Branża SEO

Czy firma SEO może odmówić usunięcia linków z zaplecza

problemOd czasu do czasu mam do czynienia ze stronami, które znalazły się w tzw. filtrze, nałożonym na stronę za stosowanie niezgodnych ze Wskazówkami dla Webmasterów linków.

Kara, jaką Google nakłada na witrynę może być dwojakiego rodzaju:

  1. filtr ręczny
  2. filtr algorytmiczny

W przypadku spadku ruchu na stronie z naturalnych wyników wyszukiwania Google LUB/I otrzymania komunikatu z Search Console (zakładając, że mamy tam podpiętą naszą domenę) o nałożeniu na stronę kary za nienaturalne linki przychodzące) należy dokonać niezbędnych działań naprawczych, tzn:

  • wykonać dokładną analizy linków przychodzących – dokładną, nie wybiórczą !
  • usunąć wszystkie linki, które można usunąć – wymaga to sporego nakładu czasu
  • zrzec się nienaturalnych linków, których nie udało się nam usunąć, za pomocą disavow tool’a  – wszystkich !
  • na koniec – napisać prośbę o ponowne rozpatrzenie

Po wykonaniu tych czynności pozostaje czekać kilka dni/tygodni na odpowiedź ze strony Google, które może

  • cofnąć karę – jeżeli pracownik SQT uzna, że zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, aby „odkręcić temat”
  • podtrzymać ją – jeżeli uzna, że analiza czy też same podjęte działania naprawcze były niewystarczające

Jest jedno ALE.

Opisany sposób wychodzenia z filtra działa tylko w sytuacji, gdy na stronę nałożono ręczny filtr (ponieważ tylko wtedy Google informuje właściciela domeny – zweryfikowanej w Search Console – o zaistniałej sytuacji).

Ale możemy też mieć do czynienia z sytuacją, w której na stronę zostaje nałożony jednocześnie filtr ręczny oraz algorytmiczny.

No i tutaj zaczynają się „schody”.

Kilka lat temu zaobserwowałem po raz pierwszy sytuację, w której strona po wyjściu z ręcznej kary nie potrafiła podnieść się w wynikach wyszukiwania. Mijały tygodnie od zdjęcia z witryny ręcznego filtra, a poziom ruchu nie zmieniał się – nadal był na poziomie „z filtra”.

Dosyć szybko okazało się, w czym tkwi problem.

Od wdrożenia przez Google disavow toola oraz pierwszej aktualizacji Pingwin bardzo często mamy do czynienia z sytuacją, w której na stronę nałożono równocześnie: filtr ręczny oraz filtr algorytmiczny LUB algorytmiczny. A strona, która zmaga się z obydwoma filtrami (lub tylko algorytmicznym) nie podniesie się dopóki nie będzie updatu algorytmu (Pingwina). Jeżeli dodamy do tego fakt, że Google nie informuje o karach algorytmicznych (mimo, że od lat pojawiają się liczne głosy, aby to zostało zmienione …) to widać wyraźnie, jaki wpływ wywiera ta sytuacja na stronę.

I tutaj dochodzimy do meritum wpisu

Odpowiedzialność firmy SEO za spadki w naturalnych wynikach wyszukiwania Google

Publikacja w marcu 2013 roku w Dziale Prawnym opinii o tym, że Klient może pociągnąć firmę SEO do odpowiedzialności za spadki jego witryny w Google wywołała lawinę komentarzy.

Nic dziwnego – zapis

Jeśli firma zobowiąże się do osiągnięcia przez stronę swojego klienta określonej pozycji i jej utrzymania, to będzie względem tegoż klienta odpowiedzialna finansowo za jej spadki

wyraźnie wskazywał konsekwencje, jakie niesie za sobą spadek witryny w wynikach wyszukiwania Google przy umowie opartej o efekt.

Jeżeli firma SEO współpracuje i chce naprawić zaistniałą sytuację, to mniejszy problem. Niestety, zdarzają się sytuacje, w których firma nie tylko nie chce usuwać linków, ale nawet nie poczuwa się do obowiązku zrobienia analizy profilu linków przychodzących pod kątem wgrania pliku do disavow toola.

Firma SEO odmawia usunięcia linków przychodzących

Warto w tym miejscu pochylić się nad pytaniem:  Co w sytuacji, gdy firma SEO nie może usunąć takich linków – są umieszczone na stronach, do których nie ma dostępu – lub, najzwyczajniej w świecie … odmawia ich usunięcia?

W świetle fragmentu z cytowanej wyżej opinii prawnej (przypomnę)

Jeśli firma zobowiąże się do osiągnięcia przez stronę swojego klienta określonej pozycji i jej utrzymania, to będzie względem tegoż klienta odpowiedzialna finansowo za jej spadki

nie ulega moim zdaniem wątpliwości, że firma SEO w przypadku, gdy na stronę został nałożony filtr, powinna dołożyć wszelkich starań, aby doprowadzić do jego usunięcia.

W moim odczuciu nie jest ważne to, że linki mogą znajdować się na cudzych zapleczach czy też na domenach, do których nie mamy dostępu – jeżeli w wyniku jej działań strona spadła, to firma SEO musi dołożyć wszelkich starań, aby wyprostować zaistniałą sytuację.

Odmowa usuwania linków przychodzących – z czym ostatnimi czasy kilka razy się spotkałem – z powodu faktu, że firma SEO nie ma już fizycznego dostępu do stron, na których umieściła linki (zleciła ich umieszczenie podwykonawcy) i nie może ich w związku z tym usunąć – nie może mieć miejsca.

PS

Przestrzegam przed „pójściem na łatwiznę” i użyciem disavow toola z pominięciem podjęcia próby usuwania nienaturalnych linków – algorytm jest tak skonstruowany, że usunięcie linków szybciej wyciągnie stronę z algorytmicznego filtra niż użycie disavow toola.

Jeżeli zatem witryna była/jest pozycjonowana i zaliczyła spadki w Google

  1. zapytaj firmę SEO (jeżeli nie robiłeś tego wcześniej), jakie działania były podejmowane przy stronie – jak linkowano witrynę, z jakich miejsc, jakimi technikami
  2. upewnij się, że wykonano analizę linków przychodzących – jak nic o tym nie wspomną, porusz koniecznie ten temat !
  3. dopilnuj, aby dostać raport z tej analizy – ze wskazaniem podjętych działań oraz listą linków a) usuniętych b) dodanych do disavow toola (idealnym rozwiązaniem powinno być poinformowanie Ciebie co zakwalifikowano do usunięcia, a co do wgrania do DT – i dlaczego)

Firma SEO,w  przypadku wystąpienia spadków, musi pomóc Ci odkręcić sytuację – i nie chodzi tylko o kwestie prawne. No chyba, że zgodziłeś się na ryzyko spadków związane z pozycjonowaniem niedozwolonymi metodami …

GD Star Rating
loading...
Czy firma SEO może odmówić usunięcia linków z zaplecza, Czy firma SEO może odmówić usunięcia linków z zaplecza, 5.8 out of 10 based on 4 ratings Czy firma SEO może odmówić usunięcia linków z zaplecza
napisał/a 1322 artykułów na rzecz Bloga SEO

Działaniami z zakresu SEO zajmuję się nieprzerwanie od 2008 roku - swoje usługi świadczę w Polsce oraz na rynkach anglo- i niemieckojęzycznych. W 2010 roku roku założyłem pierwszego bloga SEO (na którym mam przyjemność Ciebie gościć) skierowanego stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam zmiany w algorytmie oraz publikuję wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google. Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC.

Opinie i Komentarze

Adam D 26 kwietnia 2016, 10:50

I ja mam taki zapis w umowie. Ale mam „władzę” nad dodanymi linkami tzn. w każdej chwili mogę je usunąć. Problem zaczyna się gdy firma seo „jedzie” blastami i innymi automatami wtedy może być problem z usunięciem. Bywają katalogi i fora gdzie brak danych admina, whois też nic mądrego nie pokazuje. A zdarzyło mi się usuwać filtr gdzie trzeba było do ludzi z azji pisać ;-)

Sebastian Miśniakiewicz 26 kwietnia 2016, 10:53

Kaspar już lata temu mówił, że powinno się zapisywać, gdzie ktoś dodaje linki. Wtedy się z tego śmiano …
Mam jedną domenę robioną takim spamem, że nawet nie ma gdzie pisać – czekam na Pingwina bo inaczej tego nie widzę; najgorsze jest to, że strona wpadła w ręczny filtr po 2 tygodniach od rozpoczęcia pozycjonowania przez firmę – niestety po wyjściu poprawa nie nastąpiła – frazy nadal są poza TOP100. Najgorsze zaś w tym wszystkim jest to, że PRZED rozpoczęciem pozycjonowania strona była w TOP10 …

AdamD 26 kwietnia 2016, 11:39

A po co było ruszać skoro było Top10. Tak się kończy pazerność ;-)
Nie nie podejmuję się poprawy pozycji fraz, które są w Top10 bo efektu może nie być i nie zarobię, a ryzyko „wykopania” frazy w kosmos duże.

Sebastian Miśniakiewicz 26 kwietnia 2016, 11:42

Klienci nie wiedzą często o ryzyku, ba – nie wiedzą CO JEST ROBIONE przy ich stronach.
Niestety, ale opisany przeze mnie przykład jest „mocny” – spadek na wiele fraz z TOP10 poza TOP100 dla dużego serwisu, ze sklepem internetowym w dodatku – to duży problem …

thomson 6 lipca 2016, 14:31

„Jeśli firma zobowiąże się do osiągnięcia przez stronę swojego klienta określonej pozycji i jej utrzymania, to będzie względem tegoż klienta odpowiedzialna finansowo za jej spadki”

ja nie rozumiem w ogóle jak jakaś firma może się do tego zobowiązać skoro nie ma na to 100% wpływu? sam taki zapis wydaje się być niezgodny z prawem bo wprowadza klienta w błąd, nie uważasz?

Sebastian Miśniakiewicz 6 lipca 2016, 18:32

Ludzie wiele rzeczy zrobią dla pieniędzy …

W innych branżach jest nie inaczej – czy zrozumiesz, jak ktoś może wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych na Adwords i nie dostać żadnego feedbacku?
O podpięciu Google Analytics do takiej kampanii już nie wspominając …

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz inne wpisy z tej kategorii