Filtry, bany

Czy depozycjonowanie naprawdę działa?

SEO mitO depozycjonowaniu jest teraz głośno. Nie ma dnia, abym nie trafił na informację, że

  • „konkurencja mnie depozycjonuje”
  • „zrobiłem analizę linków i widzę, że ktoś stara się mi zaszkodzi

Czy aby na pewno?

Kiedy po raz pierwszy pracownik Google przyznał oficjalnie, że depozycjonowanie jest możliwe, rozpętała się burza. Ile się wtedy naczytałem komentarzy w stylu „a nie mówiłem”. Czytałem, czytałem i … uśmiechałem się pod nosem, z prostego powodu – moim zdaniem osoby tak piszące nie zdawały sobie sprawy z tego, o czym piszą, ponieważ depozycjonowanie kiepskimi linkami strony, która jest nimi pozycjonowana …. depozycjonuje, łamiąc Wskazówki dla Webmasterów, NIE JEST depozycjonowaniem.

Od dłuższego czasu stoją na stanowisku, że w takiej sytuacji „przyłożenie” komuś linkami jedynie przyspiesza to, co nieuchronne (filtr) – a nie powoduje zdepozycjonowania.

Jakiś czas temu opublikowałem wynik testu, który jasno wskazywał, że np. ustawienie przekierowania 301 ze zbanowanej domeny na „czystą domenę”, dwuletnią, nie powoduje żadnych negatywnych konsekwencji. Notabene to samo zrobił SEOMoz – tez przeprowadził taki test, tylko na większa skalę. I co? I nic – domena nie dostała filtra.

Mało?

Dzisiaj kolejny dowód na to, że moja teoria sprawdza się w praktyce.

Domena, której właściciel dba o treści i „jak ognia” unika pozyskiwania nienaturalnych linków, dostała … powiadomienie o nienaturalnych linkach. Było to 15 września. Po miesiącu w Narzędziach … zniknęła informacja o nienaturalnych linkach, pozostała tylko ta mówiąca

Niektóre z tych linków mogą pozostawać poza kontrolą webmastera, więc w tym przypadku podejmiemy działania w stosunku do nienaturalnych linków, a nie rankingu witryny jako całości.

Osoba, która się ze mną skontaktowała, zwróciła szybko uwagę na to, że nagle pojawiło się sporo kiepskich linków prowadzących do jej serwisu. Po efekcie tych działań (filtr) widać, że ktoś „zakręcił algorytmem”- w wyniku czego strona dostała powiadomienie. System nałożył jednak filtr na miesiąc czasu, a po tym okresie został on zdjęty.

To nie pierwszy taki case, kiedy depozycjonowanie nie działa – jakiś czas temu opisywałem sytuację, jak to osoba wyszła z filtra, w który wpadła dzięki działaniom „specjalistów od depozycjonowania”. Jak zobaczycie we wpisie można wyjść z filtra w prosty sposób. Karramba – pod takim nickiem wystąpiła ta osoba na Forum Google – w swoim rozpatrzeniu po prostu napisała, że to nie jej działania spowodowały nałożenie filtra. Opisała to w prośbie o ponowne rozpatrzenie. Co się stał? Filtr został zdjęty.

Dlatego jak czytam wypowiedzi np. twórcy weblinka, że od następnego miesiąca „będzie kazał sobie płacić” 30 zł rocznie za zablokowanie swojej domeny przed linkowaniem jej w systemie – dotyczy to wszystkich domen, także i tych zablokowanych w przeszłości (one zostaną „uwolnione”), to zadaję sobie pytanie – No i co z tego?

Nie zamierzam płacić nikomu ani złotówki za to, że „łaskawie” zablokuje mnie w swoim Narzędziu. Tym bardziej, że po lekturze tego wpisu można mieć poważne wątpliwości natury etycznej, czy czasem nie będzie próby „zmuszenia” właścicieli stron do korzystania z „ochrony”. Dla mnie cała sytuacja przypomina tę z np. Warszawskiej Starówki, gdzie restauratorzy byli zmuszani do płacenia „za ochronę”…

A jeżeli już znajdziesz się w „promilu promila promila” stron, którym takie linki zaszkodziły (jak ktoś będzie bardzo wytrwały, to wydając grube złotówki może i uda mu się zakręcić algorytmem), to w sytuacji, gdy masz czysty profil linków odwiedź Forum Google i zgłoś ten fakt – pracownik Google na pewno przyjrzy się Twojej witrynie dokładnie. Wcześniej zaś napisz prośbę o ponowne rozpatrzenie, w której napiszesz, że padłeś ofiarą manipulacji. Czy to działa? Tak dokładnie to zrobił użytkownik Karramba, który zdecydował się sam z siebie właśnie w taki sposób postąpić (PS CO ja się nie naczytałem zaraz teorii spiskowych, że założyłem sobie nowe konto na Google, aby móc napisać takie coś….)

Przytoczone powyżej informacje są chyba wystarczającym dowodem na to, że depozycjonowanie jest (praktycznie) niemożliwe.

Dlatego, drogi webmasterze, mam dla Ciebie radę

  1. jeżeli się pozycjonujesz za pomocą złych linków – nie pisz „wszędzie” o depozycjonowaniu, bo …. sam się depozycjonujesz
  2. jeżeli nie zdobywasz nienaturalnych linków i nagle widzisz w Narzędziach ich gwałtowny przyrost – zgłoś takie domeny do disavow toola; zwłaszcza jak Google informuje Ciebie, że „Niektóre z tych linków mogą pozostawać poza kontrolą webmastera, więc w tym przypadku podejmiemy działania w stosunku do nienaturalnych linków, a nie rankingu witryny jako całości.”
  3. jeżeli nie zdobywasz nienaturalnych linków, nie sprawdzasz Narzędzi (jak nie masz tam jeszcze swojej domeny koniecznie ją dodaj) a wiesz, że dostałeś informację o nienaturalnych linkach – przeczytaj jeszcze raz ten artykuł, następnie wrzuć wszystkie spamowe domeny do disavow toola i napisz RR tak, jak to zrobiła Karramba. W razie odrzucenia – wpadnij na Forum Google.

Mam nadzieję, że temat depozycjonowania w pewien sposób można uznać tym wpisem za zamknięty.

GD Star Rating
loading...
Czy depozycjonowanie naprawdę działa?, Czy depozycjonowanie naprawdę działa?, 4.5 out of 10 based on 35 ratings Czy depozycjonowanie naprawdę działa?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Marek 17 października 2013, 14:05

Nie blokując swojej strony narazasz się ze inni bedą podlinkowywali wpisy nie obawiasz się tego ?

Sebastian Miśniakiewicz 17 października 2013, 19:33

Twoim zdaniem mam płacić Xannowi za to, że jego narzędzie jest wykorzystywane do próby zrobienia komuś koło nosa? Mam płacić „za ochronę” – jak płacili restauratorzy na warszawskiej Starówce?
Dziwię się, że zamiast piętnować same próby takich zachowań, albo się je pomija, albo … nie zwraca uwagi „aby nie podpaść, aby nie wyjść na to, że … „nie jest się kumplem”.
Dziwię się temu, że część osób z branży SEO inaczej mówi PUBLICZNIE, a inaczej W KULUARACH.
Chore. Ale polskie. Dopóki coś jest młode i głupie (dziecko, branża – cokolwiek), to pewne działania z punktu widzenia logiki są pozbawione sensu. Dziecko dorasta i pewne rzeczy po czasie rozumie – pytanie, co będzie z branżą?
Na pewno Pingwiny i Pandy sprawiły, że już się co niektórzy nie nabijają z tez, jakie od lat głoszę na blogu.
Powód jest prosty – sprawdziły się

Dlatego odpowiadając na Twoje pytanie powiem jeszcze tak – jak na ulicy ktoś kogoś kopie możesz „nie zauważyć tego” albo coś zrobić – niekoniecznie od razu wdawać się w bójke, ale chociażby krzyknąć „Policja jedzie!” czy wręcz zadzwonić na Policję.

Wierzę, że branża w końcu dorośnie – ale to zależy od niej samej. To od niej zależy, czy znajdzie się więcej osób gotowych krytykowac pewne podejścia :)
Nie znam przypadku zdepozycjonowania strony z dobrymi linkami – póbowano mi zaszkodzić, próbowano SEOMozowi; próbowano dwóm domenom, o których napisałem we wpisie.
Efekty?
ŻADNE

marta 18 października 2013, 8:11

jak żadne jak sam piszesz, że przykładowa domena miała nałożoną karę na miesiąc czasu? :)
dodatkowo nie wspominasz o filtrach algo, przy których nie masz możliwości napisania jakiegokolwiek RR

Sebastian Miśniakiewicz 18 października 2013, 8:49

Do pewnych rzeczy bym się i tak przyczepił – ale nie były one tak istotne – moim zdaniem linki „przeważyły szalę”.
Filtr algorytmiczny?
Przeceniasz jego znaczenie – na takie filtry z mojego doświadczenia narzekają osoby, które często same „nawalają linkami gdzie popadnie” – często … nie wiedząc o tym, że tak się nie robi.
Mam do czynienia z wieloma stronami – czy tu, czy na forum Google. I przez lata nie widziałem sytuacji, aby ktoś, kto powiedział „dostałem filtr algorytmiczny” nie miał nic „za uszami” :)
Jeżeli case SEOMoza Ciebie nie przekonuje, gdzie ani nie było ręcznego, ani strona nie spadła 9więc nie było algorytmicznego) to nie wiem, jaki jest sens ciągnąć tę dyskusję dalej…

Paweł Rabinek 21 października 2013, 19:41

W temacie depozycjonowania polecam przedostatni artykuł na moim blogu. Linkowanie z SWL to akurat tylko jedna z taktyk na negatywne SEO, w dodatku niezbyt działa bez połączenia z innymi. Przekierowanie zbanowanej/zafiltrowanej domeny zupełnie nie wpłynie na docelowy serwis, to byłoby zbyt proste.

Xann 24 października 2013, 18:39

Nikogo nie zmuszam do płacenia, opłata jest brana za utrzymanie domeny w bazie, w każdym razie mam nadzieje ze po 15 listopada nie zablokujesz domeny w systemie i będę mógł reklamować wpisy o mnie na stronach systemu

Sebastian Miśniakiewicz 24 października 2013, 20:04

„Nikogo nie zmusza” – ale jak będziesz chciał, to każdemu dowalisz swoim „wspaniałym systemem” – tak to mam zrozumieć?
Masz odwagę powiedzieć publicznie – najlepiej potwierdzając to na swojej stronie firmowej czy blogu – ze zamierzasz spróbowac mojego bloga zdepozycjonować w sytuacji, jak nie zapłacę 30 zł za blokadę swojej domeny?
Jak i wykorzystać Weblinka do zmuszania innych do tego, aby płacili Ci haracz?

Xann 24 października 2013, 21:44

Przecież twierdzisz ze depozycjonowanim nie istnieje wiec nie musisz się obić martwić :)

Sebastian Miśniakiewicz 24 października 2013, 21:54

Bardziej chodzi mi o te osoby co chciałyby płacić Co za coś za co nie powinny.
Sorry ale takie zachowania się piętnuje – wywieszasz banery swojej firmy na szkoleniach o White hat SEO z jednej strony. a z drugiej piszesz że podobno z sukcesami – a teraz promujesx nowy model biznesowy, który można stracić krótko „jak nam nie zapłacisz to Cię podlinkujemy. Nie sądzisz że czas dorosnąć?

Xann 25 października 2013, 7:11

Oświadczam że nie zamierzam w żaden sposób depozycjonować Twojej strony a jedynie propagować (podlinkować) treści w niej zawarte szczególnie te dotyczące mojej osoby, w sumie sam zachęcasz do propagowania swojej treści co chętnie ucznie a do tej pory nie mogłem tego robić gdyż blokowałeś domenę.

ps. przypominam że linkowanie stron w Polsce nie jest zakazane

Sebastian Miśniakiewicz 25 października 2013, 7:45

„ps. przypominam że linkowanie stron w Polsce nie jest zakazane”

Oj Tomasz, Tomasz – czasem się zastanawiam, jak osoba, która tyle siedzi w SEO, może pisac takie pierdoły….

Przypominam, bo mojego bloga (przynajmniej oficjalnie) nie czytasz, że to, co chcesz zrobić, to depozycjonowanie, a to jest czynem nieuczciwej konkurencji – o czym możesz przeczytać w opinii prawnej na moim blogu.

Radzę Ci się zastanowić nad tym, co chcesz zrobić :) – fajnie, że potwierdziłeś zamiar, to już coś znaczy

Xann 25 października 2013, 8:23

Ten spór o to czy jest to depozycjonowanie czy reklamowanie jak chcesz będziesz miał okaje rozwiązać w sadzie przy sprawie cywilnej.
Ps. Zbieraj kasę na adwokata.

Sebastian Miśniakiewicz 25 października 2013, 9:34

OK – napisz mi tylko emaila na [email protected]…. w tej sprawie, abym miał informację z Twojej domeny, że „oficjalnie” będziesz mnie linkował z weblinka.
I nie wykręcaj się wymówkami, tylko napisz. Zaznacz tam, że po 15 zaczynasz

Sebastian Miśniakiewicz 25 października 2013, 9:38

Wyślij mi też info listem – adres znajdziesz na stronie.

Marek 25 października 2013, 12:48

Panowie, przenoszenie waszych poniekąd prywatnych animozji na forum publiczne m.in. jest trochę dziecinne i niepoważne. Zwłaszcza Ty Sebastianie jako właściciel tego bloga powinieneś opanować emocje i po prostu nic nie odpisywać bo źle te przepychanki wpływają na Twój wizerunek i zniechęca strasznie do czytania bloga. Kiedyś byłem zachwycony jego treścią a teraz widzę coraz częściej wytykanie innym błędów i niepotrzebne przepychanki.

Sebastian Miśniakiewicz 25 października 2013, 14:45

Marek,
to nie są przepychanki – tylko zwrócenie uwagi na fakt, że teraz będzie trzeba płacić za coś, co powinno być bezpłatne.
Rozumiem, że Ty masz zamiar płacić za blokadę, tak? „Niestety”, ale gros ludzi w Polsce nie zamierza …
Nie wiem, czy pamiętasz, ale jeden z systemów polskich kiedyś chciał wprowadzić kiedyś blokadę – http://techformator.pl/zaplac-albo-zgin-haracz-za-zablokowanie-domen/ – zobacz, kto wtedy stawał w obronie webmasterów i pisał, że to przegięcie – a teraz … zarzucasz mi prywatne animozje? :)
Wtedy chodziło o Statlinka – po publikacji system się wycofał z pomysłu wprowadzania opłaty. Ciekawy jestem, jak będzie w materii Weblinka – czy branża mnie wesprze, czy też nie – dlatego, że wyszło to ode mnie :)
Blog jest skierowany m.in. do osób, dla których SEO jest „czarną magią” – i one zwłaszcza powinny wiedzieć o pewnych praktykach, które nie powinny mieć miejsca. To od nas zależy, czy będziemy pozwalali na cwaniactwo i nieczyste zagrywki – czy też nie.

Marek 25 października 2013, 14:58

Tak, po części masz rację z tym co piszesz w artykule, ale sam napisałeś że tym wpisem temat można uznać za zamknięty a hasła w stylu „wyślij mi to listem” nie odnoszą się do tematu i są odpowiedzią na zaczepki i są to po prostu jak napisałem przepychanki. Artykuły dobre ale za często dajesz się wciągać w takie dyskusje (bezproduktywne i już odbiegające od tematu) jak z Tomkiem czy ze mną.

Sebastian Miśniakiewicz 25 października 2013, 15:12

Niekiedy trzeba zareagować – zwłaszcza, jak pojawia sie nowy wątek. Dziwi mnie, że Statlinka osoby z branży mocno nacisnęły, a tutaj uważają, ze nie ma tematu. Pozostawiam to bez komentarza

Darek Wroński 29 października 2013, 18:37

Sebastian,

Przyjmuj słowa Marka na klatę, ma 100% racji. Merytorycznie jak najbardziej można dyskutować, nawet emocjonalnie, w końcu to blog. Jednak prośby o potwierdzenie powinieneś załatwiać za kulisami. To co robisz nie wygląda profesjonalnie. Nie miej żalu, potraktuj to jako konstruktywną i życzliwą krytykę.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2013, 19:38

Dzięki Darek za feedback. Odpowiem Tobie i pewnie innym osobom, które mogły sobie postawić takie same pytanie. Na ile zdążyłeś mnie – jeszcze nie osobiście – poznać – nie lubię „ściemniania” i tanich zagrywek PRowych.
Xann jest znany z tego, że potrafi głośno coś powiedzieć, a potem zmienić po cichu zdanie – o czym się przekonałem mocno jak poinformował już jakiś czas temu o wprowadzeniu niemożliwości blokady w swoim systemie – po czym po jakimś czasie napisałem o tym znowu i … dostałem opier… od Lexy, że … nie sprawdziłem. Na moją uwagę, że co miałem sprawdzać, jak sam twórca systemu o tym publicznie poinformowął – odpowiedzi, mimo usilnego „ciśnięcia” już nie dostałem. DOBRE….
To od nas zależy, jak będzie wyglądała branża. Jak będziemy tolerować bylejakość i niekonsekwencję to nie miejmy potem pretencji, że polskie SEO wygląda, jak wygląda.
Jak się dowiedziałem np. na PiO było niedawno „tepienie” duplikatów kont – właściciele katalogów (kto wie, czy i nie narzędzi) rozmawiali „sami ze sobą”, promując i wychwalając pod niebiosa swoje produkty. DLACZEGO NIKT O TYM NIE NAPISAŁ? Odpowiedź jest moim zdaniem prosta – aby komuś nie podpaść. Ponieważ na PiO się nie udzielam, więc nie chciałem o tym pisać – inaczej na pewno powiedziałbym co nie co na ten temat…
Dzięki jednak raz jeszcze za komentarz – wezmę go sobie na pewno do serca.

Darek Wroński 29 października 2013, 21:46

Nie mogę odpowiedzieć bezpośrednio pod Twoim komentarzem, zaznaczę tylko, że odnoszę się do poniższego komentarza (29-10-2013 19:38). W zasadzie nie chcę już dalej zagłębiać się w temat, natomiast chcę mieć pewność, że dobrze zrozumiałeś, bo mam wrażenie, że niezbyt.

Rzeczywiście, zauważyłem, że nie lubisz ściemniania, chodzenia na skróty, itd., i za to własnie cenię Ciebie i Twój blog. Nie było moją intencją zniechęcać się do demaskowania nieuczciwych zagrywek. Wręcz przeciwnie, Ty pisz, ja trzymam kciuki. :)

Odniosłem się tylko i wyłącznie do „przepychanek” w komentarzach, Mam na myśli wypowiedzi w stylu: „Oj Tomasz, Tomasz – czasem się zastanawiam, jak osoba, która tyle siedzi w SEO, może pisac takie pierdoły” czy nawet „Wyślij mi też info listem – adres znajdziesz na stronie”.
Chociaż blog uważam za narzędzie komunikacji, to jednak e-mail lub PW — dla tego typu „polemiki” — wydają mi się bardziej właściwe. ;)

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2013, 22:00

Ok. Dzięki za doprecyzowanie.
Hm… Przyznam że masz rację. Z drugiej strony czasem trzeba coś powiedzieć mocno a nie tylko siedzieć cicho i patrzyć jak ktoś mówi coś co nie powinno paść. Cel swój osiągnąłem wykazując brak spójności i bicie piany. Nie sądzę abym jeszcze w stosunku do tej osoby tak napisał w komentarzu :)

Darek Wroński 29 października 2013, 18:38

Wszystkie niecne działania mają swój kres. W tym opłaty za blokowanie domeny w SWL. Jeżeli wytyczne najpopularniejszej w Polsce wyszukiwarki zabraniają linkowania z systemów wymiany linków, to oczywistym jest, że jego używanie do linkowania cudzej domeny, bez zgody właściciela witryny, jest działaniem na jego szkodę. A to już rodzi ryzyko otrzymania pozwu. I pewnie wcześniej czy później to nastąpi.

Sebastian Miśniakiewicz 29 października 2013, 19:39

Dokłądnie – i mocno trzymam za to kciuki :)

Bartek 21 czerwca 2016, 9:25

Witam,
co myślisz o sytuacji kiedy konkurencja linkuje mi stronę z SWLa na EMA z zagranicznych spamerskich stron o seksie i randkach? Moja strona istnieje zaledwie niecały rok… Co robić?

Sebastian Miśniakiewicz 24 czerwca 2016, 13:58

Użyj DT
Dodam, że Google jest dobre w tego typu zagrywki – wiele osób, z niejakim Xannem na czele, utrzymuje, że depozycjonowanie działa.
A ja odpowiadam zawsze w takiej sytuacji, że „depozycjonowanie jest jak Yeti. Niby istnieje, ale zdjęcia nikt nie pokazuje”
Mojego bloga też próbowano depozycjonować kilka razy.
Totalnie odpuściłem sprawę.
Efekt?
Brak efektu

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *