Branża SEO

Depozycjonowanie stron konkurencji w Google – fakty i mity

Ostatnimi czasy po raz kolejny na Forum Pomocy dla Webmasterów pojawiło się kilka wątków poświęconych temu zagadnieniu i dlatego chciałbym po raz chyba ostatni poruszyć we wpisie zagadnienia związane z depozycjonowaniem, aby raz na zawsze uciąć spekulacje/rewelacje związane z tym tematem.

Wpis nawiązuje do innych publikacji z tego zakresu, stanowi więc niejako podsumowanie całego zagadnienia, skupiając w jednym miejscu różne aspekty i informacje związane z depozycjonowaniem.

Definicja depozycjonowania

Depozycjonowanie to, najprościej rzecz ujmując, skierowaniu na witrynę linków ze stron o niskiej jakości, celem obniżenia pozycji strony w wynikach wyszukiwania (Google).

W Sieci spotkać się też można z depozycjonowaniem polegającym na publikowaniu sztucznych opinii, mających na celu

  • ALBO obniżenie w wynikach wyszukiwania Google (złych/nieprawdziwych/niepochlebnych) opinii o własnej firmie
  • ALBO podniesieniu w wynikach wyszukiwania niepochlebnych opinie (o konkurencji) – w stosunku do tych prawdziwych (naturalnych).

We wpisie skupiłem się na pierwszym, klasycznym pojęciu depozycjonowania – opartym o linki przychodzące.

Kto zajmuje się depozycjonowanie

Będę tutaj bardzo dosadny, a niektórzy pewnie napiszą, że brutalny – nie zmienia to faktu, że moim zdaniem depozycjonowanie to domena frustratów, którym nie wychodzi promowanie serwisów w Google. Z reguły są to osoby wywodzące się z kręgu tzw. black hat SEO, które nie mogą odnaleźć się w obecnej rzeczywistości, w których to merytoryczne, a nie spamerskie serwisy, w większości zajmują wysokie pozycje w Google.

Część spamerów porzuciła SEO na rzecz szkoleń (ich formy szkolą nawet z takich yakresw jak White hat SEO, co przekracza już granice dobrego smaku, no ale czego nie robi się dla pieniędzy), inni poszli w Adwords (licząc na łatwiejszy zarobek) czy modne obecnie user-experience. Mniejszość nadal nie potrafi „porzucić swoich zabawek” i kierowani nostalgią „próbują robić” (nie można napisać, że robią) depozycjonowanie, naiwnie wierząc, że to działa.

Jakie systemy używane są do depozycjonowania

Z moich obserwacji wynika, że stosunkowo najczęściej do generowania małowartościowych linków wykorzystywany jest e-weblink – co nie ma najmniejszego sensu, ponieważ skoro e-weblink nie pozycjonuje więc automatycznie nie będzie działał w drugą stronę.

Znane przypadki depozycjonowania

Kiedy pojawiły się pierwsze działania depozycjonujące Google zajęło stanowisko w tej sprawie

W przeszłości byliśmy zdania że negatywne SEO nie jest możliwe, przynajmniej nie bez naruszeń prawnych. W chwili obecnej wychodzimy z założenia że nie jest ono wykluczone, chociaż jest bardzo trudne. Wykrywanie prób negatywnego SEO jest stosunkowo proste. Dlatego generalnie nadal jest tak że linki przychodzące nie szkodzą jakościowym serwisom.

Od tego czasu nic się nie zmieniło. Może poza jednym – o ile kiedyś webmasterzy otrzymywali kiedyś takie powiadomienia o wykryciu nienaturalnych linków

Niektóre z tych linków mogą pozostawać poza kontrolą webmastera, więc w tym przypadku podejmiemy działania w stosunku do nienaturalnych linków, a nie rankingu witryny jako całości

to obecnie takie odnośniki są po prostu ignorowane – o czym wielokrotnie wspominał John Müller w swoich hangoutach,

Depozycjonowanie jest jak Yeti

Jedno z moich ulubionych powiedzeń brzmi:”depozycjonowanie jest jak Yeti – niby istnieje, ale nikt nie udowodnił namacalnie faktu jego istnienia„.

Nie spotkałem się z ani jednym udokumentowanym przypadkiem depozycjonowania – mimo, że od wielu już lat kolejne osoby (a może grupy osób), próbują zdepozycjonować mój serwis, podlinkowując go ze śmieciowych miejsc (poniższe wykresy pokazują skokowe przyrosty linków)

Efekty?

ŻADNE

Czy depozycjonowanie działa

Dodam, że sporo linków pochodzi ze wspomnianego wcześniej e-weblinka ….

Analizując inne przypadki rzekomego depozycjonowania w każdym stwierdziłem jeden, bardzo istotny fakt – właściciele serwisów sami zepsuli profil linków przychodzących, aktywnie linkując siebie nienaturalnie – przyczyniając się do ukarania ich stron przez Google.

Jest grono osób, które stoi na stanowisku, że depozycjonowanie „pomogłow spadku” tym serwisom – no cóż, ja mam inne zdanie i odpowiadam w takiej sytuacji: „To dlaczego NIE POMOGŁO mojemu blogowi?”.

Odpowiedź jest prosta – bo to NIE DZIAŁA.

Już w 2012 roku pokazałem, że moim zdaniem depozycjonowanie nie działa. Po roku napisałem bardzo podobny wpis, w którym również poddałem w wątpliwość skuteczność depozycjonowania. Od tego czasu branża SEO się zmieniła i dzisiaj nawet najwięksi „krytycy pracy przy serwisach” przyznają, że nie można długofalowo pozycjonować kiepskich serwisów, nie zawierających wartościowych treści.

Skoro nie można zatem pozycjonować to dlaczego można byłoby depozycjonować? :)

Depozycjonowanie to czyn nieuczciwej konkurencji

Warto na koniec przypomnieć  opinię prawną, zgodnie z którą depozycjonowanie to czyn nieuczciwej konkurencji.

W razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może w trybie procesu cywilnego od naruszyciela żądać: zaniechania niedozwolonych działań (a więc praktyki depozycjonowania), oraz usunięcia skutków niedozwolonych działań (usunięcie linkowania ze stron o niskiej wiarygodności), złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie (w szczególności może to być oświadczenie złożone wobec operatora systemu wyszukiwania, co może pomóc poszkodowanemu przedsiębiorcy w odbudowaniu pozycji w rankingu stron), naprawienia wyrządzonej szkody, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści oraz zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden fakt – Klient może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za … działania jego firmy SEO !

Jeśli klient zawiera umowę o pozycjonowanie jego strony, a firma SEO w jej wykonaniu dopuszcza się praktyk niedozwolonych i depozycjonuje bez wiedzy klienta inne strony, to poniesie on odpowiedzialność zupełnie wyjątkowo i jeżeli, to na podstawie art. 429 k.c.

Jeśli klient zawiera umowę o depozycjonowanie stron konkurencji, to staje się on podżegaczem (art. 422 k.c.) i odpowiada razem z firmą SEO.

Jak widać temat jest „bardzo śliski”

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę powyższe sugeruję osobom, które myślą o depozycjonowaniu (a już nie daj Boże je robią) aby swój wysiłek na rzecz szkodzenia innym przenieśli na pracę przy swojej stronie.

Pozdrawiam przy okazji osobę (kolejną?), która rok w rok próbuje zdepozycjonować mojego bloga: „Zmień branżę, jak nie idzie Ci e-biznes – a piaskownicę zostaw dzieciom :) „

Chcesz, abym sprawdził, czy ktoś depozycjonuje Twoją stronę ?

Tak, chcę >>

GD Star Rating
loading...
Depozycjonowanie stron konkurencji w Google - fakty i mity, Depozycjonowanie stron konkurencji w Google - fakty i mity, 8.4 out of 10 based on 11 ratings Depozycjonowanie stron konkurencji w Google - fakty i mity
napisał/a 1322 artykułów na rzecz Bloga SEO

Działaniami z zakresu SEO zajmuję się nieprzerwanie od 2008 roku - swoje usługi świadczę w Polsce oraz na rynkach anglo- i niemieckojęzycznych. W 2010 roku roku założyłem pierwszego bloga SEO (na którym mam przyjemność Ciebie gościć) skierowanego stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam zmiany w algorytmie oraz publikuję wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google. Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC.

Opinie i Komentarze

AdamD 7 stycznia 2017, 14:25

I wystarczy że odpowiedni organ poprosi admina e-weblinka o ujawnienie danych konta z którego szły linki do obcej domeny (bez znaczenia w jakim celu) i przestanie być wesoło, można ustalić kiedy owe linki były dodane, nie ma znaczenia czy zaszkodziły czy pomogły bo nie były zamawiane.
Podobnie jest z pozostałymi swl-ami, dane muszą być przechowywane, jak znikną za ich świadome usunięcie odpowie admin (jeżeli lokalizacja firmy jest w Polsce bo często można przeczytać, że jak host jest w USA to się nie da).

Bartek 7 stycznia 2017, 18:55

Czesc. W jakim narzedziu mozna sprawdzic takie linki przychodzace. Chodzi mi o taki, ktory pokaze nawet takie, ktore nie spowodowaly przejscia na dana strone i ktore pokaze ich ilosc danym okresie czasu?

Sebastian Miśniakiewicz 7 stycznia 2017, 19:38

To, że nie nastąpiło przejście, sprawdzisz w Google Analytics.
Wykres z wpisu pochodzi a Ahrefs’a – ale nawet i Google pokaże Ci tylkoc zęść takich linków i nigdy nie będzie to stan aktualny na daną chwilę – wszystkie narzędzia działają z pewnym poślizgiem

Sebastian 10 stycznia 2017, 18:04

Co do black hat SEO – to ostrym BHS można dalej z powodzeniem skutecznie pozycjonować strony ale nie jest już to takie łatwe jak kiedyś, ale dalej działa mimo pingwina :)

Sebastian Miśniakiewicz 11 stycznia 2017, 9:11

Co to znaczy skutecznie?
Dla mnie skutecznie to długofalowo- wbicie w TOPy na chwilę spamu to żadna sztuka – milion też łatwo ukraść, prze miasto też 200 km/h można jechać – przez chwilę …

AdamD 11 stycznia 2017, 9:45

Skutecznie Sebiastianie tzn. zysk z wbicia w Top (nawet na krótki czas) musi być większy niż środki położone na BHS. Owszem potem domena idzie na złom, ale stawiasz nową i to samo. W kilku branżach to się sprawdza. Oczywiście można robić tylko WHS, zainwestować czas, pieniądze i …. czekać ruski rok aż coś z tego będzie. Strony firmowe jak najbardziej tylko długofalowe WHS. Ale landingpage np. dla pożyczek czy innych okazjonalnych biznesów tylko BHS i potem może być potop a co na koncie bankowym to nasze.

Sebastian Miśniakiewicz 11 stycznia 2017, 9:47

Wiem, wiem – to działa tak, jak piszesz :)
No ale zawsze w życiu jest tak, że garstka idzie „na żywioł”, a reszta śpi spokojnie i „zbiera kokosy” po dłuższym czasie
PS
Ciekawy jestem, czy Google jeszcze coś zrobi z tymi branżami, o których piszesz :)

AdamD 11 stycznia 2017, 10:04

Ja robię tylko „na biało”, na wyniki w tej branży czekałem ponad rok ale widzę co się pojawia w Top10, gówniane lp, pdf i inny szjas. I po jakimś czasie znikają ale co ruch i hajs zgarnęły to ich.

Sebastian Miśniakiewicz 11 stycznia 2017, 10:08

W normalnym życiu złodzieje kradną – zazdrościsz im? :)
Bo ja nie !

AdamD 11 stycznia 2017, 10:29

no między spamowaniem googla a złodziejstwem jest pewna różnica

Sebastian Miśniakiewicz 11 stycznia 2017, 10:46

Jeżeli chodzi o drogę do celu to nie ma

1) złodziej kradnie, bo NIE CHCE pracować
2) spamer oszukuje, bo NIE CHCE pracować

:)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz inne wpisy z tej kategorii