Wyszukiwarka Google

Dlaczego płaczemy nad jakością wyników wyszukiwania Google?

Jakie to Google jest złe, aż chce mi się płakać...Od kwietnia, kiedy został wprowadzony Pingwin, spotykam się nieustannie na forach i blogach branżowych z komentarzami, jakie to Google jest złe, jak to nie potrafi zadbać o jakość swoich wyników wyszukiwania. Wskazywane są różne zapytania, dla których Google generuje SERPy zawierające (rzeczywiście, nie powiem, że tak nie jest) strony, które nie powinny się tam znaleźć.

Stawiam pytanie: „No i co z tego?”

To, co rzuca się w oczy, to fakt, że najwięcej lamentu słychać ze strony osób, które stosowały/nadal stosują stosują techniki z pogranicza tzw blackhat SEO oraz tych, którzy używają do promowania swoich stron witryn kiepskich jakości (precle, śmieciowe katalogi) oraz systemów wymiany linków czy giełd linków tekstowych. Nie spotkałem się z narzekaniami ze strony np. znajomych – może dlatego, że oni po prostu o SEO nie wiedzą i jako „normalni userzy Internetu” wykorzystują go zgodnie z jego przeznaczeniem? A może – do czego się skłaniam, jest inny powód takiego stanu rzeczy?

Wyniki wyszukiwania w przeważającej części są ustawiane przez algorytm. Pisze przeważającej, ponieważ ręczne interwencje ze strony działu pilnującego przestrzegania Wskazówek Google dla Webmasterów – SQT – też mają wpływ na SERPy. Jeżeli jakaś strona zbytnio „przegina” – np. linkuje się tylko ze strony publicznie dostępnych precli – jest duża szansa, że właściciel takiej witryny dostanie stosowne powiadomienie w Narzędziach, czego objawem będzie spadek strony w wynikach wyszukiwania. I bez naprawienia sytuacji można zapomnieć o wyjściu szybkim z filtra.

Osobiście nie tylko zajmuję się SEO, ale też jestem zwykłym użytkownikiem Internetu, który na co dzień przemierza jego zasoby, za pomocą różnych zapytań wyszukując potrzebnych informacji. I jakoś nie miałem szczęścia, aby nie znaleźć szybko tego, co szukam. Nie tak dawno szukałem jednej piosenki mając do dyspozycji tylko …. jedno słowo. Dodatkowo – z języka, którego nie znam :). Wiedziałem tylko, że piosenka jest hiszpańska i że występuje w niej owo słowo. Po 3 minutach miałem wynik.  O czym to świadczy? Ano chyba tylko o jednym.

Branża SEO powinna wziąć się do pracy i „wyjść z piaskownicy”. Powinna przestać narzekać na kiepskiej jakości wyniki wyszukiwania, samemu się do tego przyczyniając. Dla mnie to jest hipokryzja – najpierw się rzuca papierek na ulicę, a potem krzyczy, „co za bałagan”. O ile jestem w stanie zrozumieć osoby, które zaczynają swoją przygodę SEO, o tyle już Ci, co w tym siedzą od lat, powinni dać sobie na wstrzymanie i niekiedy przestać gadać różne rzeczy, ponieważ … najzwyczajniej w świecie się ośmieszają. Jak coś się znajdzie dziwnego w SERPach, są odpowiednie kanały, aby to zgłaszać. Chociażby na Forum Google. Jest to bardziej konstruktywne działanie, niż „płakanie”, jakie to Google jest złe. jak chce się poprawić jakąś sytuację, są zawsze dwie na to drogi – a) płakanie b) działanie. Zdecydowanie preferuję drugi wariant.

I jeszcze jedna rzecz. Ci, co narzekają, nie szczędzą słów krytyki pod adresem Google. Zapytam się – a po kiego czorta wyszukują informacje w Google? Przecież jest tyle innych wyszukiwarek na świecie. Przytoczę może dla nich suche dane statystyczne, obrazujące udział w polskim rynku wyszukiwarek najpopularniejszych silników. Wybrałem do porównania okresy z początku czerwca, lipca oraz sierpnia 2012. Na czerwono zaznaczyłem Google. Zwracam uwagę na trend w udziale rynkowym (jeszcze bardziej widoczny, jak na stronie pozostawi się domyślne trzy ostatnie okresy) – i pozostawiam to bez komentarza.

Wyszukiwarki według silników - udział w polskim rynku - czerwiec, lipiec, sierpień 2012

GD Star Rating
loading...
Dlaczego płaczemy nad jakością wyników wyszukiwania Google?, Dlaczego płaczemy nad jakością wyników wyszukiwania Google?, 5.0 out of 10 based on 21 ratings Dlaczego płaczemy nad jakością wyników wyszukiwania Google?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Yac 31 sierpnia 2012, 10:11

Amen. Mam nadzieje, ze branża będzie bardziej profesjonalna po ostatnich zmianach.

Yeden 1 września 2012, 13:27

Dawno jesteś w branży? :)

Sebastian Miśniakiewicz 1 września 2012, 13:30

To nie jest relewantne do zagadnienia poruszonego we wpisie.
Blog został założony później, jest prowadzony 3 rok

Bart 31 sierpnia 2012, 10:52

Skąd masz ten zrzut statystyk?:)

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 12:55

Podałem linka pod koniec postu – domena ranking.pl – są tam fajne staty :)

Pozycjo 31 sierpnia 2012, 11:12

Ja nadal twierdzę, że spam pozycjonuje się lepiej niż przed zmianami. Jedyna różnica jest taka, że spadnie ten kto swoje „seło” opierał tylko i wyłącznie na katalogach i preclach. Niezależnie od tego czy były śmieciowe czy „wysokiej jakości”. Pociągnij domene katalogowaną rumakiem w odpowiedni sposób i po pozamiatane.

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 13:44

A ja widze, że coraz więcej stron ma problemy z kiepskim profilem linków. I czekam na update Pingwina – z wielką niecierpliwością…

Buzz 31 sierpnia 2012, 12:16

Nie rozumiem narzekających. Zajmuję się pozycjonowaniem kilku własnych stron, staram się być na bieżąco, więc zaglądam na różne blogi i fora – narzekających jest wielu. Ale jakoś moich stron żaden update nie dotknął. Może dlatego że robię to z głową i bez stawiania na szybki efekt, ale raczej długofalowe rezultaty.

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 12:57

To jesteś ty. narzeka ten, kto kładzie małą wagę na jakość serwisu – bo zgodnie z jego podejściem w końcu liczą sie tylko linki, a nie treść :)
Nie zdziwię się, jak zaraz nie pojawi się tutaj trochę komentarzy negujących np. wyniki rankingu – o, już widzę, jest pierwszy :)

Yeden 31 sierpnia 2012, 12:25

Jeden przykład wyszukiwania na poparcie tezy, że wyniki są dobre? Wybacz, ale położyłeś temat na łopatki.

Google ma dbać o jakość wyników, a nie walczyć ze spamem, pozycjonerami, swl-ami, globalnym ociepleniem i czym tam jeszcze. Co mnie to obchodzi, że googlowi sie nie podoba, że ktoś przywalił z precli albo swl-i. Ja mam widzieć w top 10 co najmniej to co wcześniej, a nie obsrane precle, jak było, po zmianach.

A co do udziału w rynku – jak jest liczony? Wg liczby wyszukań? Mam nadzieję, że nie, bo po tegorocznych zmianach jakościowych często trzeba się naszukać, żeby znaleźć coś w pierwszym podejściu. Stąd by wynikał wzrost udziału. :)

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 12:55

Poczytaj na ranking.pl, jak to robią. Na pewno to dobre źródło – no chyba, że masz swoje, lepsze – podaj prosze do porównania.
Google ma dbac o jakość wyników, a ktoś ma spamowac i płakać, jakie to Google jest złe? – daj spokój, widać , że siedzisz w SEO :)

Yeden 31 sierpnia 2012, 19:30

Chciałeś, to masz:

ze strony ranking.pl

„Ranking jest tworzony na podstawie uśrednionego dla witryn udziału procentowego wizyt rozpoczętych wejściem z wyszukiwarek na serwisy objęte badaniem gemiusTraffic”

Jest dokładnie tak jak napisałem. Wyniki wyszukiwania są coraz gorsze, człowiek klepie myszką: może ta strona, a może w końcu ta, i tak nabija statystyki.

:D

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 19:45

Wiesz, zawsze to jakieś badanie. Tę stronę znam od dawna, często jest wskazywana też przez innych.
Jak masz jakieś źródło do innego badania podziel się proszę linkiem

Yeden 1 września 2012, 13:30

„Jakieś badanie”? Dokładnie tak jak powiedziałem – liczba wejść z wyszukiwarek na serwisy. Skąd wiadomo, że ta liczba rośnie dlatego, że rośnie liczba użytkowników, a nie dlatego, że użytkownicy muszą więcej szukać w badziewnych wynikach google i dlatego generują więcej wejść?

Sebastian Miśniakiewicz 1 września 2012, 13:56

Podeślij proszę linka do innych badań, sam z ciekawości bym sie im przjrzał – ostatnio dyskutowałem ze ‚specjalistami” na różne tematy i za bardzo nie potrafili mi podać odpowiedzi na kilka zarzutów w stronę Google :)
Co do szukania w „badziewnych wynikach” – a kto im karze używać Google?

Yeden 1 września 2012, 14:34

A po co Tobie inne badania? Dyskutujemy o tym co napisałeś. Sam odsyłałeś mnie do metodologii badań, więc zacytowałem ją. Głębszych danych nie ujawniono, więc wnioski mogą iść w różnych kierunkach.

Co do szukania w innych wyszukiwarkach – przeciętny człowiek ma mętne pojęcie o tym i czasami ledwo odróżnia przeglądarkę od wyszukiwarki. Poza tym sformułowanie „a kto im każe szukać w google” to nie jest poważny argument w dyskusji. Musisz się bardziej postarać. :)

Sebastian Miśniakiewicz 1 września 2012, 14:47

Nie muszę się starać szukać głębiej – jest odesłanie, są dane. Jak inaczej mam Ci zwrócić uwagę na liczby? :)
Ktoś poświęcił swój czas, aby to zaprogramować. Powstały dane, do których nawiązałem.
Dla mnie nie ma co dalej drążyć tematu – jak napisałem, przy innym źródle można byłoby coś porównać. Tutaj takiej możliwości nie ma.

Yeden 1 września 2012, 15:29

Zastanawiam się jak Ty traktujesz to gdzieś przeczytałeś? Cytujesz dane bez zastanowienia co to może znaczyć? Nie drążysz głębiej, bo nie masz czasu? Nowe posty czekają na napisanie? OK. Nie zawracam więcej głowy. Dajmy spokój temu tematowi. Czepię się innego postu. :)

Sebastian Miśniakiewicz 1 września 2012, 16:03

Po prostu czytaj ze zrozumieniem. Masz linka do ranking.pl, poczytaj o metodologii badań. Nie będę kopiował na bloga wszystkich załączników.
też uważam, że powinieneś odpuścić, bo się teraz już trochę czepiasz :) Podziwiam ludzi, którzy się czepiają, a sami nie mają nic do dodania – przypomina mi to dyskusje na PiO, jakie ostatnio toczyłem. Niesamowite doświadczenie :)

Michał 31 sierpnia 2012, 13:48

To jak Panie Sebastianie należy poprawnie promować strony ?

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 14:05

Przede wszystkim na początku trzeba pomyśleć o stronie. W telewizji nie mamy kiepskiej jakości spotów, ponieważ ludzie nie kupiliby produktów promowanych w takiej reklamie.
Podobnie jest że stronami i Google. Przy coraz większej konkurencji w Sieci nie dziwi fakt, że coraz więcej stron chce wejść w topy. To wymusza zastosowanie różnych mykow, których nie toleruje Google.
Jak?
Pecam lekturę dzisiejszego wpisu że stteszczeniem z HO z Johnem. A że tam opisany przykład sklepów nie jest prosty? No cóż, życie samo w sobie nie jest proste…

Gray Hat SEO spamer 31 sierpnia 2012, 17:48

A koszulki już dostałeś ? :)

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 19:04

Nie stać Ciebie na jakiś bardziej merytoryczny komentarz? Postaraj się sam poudzielać przez rok czy dwa na Forum Google, zaprezentuj swoją wiedzę – a kto wie, może zostaniesz TC?
Pomagam innym dla idei, nie dla jakiś gadżetów. Poznanie fajnych ludzi, zobaczenie kawałka świata – http://googleblog.blogspot.com/2011/09/saying-thanksin-personto-our-google-top.html – to jest coś fajnego.
Najłatwiej jest się wygłupić i napisać coś z zawiści – ot, taka polska przypadłość – zwłaszcza obecna w mojej branży :)

Mati 31 sierpnia 2012, 18:56

Ten screen to ciutkę niepoprawny, MSN -> Bing, a Yahoo zdaje się już nie korzysta z własnych wyników tylko z Binga, więc mamy:

– Google
– Bing
– Yandex.com (w końcu otwarli się na świat, znaczy się nie tylko w wersji .ru są dostępni)
– NetSprint (tak wyszukiwarka po tym jak porzuciło ją WP i chyba jeszcze jeden portal to tak na wymarciu, mylę się?)

BTW dlaczego

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2012, 18:58

@Mati – to nie mój system, tak to jest przedstawione. Yahoo korzysta z Binga, to fakt – ale Yahoo funkcjonuje pod swoim własnym adresem, stąd rozbicie.

mirek 1 września 2012, 9:17

Widzę w twoim myśleniu i po przeczytaniu kilkudziesięciu wpisów na tym blogu jeden kierunek myślenia „Google” – twierdzisz że G nie popełnia błędów tylko branża seo to robi ok, idąc tym tokiem myślenia jakiekolwiek pozycjonowanie będzie gnębione przez G, jeżeli wszyscy będą pisać takie blogi to G urośnie aureola. Pomyśl trochę o sobie i swoich znajomych choć z tego co wyczytałem na twoim blogu twierdzisz że G zrobiło i zrobi to za ciebie Sebastian.

Sebastian Miśniakiewicz 1 września 2012, 12:31

@mirek – wiesz, za długo w tym siedzieć, aby pozwolić sobie na wmawianie czyiś przemyśleń :) – trzeba czytać ze zrozumieniem.
Co do branży – ostatnio „testowałem” PiO. Poziom wiedzy i kultury, jaki tam panuje, „powala na kolana” – w negatywnym tego słowa znaczeniu. jak ktoś ma inne zdanie, to zaraz chamskie odzyski =- a moderatorzy nic sobie z tego nie robią.
Dlatego wpis uważam, że się udał – świetnie przedstawia polską zwłaszcza rzeczywistość.
Blog nie jest skierowany do ‚specjalistów” – chociaż widze, że wielu takich go czyta. Wniosek? Narzekać narzeka, ale i … czytamy, aby dowiedzieć się więcej o SEO. „Kocham takie podejście” – i utwierdzam się w przekonaniu, że wpis mi wyszedł.
Kolejne w przygotowaniu :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *