Branża SEO, Filtry, bany

Dawno nie widziałem takich minorowych nastrojów na PiO

Od czasu jego wprowadzenia w kwietniu br. Pingwin nie schodzi z tapety wątków na forach i blogach branżowych. Nie ma co się dziwić – jest on  wymierzony w stronę stron, które są pozycjonowane bardziej black niż white – czyli temu, na czym opiera się zdecydowana większość branży SEO. Oznacza to, że jego działanie, jeżeli przyniesie postawiony przez Google efekt, wpłynie znacząco na branżę SEO – dla wielu firm czy osób wymusi moim zdaniem konieczność albo weryfikacji używanych metod pracy albo … konieczność zmiany profesji.

To, że Pingwin uderza celnie potwierdzają  kolejne wątki, jaki zostały założone w jego na PiO, zwłaszcza ten dotyczący ostatniego updatu – Update Pingwina (5/6.10.2012) – który na rynku anglojęzycznym miał wpłynąć na „marne” 0,3% anglojęzycznych wyników wyszukiwania.

Update Pingwina - 5/6-10-2012

Z wypowiedzi zawartych w przedmiotowym wątku można odnieść wrażenie, że 0,3% na Zachodzie to tylko część polskich SERPów… Ale dopiero dzisiejsze komentarze, jakie się tam znalazły sprawiły, że postanowiłem się do nich odnieść.

Zaczęło się rano od Google+

Nie ma jak dobra dawka humoru z rana…
cytaty dnia z PiO :D – „Skończyło się już pozycjonowane, nastała era adwordsa. Trzeba to sobie jasno powiedzieć.”

lub inny
„A tak to ludzisk stad nie dziwcie się , podejrzewam że jest specjl;ana grupa w SQT która specjalnie zajmuje się stronami z PIO, bo rozmawiałem z dwoma oso0abmi które na pio nigdy swoich stron i domen nie upuliczniały i im specjalnie pingwin nie zaszkodził”
i na koniec hit tygodnia :D
„Nie ma czegoś takiego jak Pingwin 1.0, 2.0 i 3.0. Jest zwykły RANDOM FAKE i tyle w temacie. Kto tego jeszcze nie zauważył to po prostu pewnie nie ma na czym tego dostrzec.”

Zaciekawiło to mnie i postanowiłem przyjrzeć się wątkowi osobiście. Oprócz w/w stwierdzeń zobaczyłem, że najnowsze wypowiedzi są bardziej „radykalne” – poniżej fragment z w/w wątku na PIO Update Pingwina (5/6.10.2012):

Skończyło się pozycjonowanie?

i przyznam się, że nie można tego inaczej interpretować jak tak, że Google po raz kolejny trafnie uderzyło w strony pozycjonowane działaniami, które określam mianem „na skróty”. Nie pamiętam tak bardzo negatywnych wypowiedzi w przeszłości.

Pytanie, jakie będą komentarze po wejściu do Polski „właściwego” updatu Pingwina…

GD Star Rating
loading...
Dawno nie widziałem takich minorowych nastrojów na PiO, Dawno nie widziałem takich minorowych nastrojów na PiO, 2.7 out of 10 based on 39 ratings Dawno nie widziałem takich minorowych nastrojów na PiO

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Bartłomiej Górnicki 7 października 2012, 13:08

Ja tam nie mam na co narzekać. Żadna z moich stron nie spadła w SERPach, więc dla mnie to tylko plus, że trochę konkurencji ubędzie… Cóż, pozycjonowanie to jak inwestycja, albo szybko i ryzykownie, albo powoli i bezpiecznie.

Kamil 7 października 2012, 16:06

Nie podałeś źródła obrazków, wiesz że Makaruk może cie uwalić teraz? Wyprzedzając twoją odpowiedź – PiO nic nie znaczy, albo dajesz źródło, albo linka skad to wziąłeś.

Sebastian Miśniakiewicz 7 października 2012, 16:23

Jest zaznaczone, skąd to jest – zanim coś zarzucisz, przeczytaj cały wpis. Poszukaj sobie w sieci coś takiego, co się nazywa prawem cytatu.

blake 9 października 2012, 0:51

Ooo widzę, że zostałem, zacytowany :D Jak miło. Pewnie inaczej nic bym tutaj nie napisał, ale wtrącę swoje 3 grosze.

Po pierwsze kolego to czytałem ze 2 Twoje artykuły i pusty śmiech mnie czasami ogarniał. Bierzesz się za coś o czym nie masz najmniejszego pojęcia. Że pozwolę sobie zacytować jeden fragment z ww artykułu: „…bardziej black niż white…” WTF? SEO jest tylko jedno i póki tego nie pojmiesz to zawsze będziesz pośmiewiskiem w „branży”.

PS. Odnośnie moich cytatów to dalej podtrzymuję swoją opinię o czymś takim jak RANDOM, bo poleciało (może to złe określenie – spadło o kilka – kilkanaście pozycji) parę domen, ale to będzie do nadrobienia w bardzo krótkim czasie. Pozostałe stoją tam gdzie stały lub idą do góry (niektóre ponad adwordsy niestety nie wyjdą już). Najdziwniejsze jest to że nie miały żadnego wspólnego mianownika bo były tam domeny stare, już nie linkowane jak i nowe mocno blastowane. Spadła 1 na 10 blastowanych z tych samych źródeł. Wytłumacz mi dlaczego nie poleciały wszystkie? Może ta jedna miała o jeden zły link za dużo? Albo o milion takich linków za dużo?

Sebastian Miśniakiewicz 9 października 2012, 8:34

blake, powiem tak – nie komentuj więcej, bo sam się ośmieszasz tym chociażby, że nie wiesz, co to jest WHS a co BHS :)
Podziwiam zawsze tych, którzy chcą robić ze mnie idiotę sami się robią :) – no ale tak to jest, kiedy emocje biorą górę nad rozsądkiem :)

blake 9 października 2012, 20:17

Czy dodałeś gdzieś kiedykolwiek jakiegoś linka dofollow do swojego bloga? Jeżeli tak to jest to BHS i jesteś spamerem. Ciekawe kiedy wyjedzą Cię kolejne zwierzątka.

Bez odbioru bo nie lubię dyskutować z kimś komu wydaje się że jest najmądrzejszy a tak na prawdę wie niewiele.

PS. SEO to myślenie, bez tego nigdzie nie zajedziesz. Niektórzy po prostu daru do tego nie mają.

Sebastian Miśniakiewicz 9 października 2012, 21:30

Kolejna osoba, która potrafi obrażać, a potem ogon pod siebie i zamyka dyskusję. Jak to SEO w Polsce zeszło na psy…

blake 14 października 2012, 18:46

Eh jak mi przykro, jednak nikt tego zdania nie podzielił. Czyżbyś został sam w tej swojej wyimaginowanej rzeczywistości? A może nikt tego po prostu nie czyta? Sam sobie na to pytanie odpowiedz – co tu czytać skoro piszesz o wszystkim i niczym a co najlepsze nie ma tutaj nic co byś poparł jakimiś własnymi testami.

PS. Breloczek już dostałeś?

Sebastian Miśniakiewicz 14 października 2012, 19:06

Kolejny niedoceniony specjalista SEO :)
Jakbym dostał breloczek, to bym Ci wysłał – nie zrozumiesz nigdy, że jedni piszą, bo lubią, a inni, jak Ty – czekają na uznanie albo próbują „dopiekać innym”, co lubią coś robić, rozładowując w ten sposób frustracje – bo inaczej nie można tego nazwać :).
Ja nie potrzebuję uznania ani breloczka , bo robię to, co lubię – a że czasem trafię w czułe miejsca spamerów czy osób, które oszukują Klientów – to już nie mój problem.
Gdybyś miał wiedzę na temat SEO i kulturę, też może byłbyś TC.
Podziwiam takie osoby, które od czasu do czasu próbują mi coś udowodnić na blogu – i, oczywiście, jak zawsze anonimowo. No cóż, trzeba mieć „j…”, aby pokazać, kim się jest „w realu”…
Mam nadzieję, że stać będzie Ciebie przy następnych odwiedzinach na jakiś merytoryczny komentarz.

Kamil 7 października 2012, 18:08

Ty mnie nie ucz prawa cytatu. Powiedz mi jak w obrazku wstawisz cytat? Pomyślałeś w ogóle za nim odpisałeś? Gdy umieszczasz z jakiegoś zasobu obrazek lub nawet ujęcie wątku, zgodnie z prawem prasowym powinieneś napisać, skąd czerpiesz obrazek, tak na przyszłość alfo i omego.

Sebastian Miśniakiewicz 7 października 2012, 18:15

Przed samym obrazkiem jest link. Drugi raz na górze. Przed chwilą przeczytałem raz jeszcze prawo cytatu – rozwiązanie jest ok.
Widzę, zw emocje puszczają – nie potrafisz prowadzić dyskusji bez obrażania, co? No cóż, pozostawiam to bez komentarza, aby czytelnicy sami Ciebie ocenili. Osoby takie, jak ty trafiają do mnie od czasu do czasu – przy braku merytorycznych argumentów pozostaje tylko taki poziom dyskusji. Za długo jednak prowadzę bloga, aby się nimi przejmować… Przy czym u mnie zasady są jasne, w dodatku są przestrzegane – wobec wszystkich, a nie jak na PIO uznaniowo, o czym pisałem już i jeszcze raz teraz napiszę.
Najlepsze jest to, że nikt nie ma odwagi pokazać, kim jest. Każdy pyskacz korzysta z anonimowości, jaką daje Internet. No cóż, trzeba mieć jaja, aby się przedstawić z imienia i nazwiska…

Kamil 7 października 2012, 18:47

Niestety, problem polega z tobą, że do Ciebie nie dociera cały czas. PRAWO CYTATU ODNOSI się do cytatu nie DO FOTOGRAFII i obrazków. Czy mam jeszcze podkreślić?

Sebastian Miśniakiewicz 7 października 2012, 19:18

Masz cytat w obrazku. Odpuść sobie.

sasz 7 października 2012, 19:45

Piszesz, że google uderza w strony pozycjonowne przez BlackSEO. Więc teraz mam pytanie: które metody są uważane przez Ciebie jako BlackSEO a które WhiteSEO?? Bo z tego co widzę to wg google całe SEO jest niedobre i najlepiej to tylko zrobić stronę i nic z nią nie robić.

Sebastian Miśniakiewicz 7 października 2012, 19:51

SEO = (z ang.) optymalizacja stron pod kątem wyszukiwarek :) – to jest „podręcznikowe” WHS – robisz stronę i promujesz ją normalnie, bez myślenia o PR, linkach wychodzących/przychodzących, kupowaniu linków itp. itd. – we Wskazówkach (tych nowych) jest sporo przykładów, czego się nie robi.
BHS to dla mnie „spam na maksa”.
Ktoś kiedyś wprowadził pojęcie GHS – w którym wiele osób się porusza, próbując znaleźc sposoby na „przekroczenie pręskości” , ale tak, aby „nie zostać złapanym” :)
Fakt, Google ostatnio prezentuje szczególnie mocno stanowisko w zakresie tego, jak powinno się tworzyć, a potem promować stronę – no ale przyznasz, że jest do tego niejako „zmuszone”. Śmieszą mnie wypowiedzi osób, które narzekają, jakie to Google jest „be” – a w wypowiedziach na forach mają w stopkach np. taką informację „Masowe tworzenie zapleczy”… Poza tym SEO dorośleje. Po okresie przedszkolnym czas pójść do szkoły – a tutaj już nie wystarczą „zagrywki z piaskownicy” – na klasówce jak nie wiesz dostajesz pałę i tyle.

perbitpl 8 października 2012, 10:05

no właśnie nic nie robić, bo wg. kliki PIO, stawiamy stronę i walimy linkami i tyle, i bez znaczenia że strona gó*o prezentuje, nadal chyba nikt nie rozumie skrótu SEO ;) osobiście walą mnie te ciągłe update, ostatnio tyle tego się na robiło, że praktycznie czytam tylko same nagłówki z RSS i wchodzę w temat niepowtarzalny

Myszka 8 października 2012, 10:31

„przyznam się, że nie można tego inaczej interpretować jak tak, że Google po raz kolejny trafnie uderzyło w strony pozycjonowane działaniami, które określam mianem „na skróty”.”

No tak, najlepiej założyć strone internetową i czekać 3 miesiące zanim google ją zaindexuje i kilka lat zanim jakimś cudem wejdzie na nią jakiś user i napisze na jakimś forum o naszej stronie, a co jak zapomni zostawić linka? …

Albo pozycjonujesz i łamiesz zasady googla albo nie linkujesz, nie łamiesz zasad googla i nie istniejesz. No chyba, że kupisz sobie cudownego adwordsa…

tomek_25 8 października 2012, 11:41

Wkleiłeś cytaty od paru gimbusów co dorabiają sobie na piwo :) i już im się zabawa w SEO znudziła
Poważni ludzie mają teraz rozmowy ze swoimi szefami, wyjaśniają jasno co się stało i jaki mają plan naprawczy (przynajmniej tak się robi w korporacji w której jestem podwykonawcą :)
U niepoważnych dorobkiewiczów ludzie lądują na bruku,szkoda na takich czasu.
Pozdrawiam.

Sebastian Miśniakiewicz 8 października 2012, 12:05

Wiesz Tomek, ale tak działa większość firm.
Widzę właśnie duży ruch na blogu z PiO – jak sprawdziłem, dostałem odnośnik, a i dorobiłem sobie określenia „debil” – no cóż, niejaki sting2005 mądrością i kulturą, co od dawna jest wiadome 9wystarczy pośłedzić jego wypowiedzi historyczne) nie grzeszy. Jak udzielałem się na forum najmocniej mnie atakował – no cóż, moje poglądy nie są zgodne z jego poglądem na świat; jak się okazało miałem rację i teraz ma chłopak problem….

Remigiusz Wąsacz 8 października 2012, 15:26

Wykazałeś się sporą inteligencją, biorąc na poważnie żart Kapitana.

Sebastian Miśniakiewicz 8 października 2012, 15:39

kapitana? Nie …

Remigiusz Wąsacz 8 października 2012, 16:00

Owszem, żart Kapitana SEO oraz żart PPCOPY. I nawet zrobiłeś z tego artykuł, bredząc o „minorowych nastrojach na PiO”, rzetelnie i profesjonalnie podpierając swoje wywody cytatami jakichś gimbusów, których nikt na PiO nawet nie zna. A klakierskie stwierdzenie „Google po raz kolejny trafnie uderzyło” to już prawdziwe ‚miszczostwo’ świata. Za takie artykuły powinni zbanować Twój blog na Planecie SEO. pozdrawiam. EOT.

Sebastian Miśniakiewicz 8 października 2012, 16:19

Ostatnio się na PiO trochę udzielałem i jakoś administracji owi „gimbusi” wtedy nie przeszkadzali – Ci sami, co piszą o mnie „debil” w tym wątku :) Ba, byli bardziej słyszalni ode mnie. No ale o tym już pisałem, nie zamierzam tracic na to znowu czasu.
Klakierskie stwierdzenia? Hm… Jak widzę „ciemnota w zakresie SEO” i jakieś dziecinne uprzedzenia nadal się szerzą. Dopóki dla wielu SEO = spam, dopóty mam o czym pisać – chociażby po to, aby ktoś nie wpadł w „siła specjalistów”. Dzięki artykułom na moim blogu wiele osób zrozumiało, co to jest SEO, jak wybierac firmy SEO itp. – więc nie dziwię się, że od czasu do czasu trafi się ktoś, komu to nie pasuje. No cóż – niech się bardziej postara. SEO to nie tylko spamerskie stronki i linki….
A komu się nie podoba moje podejście do tematu, które wymaga więcej myślenia niż tylko postawienia setek spamów – to trudno. Są inne blogi, które może sobie poczytać, albo fora, gdzie może się poudzielać.
Najlepsze jest to, że ktoś narzeka na mnie na PiO, a sam czyta tego bloga – to jest „miszczostwo” :) – hipokryzji…

Wilk 8 października 2012, 13:28

Biorąc pod uwagę, że w serpach niewiele się zmieniło (tez u konkurencji) i uwzględniając emoty w tych wypowiedziach to chyba chodzilo o ironię? Może komuś wypadła seria stron trzymanych na jednym hostingu, linkowanych z jednego źródła i mających identyczną treść, a tu zaraz, że minorowe nastroje

Sebastian Miśniakiewicz 8 października 2012, 15:38

Nie wiem, śledzę to, co się dzieje w branży – nie tylko tej polskiej. Wypowiedzi na forach/blogach pozwalają często złapać jakiś trop, który potem prowadzi „do celu”.

sasza_cdn 8 października 2012, 13:48

Panie Sebastianie, a jak tam Pana strony www po tym upgradzie? odnotowały spadki/wzrosty??

Sebastian Miśniakiewicz 8 października 2012, 15:26

Spadków nie widzę, delikatne wzrosty.

Krzysiek 8 października 2012, 14:41

Myślę że twój artykuł (a raczej jego ton wypowiedzi) skierowany na PIO może być krzywdzący, a nawet bym powiedział zaczepny. Ludzie próbują zarobić a to nic złego, robią tak jak potrafią, czyli czasami na skróty. Dotychczasowe twoje artykuły, były pisane z klasą i z dziennikarską postronnością. Trzymaj tak dalej, nie zniżaj się do niektórych dzieciaków z PIO.

Pozdrawiam Krzysiek.

Sebastian Miśniakiewicz 8 października 2012, 15:27

Dzięki Krzysiek za uwagę. Na blogu piszę o tym, co się dzieje w branży … ale wezmę sobie do serca radę:)

Ewa 8 października 2012, 14:48

zabrakło mi tutaj klasyka. „Aż k…rwa nie chce mi się pisać, G. zniszczył mi weekend i zaburzył życie rodzinne…”
Dla mnie łapie sie an nominacje do kategori cytat roku :D

Psari 9 października 2012, 7:22

Cóż, ja większych zmian nie widzę…
Strony ze słowem kluczowym w nazwie domeny (EMD) trzymają się całkiem nieźle, choć wiele z nich treść ma w najlepszym razie żałosną – prawdę mówiąc kilka takich obserwowanych przeze mnie stron stron poszło nawet do góry. Z interesujących mnie topów nie zniknęły strony w sposób ewidentny łamiące googlowe zalecenia. Na jednej stronie wyników ciągle można znaleźć kilka podstron jednego serwisu. Strony linkowane w dużej mierze z precli i marnych zapleczówek też jakoś nie odleciały w daleki kosmos.
Podsumowując:
Albo te aktualizacje nie mają jeszcze większego wpływu na wyniki w .pl a prawdziwy update algorytmu do nas dopiero dotrze.
Albo – jeśli to co widać to jest wynikiem działania zaktualizowanego algorytmu – nie bardzo jest o czym rozmawiać i co komentować.

Jagot 9 października 2012, 14:37

Ja również nie narzekam, serwisy dopalam Xrumerem i SWL i wszystko siedzi w topach, fakt SEO oparte na katalogach płacze bo maja spadki kosztem między innymi moich stron zaplecza. Zawsze można iść do Biedronki na kasę.

Marcin 18 października 2012, 13:34

Witam. Pisałem już na PiO. Nie jestem pozycjonerem a blogerem z żoną. Bloga ma pół roku. tytuły były przyjazne, dużo autorskiej i unikalnej treści, sporo linków z social media, trochę linków z duzych portali, któe cytowały a tu po 6.10 buuum i 30% tego, co było wcześniej w wynikach. Niektóre kategorie i posty wyrzucone z 1 strony na 100 google :/ Czy to sprawiedliwe, że unikalny kontent został zrzucony a mnóstwo stron ze spamem zostało

Sebastian Miśniakiewicz 18 października 2012, 14:02

Coś musiało nastąpić, takie spadki nie dzieją się nigdy bez przyczyny…

Psari 23 października 2012, 15:41

Wracam do starego tematu bo nie mogę się oprzeć wrażeniu, że te wszystkie googlowe apdejty, o których tyle pisałeś ominęły nasz piękny kraj szerokim (nawet bardzo) łukiem.
Nie widzę spadków serwisów (nawet tych marnych) w domenach EMD, na jednej stronie wyszukiwania są nadal stada podstron tego samego serwisu, strony ewidentnie łamiące googlowe wytyczne siedzą sobie w topach, strony linkowane chłamem mają się całkiem dobrze, nawet strony z treścią przypominającą twórczość małpy walącej pięściami w klawiaturą jakoś nie chcą znikać…
To w końcu te apdejty były czy dopiero nadejdą??
Bo jeśli już dotarły do nas to ogarnia mnie litość i trwoga. I pusty śmiech.
pozdrawiam
Tomek

Sebastian Miśniakiewicz 23 października 2012, 17:47

O EMD sporo jest na PiO – jak i na Forum Google. Ten update u nas był i namieszał niektórym bardzo.
Reszta to były updaty, które odnosiły się na pewno do wyników anglojęzycznych – zauważ, że były na poziomie 0,3/0,4% zapytań – a błąd statystyczny jest to aż 3%.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *