Wyszukiwarka Google
17 stycznia 2010

Dosyć często zdarza się, że mając już postawiony i istniejący nawet kilka lat  serwis w pewnym momencie stwierdzamy, że … nie podoba się nam obecny adres internetowy – albo właśnie zwolniła się domena, na którą czekaliśmy kilka lat – i podejmujemy działania związane z przeniesieniem zawartości strony pod nowy adres.

Oczywiście, jedną z niezbędnych czynności, jaką należy wykonać przy tym procesie, jest ustawienie przekierowania 301 ze starej domeny na nową – aby, obok automatycznego przenoszenia osób, które próbują wejść na stary adres, nie stracić okresu, kiedy serwis znajdował się pod starym adresem w Internecie. Nie stracić – ponieważ w ciągu tego okresu na pewno podejmowane były próby jego promocji w Internecie, przejawiające się zwłaszcza w zdobywania linków prowadzących do strony. Gdybyśmy nie zdecydowali się na przekierowanie 301 – ten czas z punktu widzenia pozycjonowania poszedłby na marne i z nowym adresem musielibyśmy zaczynać promocję naszej witryny od nowa.

Ten fakt jest oczywisty i znany większości osób zajmujących się pozycjonowaniem czy tworzeniem stron internetowych. Przy okazji jednak przeniesienia pojawia się temat tzw. przekazania mocy, czyli mówiąc obrazowo chodzi pojawiają się pytania/wątpliwości o to, ile nasz nowy serwis skorzysta na przekierowaniu, czy to jest tak, że udaje się przenieść moc w pełni?

Otóż … nie. Nie ma takiej sytuacji, gdzie przekierowanie 301 sprawi, że cała moc starego serwisu zostanie przekazana nowej witrynie. Zapewnie ten fakt spowodowany jest tym, że Google w jakiś sposób się zabezpiecza przed manipulacjami wynikami wyszukiwania. Inaczej wystarczyłoby ustawić np.  301 ze strony np. wp.pl na mały sklep internetowy, aby od razu wywindować go na samą górę w SERPach. Oczywiście, jak to bywa w branży SEO, nie ma nic jasno powiedziane – wiadomo tylko, że jest przekazywana niepełna moc, ale co to znaczy – to można jedynie się domyślać. Najlepiej takie rzeczy sprawdzać empirycznie, na swoich domenach, ale … wiedząc, że algorytm Google w 2009 roku zmienił się do 400 razy – jaką mamy pewność, że nasze obserwacje się potwierdzą?

Moim zdaniem należy wziąć też pod uwagę inne czynniki, jak np. stopień zgodności tematu, który poruszają obie witryny. Jak i – zadbać o jakość nowej witryny. Jeżeli bowiem przy okazji zmiany adresu dokonamy też pewnych zmian w strukturze serwisu, albo wręcz postawimy go na nowo – może się okazać, że stracimy na tym kroku wiele, w postaci niższych pozycji w wynikach wyszukiwania. Pamiętajmy, że Google ciągle pracuje nad jak najlepszym dopasowaniem wyników wyszukiwania do zapytań generowanych przez internautów. Może się zatem zdarzyć, że skorzystamy na przekierowaniu w krótkim okresie czasu, jednak przy kolejnej wizycie robota na stronie system uzna, że witryna nie powinna wyświetlać się wysoko w SERPach, ponieważ jej treść nie jest odpowiednio powiązania z frazami, pod które promowaliśmy stary serwis …

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii