Optymalizacja stron, Wyszukiwarka Google

Co to jest cloaking? Jakie ryzyko niesie za sobą jego stosowanie?

Sporo osób zadaje sobie pytanie: co to takiego jest właściwie „ten cloaking”, jak jest on definiowany przez Google – dlaczego  jego stosowanie jest niebezpieczne dla strony, która go stosuje?

Czym jest cloaking?

Definicja cloakingu jest krótka – jest to prezentowanie robotowi Google innej treści niż osobom, które odwiedzają daną witrynę. W przeważającej części przypadków taka sytuacja nie ma miejsca – zarówno człowiek, jak i robot, widzi te same (bez wnikania w szczegóły związane z np. kodem strony) treści.

Przykładem cloakingu jest np. przedstawianie użytkownikowi treści pornograficznych, zaś Goglebotowi … kreskówek dla dzieci. Nie musi to jednak być związane tylko z taką sytuacją – niedozwolone jest po prostu sprawdzanie, czy „użytkownik” strony jest Googlebotem – poprzez np. identyfikację IP – przed wyświetleniem zawartości strony. I nie ma tutaj żadnych wyjątków.

Używanie to obecnie (i w przeszłości) jeden z najprostszych sposobów na to, aby nasza strona może zostać wykluczona z indeksu Google.Techniki cloakingowe są „tępione” mocno i jeżeli ktoś to obecnie stosuje to chyba tylko (nie słyszałem o innych dziedzinach) strony związane z seksbiznesem.

O ile SEO można podzielić na white hat SEO i black hat SEO, o tyle w przypadku cloakingu nie można zastosować podobnego podziału. Cloaking jest po prostu „black” i kropka.

Są jednak sytuacje, kiedy można prezentować różne treści osobom, które odwiedzają nasz serwis, w zależności od tego skąd pochodzą (geolokalizacja) czy używają do surfowania urządzeń mobilnych – czy „zwykłych” komputerów.

Geolokalizacja = cloaking?

Jeżeli prowadzimy międzynarodowy serwis możemy „ułatwić życie” internaucie, który go odwiedza, kierując go od razu na wersję serwisu w jego języku – na odpowiednia domenę/subdomenę/katalog. System sprawdza, skąd jest osoba odwiedzająca stronę (na podstawie IP lub wersji językowej przeglądarki) i na tej podstawie prezentuje osobie odwiedzającej stronę preferowaną wersję językową (jeżeli ktoś wchodzi z francuskiego IP z reguły jest osobą znającą francuski, jeżeli z Niemiec – zna język niemiecki itp.). Ułatwia to życie internautom, ponieważ użytkownik z Polski wchodząc na stronę producenta zabawek Z Niemiec widzi od razu treść w swoim języku, nie musi klikać na polską flagę, aby wyświetlić polską wersję językową.

Opisane działanie mogłoby się wydawać że podpada pod cloaking – użytkownicy z różnych krajów widzą różną treść – tak jednak nie jest. Widzą oni tą samą treść – tylko w innym języku (swoim). I dopóki strona nie będzie serwowała Goglebotowi swoistej odrębnej wersji „językowej” (czyli system nie będzie „namierzał” robotów Google, np. po ich IP i serwował im coś innego, niż internautom) – to nie mamy powodów, aby obawiać się, że na stronę moga zostać nałożone sankcje związane z cloakingiem.

Mobilne treści = cloaking?

Podobnie jest z wersjami stron dla komórek – tutaj, jeżeli prezentacja treści zależy od urządzenia, poprzez które wchodzimy na stronę, także nie ma mowy o cloakingu.

Jeżeli na stronę wchodzi ktoś z telefonu wyposażonego np. w Androida, to może mu zostać przedstawiona okrojona (z różnych dodatków) wersja strony – która będzie wyglądała inaczej niż w przypadku wyświetlania jej na ekranie komputera stacjonarnego czy notebooka. Wystarczy wejść na Wirtualną Polskę z normalnego komputera, a następnie wpisać wp.pl w telefonie z Androidem – od razu zostaniemy przekierowani do wersji „mini” (domyślne ustawienie telefonu). Telefony mają to do siebie, że posiadają mniejsze możliwości prezentacji danych, w postaci (po prostu) mniejszego ekranu czy szybkości działania – dlatego przedstawienie użytkownikowi okrojonej wersji serwisu jest normalnym działaniem, które, zwłaszcza w przypadku rozbudowanych portali wręcz należy (jeszcze) stosować.

Warto zapoznać się też z odpowiednimi zapisami w Wytycznych Google dla Webmasterów. W skrócie można powiedzieć, jednym zdaniem, że dopóki będziemy serwować internautom to samo, co robotom – dopóty o cloakingu nie będzie mowy.

GD Star Rating
loading...
Co to jest cloaking? Jakie ryzyko niesie za sobą jego stosowanie?, Co to jest cloaking? Jakie ryzyko niesie za sobą jego stosowanie?, 10.0 out of 10 based on 3 ratings Co to jest cloaking? Jakie ryzyko niesie za sobą jego stosowanie?

Zobacz inne wpisy z tej kategorii

napisał/a 1334 artykułów na rzecz Bloga SEO

Optymalizacja i pozycjonowanie stron i sklepów internetowych w Google to moja pasja.

Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom rozwiązywać problemy z widocznością ich stron w Google na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC w Polsce.

W 2010 roku roku założyłem pierwszego w Polsce bloga SEO skierowanego nie do branży SEO, ale stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam Wskazówki Google dla Webmasterów, opisuję i komentuję zmiany, jakie zachodzą w algorytmie Google. Publikując wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google, pomagam im zwiększać ruch na stronach z naturalnych wyników wyszukiwania.

SEO to także moje życie zawodowe – firma SEOProfi, której jestem właścicielem, świadczy usługi na rynku polsko, anglo- i niemieckojęzycznym.

Opinie i Komentarze

Colin 22 stycznia 2012, 23:05

Proste obejście: pokazywanie wszystkim użytkownikom z Mountain View, Kalifornii, USA innej treści niż użytkownikom z reszty świata. Zwykła geolokalizacja, nie cloaking.

Seo-Profi 22 stycznia 2012, 23:07

Tłumacząc wczoraj wpis nie „wpadłem” na to :) – no chyba, że Google „jest w stanie” w jakiś sposób „wychwycić” takie metody, które stosują geolokalizację nie na kraje, ale na rejony geograficzne – ze szczególnym uwzględnieniem Mountain View :)

Przemek Sztal 24 stycznia 2012, 9:10

@Colin: Trudno wykorzystać takie rozwiązanie. Po pierwsze serwery Google są różnie rozlokowane i znane jest zjawisko kontrolnych odwiedzin (z innych adresów IP, z innym User Agentem), które mają na celu wykrywanie cloakingu. Tym bardziej trudno sobie wyobrazić taką metodę działania dla witryny innej niż anglojęzycznej.
Przy okazji polecam zwięzłą prezentację na temat cloakingu: http://blog.performancemedia.pl/seo/cloaking-maskowanie-wg-google-w-przejrzystej-prezentacji

gielo 14 sierpnia 2015, 9:56

„O ile SEO można podzielić na white hat SEO i black hat SEO, o tyle w przypadku cloakingu nie można zastosować podobnego podziału. Cloaking jest po prostu „black” i kropka.”

Nie zgodzę się z tym. Przykład? Strona we flashu, która przeznaczona jest dla internauty i strona tekstowa dla robotów internetowych. Oczywiście całość rozwiązana za pomocą cloakingu, aby odpowiednia treść była serwowana botom, a flash internautom. Czy to jest black? Jak dla mnie taki cloaking jest jak najbardziej zasadny.

Oczywiście można polemizować,aby zamiast flasha wykorzystać HTML5 w połączeniu z CSS3 i np. jQuery, jednak wybór technologii powinna leżeć w geście webmastera, a nie wyszukiwarek internetowych, tym bardziej, że jednak nie wszystko co można osiągnąć za pomocą flasha da się zrobić z pomocą wymienionych technologi, aby miało to ręce i nogi.

Sebastian Miśniakiewicz 14 sierpnia 2015, 10:04

Gielo, zasada jest taka, że można ukrywać np. opis produktu – ale musi być JASNO na stronie wskazane, jak się tam dostać – np. link „Zobacz opis”, odpowiedni przycisk itp.
Wtedy to nie jest cloaking.
Cloaking byłby, gdyby ktoś w CSS czy inną metodą schował opis kategorii i użytkownik nie wiedziałby, że coś takiego w ogóle istnieje

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *