Filtry, bany
31 sierpnia 2013

trudnoscGoogle przyzwyczaiło branżę SEO do tego, że w wakacje nie podejmowało żadnych większych działań – jak gdyby chcąc dać spędzić ten czas spokojnie, w innym miejscu niż przy komputerze. W tym roku to się jednak zmieniło. 3 lipiec to data, o której będzie się pamiętało lepiej niż wprowadzenie Pingwina.

Od lat pomagam webmasterom w wychodzeniu ich stron z filtrów i mam wrażenie, że w ciągu ostatniego miesiąca, a właściwie 2 tygodni,  Google „coś po cichu wdrożyło”, co sprawia, ze wyjście z filtrów zajmuje więcej czasu i wysiłku. Już nie wystarczy napisać, że coś się źle zrobiło, usunąć kilka/naście/dziesiąt linków. Coraz częściej trzeba czyścić praktycznie wszystko, aby strona wyszła z filtra.

Przykład?

Duży serwis – na 1000 domen około 43% z nich to precle. Wysyłamy pierwsze RR, skupiając się tylko na nich – odpowiedź jest negatywna; zaznaczam, że linki z tych precli zostały WSZYSTKIE usunięte.

Skupiamy się zatem na kolejnej kwestii – linkowanie między własnymi serwisami. Z sidebara, anchorami. Od razu zaznaczam, że linkowane serwisy są naprawdę dobrej jakości. No ale można dojść do wniosku, że chodzi o sprzedaż linków, ponieważ anchory są stricte SEO, są umieszczone obok siebie – wyglądają jak sprzedane linki. Są dwie możliwości załatwienia sprawy – optymalizacja linkowania (np. zamiana na linki generyczne) lub wstawienie do nich atrybutu nofollow; wstawiamy nofollow (liczy się czas, Klient nie chce eksperymentować). Wysyłamy RR – i … negat.

Hm… Skoro wykluczyliśmy precle, wykluczyliśmy domeny własne – pozostaje już tylko żmudna analiza reszty domen – z których jest po kilka. Czasem po jednym linku. Dopiero to wyciąga domenę z filtra.

To, co jest warte uwagi, to fakt, że odsetek tych linków, z ostatniej grupy, mieści się grubo poniżej 1%. Kiedyś, co nawet padło na HO z Johnem, o ile dobrze pamiętam, analiza 90% domen pozwalała wyjść z filtra. Jak pokazuje ten przypadek – już tak nie jest.

Pewną ciekawostką jest to, że coraz więcej serwisów – jak chociażby duże PKT.PL – zaczyna wstawiać u siebie w linki wychodzące atrybut nofollowprzykład, zabezpieczając się przed powiadomieniami o nienaturalnych linkach wychodzących. Analizując ich mam jednak obawy co do tego, czy coś robią, jeżeli chodzi o linki przychodzące :). Moim zdaniem dawanie nofollow w katalogach w sytuacji, gdzie admin nie moderuje ilości i jakości linków prowadzących do wpisów (dopalanie) to takie działanie nie ma sensu. No ale mogę się mylić.

Konsekwencje działań z tegorocznych wakacji ze strony Google już widać: niektóre firmy SEO zmieniają profile swojej działalności – skupiając się np. na Adwords; stawki za SEO idą w górę. Coraz mniej osób gwarantuje ( jeszcze się tacy trafiają !) pozycje – wszystko wskazuje na to, że wkraczamy w nową erę SEO. I o ile jak zauważyłem nadal pojawiają się dyskusje, czy SEO umrze, to zauważam, że odpowiedzi nie są już tak buńczuczne jak jeszcze na początku tego roku.

Parę dni temu Matt poinformował o nowym formularzu – za pomocą którego można „reklamować” fakt bycia nisko w SERPach dla małych stron.

Mała strona niskow  Google? Zgłoś to nam.

Osobiście uważam to za dobry pomysł – nie od wczoraj słyszałem narzekania na to, że małe domeny nie mają szans w starciu z dużymi serwisami. Zastanawiam się tylko nad jednym – czy osoba, która pozycjonuje mała stronę odważy się podać jej adres? I – czy jak poda nie dostanie od razu filtra ręcznego za nienaturalne linki? :)

Dlatego nie sądzę, aby firmy SEO korzystały z tego formularza. Dla wielu z nich disavow tool jest podpier…., że wyrażę to dosadnie. Więc kolejny formularz tego rodzaju jest tym samym … Ale ten formularz nie jest dla firm SEO – a dla osób, które nie pozycjonują swoich stron denerwuje fakt, że siedzą i dopieszczają swoje witryny, a tymczasem ktoś mocno podlinkuje i ich wyprzedza w wynikach wyszukiwania.(pomijam tutaj fakt, że nadal dla wielu osób katalogi seo, precle, czy marketing szeptany to naturalne linki….)

Czas pokaże, jak Google wykorzysta zgromadzone w ten sposób dane i … kiedy zobaczymy update algorytmu z tym związany. Moim zdaniem będzie to mocny update.

O autorze
SEBASTIAN
MIŚNIAKIEWICZ
Autor bloga,
specjalista SEO
Jako właściciel firmy SEOProfi pomaga zwiększać sprzedaż w sklepach internetowych oraz ruch na stronach firmowych na rynku polsko-, anglo- oraz niemieckojęzycznym.

Bloga założył w 2010 widząc ogrom problemów, z jakimi mają do czynienia osoby próbujące samodzielnie wypromować stronę w Google. Od 2011 roku jako Product Expert pomaga rozwiązywać te problemy na Forum Pomocy Google dla Webmasterów.


Pozycjonowanie to nie magia (jak często słyszę),
tylko ciężka, codzienna praca przy budowaniu marki

Zobacz, jak z Klientem pracujemy przy stronie >


OPINIE I KOMENTARZE

Robert 31 sierpnia 2013, 11:12

Szkoda, że Bing się lepiej nie rozwija w Polsce :). Ale może kiedyś….

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2013, 11:48

kto wie, czy ostatnie ruchy Google nie spowodują „napływu do Binga” – rynekj nie lubi monopolu, a ten w wykonaniu Google jest prawie doskonały…

Ktoś 1 września 2013, 12:33

Już najlepiej by było gdyby przeglądarki takie jak Opera, Mozilla czy IE Microsoftu dodawali zawsze adblocka do każdej kolejnej wersji. Tak by żaden z ich użytkowników nie mógł klikać w reklamy Google ;)

Google coraz bardziej objawia się jako bezwzględny monopolista, który dąży tylko to tego, by stron nie dało się pozycjonować organicznie i by wymuszać stosowanie płatnych reklam w AdWords.
Ale kto mieczem wojuje, od miecza kiedyś zginie.

Sebastian Miśniakiewicz 1 września 2013, 13:08

Z tego, co wiem to np. kiedys dostawało się bana dożywotniego na Adwords – potem Google zaczęło promować ten system – i bany dawało się ściągać.
Obecnie jest podobnie z Adsense – bana dostać można łatwo – to też się zmieni.
Jak i udział Google w rynku wyszukiwarek – może nie straci Google połowy rynku, ale im ktoś m apraktycznie wszystko, jak w Polsce, tym łatwiej komus przełamac henemonie.
Wszystko zależy od ludzi…

Tomaan 31 sierpnia 2013, 12:59

Ktoś kto robił opisywane wyżej operacje nie ma pojęcia za co dostaje się filtr, wiadomo, że wywalenie precli nie pomoże bo w reszcie domen zawsze jest coś jeszcze, znane są przypadki, że wyjście z filtra załatwiło zgłoszenie jednej domeny. No ale trzeba mieć wiedzę na temat SEO, wybór jednej domeny z 400 szt. i wyjście z filtra to jest wiedza SEO właśnie.

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2013, 13:10

Sztuką jest stracić jak najmniej a nie od razu zrzec się Wszystkiego ;) Trochę się zagalopowałeś z tym komentarzem. ..
Jest wiele sposobów na wyjście z filtra – to z mojego doświadczenia.
PS Opisałem własny case.

Robert 31 sierpnia 2013, 15:26

Nie no :), jeżeli potrafisz z kilkuset domen wybrać tą jedną za którą na pewno strona dostała filtr to co ty tutaj jeszcze robisz? Ja myślę że w samym Google mają problem z określeniem tego :), więc na Twoim miejscu nie zastanawiałbym się ani chwili, pakował walizki i od razu na stanowisko kierownicze do Google :)

Damian 31 sierpnia 2013, 13:05

To co się dzieje obecnie z tym algorytmem moim zdaniem jest grubo przesadzone. Podejmując takie działania mam wrażenie że Google nie długo całkowicie pójdzie w treść strony, jej oznaczenie i wartość, a odejdzie od linków… kto wie.

janek 31 sierpnia 2013, 13:44

po wyslaniu RR dostalem informacje ze linki nadal naruszaja wytyczne googla i są tam podane jakies przykladowe linki, ktore są nie zgodne.
dziwne jest natomiast to, ze jak wejde w zakladke dzialania reczne w GWT to mam komunikat
„W witrynie nie znaleziono ręcznych działań przeciwspamowych”

spotkal sie ktos z takim czyms wczesniej ?

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2013, 14:04

Tak – czasami za szybko wysyłają komunikat, albo inaczej – za późno wrzucają stosowne info do Narzędzi; za jakiś czas zobaczysz stosowną informację w Narzedziach :(…

Robert 31 sierpnia 2013, 15:29

Właśnie m.in. po tym widać jak panują nad wszystkim :). Ich działania w dużej mierze są chaotyczne i w dużej mierze opierają się też na zgłoszeniach „kapusiów” :)

znawca 31 sierpnia 2013, 16:49

A dlaczego SEO ma umrzeć? Przecież nie ma nic złego w optymalizacji witryny. Zacznijcie proszę odróżniać SEO od pozycjonowania.

Sebastian Miśniakiewicz 31 sierpnia 2013, 18:10

@znawca – w Polsce SEO to synonim pozycjonowania; taki branżowy slang

Jan 2 września 2013, 10:10

Branżowy. Branżowy…
No to może warto się poprawić, bo umiera pozycjonowanie jakie było do tej pory znane… a optymalizacja pozostaje nadal bardzo istotna… a kto wie, czy nie jest ważniejsza niż kiedyś, bo jeśli linki będą coraz częściej stanowić problem niż wartość dla serwisu, to żeby osiągnąć coś w wynikach konieczne będzie takie prezentowanie treści, aby roboty nie miały problemu z określeniem czym one tak naprawdę są.

Leave reply to Ktoś anuluj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inne wpisy z tej kategorii