale w moim odczuciu nie ma jednego słusznego podejścia do seo, stąd ile firm pozycjonerskich tyle podejść.

Sebastian Miśniakiewicz 7 marca 2014, 10:08

Draco,
nie możesz mieć takiego podejścia.
Po pierwsze – nie wiem, jak Ty, ale mi zależy na tym, aby poziom jakości usług SEO w Polsce stał na wysokim poziomie. Jak widzę jakieś przegięcia, jak rozmawiam z osobami, które miały to „szczęście” spotkać się z róznymi nieuczciwymi praktykami to mam do wyboru – albo „głowa w piasek” i … niech ludzie dalej się męczą/mają problemy; albo mówić/pisac o tym, dbając o to, aby pomagać unikać im w przyszłości podobnych sytuacji.
Niestety, ale ja nie mam w zwyczaju milczeć, jak widzę, co się dzieje – rozumiem, że lepiej o tym nie mówić, lepiej, aby ludzie nadal byli oszukiwani, wprowadzani w błąd??
Po drugie – przejrzyj ostatnie wpisy i zobacz, o czym pisałem. To nie tylko „pomyje” :)

Łukasz 7 marca 2014, 10:02

Nam też się zdarza taka rekomendacja, ale jest to ostatnia deska ratunku, w momencie gdy klient (w domyśle e-commerce), najnormalniej w świecie siedzi w filtrze algorytmicznym i mimo przeprowadzenia wszelkiego typu działań mających na celu wyjście z filtra, strona nadal nie ma ruchu, a dodatkowo, klient posiada domenę dla swojej marki i zmiana polega np. na .pl -> .com – czyli nie tracimy Brandu.

Opisana sytuacja bardzo nieciekawa z punktu widzenia klienta.

Sebastian Miśniakiewicz 7 marca 2014, 10:12

No, posiadanie domeny pl->com jest „dobrą sytuacją” – co nie zmienia faktu, że jak ma papier firmowy, oklejona samochody itp, to jednak wprowadzi to jakieś „zawirowania”.
Z mojego doświadczenia prędzej czy póxniej udaje się wyjść z problemów – trzeba tylko przeprowadzić dużo prac, których … wiele osób nie doprowadza do konca.
Wychodzę z założenia, że każda sytuacja jest do uzdrowienia – ale oczywiście Twojego case’a nie znam, więc bazuję tylko na swoim doświadczeniu :)

Andy | AdSecur 11 marca 2014, 20:18

Mnie nie dziwi taka sytuacja, duże firmy to dużo ludzi. Nie zdziwiłoby mnie gdyby w takiej firmie handlowcy nie mieli pojęcia o SEO. Czasy są takie, że trudno o bardzo kompetentnych handlowców w wielu branżach. Wiele firm idzie na łatwiznę i obrót, liczy się zysk, tu i teraz. Osobiście nie odpowiada mi takie podejście, podobnie jak Panu, Panie Sebastianie.

Biznes to relacje, uczciwość gra tu pierwszorzędną rolę. Z drugiej strony – obecnie wiele firm zamawia depozycjonowanie, ponieważ korzystało z usług firm, które stosowały SWLe. Zadam retoryczne pytanie – dlaczego te firmy nie prosiły o wykaz wykonanych prac w ramach pozycjonowania strony (SEO) – wyszłyby na jaw wszelkie śmieciowe linki. Świadomość klientów po zmianach algorytmu Google zapewne jest większa. A to już duża korzyść dla całego rynku a szczególnie dla tych stosujących white SEO.

Odniosę się, w nawiązaniu do wątku – ile firm, tyle metod pozycjonowania – pewnie tak jest. Ale white SEO opiera się przede wszystkim na optymalizacji SEO,. A tu nie ma wielu podejść, tylko ciężka praca nad serwisem www klienta. I tego wiele firm nie robiło, ponieważ opierałao się głownie na linkach (SWLe).

Sebastian Miśniakiewicz 11 marca 2014, 23:47

Bardzo merytoryczny komentarz :) – moim zdaniem najbliższe miesiące będą „krytyczne” dla wielu firm – a także ich Klientów; sam jestem ciekawy, w którą stronę pójdzie polskie SEO – czy Google będzie w stanie „narzucić” pewne zmiany w podejściu do optymalizacji i pozycjonowania stron…

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii