Wyszukiwarka Google
20 lipca 2011

Nie tak dawno Google informowało o banie domeny co.cc. Obecnie na Forum Pomocy Google toczy się ciekawa dyskusja, w której właściciel serwisu no-ip.pl chyba nie do końca zrozumiał to, co sam zatwierdził w wypowiedzi Guglarza, któremu dał Najlepszą odpowiedź:

for example imagine a bucket full of bad apples, with just one or two really juicy ones — would you still feel comfortable eating any of these? I don’t think I would.

Zarówno Matt Cutts jak i JohnMu wypowiadali się też na ten temat – jeżeli udostępniamy innym subdomeny, to ponosimy odpowiedzialność za nie, ponieważ one „należą” do nas. I jak nie dopilnujemy na nich porządku to trzeba się liczyć (jak widać) z problemami dla swojej domeny.

Patrząc się na dyskusję, jaka pojawiała się tutaj widać, że Google poważnie wzięło się do rzeczy – już nie tylko zagraniczne serwisy, ale i polskie notują bany. Z punktu widzenia czystości Internetu to dobre podejście.  Dziwię się tylko, że ktoś nie potrafi zrozumieć, że jak do tej pory udawało się „kiwać algorytm”, to było dobrze – a jak kiwany „nie dał się wykiwać” – to już jest „koniec wolności w Internecie”.

Zdaję sobie sprawę, że mogło to niestety dotknąć także i dobre strony, owe „zdrowe jabłka”, które znalazły się w jednym koszyku z zepsutymi. No cóż – od dawna mówię, że jak ktoś prowadzi dobry serwis to powinien zainwestować chociaż w domenę regionalną – aby nie być narażonym na takie sytuacje.

Wpłynie to z pewnością znacząco na branżę SEO, w której subdomeny były wykorzystywane „do różnych celów” – np. do zdobywania punktów z SWLi. Teraz to się zmieni – ponieważ coraz mniej osób będzie skłonna ryzykować reputację swojej domeny dla chwilowej korzyści w postaci punktów.

Czasy się zmieniają – i zamiast narzekać trzeba wziąć się do pracy – zaczynając od przeniesienia swojego dobrego serwisu z bezpłatnego hostingu na płatną domenę.

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Arcadius 21 lipca 2011, 23:21

„a bucket full of bad apples, with just one or two really juicy ones” = cały Internet

https://encrypted.google.com/search?q=%22resources+and+information.+this+website+is+for+sale%22

Nie podoba mi się cenzurowanie Internetu przez G. Jestem webdeveloperem, na subdomenach mam wersje demo skryptów. Nie zależy mi na ich widoczności w wyszukiwarkach. Ale Indianie z G Quality pracujący za minimalną stawkę mogą zobaczyć subdomeny z treścią szablonową Lorem ipsum… i nałożyć ban na całą domenę.

Seo-Profi 21 lipca 2011, 23:40

Jak na subdomenach masz wersje demo, to nic Ci nie grozi.
Nie zrozumiałeś wpisu – ten update godzi w spamerów – i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, patrząc się chociażby na reakcje na róznych forach czy blogach. Zdecydowana większość, jak np. tu – http://blog.shpyo.net/266/google-banuje-na-naszym-podworku.html – popiera takie działania, z czego można wywnioskować, że Google chyba „trafiło” w oczekiwania większości. Oczywiście, nie wszystkim się to spodoba – no ale ce la vie.

Arcadius 22 lipca 2011, 0:15

Gdy ktoś zobaczy sklep wypełniony nieistniejącymi przykładowymi produktami lub CMS ze skopiowanymi fragmentami artykułów Wikipedii, stwierdzi że jestem spamerem, szczególnie gdy na moją stronę trafi słabo opłacany indyjski student a wiem że tacy ludzie pracują jako Quality Raterzy angielskich stron.

Komentarze na blog.shpyo.net co to za argument? Każdy się cieszy że jego konkurencja wypadła z indeksu, a sam blog shpyo nie wygląda na obiektywny, niektóre wpisy są bardzo stronnicze.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii