Etyka branży SEO

Czy specjalista SEO może narażać świadomie Klienta na filtr ?

Pisałem już o tym, jak to 1% linków wpędził w poważne tarapaty (filtr za nienaturalne linki) stronę internetową. Stronę, która miała bardzo mocny, naturalny profil linków. Wszystko szło dobrze, jak się okazało podczas analizy, dopóki właściciel nie stwierdził, że „spróbuje czegoś innego” – skoro inni kupują linki, to musi to działać. No więc kupił sobie małą ilość linków – dodam, że na dobrych blogach oraz forach; linków, które miały jedną cechę wspólną – anchor pozycjonujący. Strona zaliczyła takie spadki, że z czołowych pozycji wypadła poza TOP50. Na szczęście udało się sytuację szybko odkręcić, ponieważ firmie SEO  udało się usunąć większość umieszczonych linków – strona wyszła z filtra.

Nie nawiązałbym do w/w wpisu, gdyby nie pewna dyskusja, w której dzisiaj wziąłem udział na Google+. Dyskusja, która wyraźnie pokazuje, dlaczego w dalszym ciągu tak wiele w polskim SEO patologii, na czym cierpią Klienci firm pozycjonujących. Dyskusja, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że o patologiach w polskim SEO należy pisać.

Zaczęło się niewinnie – od oferty

„Marketing Szeptany dla SEO – nowa usługa dedykowana dla branży SEO.”

Po stwierdzeniu, że nie ma czegoś takiego jak marketing szeptany pod SEO dyskusja się szybko rozkręciła – nawet zbyt szybko, ponieważ obecnie nie zobaczycie jej całej  – część wpisów zniknęła. Na szczęście korzystam z programu do monitorowania marki w Sieci Sentione, który wyłapał część wypowiedzi zanim zostały one usunięte z przedmiotowego wątku.

Na moją uwagę, że specjalista nie powinien świadomie narażać na filtr pada odpowiedź, że „Klient nasz Pan”

Klient nasz Pan ?

Dyskusję w dalszej części podsumował Grzesiek – chyba się zdenerwował, ponieważ w dalszej jej części okazało się, że linki zawierające w anchorze słowo kluczowe są naturalne i wartościowe :)

Za szeptankę dostje się filtr

Konkluzja?

Rozumiem, że jak ktoś ma firmę, to chce zarabiać.

Jednak niedopuszczalną jest sytuacja, w której specjalista SEO naraża swoją pracą Klienta na filtr w sposób świadomy. Przypomina mi to sytuację, w której właścicielowi diesla psuje się samochód i pożycza auto żony – benzyniaka. Podjeżdża na stację i każe nalać sobie diesla. Dzisiaj na wielu stacjach do auta podchodzi pracownik pytając, czy może zatankować. I co – ma nalać Klientowi diesla? Bo on tak każe? Jego obowiązkiem jest wyperswadować to Klientowi, a jak ten dalej się upiera – odmówić zatankowania niewłaściwego paliwa.

Pomijam już fakt, że oferowanie robienia tzw. szeptanki w oparciu o anchory uważam za coś, co nie powinno mieć miejsca – biorąc pod uwagę to, jak dobrze Google wyłapuje takie linki i nakłady na strony nimi linkowane filtry.

===

Mam nadzieję, że wszyscy wyciągną z zaistniałej sytuacji wnioski:

  • firmy SEO – nie można mieć przed oczami tylko $$$. Poza tym operowanie dzisiaj anchorami, nawet na forach, nie powinno mieć miejsca, bo to naprawdę źle się kończy dla tak pozycjonowanej strony
  • Klienci firm SEO – należy dokładnie pytać o to, co jest robione ze stroną i przy stronie.

O ile druga grupa od ponad roku realizuje przedstawiony scenariusz, do czego niewątpliwie przyczyniło się samo Google coraz częściej nakładając na strony filtry (głównie za nienaturalne linki), to jak widać na przedstawionym obazku firmy zajmujące się SEO mają jeszcze zadanie domowe do odrobienia – dodam, że tylko w ostatnich dniach kontowało się ze mną kilka osób, którym zajechano strony linkami – liczyły na profesjonalne podejście, a skończyło się na filtrze.

PS

Za chwilę ktoś mi znowu napiszę, że się znowu czepiam. No cóż – może tylko ja mam takie „szczęście”, że trafiają do mnie osoby po różnego rodzaju „przygodach” ? Z drugiej strony – ktoś musi to robić …

GD Star Rating
loading...
Czy specjalista SEO może narażać świadomie Klienta na filtr ?, Czy specjalista SEO może narażać świadomie Klienta na filtr ?, 3.4 out of 10 based on 56 ratings Czy specjalista SEO może narażać świadomie Klienta na filtr ?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Tomaan 26 lutego 2015, 22:46

Sebastianie, po 1. akapicie zrozumiałem, że nie wiesz jeszcze za co otrzymuje się filtry i przestałem czytać dalej.

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 10:38

Nie musisz :) – dla mnie ważne jest to, aby wpis dotarł do zwykłych ludzi i otworzył im oczy na patologie.
O opinię branży, która ma to daleko i dla kasy zrobi wszystko, nie dbam – na szczęście powoli jest coraz więcej osób, które myślą podobnie jak ja. I o to chodzi

Łukasz 26 lutego 2015, 23:24

Zacznijmy od tego, że samo pozycjonowanie polega na manipulowaniu czynnikami rankingowymi Google, a skończmy na tym, że EM jest nadal najmocniejszym czynnikiem rankingowym. Zatem nie powiedziałbym, że świadomie robią swoim klientom krzywdę ponieważ na tym to polega, na łamaniu wytycznych. Sprawa jest dosyć prosta albo klient chce WH i inwestuje duże pieniądze za dobre efekty ale musi na nie długo czekać albo płaci mniej i chce wysokich pozycji już teraz. To, że jedna na kilkanaście stron zostanie ukarana nie jest podstawą do obrażania wszystkich pozycjonerów i przyprawiania im rogów. Robią to co działa, czasem kończy się to karą i nie jest to niczyja wina, bo jest to zupełnie normalne. Jedyne co powinien zrobić pozycjoner to uświadomić klienta, że drastyczne metody mogą się skończyć karą ale mogą również dobrymi pozycjami. Dodatkowo warto też pamiętać o tym, że nawet robiąc WH scenariusz również może być podobny co już się wiele razy potwierdziło. Pozycjonowanie jest ryzykowne i czasem można zastosować dokładnie takie same metody dla dwóch nowych witryn i jedna z nich wejdzie, a druga dostanie karę. Nikt nie jest w stanie tego w 100% przewidzieć.

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 10:40

Łukasz,

rozwój strony to też pozycjonowanie

„Stosując się do poniższych wytycznych, ułatwisz wyszukiwarce Google znalezienie, zaindeksowanie i pozycjonowanie witryny”

Cytat pochodzi nie z mojego bloga, a z Pomocy Google – https://support.google.com/webmasters/answer/35769?hl=pl

Mój blog nie skupia się na tym, o czym piszesz, czyli na metodach nastawionych na łamanie Wskazówek – ale na wskazywaniu, co może zaszkodzić stronie i jak działać, aby nie zostać ukaranym :)

Bar 2 marca 2015, 12:36

Łukasz,
kiedyś podjąłem współpracę z firmą córką jednej z największych witryn ogólnotematycznych w Polsce. I na stronę został nałożony filtr.
Jaką odpowiedź otrzymałem? „To linki poprzedniej agencji”.

Wtedy jeszcze dokładnie linków nie sprawdzałem i mieliśmy wyjść z filtra. Efekt? 6 miesięcy bez żadnych rezultatów. Wysyłana ponowna prośba była co około 3-4 dni. W końcu Google odpisało, że musimy sobie odpocząć 3 tygodnie i porządnie to zrobić. Jaki był dalszy efekt? Żaden. A faktury nadal przychodziły.

W końcu sam się zdenerwowałem, trochę się wdrożyłem. Firma dostała wypowiedzenie i jaki efekt był moich działań? Po miesiącu zdjęty filtr i strona wróciła nawet na lepsze wyniki, niż w gdy była „pozycjonowana” przez „dużego gracza”.

Jakie miałem backlinki? Ze stron typu (mówię tutaj całkowicie poważnie) smaczne-kotlety_pl, dobre-kotlety-schabowe_pl, smaczne-wypiekane-ciasteczka_pl. Moja branża to budowlanka. I powiedz mi teraz, że firmy tego świadomie nie robią, że jak podpisuje umowę z agencją na pozycjonowanie, to niejako się zgadzam z tym. Jeśli nie robią tego świadomie, to zatrudniają mało intelignetne osoby, albo ich właściciele tacy są i pracownicy robią tak „bo muszą”.

Jak przeczytałem, że napisałeś, że niczyja to wina, to we mnie się zagotowało i przeczytaj jeszcze raz powyższe, gdzie moja strona była pozycjonowana. Aha i oczywiście te powyższe domeny były zarejestrowane na ich spółkę matkę, i oczywiście nie usunęli od razu tych linków nawet gdy google je wskazywało jako podejrzane.

W tym momencie od ponad roku moja strona nie jest pozycjonowana przez żadną agencję i efekty są zadowalające, nie super, ale jest ok.

Karlosky 27 lutego 2015, 9:29

Masz wyjątkową zdolność do pisania o tym, czego nie robić.
Niestety nie przedstawiasz na blogu żadnych informacji na temat skutecznych metod pozycjonowania. Nic na temat „białych” metod i ich skuteczności. Może czas na jakieś case study i przedstawienie efektów bezpiecznych działań? Nie sądzisz, że takie informacje mogą być bardziej przydatne dla czytelników?

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 10:37

@Karlosky,

na blogu jest ponad 1100 wpisów. Szkoda, że piszesz oceny bez zapoznania się dokłądnie ze stroną.

A o patologiach trzeba pisać – skoro inni nie chcą/boją się. Mój blog jest skierowany do zwykłych webmasterów – nie należę do „kółka wzajemnej adoracji” – i dzięki temu mogę pisać to, co myślę.

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 10:44

Od pewnego czasu zauważą pewną prawidłowość – im bardziej skupiam się na patologiach, tym mniejszą ocenę dostaje wpis. Jak widać wbrew temu, co czytam, osoby z branży czytają bloga – przecież nikt przy zdrowych zmysłach, będąc właścicielem domeny, którą zleca do pozycjonowania, nie dałby temu wpisowi oceny JEDEN :)
Wpis ma zwrócić uwagę na pewne nieprawidłowości – i pobudzić do myślenia osoby, które świadomie wpędzają Klientów w filtry, a potem … kontakt się urywa
Nie raz i nie dwa miałem już sytuacje, gdzie trafiała do mnie osoba, że „wszystko było ładnie, ale jak dostałem filtr, to specjalista przestał odpisywać na emaile i odbierać telefony”
#takabranzaseo…..

luc 27 lutego 2015, 15:38

Sebastian napisz posta z case study jak ty pozycjonujesz strony klientom zgodnie z zasadami WH.

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 15:47

– Dobra optymalizacja
– Wskazywanie kierunków rozwoju pod kątem ruchu – m.in. długiego ogona
– jak Klient chce gdzieś umieścić link, wyrażam swoją opinię

Tyle w skrócie

A case już był – https://blog.seo-profi.pl/czy-mozna-zwiekszyc-znacznie-ruch-na-stronie-z-google-bez-linkowania-oczywiscie-ze-tak/

Zauważ, jak został oceniony – podobnie jak ten; jak patrzę w staty 1 oraz 10; łatwo domyślić się, że jedynki od branżowców, 10 – od świadomych webmasterów i właścicieli stron :)

luc 27 lutego 2015, 16:25

Z tego case study nie wiele wynika bo nie wiadomo jaki profil linków ma ten sklep, czy ma unikalne opisy, jak jest zoptymalizowana strona itd oraz jak konkurencja wypada na tym tle.

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 17:03

Linków nie ma dużo – a te, co ma są naturalne

Opisy w 100% unikalne

Strona jest b. dobrze zoptyumalizowana

A konkurencja jest niżej od tej witryny – jeszcze rok temu było inaczej.

Jak widzisz, da się.

andrew 27 lutego 2015, 17:25

Linków nie ma, ale te co ma są naturalne. Tak więc linki ma :)

Jak to jest z tymi unikalnymi opisami w końcu. Ma to wpływ na pozycję->ruch czy jednak nie ma? http://seoparty.net/unikalne-opisy-produktow-mit

Mógłbyś proszę podać konkretny przykład dobrze zoptymalizowane sklepu www?

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 17:30

A widziałeś kiedys dobrą stronę bez linków? :)

Wpis, jak inne autora, specyficzny – mam inne zdanie.

O stronach Klientów nie rozmawiam na blogu.

andrew 27 lutego 2015, 19:17

Przepraszam, nie doprecyzowałem pytania ;)

Miałem na myśli przykład dowolnego sklepu internetowego, który według Ciebie jest dobrze zoptymalizowany. Ale konkret czyli adres www, tak żeby można było zobaczyć co i jak jest zrobione w takim sklepie. Absolutnie nie pytałem o adresy Twoich klientów, rzadko kto w branży ujawnia swoje portfolio.

Sebastian Miśniakiewicz 27 lutego 2015, 20:16

Nie mam takiego typu – skupiam się na poszczególnych stronach i je staram się optymalizować …
Dodam, że jeszcze nie widziałem sklepu, co do którego nie miałbym żadnych uwag – zawsze albo jest coś z Hx, albo stronicowaniem itp
Pomijam takie kwiatki jak linkowanie wewnętrzne nofollow, co w standardzie ma np. skrypt Shopera

Jamiełło 3 marca 2015, 19:41

Chciał klient mieć bidet na suficie – voila ! I jest. To chyba coś w ten deseń? Szanujący się budowniczy bidetów powiedziałby „ale to zepsuje moją markę, nie mogę odwalać byle czego, odradzam”. Natomiast znawcy SEO piszą tutaj – „no ale przecież po to jest budowniczy bidetów, żeby budował bidety i zarabiał to i na suficie postawi”.

Sebastian Miśniakiewicz 4 marca 2015, 0:16

Tak – to jest problem w polskim SEO.
Na szczęście coraz więcej osób to zauważa. Także i Google mocniej eliminuje patologie.
Niestety, o tym trzeba mówić. A wiele osób nie chce komuś „podpaść” – i woli patrzeć się, jak ten bidet montują komuś na suficie. Polska branża SEO – może powinienem napisać … klika?

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *