Optymalizacja stron, Wyszukiwarka Google

Czy mała ilość tekstu na stronie dyskwalifikuje ją w oczach Google?

Na pozycję strony w Google cały czas pracuje wiele czynników. Google mówi, że jest ich pomad 400 – warto zauważyć przy tej okazji, że jak Bing wspomniał, że ma więcej (padła liczba 1000, o ile dobrze pamiętam), do tych 400, o których mówiono od lat, doszło jeszcze po kilka odmian każdego czynnika – i znowu Google rulez :). Tak naprawdę to chyba nikt jeszcze nie zdecydował się na to, aby spróbować w jakiś sposób dojść do owej magicznej liczby, spisując je w jednym miejscu. Owszem, pewne kwestie związane z optymalizacją są doskonale znane – opisy zdjęć, tematyczność tekstu, poprawne Title strony, tekst.

No właśnie, tekst – tutaj chyba wszyscy się zgodzą, że zyskuje on coraz większe znaczenie, zwłaszcza po wprowadzeniu Pandy. Strona nawet jak ma fajną grafikę i układ, ale nic nie wnosi do Internetu – nie posiada unikalnego tekstu, ba, niekiedy wręcz tego tekstu nie posiada – to w takiej sytuacji jej właściciel w teorii (w praktyce zawsze można „ogłupić algorytm”) może zapomnieć o wysokich pozycjach w Google – w długim okresie czasu.

OK – co jednak się stanie, jak ten tekst jest, ale w małej ilości? Ile tego tekstu musi być, aby Google „polubiło stronę”? Co się dzieje, jak tekstu jest sporo – ale np. we Flashu? Czy czasem nie zaczynamy wpadać w pewną skrajność – i chcąc nie chcąc jednak zaczynamy tworzyć strony nie dla ludzi, ale dla … robotów?

Ten temat został poruszony niedawno przez pracownika Google na kanale Youtube Webmasterhelp i …. uwaga, to nie był Matt. Tylko fajna dziewczyna – Tiffany Oberoi :) Czyżby Matt szukał swojego następcy? :) Zobaczmy Tiffany „w akcji”.

Odpowiadając na tak postawione pytanie Tiffany trafnie zauważa, że … to nie jest problem. Niestety webmaster często zapomina o tym, że oprócz tekstu ma jeszcze do dyspozycji 399 innych elementów, które wpływają na postrzeganie witryny przez Google. Często wynika to z niewiedzy – jak napisał niedawno na swoim blogu Marek Płatek

„Problem po ciemnej stronie mocy polega na tym, że przyciąga młodych i niedoświadczonych, którzy idąc na skróty zapominają o fundamentach – optymalizacji. To jest jak wsiadanie do samochodu rajdowego bez podstawowego kursu nauki jazdy i bez doświadczenia.”

Ja napisałbym inaczej – oni nie zapominają o fundamentach, ale im się po prostu „nie chce w to bawić”. Po c pracować nad stroną, skoro można „przywalić kilkoma milionami linków” i zrobić w miesiąc to, co innym zajmuje pół roku? Zgodzę się z tym – ale dodam zaraz – jak ktoś myśli poważnie o biznesie, to co mu z chwilowych triumfów? Prawdziwy biznesmen dąży do zajęcia stabilnej pozycji w długim okresie czasu. Krótkie „wycieczki” to domena „łapaczy okazji” – a nie profesjonalistów.

I już pierwsze stwierdzenie wskazane przez Tiffany pokazuje, że znajomość Wytycznych Google jest podstawą przy tworzeniu dobrych stron.

Jak opisywać zdjęcia na stronie

Google nie jest w stanie właściwie zinterpretować zdjęcia. Co więc trzeba zrobić? Opisać je – w znacznikach ALT. Ale i warto dać zwykły tekst na stronie, jak jest taka możliwość, ponieważ będzie to dodatkowy dowód na to, że dane zdjęcie przedstawia dokładnie to, co wpisaliśmy w ALT.

Idziemy dalej – kolejna rzecz niedoceniana przez chyba 95% webmasterów. Pliki graficzne, a właściwie ich nazwy. IMAGE123456.jpg a piramida-cheopsa-giza.jpg – jest różnica, prawda?

Jak Google czyta zawartości znajdujące się we Flash’u

Flash – jak wiemy jest z tym mały problem, Google potrafi indeksować to, ale używać go nie należy do nawigacji czy prezentowania najważniejszych, z punktu widzenia użytkownika, zawartości. Traktujmy Flash jako dekorację – to, co jest istotne przedstawiajmy na stronie w taki sposób, aby także i roboty potrafiły sobie z tym poradzić. Pamiętajmy jednak o tym, że robimy to także dla osób odwiedzających naszą witryn. jeżeli ktoś wyłączy Flash lub też jego przeglądarka nie potrafi go przeczytać – sporo możemy stracić. W skrajnym przypadku user zobaczy pustą stronę i … wróci do SERPów, aby złożyć zamówienie u naszej konkurencji. Chyba nie o to chodzi, prawda?

Nadal widzę strony, które np. swój tytuł mają ujęty nie w tekście, ale w banerze. Fajnie to wygląda, ale…. co z tego, skoro jest to tylko dla ludzi, a robotom to nic nie powie? Dawno temu sam miałem okazję się o tym przekonać. Dla jednej ze stron, postawionych na kiepskim wtedy jeszcze CMS home.pl wybrałem taką czcionkę, którą przeglądarka zamieniła na grafikę. Wystarczyło podmienić ją właściwą, aby w wyniku zamiany obrazków na tekst strona poszła z 8 miejsca na 3. Dobry grafik potrafi zrobić stronę tak, że będzie nie tylko ładnie wyglądała, ale także i jej optymalizacja będzie na najwyższym poziomie…. Strony we Flashu są ładne – pytanie tylko, czy robimy strony po to, aby się nimi zachwycać, czy po to, aby pozyskiwać poprzez nie użytkowników/Klientów? Odpowiedź jest moim zdaniem tylko jedna.

PS Tiffany była trochę spięta, ale jeżeli Matt da jej więcej okazji z pewnością „się wyrobi”. Jak oceniacie „Matta w spódnicy”? :). Jak dla mnie OK – ktoś powie, że może to już było, że to podstawy. No cóż – skoro to podstawy, to dlaczego nadal tyle osób o tym nie wie?

GD Star Rating
loading...
Czy mała ilość tekstu na stronie dyskwalifikuje ją w oczach Google?, Czy mała ilość tekstu na stronie dyskwalifikuje ją w oczach Google?, 6.4 out of 10 based on 9 ratings Czy mała ilość tekstu na stronie dyskwalifikuje ją w oczach Google?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

spamerman 13 kwietnia 2012, 13:05

Hmmm… Może będzie mniej ściemniać:)

Rafał Mróz 13 kwietnia 2012, 13:23

Nowy Matt nie macha drugą ręką. To nie naturalne ;)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *