Etyka branży SEO

Etyka w SEO potrafi sięgnąć poziomu bruku…

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie Marek, który wrzucił na swój profil na Google+ informację o takim oto kwiatku

szkodzenie swojemu klientowi przez firmę SEO

Wątek można śledzić na PiO i bardzo cieszy fakt, że ów początkujący „specjalista” zebrał cięgi od innych forumowiczów, którzy szybko wytknęli mu podejście do tematu. Spodobał mi się zwłaszcza ten komentarz:

Twój tok myślenia jest jakiś chory. Wyobraź sobie, że chciałbyś zmienić swojego dotychczasowego dentystę, a on w zamian chce Ci wybić wszystkie zęby, które wyleczył.

w odpowiedzi na taka oto wypowiedź:

Chodzi o to ze oni wiedza ze jak zrezygnuja to pozycje sie utrzymaja. Dlatego chca zrezygnowac

Po raz kolejny okazuje się, że Klienci firm SEO powinni nie tylko upewniać się, że SEOwiec dysponuje jakąś wiedzą. Wbrew pozorom łatwo to sprawdzić – standardowa rozmowa potrafi już wiele powiedzieć o człowieku. Oczywiście dobrze mieć też chociaż małą wiedzę z zakresu wyszukiwarek – do tego wystarczy poszperać trochę w Sieci wpisując zapytania w stylu „Czy można zagwarantować pozycję w Google”, „Co się stanie jak rozwiążę umowę o pozycjonowanie”, „Czy firma SEO może mi zaszkodzić”. Można też poczytać wpisy z tagu etyka a SEO na moim blogu, gdzie zwracam uwage, na co powinno się uważać wybierając firmę pozycjonerską do promowania swojej strony.

Klienci, czy się im podoba czy nie, muszą się choć trochę orientować w temacie. Takie jest moje zdanie w tym zakresie. Zbyt często rozmawiać z osobami „po przejściach” – z reguły wpadka przy 3/4 firmie SEO zmienia dopiero podejście do tematu. I kolejnemu „specjaliście” jest już wręcz niemożliwe „zabajerować” osoby, która sparzyła się wcześniej kilka razy na obietnicach bez pokrycia firm SEO.

Po raz kolejny chcę mocno podkreślić fakt, że dostęp do Narzędzi dla Webmasterów oraz strony należy dawać „z głową”. Nadal wiele osób nie cofa dostępów do swoich stron po zakończeniu współpracy z poprzednią firmą SEO. To duży błąd – co pokazuje omawiany we wpisie wątek.  Co do Narzędzi w zupełności wystarczy dać dostęp ograniczony – chociażby z tego powodu, że nie można w nim użyć narzędzia do usuwania linków. Licho nie śpi – po co kusić los?

Osobiście preferuję też rozwiązanie, gdzie Klient wprowadza zmiany wskazane przez firmę. Jest to bezpieczniejsze dla Klienta, ale także i wygodniejsze dla firmy SEO. Ktoś powie, że czas reakcji jest za długi, że Klient może nie chcieć czegoś zmienić … Ja powiem tak – jak się ma takich Klientów, co nie chcą współpracować, to trzeba winić tylko siebie, że się zdecydowało z nimi na współpracę…

Po pewnym czasie dyskutowania w w/w wątku user chyba zobaczył, że przegiął i poprosił admina o usunięcie wątku. Mam nadzieje, że tego nie zrobi – przez takie osoby potem wizerunek SEO leci „na pysk”. Takie zachowania trzeba tępić i nagłaśniać. Jak ktoś nie potrafi prowadzić biznesu, niech weźmie się za coś innego.

Podziwiam usera też za odwagę – przy współpracy z kancelarią prawną trzeba mieć nie powiem co, aby w ogóle myśleć o takich zagrywkach. Wiem, że prawnicy się nie znają na wszystkim – ale zabawa z zapałkami może się źle skończyć dla „specjalisty”…

Mam nadzieję, że wątek przeczyta duża ilość osób. jako zakończenie przytoczę bardzo trafne moim zdaniem jego podsumowanie

Masakra, ja tu zaufać seomajstrom, jak ktoś trafi z zewnątrz na ten wątek to nigdy nie skorzysta z takiej usługi bo albo pseudo seowiec kupi linki na giełdzie w rezultacie czego strona może dostać filtra, albo jak rozwiąże umowę dostanie po uszach (cytat z dentystą jest najbardziej trafny) od mściwego

GD Star Rating
loading...
Etyka w SEO potrafi sięgnąć poziomu bruku..., Etyka w SEO potrafi sięgnąć poziomu bruku..., 7.0 out of 10 based on 8 ratings Etyka w SEO potrafi sięgnąć poziomu bruku...

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Wilk 21 listopada 2012, 11:17

No gość przegiął nie odróżniając „zabrania własnych zabawek gdy zabawa dobiega końca” od psucia zabewek innych bawiących się w piaskownicy. Grzebanie na stronie klienta w tkaim celu byłoby i etycznie i prawnie wątpliwe. Ale: gdyby tylko odpinał pozyskane linki to sprawa wyglądałaby inaczej – zakłądając oczywiście, że zamówioną usługą było pozycjonowanie, a nie link building.

Co zaś do świadomości, że nie spadną – to też jest tak, ze jeśli umowa nie ma odpowiedniego zabezpieczenia, to niektózy klienci wypowiadają natychmiast po uzyskaniu efektów. W przypadku gdy ktoś korzystał tylko z white i grey seo, bez żadnych „brudnych sztuczek”, konsekwentnie i tryzmajac się unikalnosci treści, wcześniejsza praca pozostaje bezpłatna.

Wniosek: używać własnego zaplecza i dokładnie formułować umowy (w taki sposób, aby zabezpieczały interesy obu stron).

Sebastian Miśniakiewicz 21 listopada 2012, 11:31

Dobra uwaga. Dodam od siebie jeszcze, że nie każdy potencjalny Klient musi być Klientem. Rynek psują nie tylko pseudospecjaliści, ale także i osoby, które oczekują, że za darmo ktoś zrobi im coś, co wymaga poświęcenia sporego nakładu czasu – o wiedzy już nie wspomnę…

sprawdzimy.eu 21 listopada 2012, 12:12

musimy mieć możliwość zdjęcia linków, które to linki pomogły nam wypromować stronę klienta – bez tego nie zabieram się w ogóle

marcu 21 listopada 2012, 18:22

„Osobiście preferuję też rozwiązanie, gdzie Klient wprowadza zmiany wskazane przez firmę. Jest to bezpieczniejsze dla Klienta, ale także i wygodniejsze dla firmy SEO.” – bezpiczniejsze jak klienta na pewno, ale czy wygodniejsze dla agencji seo? Klienci sa z reguly leniwi i nie bedzie sie im chcialo zajmowac jeszcze czyms dodatkowo skoro to mamy zrobic my, bo mam placa, etc (pisze o wiekszosci przypadkow z ktora mialem doczynienia).

Sebastian Miśniakiewicz 21 listopada 2012, 20:13

Na pewno masz rację. Jednak jeszcze kilka takich akcji i nie będzie wyjścia – dostęp do strony to ważna rzecz. A już nie raz mam do czynienia, jak ktoś kończy współpracę z firmą SEO, po czym wylatuje z indeksu, bo mu wrzucili noindex, nofollow w robots meta… Smutne, ale pokazuje polską rzeczywistość ‚specjalistów” – dobrze, że to jednostki; co nie zmienia faktu, że zmiana firmy powinna dokonac się szybko, z równoczesnym zmienieniem haseł dostepu/cofnięciem uprawnień – np. Narzędzia dl Webmasterów.

Rafał Lysik 21 listopada 2012, 19:39

Najgorsze jest to, że klient informacje o firmie seo czerpie głównie z ich stron.A często okazuje się,że w firmie dobrze wygląda tylko strona internetowa,a pracownicy nie mają kwalifikacji, często są to studenci dopiero zdobywający wiedzę.A „pozycjonuje się” za pomocą automatów i seokomentarzy na wordpressach. Albo że główny pozycjoner to człowiek który skończył biologię.
A Klient powinien zażądać papierów potwierdzających kompetencje pracowników oraz referencje innych klientów, które mógłby sprawdzić.

imb 22 listopada 2012, 0:36

Albo że główny pozycjoner to człowiek który skończył biologię. Z tym to akurat przesadziłeś. A pokaż mi studia o kierunku: pozycjonowanie stron. Kursów i szkoleń jest masę, większość z nich nadaje się na śmietnik. Sam ostatnio dostałem ofertę udziału w szkoleniu (finansowane ze środków EU), a tematyka i zasób informacji rodem z czasów świetności upychania słów kluczowych w meta tagu keywords, w programie także zachęcanie do korzystania z SWLi. Oczywiście, każdy dostaje certyfikat szkolenia SEO.

@Rafał, problem w tym, że obecnie nawet właściciel warsztatu samochodowego może zająć się SEO. I jak będzie to osoba inteligentna i chętna do pogłębiania swojej wiedzy, pasjonująca się marketingiem w wyszukiwarkach, czytająca najlepsze światowe blogi i fora, śledząca nowinki SEO, to z dużym prawdopodobieństwem nie zaszkodzi żadnej stronie internetowej, którą będzie pozycjonować.

Sebastian Miśniakiewicz 22 listopada 2012, 10:23

Kiedyś, jak słyszałem, że w Stanach co 8 lat zmienia się zawód, to się uśmiechnąłem. Było to trochę lat temu, na studiach.
Obecnie, chociażby na własnym przykładzie, stwierdzam, że to działa – jak piszesz, imb, każdy może zając się SEO. Podobnie jak każdy może mieć warsztat samochodowy czy kosmetyczny.
Pod jednym warunkiem – że będzie to stanowiło dla niego pasję. Bo bez tego lepiej poszukać sobie innego zawodu. Osoba, która wykonuje swoja prace „ot tak” lub „dla kasy tylko” prędzej czy później sama zauważy, że traci swój czas, a flustracja spowodowana robieniem tego, czego się nie cierpi, sięgnie zenitu

xxe 22 listopada 2012, 11:54

Chłopie ty tak smucisz na tym swoim blogu. Musisz być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Co artykuł to narzekanie.

Sebastian Miśniakiewicz 22 listopada 2012, 16:34

Jestem szczęśliwym człowiekiem :) Liczne emaile od osób, które dzięki wpisom na blogu np. „uporały się” ze „swoim byłym specjalistom” utwierdza mnie tylko w tym, że dobrze piszę.
Po raz n-ty też powtórzę – blog nie jest dla np. spamerów – a to oni u mnie z reguły narzekają. Nie jest dla tych, co chcą kombinować – od tego mają PiO, fora BHS itp.
Poza tym – istota logicznie myśląca, jak coś się jej nie podoba, unika tego. W tym przypadku nie czyta – więc ja zapytam: „Po co zawracasz gitarę, czytając coś, co Ci nie sprawia radości? Zmień płyte/bloga – i tyle. Aż się prosi powiedzieć – „nie smuć” :).
To ty podejmujesz decyzje, co czytasz – jesteś w końcu homo sapiens, czyż nie? :)

xvv 22 listopada 2012, 18:59

Korzystam z serwisu planeta seo i twoje tytuły sięgające bruku rozpoznaje momentalnie. Nie chciałeś nigdy zostać księdzem? chodziłbyś i kropił święconą woda serwery ETYCZNYCH POZYCJONERÓW :)
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIE MA CZEGOS TAKIEGO JAK ETYCZNE POZYCJONOWANIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Sebastian Miśniakiewicz 22 listopada 2012, 19:04

Podszkol się trochę, zanim napiszesz coś, czego nie rozumiesz. Ot, typowo polskie podejście do SEO.
Uprzedzam od razu, że kolejnego komentarza frustrata nie zamierzam publikować – dziękuję Ci jednak za te dwa, ponieważ wiele wniosły do wizerunku „specjalisty SEO”…

Joanna 25 listopada 2012, 19:47

Panowie/Panie POZYCJONERZY,
trochę godności!!!
Za chwilę Wasi klienci będą mądrzejsi od Was.
A Panu Sebastianowi, w imieniu klientów,
bardzo dziękuję!

Anonim 23 listopada 2012, 11:17

Nie wiem co gorszę czy artykuł czy komentarze..

Sebastian Miśniakiewicz 23 listopada 2012, 12:24

Możesz rozwinąć temat?

Przemek 28 listopada 2012, 8:27

Ja odszedłem z PIO w czasie gdy pewien użytkownik, właściciel SWL i systemu statystyk promował pogląd o linkowaniu konkurencji swoim system a dokładnie całego TOP10 włącznie z naszą stroną, w celu zatarcia śladów która strona tak naprawdę używa systemu. Nie docierało w dyskusji, że takie działania nie dość, że mogą szkodzić, że to jest nieetyczne czy po prostu ktoś sobie może nie życzyć. Niestety na forum było wielu, którzy z jego działaniem się zgadzali i już wtedy wiedziałem gdzie to forum zmierza. Od tego czasu minęło wiele lat, czasem tam zaglądam ale widzę, że towarzystwo siedzi tam gdzie siedziało 5 lat temu.

Sebastian Miśniakiewicz 28 listopada 2012, 16:22

Na dniach będzie ciekawy artykuł na ten temat – odnośnie depozycjonowania a kwestii prawnych :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *