Wyszukiwarka Google

Dokąd zmierza Google, jeżeli chodzi o SEO?

Świetny artykuł ukazał się na marketingland.com. Autor, w odniesieniu do informacji o wprowadzeniu kolejnej „kary” przez Google – tym razem w stosunku do „przeoptymalizowanych serwisów” – stawia proste pytanie: w którą stronę zmierza Google?

Przypomina początki firmy, wskazując, że założyciele Google nie docenili (chyba?) userów. W 1999 roku Sergey Brin powiedział takie słowa

Google’s slightly different in that we never ban anybody, and we don’t really believe in spam in the sense that there’s no mechanism for removing people from our index. The fundamental concept we use is, you know, is this page relevant to the search? And, you know, some pages which, you know, they may almost never appear on the search results page because they’re just not that relevant.

Zwróćmy uwagę na zaznaczony tekst: „Google jest inne (niż pozostałe wyszukiwarki) ponieważ my nie banujemy nikogo (…), nie mamy mechanizmów, które byłyby odpowiedzialne za usuwanie stron z naszego indeksu.

To było lata temu. Po ponad 10 latach okresu burzliwego rozwoju mamy już cały wachlarz „kodeksu karnego”, który ma na celu uczynienie wyników wyszukiwania prezentowanych przez Google jak najbardziej odpowiednimi dla użytkowników, którzy wpisują w Google swoje zapytania. Czy jednak jest to dobra droga? Czy kolejne restrykcje są tym, „czego Google potrzebuje najbardziej”? Czy nie powinno być tak, że to ludzie powinni podejmować decyzje, co jest dobre, a co złe? Może Google „za bardzo wcina się” w nasze życie?

Patrząc się na strony, jakie często widzę w Google na czołowych pozycjach w SERPach zastanawiam się już od pewnego czasu, czy nie lepszym rozwiązaniem od skupienia się na banowaniu stron za np. linki czy na przeoptymalizowanie stron nie powinno być zwrócenie większej uwagi na jakość serwisów, chociażby w kontekście takich wskaźników jak CTR czy czas pobytu na stronie. Parę dni temu porównywałem sobie kilka czołowych serwisów z jednej, bardzo konkurencyjnej branży. Okazało się, że jeden z nich „bije na głowę” pozostałe pod względem … czasu pobytu użytkowników w serwisie. Skoro tak jest, to logicznym (?) powinno być to, że nawet jak ktoś się „wbije w TOP10” to i tak równie szybko powinien stamtąd „zniknąć”. Patrząc się chociażby na branżę finansową, gdzie wiele stron bazuje (praktycznie tylko) na treściach pozyskanych z programów partnerskich, nie wnosząc nic dodatkowego dla użytkowników, tylko utwierdzam się w tym przekonaniu. I mimo, że już Mayday „przetrzebił znacznie” szyki „stron o tematyce finansowej”, to nadal ich obecność na czołowych pozycjach w Google nie jest niezauważalna.

Dlaczego system nie chce poprawić sytuacji, gdzie strony Klientów firm SEO są wykorzystywane przez nie same do pozycjonowania ich własnych serwisów? Mimo, że autor poruszał to już na szerszym forum

I can search for “SEO” on Google and still find companies showing up in the top results because of links they’ve dropped into blog templates or client sites or forums. I demonstrated this to Google’s search quality team back in January 2010, then further explained it for the public in How The “Focus On First” Helps Hide Google’s Relevancy Problems, in October 2010. Despite this, it still works.

temat nadal „jest aktualny” – a Google nic nie robi w tym zakresie, aby to ukrócić. Szkoda.

Podsumowanie artykułu jest proste, ale i bardzo trafne

More than anything else, maybe it could fundamentally improve the ranking system, rather than patching it up

Może lepiej przyłożyć się do uszczelniania systemu, niż „rozbudowywać restrykcje”?

Coś w tym jest, nie sądzicie?

GD Star Rating
loading...

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

spamerman 27 marca 2012, 21:11

Jeśli do przeoptymalizowania wliczą nadmierną ilość linków przychodzących, to zmierzają ku samozagładzie. Żadne kary szans nie wyrównają zresztą, bo pozycjonerzy i tak szybko rozgryzą co i jak. Wyrównać je są w stanie jedynie jasne reguły gry np. w postaci dużo bardziej rozbudowanej wersji Search Engine Optimization Starter Guide i nakaz mówienia Matt’owi prawdy i tylko prawdy.

Seo-Profi 27 marca 2012, 21:24

Coś w tym jest. Dzisiaj czytałem fajny artykuł, wrzuciłem krótkie resume z własnymi przemysleniami na bloga. Google trochę chyba się zapętliło z tymi karami, powinni wiekszą uwage położyć np. na wpływ CTR czy też czasu pobytu na stronie w rankingu. No, ale kto wie, może idziemy w tym kierunku…

Łukasz Rajzer 27 marca 2012, 22:51

A-mi-sie mi mówią, że wszyscy boimi się tych kar. No bo jak to przeoptymalizowanie?! My tylko robimy SEO. Takie zmiany stresują nawet white-hat-seo’wców. To widać na większości blogów.

Przecież CTR też byśmy obeszli jakoś. A by się siedziało na stronie jak na jajku nioska albo wymyślali jakieś konkursy, gry, zabawy i wciągające pejzaże.

Dajmy Googlom robić swoje. I tak nie mamy wyboru (:

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *