Filtry, bany

E-weblink a pozycjonowanie? To nie działa – case study

Od dawna „toczę spór” o to, czy warto używać systemów wymiany linków do promocji swojej strony – z jednej strony reklamowe bajki,

wszystko dla pieniędzy

z drugiej – fakty.Sporo tematów do wpisów dostarcza mi twórca Weblinka, który to właśnie ten swl, a nie np. Gotlink jest tym, który gości najczęściej na łamach mojego bloga. W sumie to powinienem w tym miejscu podziękować Tomaszowi Wieliczko, ponieważ dzięki swoistemu uporowi w utrzymywaniu, że „czarne jest białe, a białe jest czarne” – https://www.youtube.com/watch?&v=9fVSLFYWTZk – doprowadził np. do zaprezentowanej na moim blogu pierwszej w Polsce  opinii prawnej w sprawie depozycjonowania czy przeprowadzenia przeze mnie testu pokazującego, że właściciel e-weblinka pobierał pieniądze za emisję linków zbanowanych domenach.

Tomasz nie jest jednak jedyną osobą, dzięki której mogłem pisać o faktach, a nie marketingowych bajkach. Tak też było i tym razem, kiedy skontaktowała się ze mną pewna Pani.

Kilka słów o domenie

Domena z kilkunastoletnią historią. Bardzo dużo mocnych, naturalnych linków. I … e-weblink

Kilka słów o działaniach SEO

Analizę linków zrobiłem w marcu tego roku. Strona była wtedy wysoko jednak właścicielkę firmy niepokoił profil linków. Po analizie przyznałem jej rację. Jak to jednak w życiu bywa …. żadne działania nie zostały podjęte. Aż przyszedł czerwiec i nastąpiło tąpnięcie. Serwis przestał być widoczny w Google na najważniejsze frazy.

Podjęte działania naprawcze

Zaprzestano prowadzenia kampanii w e-weblinku.

Efekt

Od czerwca nic się nie działo. Do ostatniego weekendu, kiedy, jak to opisałem, Google po cichu wdrożyło jakiś update. Filtr zszedł, a strona poszła w górę – mega mocno.  Świadczą o tym większa ilość fraz w TOPX w porównaniu do okresu majowego.

TOP1 – 94 vs 88

TOP10 – 178 vs 135

TOP50 – 204 vs 145

Wzrosty są znaczneod 7% w przypadku TOP1 po aż 41% dla fraz znajdujących się w TOP50.

Dodam, że domena od czerwca nie jest pozycjonowana – tzn. nienaturalnie. Serwis żyje swoim życiem.

Wnioski

Mamy dowód na to, że e-Weblink zamiast pomagać szkodzi – strona, nie będąc linkowana SWLem (którym była przez długi czas) zajmuje w Google wyższe pozycje niż wtedy, gdy była linkowana e-weblinkiem.

Należy powiedzieć, że się jej „upiekło” – niewątpliwie wiek domeny zrobił swoje, że (moim zdaniem) Google postanowiło „dać jej szansę”. Nie wiem, czy właścicielka zdecyduje się jednak po raz kolejny na użycie systemu – patrząc na zapowiedzi Google odnośnie „seo-recydywistów” :) (no i patrząc na obecne pozycje)

Całe szczęście, że coraz mniej pojawia się recenzji, które dotyczą rzekomej skuteczności systemu. I dobrze, ponieważ wspólna część tych recenzji jest zawsze taka sama:  ktoś po 2 tygodniach używania systemu zauważa efekty. I  to wszystko. Dlaczego osoby nie kontynuują testu? Odpowiem – domena dostanie filtr i test nie byłby „dobry”.

Dobra treść na stronie się liczy

Zostawiłem na koniec małą ciekawostkę. Sprawdziłem widoczność mojego bloga pod „weblinkowe frazy” widoczne w mojej Konsoli – zajmuje on obecnie w Google takie oto pozycje:

e-weblink depozycjonowanie – 1
e-weblink pozycjonowanie -1

e weblink – 2
e-weblink – 2
eweblink – 2
e-weblink.com – 2
„weblink” – 4
weblink – 5
punkty e-weblink – 6

PS

Będzie trzeba zrobić jakieś szlify na blogu, aby wejść w TOP1 na nazwę systemu :)

GD Star Rating
loading...
E-weblink a pozycjonowanie? To nie działa - case study, E-weblink a pozycjonowanie? To nie działa - case study, 5.0 out of 10 based on 38 ratings E-weblink a pozycjonowanie? To nie działa - case study
napisał/a 1322 artykułów na rzecz Bloga SEO

Działaniami z zakresu SEO zajmuję się nieprzerwanie od 2008 roku - swoje usługi świadczę w Polsce oraz na rynkach anglo- i niemieckojęzycznych. W 2010 roku roku założyłem pierwszego bloga SEO (na którym mam przyjemność Ciebie gościć) skierowanego stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam zmiany w algorytmie oraz publikuję wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google. Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC.

Opinie i Komentarze

thomson 21 września 2015, 14:31

https://blog.seo-profi.pl/e-weblink/ – „dobrej witrynie linki z SWLa nie są w stanie zaszkodzić”

nie uważasz, że przeczysz sam sobie? :)

Sebastian Miśniakiewicz 21 września 2015, 17:39

Nie – przeczytaj wpis ze zrozumieniem :)
Styl komentarza wskazuje, że się zajmujesz SWLami, a to znaczy, że nie potrafisz spojrzeć na problem inaczej niż tylko przez Twój pryzmat.
Skoro nawet osoby z branży, ba, nawet twórcy SWLi przyznają, że nie nadają sie one do pozycjonowania to Twój komentarz nie najlepiej świadczy o poziomie wiedzy z zakresu, napiszę to wersalikami, PRAWDZIWEGO SEO :)

thomson 22 września 2015, 10:17

https://blog.seo-profi.pl/e-weblink/ – „dobrej witrynie linki z SWLa nie są w stanie zaszkodzić”

https://blog.seo-profi.pl/e-weblink-a-pozycjonowanie-to-nie-dziala-case-study/ – „e-Weblink zamiast pomagać szkodzi”

czego nie rozumiem? :) pasowały by się na jedną wersję zdecydować.

pozostałej części nie będę komentował bo nie wiem skąd (czyt. z dupy) wysunąłeś tak daleko idące wnioski…

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 11:04

Drogi Anonimy

pasowałoby trzymać się spectrum, a nie wyrywać zdania z kontekstu :)

Twój cytat

„dobrej witrynie linki z SWLa nie są w stanie zaszkodzić”

Pełny cytat

„W branży krążą opinie, jakoby e-weblinkiem można było pozycjonować konkurencję. Osobiście nie spotkałem się nigdy z dowodem i uważam to „chwyt marketingowy” – dobrej witrynie linki z SWLa nie są w stanie zaszkodzić, niezależnie od tego, co mówi reklama :)”

Ja rozumiem, że bronisz systemu – może i jesteś Tomaszem, nie wnikam.
Ale nawet jak jesteś anonimowy – bo jak widać boisz się prowadzić ze mną dyskusję „face-to-face” (no cóż, Polak lubi podskakiwać anonimowo….)- to jednak pasowałoby trzymać się faktów i nie wyrywać zdań z kontekstu.

Ponieważ jednak nie potrafisz zrozumieć tak prostego zdania, to dodam wyraz w cudzysłów – mam nadzieję, że Twój poziom wiedzy pozwoli Ci wtedy zrozumieć, co miałem na myśli piszą „pozycjonować konkurencję”

:)

Żenada

thomson 22 września 2015, 11:38

„Ja rozumiem, że bronisz systemu” – w którym miejscu?

żenujący to jest poziom Twoich odpowiedzi, w których od początku atakujesz mnie wysuwając bezpodstawne wnioski tylko dlatego, że zwróciłem uwagę na „nieścisłość” twoich wypowiedzi

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 11:43

Ja atakuję?

No cóż – jakbyś się przedstawił to być takich głupot nie pisał, bo byłby obciach na całą Polskę „Panie thomson”

Ja wiem, że boli, że wytknąłem TOBIE brak logiki – ale sugeruję wziąć sobie na odpoczynek i na drugi raz lepiej się przygotować – widzę, że mnie jeszcze nie znasz; jak chcesz polemizować musisz być naprawdę dobrze przygotowany

PLUS – ja polemizuję z kimś, kto się nie wstydzi swojego ego.

Anonimowe osoby nie są dla mnie partnerem do rozmów.

Kolejny Twój komentarz, jak się nie przedstawisz, nie pójdzie „na wizję” – mój blog to nie PiO, gdzie można pisać głupoty i obrażać innych anonimowo.

thomson 22 września 2015, 12:04

rozumiem, że na Twoim blogu tylko Ty możesz obrażać innych? bo robisz to od pierwszej swojej wypowiedzi.

kto tu sobie robi obciach to już czytelnicy ocenią…

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 12:06

Publikuję komentarz.

Zostawmy to czytelnikom

PS Dalsza dyskusja nie ma sensu – albo się przedstawisz i będziesz trzymał się tematu, czyli tego, że e-weblink nie działa, albo daj sobie spokój z komentowaniem :)

K 21 września 2015, 16:28

O co ten bol dupy? Jesli nie umiesz uzywac nie wprowadzaj ludzi w blad. Bo system dziala. Trzeba jednak pomyslec a widze ze tutaj ciezko z tym..

Sebastian Miśniakiewicz 21 września 2015, 17:37

Anonimowo jesteśmy widzę mocni? Miałbyś odwagę porozmawiać jak człowiek z człowiekiem, a nie człowiek z nie-wiadomo-kim.
No ale rozumiem – #takabranzaseo :)
Z takimi jak Ty radzę sobie świetnie od lat – rozumiem zatem, że masz „ból”, ale to nie mój problem; weź się do roboty, a nie troluj na blogu :)

K 22 września 2015, 5:28

Po co mam z Toba rozmawiac skoro jestes typowym polaczkiem cebulaczkiem i masz bol dupy z przerzutami o to ze ktos wpdl na dobry pomysl.. Typowo po polsku trzeba zjechac i pieprzyc trzy po trzy bo „skurwysynom” sie udalo.. tyle ze podziwiam za wytrwalosc. No ale trzeba budowac swoj ruch kosztem kogos.

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 8:30

Kolejny anonimowy frustrat weblinka? :)

Słuchaj kolego – komentarz zatwierdzam, aby pokazać ludziom, którzy mają potem problemy przez takich „specjalistów” jak Ty – co to nie tylko nie posiadają elementarnej wiedzy z zakresu SEO, ale w dodatku narażają strony Klientów na wymierne straty finansowe – a jak się im o tym mówi to czują żal do świata, że nie pozwala na okradanie innych.

Dyskusję pozwolę Ci dalej prowadzić pod warunkiem, że pokażesz, że masz choć trochę cywilnej odwagi, aby prowadzić ją jak człowiek z człowiekiem, a nie jak człowiek z trollem
PS Mam dziwne wrażenie, że ktoś inny jest tu „polaczkiem cebulaczkiem” i ma „ból czterech liter”….

PS Pokażesz swojego bloga? :)

K 22 września 2015, 18:23

Nie musze Ci nic udawadniac ani pokazywac, o mojej wiedzy nie masz pojecia ale wedlug Twojego mniemania jestem zerem – ok w koncu masz gwiazdke na forum gw – musisz byc takim specjalista.. ;) Jak eweblink nie dziala skoro z kazdych zainwestowanych 80 paru zl na punkty wyciagam w swojej branzy okolo 5tys pln czystego zysku? Domeny z historia, domeny nowe. Zadnego bana od roku 2014, zadnych algo..mozna? Mozna! Pomysle jak to zrobic i podesle Ci screeny bo zaraz bedziesz pial ze gadac kazdy potrafi.. Nie podam adresu bo nie potrzebuje linkow czy dlugich czasow odpowiedzi. W gwoli scislosci. Z seowcow zostalem wyrzucony, konta na pio nie mam. Tomkiem tez nie jestm ;) jak znajde chwile czasu stworze tez case ktory na pewno Ci sie spodoba ;)

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 18:59

Dużo ogólnych informacji – kontra fakty.
Opinia osoby „z krwi i kości” – kontra anonim.
Znowu.
Ludzie – co jest – boicie się? Wstydzicie?
Nikogo nie zjem :)

Sebastian 21 września 2015, 19:24

Nie można pwoedzieć, że e-weblink nie działa, testowałem niedawno przyłożyłem odpowiednią ilość punktów na stronę (blog zaplecze) i fraza po pewym czasie poszła w górę.
Na strony które mają zarabić i nie mają być wysoko długofalowo to e-weblinkiem pozycje można podbić, mozna też wspomagac indeksację linków ;)
Linkowanie stron docelowych,a szczgólnie klientów zdecydowanie odradzam, gdyż niestety łatwo załapać filtr.
Moim zdaniem to narzedzie nadal ma potencjał tylko trzeba wiedzieć jak go używać i na jakie strony.
Oczywiście radze każdemu przetesować działanie e-weblink, gdyż jest to moja subkietywna opinia :)

Sebastian Miśniakiewicz 21 września 2015, 20:10

@Sebastian,
na tym blogu skupiam się na promowaniu wartościowych witryn i budowaniu ich marki
Szybkie strzały to nie dowód, że coś działa – jak ukradniesz np. w banku przy strażnikach kasę, to czy to, że byłeś bogaty PRZEZ chwile znaczy, że … to miało sens? :)
Jeszcze jedna czy dwie Pandy, „jakiś Pingwin” – i znowu kilka osób przestanie robić „tzw. SEO”
Nie powiem – mi to się bardzo podoba.
Jakość coraz bardziej górą :)

Sebastian 21 września 2015, 20:24

Tak jest Twój blog poświęcony jest budowaniu wartości i reputacji domeny co wielu przypadkach jest najlepszym rozwiązaniem SEO :)
Jednak w BHS gdzie liczy się szybki efekt to działa, są techniki które nie działają i ich się niestosuje, ta nadal działa ;)
Twój przykład jak ukradnę przy strażnikach kasę to fakt będę przez chwilę bogaty, ale czy odniose jakąś korzyść? no nie bo zaraz mi to zabiorą, a ja będę miał kłopoty
w przypadku stosowania e-weblink odsniosę korzyśc finansową (mam na myśli głównie PP) a straty nie będzie bo mam wiele stron i jak jedna wypada to na jej miejsce idzie inna :P
Twój przykład z kradzieżą jest świenty jeśli chodzi o pozycjonowanie sklepu – tu faktycznie sklep będzie bogaty, przez chwilę będzie miał dużo klientów, ale szybko wyłapie to Google i sklep bedzie stratny albo i gorzej – spadek liczby klientów, brak przychodu, koszty związane z odfiltrowaniem domeny ;)

Sebastian Miśniakiewicz 21 września 2015, 20:26

OK.
Masz rację.
I dlatego ja kieruję swojego bloga do większości osób, którym zależy na jakości i marce – a nie do margimesu – konstruując takie wyrażenie zaznaczam, że nie chcę być źle zrozumianym :)

Igor Hycner 22 września 2015, 9:34

Masz w 100% rację i w pełni się z Tobą zgodzę. SWL-e działają i Twój test wykazał to co musiał wykazać. Są tylko dwa ale…

Pierwsze „ale”.
Napisałeś, że testowałeś niedawno i to jest największy błąd Twojego testu. Błąd, bo testowałeś coś, co jest oczywiste. Na krótką metę SWL-e działają i nikt temu nie przeczy. Twój test miałby rację bytu gdybyś mógł powiedzieć testuję „od dawna” i działa.

Drugie „ale”.
To, czy ktoś linkuje z SWL-i swoje strony czy swoje zaplecze to jego sprawa. Wie czym to się kończy i jak ma ochotę co raz zaczynać od nowa to nikt mu tego zabronić nie może. Wśród takich osób utarło się już dawno temu powiedzenie, „strategia” ich działania: w miejsce jednej ukaranej strony postaw dziesięć.
Problem pojawia się wtedy, kiedy ktoś SWL-ami „pozycjonuje” strony klientów, bo to nie własne domeny udupi ale klienta, który mu zaufał. Można by jeszcze rozważać, że klient został poinformowany, zna zagrożenie i świadomie podejmuje ryzyko czy też działa w myśl „10 w miejsce 1”.
Zwróć jednak uwagę na komentarz powyżej – pana K – który pisze: „No ale trzeba budowac swoj ruch kosztem kogos.”
Gdyby klient pana K miał wiedzę o zagrożeniu, świadomie godził się na ryzyko to cóż wpis Sebastiana mógłby zaszkodzić panu K? Otóz wydaje się bardzo prawdopodobne, że klient pana K nic nie wie, a wpisy Sebastian mogą sprawić bądź – miejmy nadzieję – sprawiają, że osoby zlecające pozycjonowanie zdobywają wiedzę, która pozwala im uchronić się przed takimi praktykami.

Sebastian Miśniakiewicz wiele razy powtarzał, że nie pisze dla branży, ale dla klientów. Uświadamianie czym są SWL-e i jakie niosą zagrożenia sprawiają, że maleje liczba chętnych na takie metody „SEO”.
Wydaje się więc, że zarzucany Sebastianowi „ból dupy” nie jest jego problemem, ale właśnie tych, którzy mu to zarzucają.

Jeśli SWL-e by działały to nikt z branży nie zwracałby uwagi na takie wpisy. Robili by swoje, klienci byliby zadowoleni, a „ten z bólem dupy” niech sobie wypisuje… Ale jak widać tak nie jest. Dowodem są nie tylko nerwowe komentarze spamerów, ale przede wszystkim prośby o pomoc oszukanych klientów, którzy na własną rękę (bo „specjaliści” machnęli ręką) szukają rozwiązania jak pozbyć się filtra.
Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że o taką pomoc zwracają się specjaliści, prawda?

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 10:17

Dla mnie najlepszym dowodem na to, że to nie działa, jest to, że twórca weblinka, zamiast POZYCJONOWAĆ organizuje szkolenia.
Ostatnio Marcus bardzo dobrze napisał np. w kontekście content marketingu – https://blog.seo-profi.pl/czy-dobry-serwis-potrzebuje-polskiego-content-marketingu/ – że branża dzieli się dzisiaj na dwa obozy:

pierwszy – który tworzą osoby skupiające się na technicznych aspektach związanych z SEO.
drugi – składający się z tych osób, które wcześniej postrzegały SEO przez pryzmat linkbuildingu, a teraz ewoluowały w stronę content marketingu aby nie wypaść z rynku (Marcus używa tutaj dosadnego sformułowania „aby nie wymrzeć” – um nicht auszusterben)

Dla mnie do drugiej grupy należy zaliczyć w Polsce jeszcze tych, co zamiast pracować i wykorzystywać swoją wiedzę organizują szkolenia.

A z tym to też jest ciekawie – wystarczy porównać ilość osób przeszkolonych na początku 2014 i teraz, widoczną w stopce strony

https://web.archive.org/web/20140716214705/http://xannsem.com/szkolenia
http://xannsem.com/szkolenia

Ja widzę te same ilości ….

Moim zdaniem ktoś, kto robi profesjonalne szkolenia będzie dbał o aktualizację statystyk – nieuaktualnianie ich nie jest dobre wizerunkowo …

Igor Hycner 22 września 2015, 15:33

Nie chcę oceniać negatywnie kogoś kompetencji tylko dlatego, że rozszerzył ofertę. W ten sposób patrząc na dowolny rozwijający się biznes, wprowadzający nowe oferty, można by powiedzieć, że to dlatego bo nie ma wiedzy czy bardziej dosadnie „aby nie wymrzeć”.

Podobnie jest z liczbą szkoleń „w stopce”. Przez ten pryzmat nie można ocenić poprawnie czy ktoś odnosi sukcesy czy nie.
Usprawiedliwione jest jednak, tak uważam, próba wyliczenia ile osób w takich szkoleniach uczestniczy. Opierając się na dostępnych informacjach na podlinkowanej przez Ciebie stronie:

1. – 1200 godzin szkoleń.
2. – Szkolenie trwa około 10 godzin. (szkolenia SMM, GA, trwają od 9 rano, a o 18 zaczyna się panel dyskusyjny. Przyjąć więc można, że kończą się o 19. Wychodzi 10h) W innych brak przewidywanego czasu zakończenia. Ze względu jednak na fakt, że przewidzane są dwie przerwy kawowe i przerwa na lunch, można przyjąć, że także będzie to 10h.
3. Przeszkolono 467 osób.

Liczymy.

Jeżeli szkolenie trwa 10 godzin, to wychodzi 120 szkoleń i przeszkolono na nich 467 osób.
Wychodzi 3,89 osób/szkolenie.

Jeśli niektóre szkolenia trwają nawet połowę krócej to i tak średnio na szkoleniu nie ma 10 osób. Dech w piersiach nie zapiera.

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 17:01

@Igor – Twoje zdanie o wypowiedzi Marcusa?

Marta 25 września 2015, 11:24

Tu widać ze jednak ktoś chodzi na te szkolenia https://www.facebook.com/xannsem/posts/568202526666471

Sebastian Miśniakiewicz 25 września 2015, 11:39

Nie wnikam w kwestie marketingowe – trudno aby ktoś na stronie danego przedsięwzięcia nie wrzucał zdjęć.
Przyznasz jednak, że dziwne jest, że ilośc uczestników od prawie dwóch lat „stanęła” w miejscu? A szkoleń bronią osoby anonimowe?
:)

Igor Hycner 26 września 2015, 13:57

A ktoś twierdzi, że nie? Podane liczby pokazują nawet ile. :)

Sebastian Miśniakiewicz 26 września 2015, 16:28

Co „ile”?

Igor Hycner 22 września 2015, 21:15

„Twoje zdanie o wypowiedzi Marcusa?”

Nie potrafię odnieść się do wypowiedzi Marcusa. Nie znam ludzi z branży SEO ani w Polsce ani w Niemczech (poza kilkoma osobami). Mogę się odnieść tylko ogólnie, czysto teoretycznie. Odcinam się całkowicie od kwestii etycznych.

Zakładając, że rzeczywiście to co on opisuje jest prawdą – ludzie odchodzą od linkowania na korzyść budowania treści – to nie rozumiem wysnutego przez niego na tej podstawie podsumowania. Elastyczność jest cechą pożądaną. Wraz ze zmieniającym się rynkiem trzeba korygować swoje działania, w tym przede wszystkim ofertę.

Tak na szybko przychodzi mi na myśl Kodak. Olbrzymia firma, która w swoim czasie zignorowała zmieniający się rynek i o mało nie przypłaciła tego bankructwem.

Także, fakt, że coś się zmienia jest pozytywem. Wysuwanie tezy, że ktoś się zmienia aby nie wypaść z rynku brzmi równie odkrywczo, jakby napisać, że Ziemia krąży wokół Słońca. To oczywiste, normalne i względem interesariuszy – uczciwe.. :)

Odnoszę się tylko do tych fragmentów które przetłumaczyłeś. Nie znam niemieckiego i oryginału w całości przeczytać nie mogę.

Sebastian Miśniakiewicz 22 września 2015, 21:22

Ja z wypowiedzi odczytuję Marcusa odczytuję dodatkowo/przede wszystkimto, że albo ktoś ma wiedzę i robi teraz (jak i kiedyś) „techniczne SEO” bo widzi, że to działa i daje świetne wyniki.
Ci, dla których kiedyś SEP = spam szeptanka, precle czy seokatalogi zaś przerzucili się na content marketing – z takimi samymi efektami, jak kiedyś – nieważne co i jak „byle hajs się zgadzał”

Igor Hycner 23 września 2015, 8:30

Sebastian,
w każdej branży są ludzie, którzy robią wszystko byle się hajs zgadzał. Podzieliłbym je na dwie grupy:
1. Działają zgodnie ze swoimi przekonaniami, oferując klientowi możliwie najlepsze produkty. Wraz ze zmieniającym się rynkiem będą wprowadzać nowe produkty, ale będzie to wynikiem nowych oczekiwań klientów;
2. Działają idąc na łatwiznę, wiedząc, że wciskają „kit”. Będą wprowadzać nowe oferty, ale będzie to wynikiem tego, że stare nie przynoszą już korzyści.

Jak wyżej już napisałem, nie znam rynku SEO i nie wiem czy ktoś wprowadza nowe oferty – np. szkolenia – bo jego intencją jest edukowanie ludzi i krzewienie wiedzy o SEO czy też dotychczasowa oferta nie przynosi już profitów (np. znam tylko SWL-e, więc na pozycjonowaniu już nie zarobię. Teraz będę szkolił).

To, że ktoś używał SWL-i póki one działały i nie niosły za sobą tak dużego ryzyka jak dzisiaj, to nie znaczy, że teraz nie wie co dzisiaj działa i nie zmienił metod. Jak jest – nie wiem, nie śledzę jak to się zmienia bym mógł postawić śmiałą tezę, że wszyscy „od SWL-i” to krętacze, którzy oszukują klientów.
Dzisiaj zresztą ja nie widuję by ktokolwiek twierdził kategorycznie, że SWL-e działają. Raczej, że wykorzystują je do linkowania zaplecza, stron z umieszczonym linkiem, etc., a nie że pozycjonują nimi bezpośrednio stronę klienta.

Podsumowując, to co Marcus powiedział (w oparciu o przetłumaczone przez Ciebie fragmenty) nie odczytuję inaczej od Ciebie. Z tym, że ja nie mam możliwości z nim się zgodzić. Być może on dokładnie śledzi kto i czym się zajmuje, ja nie. Tylko wtedy należałoby dodać trzecią grupę, do tych, które wymienia Marcus.
3. Nie mają co robić, więc patrzą na ręce innym. :)

Sebastian Miśniakiewicz 23 września 2015, 8:47

Świetny komentarz, Igor :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz inne wpisy z tej kategorii