Wyszukiwarka Google
10 października 2011

W naszym kraju SEO dla wielu osób to połączenie przynajmniej jednego z 3 elementów – katalogów w każdym przypadku, potem SWLi, ewentualnie do tego należy dodać jeszcze Xrumera. Czy to jednak wystarcza?

Widziałem wiele stron, które były pozycjonowane tylko w ten sposób i zauważyłem jedną prawidłowość, która pojawia się praktycznie w każdym przypadku. Otóż właściciele tych serwisów – albo osoby/firmy, które je pozycjonują – nie zwracają praktycznie uwagi na zawartość merytoryczną samego serwisu. To tak, jakby chcieć brać udział w wyścigu, ale nie sprawdzić przed nim stanu opon, poziomu benzyny w zbiorniku, o innych elementach już nie wspominając.

Dlaczego tak się dzieje? Samo katalogowanie jest łatwe, praktycznie każdy jest w stanie sam się tym zająć. Podobnie jest z systemami wymiany linków – „wystarczy” kupić pakiet i po sprawie. Przy „rumaku” jest podobnie. Wszystkie trzy działania nie wymagają od osób, które je stosują konieczności posiadania najnowszej wiedzy na temat zjawisk zachodzących w wyszukiwarkach. Zdobycie jej wymaga sporo czasu i zachodu – a to jest coś, na co takie osoby nie mają ochoty tracić swojego czasu.

Prowadzi to do tego, że coraz więcej firm ma problemy z zaistnieniem w sieci, coraz więcej stron jest zgłaszanych np. na polskim Forum Pomocy Google dla Webmasterów jako te, które np. wpadają w filtry, bany czy też doświadczają dramatycznego spadku oglądalności – z powodu nie zadbania o podstawowe elementy promocji strony w Sieci.

Katalogi były kiedyś złotym środkiem. Wystarczyło dodać stronę do kilkuset – i pozycja była „gwarantowana”. Jak to jednak bywa coraz więcej osób zaczęło stosować ten proceder, co sprawiło, że z jednej strony wzrosła konkurencja, a z drugiej Google postanowiło „pochylić się nad tą sprawą”.

Dzisiaj promowana jest jakość strony. Kolejne zmiany w algorytmie – Mayday, Panda – wymuszają na właścicielach stron coraz więcej „zachodu”. Dzisiaj już nie wystarczy dodać strony do katalogów, jeżeli myśli się o byciu widocznym w Google. Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty – czy to się komuś podoba, czy nie. Na pewno muszą to zrobić właściciele internetowych biznesów – jeżeli nie chcą, aby ich biznes zniknął z Sieci… A jeżeli już chcą dodać się do katalogów, to jedynie do takich, z których jest szansa na pozyskanie jakiegoś ruchu. I – najlepiej do tematycznych, najlepiej – niszowych.

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Berith 11 października 2011, 15:24

Skadś na poczatku jednak trzeba brac te linki :) Nie wspomniałeś o preclach, hubach, profilach web20 sa to tez tego typu „szybkie linki” . Nawet jak oprę na zapleczu całe swoje SEO, to zaplecze i tak muszę skadś linkować i zawsze te katalogi, xrumery, swl itp. gdzieś tam będa. Same się strony nie podlinkuja :) Odpowiedź na pytanie jest prosta, dobre katalogi sa dobrym źrodłem, a złe katalogi złym źródłem.

dave84 25 października 2011, 14:30

Lepsze to niż xrumer, którego większość nie potrafi nawet używać i spamuje angielskimi tematami na polskich forach a anchory mają po polsku. Google ogólnie nie krytykuje wszystkich katalogów, np. tematyczne, dobrze moderowane nie są wcale złe ba nawet sporo „normalnych” użytkowników wbrew pozorom z nich korzysta.

Seo-Profi 26 października 2011, 15:55

Tak, spam ma krótkie nogi. Wystarczy poczytać ostatnie wątki na Forum Google czy PiO, ile stron zostało dotkniętych ostatnim updatem, który uderzył przede wszystkim w domeny regionalne (przynajmniej na chwilę obecną o tym się najgłośniej mówi…)

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii