Branża SEO, Wyszukiwarka Google

Depozycjonowanie konkurencji SWLem – sprawa jest w prokuraturze, są podejrzani

rozprawa-sadowa

Krótki wpis, który nawiązuje do bardzo gorącej ostatnio kwestii, jaką jest depozyjonowanie konkurencji – jest to, przypomnę, czyn nieuczciwej konkurencji. Wpis warty zwrócenia nań uwagi, ponieważ udowadnia, że wbrew twierdzeniom co niektórych, że nie można namierzyć osoby, która depozycjonuje, jest to jak najbardziej możliwe.

Jakiś czas temu jedna firma zauważyła, że ktoś ich depozycjonuje swlem. Sprawa została zgłoszona do prokuratury. O ile pamiętam miało to miejsce w grudniu 2012.

Informacja sprzed chwili – jak się dowiedziałem Policja w wyniku podjętych działań ma już grupę podejrzanych osób – z których jedna z nich/kilka/wszystkie próbowała poprzez stosowanie systemu wymiany linków wpłynąć negatywnie na pozycję strony owej firmy.

Na miejscu Tomasza nie hejtowałbym tak bardzo z tym, że konkurencję da się i można depozycjonować. „Wszystko jest dobrze’ do czasu, jak nie nadepniesz komuś dużemu na odcisk. W Internecie, jak i poza nim,  zawsze zostawiamy jakieś ślady, po których można do nas dotrzeć …

Jeżeli będę wiedział coś więcej, uzupełnię wpis.

GD Star Rating
loading...
Depozycjonowanie konkurencji SWLem - sprawa jest w prokuraturze, są podejrzani, Depozycjonowanie konkurencji SWLem - sprawa jest w prokuraturze, są podejrzani, 5.4 out of 10 based on 24 ratings Depozycjonowanie konkurencji SWLem - sprawa jest w prokuraturze, są podejrzani

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Webowy 8 lipca 2013, 12:13

Masz może jakiś link do szerszego info o tej sprawie?

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 12:20

Nie, bo to – jak napisałem – informacja o toczonej sprawie.
Jak będę miał szczegóły, na pewno się nimi podzielę.

prp 8 lipca 2013, 12:51

Jakość tego tekstu – jego moc merytoryczna i siła argumentów bardziej przypominają trolowanie niż rzeczowe przedstawienie sprawy. Sebastian – zdarza mi się czytać Twojego bloga i często jest źródłem ciekawych i przydatnych informacji. Jednak w tematach z tagami swl/xann/tomasz wieliczko kompletnie tracisz dystans do sprawy na rzecz emocji. Jeszcze parę takich tekstów i zatrzesz granice (odwrócisz role?) między hejtującym i hejtowanym:)

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 13:20

@prp – tu nie ma emocji; tu są czyste fakty.
Tomasz uważa, że nie ma szan, aby kogoś namierzyć.
Niech ten wpis będzie informacją dla tych, co myslą o depozycjonowaniu, że jest inaczej.
krótko i konkretnie – bez emocji.

prp 8 lipca 2013, 13:29

Podaj jakiś konkret, fakt, skan dokumentu:) Z mojego doświadczenia wynika, że nikt nawet nie chce się takimi sprawami zajmować w naszym ciemnogrodzie… Oprócz papugi, która skasuje za pozwy. Policja/prokuratura traktują to jak kradzież nieoznakowanego roweru, czyli szanse na udowodnienie i szkodliwość czynu ~0.

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 15:15

Konkretu nie podam, bo sprawa jest w trakcie, poza tym właściciel nie chce na razie o tym mówić..

Bartas 8 lipca 2013, 13:18

” Na miejscu Tomasza nie hejterowałbym tak bardzo z tym, że konkurencję da się i można depozycjonować. ”

Piszę się, nie hejtował ;)

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 13:24

masz rację, poprawiam :)

Tomek_ 8 lipca 2013, 13:23

Przeczytałem artykuł i się zastanawiam dlaczego taki szum się zrobił wokół SWL’a w kontekście depozycjonowania… To tylko jedna z technik depozycjonowania, przecież zawsze można podnieść inne strony w SERP’ach, albo machnąć blasta… Moim zdaniem jest to walka z wiatrakami, bo jak ktoś będzie chciał to i tak zdepozycjonuje konkurencję i nie da się złapać za rękę. Rozwiązaniem problemu było by wprowadzenie akceptacji linków przychodzących do strony w GWT, a nie tak jak to ma miejsce teraz, że trzeba się ich zrzekać. Tylko wtedy była by pełna kontrola nad profilem linków przychodzących, google miało by ułatwione zadanie, a przy okazji rozwiązał by się problem zrzekania linków. Jak ma się możliwość decydowania o tym, które linki mają przekazywać moc do naszego serwisu, to wtedy można karać za nie stosowanie się do wytycznych google, a nie odwrotnie. Skończyło by się manipulowanie i problem by zniknął. Pytanie tylko czy google nie jest to na rękę? Strona, która siedzi w filtrze i nie wyświetla się w organicznych wynikach wyszukiwania chcąc uzyskać ruch musi kupić adwords’a i biznes się kręci…

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 13:28

Masz rację, są inne metody; nawiązałem we wpisie do swla, bo to zostało stwierdzone w wyniku prywatnego dochodzenia poszkodowanego.
Kto wie, co kiedyś zrobi Google.
Pomysł ogólnie jest bardzo ciekawy – ale zauważ, że większość webmasterów nie ma zielonego pojęcia o tym, jak odróżniac linki dobre od złych.
Ciekawe, co by powiedział John na to…

Tomek_ 8 lipca 2013, 14:08

Jak masz taką możliwość to zarzuć pomysłem i daj znać co John na to :-D

Webmasterzy nie muszą się znać, sam wiesz ile firm wykonujących strony internetowe w ogóle instaluje GWT.

Specialiści SEO już będą wiedzieli, które linki są dobre, a które złe :-)

mirek 8 lipca 2013, 14:45

John powie przecież, że linki nie mają znaczenia :) Więc olać SWL-e. Hej, ale przecież całkiem niedawno zmienił zdanie o 180 stopni, czyli że linki mają znaczenia hehehehehe, biedni ci wszyscy „ciułacze koszulek z logo wielkiego G” muszą teraz zmienić zdanie i pisać, jakie to linkowanie jest beee. Co wy by ście zrobili bez SWL-i – teraz przynajmniej możecie robić raporty i audyty, bo inaczej cały czas byście trąbili o „optymalizacji”.

Damian 8 lipca 2013, 15:04

Szanuj czas swoich czytelników i pisz gdy faktycznie masz o czym. Nikomu nie postawiono choćby zarzutów. Masz informację o tym, że policja ma podejrzanych, nie podajesz jej żadnego źródła. Osobiście jest mi w to niebywale trudno uwierzyć zważywszy na poziom „zaawansowania technologicznego” jakie widzę u naszych stróżów prawa :)

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 16:35

O niczym?
To względne podejście.
O niepodawaniu źródła już pisałem.
Policja ma swoje metody – nie wnikam w to; na pewno ciekawy jestem zakończenia sprawy – i cieszę się, że ktoś się zdecydował przycisnąć w temacie depozycjonowania, a nie odpuścić…

Piotr 8 lipca 2013, 15:07

Nie jestem ekspertem prawnym, ale co ma policja do wytoczonego cywilnego pozwu? Czyżby to nie była manipulacja?

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 16:18

też nie jestem – przekazuję to, co się dowiedziałem…

Mariusz Kołacz 8 lipca 2013, 15:37

Po tej całej historii z Mr Wieliczko i jego wypocinami teraz wpadł mi nieco diabelski pomysł – stworzenie softu do „obrony” przeciwko SWL (o ile można to tak nazwać ;)) z jednoczesnym zgłaszaniem masowo spam raportów do Google na serwisy z których poszedł atak na naszą domenę :)

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 16:17

Ciekawy pomysł – ale G moim zdaniem już się tym zajęło, co pokazuje 3 lipca…

Łukasz 8 lipca 2013, 15:54

@prp
A co w przypadku jak jakiś policjant albo prorok dorabia sobie po godzinach i ma mały biznes na boku?
Wtedy stanie na głowie i bez względu na środki doprowadzi sprawę na wokandę. Czasem warto sobie też o tym pomyśleć z kim ma się doczynienia…

rs 8 lipca 2013, 16:55

Jedna podstawowa sprawa. Skąd wiadomo, że to przez swl strona spadła? „Nasz algorytm bierze pod uwagę ponad 200 sygnałów, ble ble ble…” Załóżmy, ze to przez linki. Skąd wiadomo, że przez te z swl? Może to przez szeptanie jakiegoś białego rycerza na forach? Takie również są nienaturalne, może się okazać, ze witryna w ogóle nie miała naturalnych linków. Google będzie stroną w sprawie? Ujawnią rąbka tajemnicy algorytmu?

Sebastian Miśniakiewicz 8 lipca 2013, 18:40

Czysty profil linków, po czym 2 tygodnie pracy „specjalistów” SWLami i filtr ręczny – stąd wiadomo, że to były SWLe.

rs 8 lipca 2013, 21:28

Ja jednak obstawiam, ze to sztuczne posty na forach i wpisy z nienaturalnymi linkami w innych miejscach;) Przecież z depozycjonowaniem Google radzi sobie algorytmiczne i rozróżnia linki pochodzące od właściciela. Gdzieś tak nawet pisałeś na tym blogu chyba. Linkowanie swl-em mogło zwrócić po prostu uwagę googlarzy i przyjrzeli się dokładniej witrynie. Wpływ linków z swl-i zniwelowali dużym czerwonym guzikiem, niestety pozostała góra nienaturalnych linków zdobytych przy pomocy szeptania i innych metod white hat seo.

„W przeszłości byliśmy zdania że negatywne SEO nie jest możliwe, przynajmniej nie bez naruszeń prawnych. W chwili obecnej wychodzimy z założenia że nie jest ono wykluczone, chociaż jest bardzo trudne. Wykrywanie prób negatywnego SEO jest stosunkowo proste. Dlatego generalnie nadal jest tak że linki przychodzące nie szkodzą jakościowym serwisom.

oryginalny wpis pochodzi z: https://blog.seo-profi.pl/linking-is-the-queen-czyli-kiedy-depozycjonowanie-dziala/

Być może też witryna była po prostu kiepska :(

Sebastian Miśniakiewicz 9 lipca 2013, 7:20

Tak, radzi sobie – ale każdy system można ogłupić :)
Witryna jest spoko

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *