Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?

AKGK-logo-kancelariiOdpowiedź na zadane w tytule pytanie zależy od uprzedniego rozważenia kilku zasadniczych kwestii – najistotniejszą z nich jest określenie przedmiotu umowy o pozycjonowanie, tzn. czy jest nim osiągnięcie pewnego wyniku (efektu w postaci uzyskania przez stronę wysokiego wyniku w wyszukiwarce), czy tylko podejmowanie działań zmierzających do osiągnięcia takiego wyniku. Za tym z kolei idzie pytanie o to, do czego zobowiązuje się firma SEO:

1. do osiągnięcia i zagwarantowania efektu – wysokiej pozycji strony,

czy może

2. wyłącznie do dbania o to, z zachowaniem wszelkich prawnie dozwolonych i technicznie dostępnych metod, by strona utrzymywała możliwie najwyższą pozycję?

W nauce prawa cywilnego pierwsze z zobowiązań zwykło nazywać się zobowiązaniem rezultatu, drugie zobowiązaniem starannego działania.

ZOBOWIĄZANIE REZULTATU – dłużnik zobowiązuje się osiągnąć dla wierzyciela pewien efekt, który jest od początku oznaczony.

Przykładowo z mocy umowy sprzedaży dłużnik zobowiązuje się przenieść na wierzyciela własność pewnej rzeczy.

Zobowiązanie zostanie wykonane jedynie wtedy, gdy wspomniany efekt zostanie osiągnięty (w podanym przykładzie: wtedy gdy kupujący uzyska własność rzeczy sprzedanej) .

ZOBOWIĄZANIE STARANNEGO DZIAŁANIA – dłużnik zobowiązuje się jedynie do dołożenia należytej staranności przy spełnianiu świadczenia. Nigdy nie może być odpowiedzialny za efekt.

Przykładowo lekarz, który zawiera umowę z pacjentem – umowa nigdy nie może dotyczyć wyleczenia (efektu), a jedynie leczenia (tj. podejmowania wszelkich możliwych działań z zachowaniem wiedzy medycznej, doświadczenia, etc.)

Zobowiązanie zostanie wykonane nawet wtedy, gdy efekt (cel) nie zostanie osiągnięty (w podanym przykładzie: śmierć prawidłowo leczonego pacjenta nie oznacza niewykonania umowy i odpowiedzialności lekarza za niewykonanie wynikającego z niej zobowiązania).

Zobowiązaniami starannego działania są z natury takie zobowiązania, na wywiązanie się z których ma wpływ wiele czynników zewnętrznych, niezależnych od samego działania dłużnika.

Ważność umowy, w której strona zobowiązuje się do osiągnięcia efektu w sytuacji gdy zobowiązanie ze swej istoty jest zobowiązaniem starannego działania, może zostać skutecznie podważona na podstawie art. 3531 kodeksu cywilnego (dalej jako k.c.). Ten, przewidujący jako zasadę swobodę ukształtowania treści stosunku prawnego, przepis, zawiera jednocześnie jej ograniczenia wskazując, że treść lub cel stosunku prawnego nie może sprzeciwiać się jego właściwości (naturze). Z tego powodu wskazana wyżej umowa mogłaby zostać uznana za nieważną.

Czym jest należyta staranność przy wykonywaniu zobowiązania?

Zanim przejdziemy do omówienia sytuacji firmy SEO zawierającej „umowę o pozycjonowanie” jeszcze kilka uwag natury ogólnej. Zgodnie z art. 355 k.c. dłużnik obowiązany jest do staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju, jeśli zaś wykonanie zobowiązania wiąże się z prowadzoną przez dłużnika działalnością gospodarczą, należytą staranność oceniać należy z uwzględnieniem jej zawodowego charakteru. Mierniki, na podstawie których dokonana zostanie ocena dochowania należytej staranności, uzależnione są w szczególności od charakteru stosunku zobowiązaniowego – nie ma przy tym przeszkód, by same strony określiły je w umowie.

Mając na uwadze powyższe, należałoby stwierdzić, że wynikające z „umowy o pozycjonowanie”, zobowiązanie firmy SEO jest zobowiązaniem starannego działania. Wydaje się, że celem takiej umowy nie jest bowiem osiągnięcie efektu w postaci konkretnych wyników strony, lecz podejmowanie działań które mają zapewnić by wyniki te były możliwie najwyższe. Skoro ostateczny efekt działania firm SEO i ewentualne spadki strony zależą od wielu czynników zewnętrznych (zupełnie niezależnych od podejmowanych przez zobowiązaną firmę wysiłków) trudno wymagać, by zobowiązanie takie sprowadzało się do konkretnego rezultatu. W efekcie jeśli firma działała w wykonaniu umowy z należytą starannością (podejmując wszelkie konieczne ale dozwolone czynności) i mimo to strona „spadnie”, trudno uznać, że nie wykonała swojego zobowiązania i pociągnąć ją z tego tytułu do odpowiedzialności. Jako, że omawiana wyżej należyta staranność wiąże się z działalnością, którą firma SEO wykonuje niejako zawodowo, przyjąć trzeba, że chodzi tu o staranność profesjonalisty. Uznając, że „umowa o pozycjonowanie” zobowiązuje do starannego działania mamy na myśli działanie zgodne z wiedzą fachową oraz doświadczeniem wynikającym z praktyki zawodowej. Co więcej, chodzi tu również o znajomość obowiązującego prawa oraz następstw z niego wynikających w zakresie prowadzonej działalności (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dn. 17 sierpnia 1993 r., w sprawie o sygn. akt III CRN 77/93). Ostatnie jest o tyle istotne, że w konkluzji artykułu „Czy za depozycjonowanie można pociągnąć do odpowiedzialności… Klienta firmy SEO?” stwierdziliśmy, że w pewnych (choć wyjątkowych) wypadkach osoby trzecie mogą dochodzić od klienta firmy SEO swych roszczeń za szkody wyrządzone przez firmę SEO działającą na jego korzyść i w wykonaniu zawartej z nim umowy, dopuszczającą się jednocześnie praktyk niedozwolonych (depozycjonowanie).

ale: (!!!)

„Umowy o pozycjonowanie” są umowami nowymi, wysoce specjalistycznymi i nierozpowszechnionymi w obrocie. Co więcej, z natury samego świadczenia, które przewidują, nie wynika czy ma ono dotyczyć rezultatu czy jedynie starannego działania – wszystko zależy więc od tego w jaki sposób strony sformułują jej treść!

…I tu okazuje się, że cały zakres odpowiedzialności może zależeć od jednego zdania w umowie. Jeśli firma zobowiąże się do osiągnięcia przez stronę swojego klienta określonej pozycji i jej utrzymania, to będzie względem tegoż klienta odpowiedzialna finansowo za jej spadki (i nie potrzeba tu żadnych dodatkowych postanowień). Stwierdzenie w ewentualnym postępowaniu sądowym, że taka umowa, czy to w całości, czy jedynie w zakresie jednego z jej postanowień zobowiązujących firmę SEO do osiągnięcia efektu w postaci określonej pozycji strony, jest nieważna na podstawie art. 3531 k.c. będzie znacznie utrudnione. W mojej bowiem ocenie istota (natura, właściwość) stosunku prawnego, jaki powstaje na mocy umowy o pozycjonowanie, nie przesądza o niemożliwości zobowiązania się przez firmę SEO do uzyskania konkretnego efektu. Z uwagi na nowość takich stosunków prawnych stanowisko to poddaję jednak pod dyskusję.

———-

Piotr Pietrołaj – pracownik AKGK Kancelaria Adwokacka, student V roku Prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, seminarzysta w Katedrze Prawa Cywilnego. W zakresie jego zainteresowań naukowych pozostają prawo i postępowanie cywilne, ze szczególnym uwzględnieniem odpowiedzialności cywilnoprawnej lekarza i dewelopera oraz prawo Internetu i nowych techologii.

GD Star Rating
loading...
Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?, Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?, 10.0 out of 10 based on 9 ratings Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 7 artykułów na rzecz Bloga SEO

Kancelaria AKGK Adwokaci Kostański Gradzi Kuczara zapewnia kompleksową obsługę prawną spółek, instytucji państwowych, małych i średnich przedsiębiorstw, a także osób indywidualnych w sprawach z zakresu prawa cywilnego, gospodarczego, prawa pracy i prawa administracyjnego, a przede wszystkim z zakresu prawa własności intelektualnej i prawa nowych technologii. Kancelaria AKGK świadczy pomoc prawną poprzez reprezentowanie Klientów przed sądami, sporządzanie umów, prowadzenie w imieniu naszych Klientów negocjacji oraz bieżące doradztwo i opiniowanie.

Opinie i Komentarze

Marcin 31 marca 2013, 21:56

Tak szczerze przyznam to pierwszy artykuł, który przeczytałem do końca, a nie tylko pierwszy akapit :)

Paweł 17 lipca 2013, 14:45

Bardzo dobry i wartościowy artykuł !!!

Maciej 26 czerwca 2014, 23:06

Bardzo wartościowy artykuł. Ja mam jednak inne pytanie. Jak jest z odpowiedzialnością agencji SEO, po rozwiązaniu umowy, kiedy okazało się, że jej praktyki pracy były niezgodne z wytycznymi Google oraz “nabrudzili” w domenie sklepu tyle, że teraz potrzebne są duże nakłady pieniężne rozciągnięte w czasie aby z tego wyjść. Krótko mówiąc, sklep aby z powrotem się wypozycjonować potrzebuje wiele czasu, przez który nie będzie na siebie zarabiał.

Sebastian Miśniakiewicz 27 czerwca 2014, 7:40

Trudny temat. Firma zawsze może powiedzieć, że informowałą o tym Klienta, że pozycjonowanie to sztuczne działąnia, a co za tym idzie niezgodne ze Wskazówkami Google.

Maciej 27 czerwca 2014, 7:44

No tak tylko firma nie informowała. Mam cała korespondencję elektroniczną. Ponadto cały czas gwarantowali, że będą to działania zgodne z Google. A teraz jest taki syf, że sklep przestał zarabiać.

Sebastian Miśniakiewicz 27 czerwca 2014, 7:57

Jak masz to na emailu, to masz szansę ich przycisnąć – zobacz na to https://blog.seo-profi.pl/dzial-prawny/czy-klient-moze-pociagnac-firme-pozycjonujaca-do-odpowiedzialnosci-za-spadki-w-google/
Jednak nie słyszałem jeszcze o takim przypadku, więc tylko domniemywam…

Piotr 23 stycznia 2017, 1:31

Art bardzo dobry bo porusza istotny problem. Co do umów o pozycjonowanie to nikt o zdrowych zmysłach nie podpisze umowy z deweloperem zawierającej zobowiązanie starannego działania w budowaniu domu i z drugiej strony żaden inteligenty SEO nie podpisze z klientem umowy zobowiązania rezultatu. Wniosek: umowy w tym przypadku nie mają sensu, gdyż faworyzują mocno jedną ze stron i powinny być z mocy uznane za abuzywne w całości już na starcie.

Sebastian Miśniakiewicz 23 stycznia 2017, 8:01

Umowa, z punktu widzenia firmy SEO, jest ważna np. w sytuacji, w której Klient przestaje płacić – z tego, co się orientuję przed polskim sądem znacznie trudniej doprowadzić do wyroku bez umowy, a tylko na podstawie korespondencji emailowej.
Umowa o pozycjonowanie, kto wie, czy nie ewoluuje niedługo w umowę konsultingu – bo de facto dzisiaj tak wygląda odpowiedzialne SEO

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Etyka branży SEO

Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?

Dział prawnyDo napisania niniejszego wpisu o tym tytule skłonił mnie artykuł u Cezzy’ego, którego puentę można zawrzeć w tym fragmencie

kto bierze odpowiedzialność za filtry, bany i inne restrykcje Google? Właściciel serwisu. To on zostanie ukarany za łamanie regulaminu Google. (…) w żadnej umowie na pozycjonowanie nie widziałem takiego paragrafu – o odpowiedzialności za skutki pozycjonowania!

Faktycznie, także i ja nie spotkałem się do tej pory z zapisem w umowie, który dopuszczałby przyjęcie odpowiedzialności finansowej firmy SEO za spadki w Google pozycjonowanego serwis. Może warto na spokojnie zastanowić się, dlaczego tak jest?

Kto powinien odpowiadać za negatywne skutki pozycjonowania

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której do firmy pozycjonującej przychodzi Klient z chęcią nawiązania współpracy w zakresie pozycjonowania, aby ta nie wspomniała , że jakiekolwiek  zamierzone wpływanie na pozycje w SERPach łamie Wskazówki Google dla Webmasterów. Jeżeli Klient ten fakt zaakceptuje, to za co firma SEO ma odpowiadać?  Jak jedziemy przez miasto 100 km/h to mamy świadomość, że przekraczamy dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym – kierowca zdaje egzamin na prawo jazdy. Czy w przypadku złapania nas przez Policję lub uchwycenia samochodu na zdjęciu z fotoradaru, będziemy próbowali zepchnąć odpowiedzialność na czynniki trzecie? Nie sądzę. W jednym z odcinków Uwaga! Pirat osoba  odwoziła znajomego do pracy i znacząco przekroczyła prędkość. Efekt? 10 punktów i … zabrane prawko (ze względu na ilość już posiadanych punktów). Czy kierujący będzie miał coś do zarzucenia przyjacielowi? Nie powinien – to on siedział “za kółkiem”, to on “cisnął” na pedał gazu. Podobnie w przypadku “świadomego pozycjonowania” – spadek strony to ryzyko, z którym musi pamiętać Klient, przyjmując, że został o tym poinformowany przez firmę SEO.

Osoby, które czytają mojego bloga od dłuższego już czasu doskonale wiedzą, jakie mam podejście do różnych “myków”, jakie swoich Klientom serwują nierzetelne firmy SEO – lista artykułów w kategorii Etyka branży SEO jest bardzo już rozbudowana. Uważam jednak, że nie można żądać od firmy SEO, aby wpisała sobie w umowę zapis o karze umownej, w sytuacji, w której Klient chce łamać regulamin wyszukiwarki.

Pozycjonowanie a depozycjonowanie

Przedstawiona ostatnio na moim blogu opinia mecenasa Piotra Kostańskiego, zgodnie z którą depozycjonowanie to czyn nieuczciwej konkurencji jest pierwszym krokiem w stronę ukrócenia zapędów tych firm SEO, które, często wobec bezsilności swoich umiejętności z zakresu SEO, decydują się na zaszkodzenie konkurencji swoich Klientów przez “podarowanie im” złych linków. Prędzej czy później poszkodowany namierzy ‘specjalistę”, wytoczy mu proces – i wygra. To tylko kwestia czasu.

Postawmy się teraz w miejscu firmy SEO, która dba o pozycjonowany serwis; ogranicza myki do minimum, skupia się na budowaniu serwisu i zdobywaniu dobrych, tematycznych linków. Nagle dostaje “prezenty” – po czym leci w dół. Kto ma odpowiedzieć w takiej sytuacji za spadek? To kolejny kontrargument jeżeli chodzi o kary umowne w umowach na pozycjonowanie. Dopóki nie da się w 100% wykluczyć wpływu czynników zewnętrznych, nie można żądać odpowiedzialności za spadki strony. Sytuacji takich jest więcej – mimo zapisów w umowach często Klienci robią coś sami, nie przyznając się do tego. W wyniku ich działań strona spada. I kto jest winny?

Klienci powinni być bardziej świadomi

Do mnie też zwracają się coraz częściej firmy, które spadły w wynikach wyszukiwania z powodu “podejrzanych” działań “magików”. Ba – znam przypadek, gdzie firma mimo zapisu, że będzie stosowała techniki tylko white hat SEO kupowała linki na giełdzie linków.

Należy jednak wyraźnie podkreślić, że to, co jest często cechą wspólną sytuacji, w których dochodzi do spadku pozycjonowanego serwisu w Google, to:

  • kierowanie się przy wyborze firmy SEO tylko ceną – nie od dzisiaj wiadomo, że “kto tanio płaci, ten dwa razy płaci”
  • nieinteresowanie się tym, co będzie robione ze stroną – niezrozumiałe dla mnie
  • brak informowania ze strony firmy pozycjonującej o tym, że pozycjonowanie niesie za sobą ryzyko spadków – bez komentarza

I co z tym całym faktem zrobić?

Pingwin wymusił na osobach zajmujących się pozycjonowaniem konieczność “przyjrzenia się bliżej” strategiom linkowania. Z drugiej strony widać także bardzo szybko rosnącą świadomość osób z zakresu SEO. I bardzo dobrze. Klienci jednak muszą zdawać sobie sprawę z dwóch rzeczy:

  1. decydując się na pozycjonowanie (w innym aspekcie niż stricte white hat SEO) łamią regulamin wyszukiwarki – czy im się to podoba, czy też nie
  2. karą za złamanie regulaminu jest spadek widoczności strony w Google

natomiast firmy SEO muszą

  1. informować Klienta o tym, że spadek strony w wyniku pozycjonowania może mieć miejsce
  2. a następnie robić wszystko, aby do tego nie doprowadzić.

Moim zdaniem odpowiedzialność za spadek strony w wynikach wyszukiwania spada

  1. na Klienta – jak wiedział o możliwych konsekwencjach; został poinformowany o tym przez firmę SEO
  2. firmę SEO – jak Klienta o tym nie poinformowała; i tutaj Klient mógłby mysleć o pozwaniu firmy SEO, chociaż sprawa moim zdaniem byłaby baaaaaardzo trudna do wygrania.

Działania reklamowe (reklama) czy wizerunkowe (polityka, Facebook) zawsze w pewien sposób manipulują Klientem, przedstawiając mu produkt takim, jakim widzi go producent – moim zdaniem w świecie reklamy częściej niż w SEO mamy do czynienia z różnymi “mykami”. Jeżeli przyjmiemy, że konsument to Klient firmy SEO, a reklama – pozycjonowanie – to czy Klient może wystąpić o odszkodowanie do autora reklamy (firmy SEO) za spadek strony w Google w sytuacji, gdy firma SEO poinformowała go, że korzystanie z jej usług niesie za sobą ryzyko?

GD Star Rating
loading...
Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?, Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?, 10.0 out of 10 based on 9 ratings Czy Klient może pociągnąć firmę pozycjonującą do odpowiedzialności za spadki w Google?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1338 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Kamil 21 stycznia 2013, 11:03

Treść reklamy w różnym stopniu wpływa na jej odbiorców, więc nie wydaje mi się by można było pociągnąć do “odpowiedzialności” jej autora. Chodź w umowach z klientami zdecydowania należy umieszczać zapis o możliwym ryzyku kary

Sebastian Miśniakiewicz 21 stycznia 2013, 11:14

Miałem na myśli reklamę wprowadzająca w błąd. Kiedyś np. słyszałem, że tak naprawdę to nie ma tabletem na odchudzanie.
A na TVN Style leci program, w którym jedna Pani obnaża praktyki producentów – jakos … Wiem, co kupuję – chyba taki tytuł. Ostatnio było o piwie :)

Dariusz Wroński 21 stycznia 2013, 11:15

“Klienci jednak muszą zdawać sobie sprawę z dwóch rzeczy:
1. decydując się na pozycjonowanie łamią regulamin wyszukiwarki – czy im się to podoba, czy też nie”

Absolutnie nie mogę się z tym zgodzić.

Sebastian Miśniakiewicz 21 stycznia 2013, 11:25

Darek, możesz rozwinąć?Przez pozycjonowanie – może to doprecyzuję od razu w artykule – mam działania inne niż stricte white hat SEO.
Jak wiesz, zdobywanie linków niesie za sobą ryzyko…

Dariusz Wroński 21 stycznia 2013, 11:35

Sebastian, nie ma specjalnie co rozwijać. Weźmy Google, samo zachęca do pozycjonowania, w tym zarówno do optymalizacji witryny jak i pozyskiwania linków. Stąd uważam, że nie można utożsamiać pozycjonowania z łamaniem regulaminu.
Owszem, przyznaję, najczęściej tak jest, ale zrównać tego nie można.

Sebastian Miśniakiewicz 21 stycznia 2013, 13:46

No tak, ale sami mówią, że zdobywanie linków z myślą o pozycjach jest “nie fair” :)
Prawda jest taka, z czym się chyba zgodzisz, że jak strona jest zadbana i “normalnie promowana” to nie ma praktycznie bata, aby dostała filtr czy bana.
Takie “prezenty” dostaja strony, które sa pozycjonowane szybko, kiepskimi linkami – do których zaliczam chociażby linki dofollow z for czy blogów, wrzucane w komentarze – ręcznie czy przez narzędzia.

tomek_25 21 stycznia 2013, 12:48

Sebastianie,
bardzo dobry wpis naskrobałeś- jestem pełen podziwu.
“Absolutnie nie mogę się z tym zgodzić.” Panie Dariuszu proszę powiedzieć dlaczego nie może się Pan z tym zgodzić -jestem ciekaw Pana spostrzeżeń.
Na podstawie wszelkich informacji od G jestem pewny iż albo
1)google kłamie
2)wprowadza w błąd
Przykład- w wytycznych dla webmasterów możemy zaobserwować następują sprawę-naciska się na linki naturalne (dodawane przez innych bez naszej wiedzy) a zezwala się np na dodawanie do katalogów z “dobrą reputacją” co jest samo w sobie sprzeczne.
Z uszanowaniem
Tomek.

Mike 21 stycznia 2013, 12:53

Brak odpowiedzialności za efekty działań firmy, która podjęła się pozycjonowania jest dla mnie nie do zaakceptowania.
Oczywiście, klienta trzeba uświadomić jakie ponosi ryzyko, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby w umowie znalazł się punkt, że w sytuacji, gdy stronie się oberwie, firma pozycjonująca zajmie się procedurą zgłoszenia do ponownego rozpatrzenia (Disavow links, etc.) i klient za to dodatkowo nie zapłaci.

To jest też kwestia etyki.
Jeśli właściciel serwisu określa, że nie życzy sobie SWL’i i stawia na solidny link building, to tak ma byś i koniec, jeśli jest inaczej to nie widzę powodu, aby firma pozycjonująca nie miała by brać odpowiedzialności za bany i filtry. I nie chodzi tu o kary finansowe ujęte w umowie, ale o wyciągniecie strony zleceniodawcy z filtra, a to jest akurat do zrobienia. Niektóre firmy SEO zapewniają, że czarna strona mocy jest im obca :), a jak złapią klienta to i tak robią z jego portalem co im się podoba.

Trzeba się wczuć w sytuację kontrahenta, który angażuje się w rozwój strony, wspiera firmę SEO, ponosi koszty związane z rozwojem serwisu, opłaca pozycjonowanie i nagle okazuje się, że jego strona dostaje filtr, a firma pozycjonująca umywa ręce, zrzucając winę na Google i nieprzewidywalność algorytmu. Nie wspomina oczywiście o swojej niekompetencji.

Co się dzieje dalej? Klient rozwiązuje umowę i stronie obrywa się jeszcze bardziej bo nagle z zaplecza urażonej firmy SEO znikają wszystkie linki prowadzące do strony, a przecież klient prosił o solidny link building ;).
Nie widzę powodu, aby klient nie mógł wymagać rekompensaty np. poprzez pełne zaangażowanie firmy w wyciągnięciu strony z filtra/bana.

Sebastian Miśniakiewicz 21 stycznia 2013, 13:43

“ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby w umowie znalazł się punkt, że w sytuacji, gdy stronie się oberwie, firma pozycjonująca zajmie się procedurą zgłoszenia do ponownego rozpatrzenia (Disavow links, etc.) i klient za to dodatkowo nie zapłaci.”

Słuszna uwaga. Jak i inne. Bardzo dobry komentarz…

Bardziej chodziło mi o kwestie odszkodowań – np. zapis o x tys zł, jak strona wpadnie w filtr. Bo w pełni popieram to

“Nie widzę powodu, aby klient nie mógł wymagać rekompensaty np. poprzez pełne zaangażowanie firmy w wyciągnięciu strony z filtra/bana.”

Mike 22 stycznia 2013, 23:14

Na pewno uświadomienie klienta jaka jest różnica między filtrem, banem, a niewielkimi wahaniami pozycji okaże się niezwykle pomocne podczas ustalania odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.

Nie każdy spadek pozycji wiąże się z niekompetencją firmy SEO.
Natomiast jeśli pozycjoner zajmuje się stroną klienta od początku jej istnienia, a właściciel serwisu trzyma się wytycznych firmy SEO, to ustalenie jakiejś racjonalnej formy zadośćuczynienie jest ok.
Nie upieram się za X x 1000 pln, można zwolnic klienta z opłat do czasu powrotu strony na poprzednie pozycje.

Wiele się mówi o rozliczeniach za effectu, o stałym abonamencie i premiach, ale sporo firm pozycjonujących sklepy, otrzymuje prowizję od sprzedaży i w takich wypadkach trudno się dziwić klientom, którzy domagają się pokrycia strat.

Ważne aby wspierać zleceniodawcę, opracować strategię i starać się odrobić straty.

Sebastian Miśniakiewicz 22 stycznia 2013, 23:40

Na pewno dialog jest wskazany – nie upieram się, że firma SEO jest zawsze “czysta”.
Jest jednak róznica między spadkiem wynikającym z pracy, a spadkiem wynikającym ze spamowania – np. SWLami czy xRumerem. Dla mnie firma SEO, która tylko tak zdobywa linki nie jest firmą SEO w ścisłym tego słowa znaczeniu.

Mike 23 stycznia 2013, 2:06

Każdy wie z jakich metod pozyskiwania linków korzysta.
SWL to przeszłość, jeśli nadal ich używa to szkodzi świadomie, jest winien i nie ma dyskusji.

Przełomem dla branży z pewnością okaże się dochodzenie zadośćuczynienia przez klienta na drodze sądowej.
Wielu nie docenia firm prawniczych i roli rzeczoznawców i ekspertów w precedensowych sprawach.
Dużo można udowodnić.

Plus dla Ciebie, że wyłamujesz się z szeregów i starasz się edukować zleceniodawców. Czarna owca to też owca.

Etyka w tej branży ma wiele twarzy. Liczne aluzje pod adresem “pewnej firmy z Poznania” i metod pozyskiwania i traktowania klientów, to takie klepanie bez sensu.
U nas nadal pokutuje przekonanie, że piętnowanie nadużyć = konfidencji – i jak takie podejście ma się do etyki. Nie widzę różnic miedzy ich poczynaniami, a Pobieraczkiem.

Sebastian Miśniakiewicz 23 stycznia 2013, 2:12

Mike, w pełni się zgadzam z tym, co powiedziałeś.
A informacja o przełomie jest bardzo, bardzo ważna – ponieważ wtedy skończą się “zabawy w piaskownicy” i praktyki, które opisałeś w dalszej części komentarza.

kolo 21 stycznia 2013, 15:17

Skąd ostatnio tyle artykułów na ten temat;) zatrzęsły się wam dupska bo pospadało ???:)

Sebastian Miśniakiewicz 21 stycznia 2013, 16:37

Czytelnicy – a i inni blogerzy – atakują takimi historiami, że trzeba pisac, aby inni sie nie “sparzyli” :)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *