Branża SEO

Certyfikaty SEO – czy są one w ogóle do czegokolwiek potrzebne?

Certyfikat z zakresu SEOOd pewnego czasu obserwuję „modę” i certyfikaty z zakresu SEO w środowisko związanym z branżą – i dlatego postanowiłem się do tego odnieść.

Kompletnie nie rozumiem idei wydawania certyfikatów DLA branżowców PRZEZ branżowców – z prostych powodów

  1. Takie certyfikaty w moim odczuciu nie są wiarygodne – co innego, gdyby nadawało je Google
  2. Na reputację pracuje się latami – nie kupuje się jej „poprzez certyfikaty”
  3. Jeżeli ktoś po 3 latach potrzebuje certyfikatu, aby zdobywać Klientów, to najlepiej niech od razu zmieni branżę – żaden papier mu nie pomoże.

Są jeszcze inne, bardziej „przyziemne” powody, dla których certyfikaty to tylko źródło zarobku, a nie chęć wykreowania trendu.

  1. Wskazówki dla Webmasterów są jednoznacznie określone – nie trzeba czytać aktualności z branży aby tworzyć dobre strony. Czy też posiadać biegłej wiedzy z zakresu aktualizacji algorytmu – jest to informacja ogólnie dostępna.
  2. Nienaturalne linki są niezgodne ze Wskazówkami dla Webmasterów – osoba „nie mająca nawyku pozycjonerskiego” zawsze bez problemu będzie umieszczała naturalne linki.

Uważam, że wydawanie certyfikatu SEO jest czymś nie na miejscu- o czym świadczą choćby powody założeń programu, przedstawionych w jednym z wielu wpisów na ten temat, zgodnie z którym dotyczą one takich grup osób, jak

pracownicy na stanowiskach specjalistów ds. SEO – osoby szukające nowej pracy zaprezentują się lepiej już na etapie przesłania CV z informacją o posiadanym certyfikacie, który potwierdza ich kompleksową wiedzę o SEO;

Mój komentarz: Certyfikat komercyjny, do kupienia za kasę, ma kogoś uwiarygadniać? Certyfikat jest wymysłem części branży pozycjonerskiej – nie ma się czym chwalić

firmy SEO jako pracodawcy – na I etapie rekrutacji pracodawca ma pewność, że wiedza kandydatów na stanowiska pracy posiadających certyfikat CEC in SEO została kompleksowo sprawdzona, dzięki czemu nie musi on przeprowadzać dodatkowych testów obok rozmowy kwalifikacyjnej;

Mój komentarz: Ilość certyfikatów nabytych na szkoleniach  nie zawsze niestety idzie w parze z wiedzą osób, które je posiadają.

firmy SEO jako usługodawcy – firmy zatrudniające co najmniej 2 certyfikowanych specjalistów uzyskują status certyfikowanej agencji. W oczach klientów firmy takie zyskują przewagę nad konkurencją;

Mój komentarz: znam z własnego, krakowskiego, podwórka co najmniej jeden dokładnie przestudiowany przypadek firmy SEO, aktywnie uczestniczącej w różnych szkoleniach – i co z tego? Jak widzę to, co wyrabiają ze swoimi Klientami woła o pomstę do nieba – filtr goni filtr, poziom wiedzy z zakresu czystego White hat SEO jest tragicznie niski – mój Klient, o którym pisałem niedawno, zagina swoją wiedzą każdego w tej firmie. On nie potrzebuje certyfikatu – on zna swój biznes i wkłada w niego „całe serce” :)

firmy szkoleniowe – po pierwszej sesji egzaminów przewidywane jest podjęcie współpracy z firmami szkoleniowymi, które w swoim programie uwzględnią ramy programowe CEC in SEO.

Mój komentarz: jak czytam ramy programowe, to jest to typowy program szkolenia – ot, sprzedanie certyfikatu „przy okazji jeszcze komuś”

Tyle wprowadzenia – zacząłem od Sprawnego, więc to on poszedł „na pierwszy ogień”. Nie można napisać jednak obiektywnego artykułu nie zapoznając się z tematem bezpośrednio u źródła. Wchodzę zatem na stronę programu, gdzie rzucają się w oczy zalety z posiadania certyfikatu

(…) Udział w CEC in SEO to wyzwanie, które przeniesie Twoje umiejętności na wyższy poziom i zbuduje Twoją markę w branży SEO.

Mój komentarz: marki nie buduje się, płacąc 290 zł za szkolenie (czy 390 w wyższej wersji) – markę buduje się miesiącami, a nawet latami.

Zdając egzamin na wybranym poziomie otrzymujesz tytuł CEC in SEO Certified Specialist, który jest wiarygodnym świadectwem Twoich umiejętności w dziedzinie pozycjonowania i optymalizacji stron.

Mój komentarz: jak wyżej

Certyfikowani specjaliści to skarb dla firmy. Dzięki nim firma może pochwalić się tytułem CEC in SEO Certified Company i przyciągnąć więcej klientów.

Mój komentarz: co za bzdura

Pracodawcy chętniej zatrudniają osoby o sprawdzonych kwalifikacjach. Będąc certyfikowanym specjalistą SEO podnosisz swoją wartość na rynku pracy i zasługujesz na adekwatne stanowisko oraz wynagrodzenie.

Mój komentarz: nonsens. Certyfikat znajomości zasad rządzących wyszukiwarką nadawany przez Google byłby wiarygodny – ale certyfikat nadawany przez jakąś firmę, w dodatku za 290 zł? Pamiętajmy też o jednej ważnej kwestii – znajomość algorytmu tak naprawdę jest znana tylko Google…

A co na to blogerzy? Oj, nie zostawiają, poza małymi wyjątkami (przy czym w komentarzach wtedy zarzuca się takim wpisom to, że są sponsorowane…) , na projekcie suchej nitki

Jacek Jagusiak pisze na swoim blogu co sądzi o idei certyfikatów m.in. tak

wielka agencja do SEłO koło pupy klienta robiła, w sekcji klienci ponad 50 firm jak i masa fajnych i kolorowych certyfikatów ze szkoleń i innych pier..eń.

Przy okazji porusza jeszcze bardzo ważną kwestię – wiarygodności firm przeprowadzających szkolenia.

nasuwa pytanie, a co uwiarygodni umiejętności firmy organizującej egzamin?

Dobre pytanie…

Moim zdaniem polskiej branży SEO przydałoby się bardziej skupienie na podstawach SEO niż organizowanie „na wyścigi” szkoleń, kursów czy certyfikatów związanych z optymalizacją i pozycjonowaniem stron. Od kiedy Google w lipcu 2013 położyło większy nacisk na jakość coraz więcej osób organizuje szkolenia czy wydaje certyfikaty zamiast …. skupiać się na pracy z Klientami. Nasuwa się pytanie dlaczego – jest to rozszerzenie profilu działalności, czy może po zmianach w algorytmie zaczyna brakować Klientów?

Powtórzę raz jeszcze – firma z marką na rynku nie musi mieć certyfikatów – jej Klienci są certyfikatami.

Analizując zakres merytoryczny egzaminu zainteresował mnie najwyższy poziom wtajemniczenia, „zarezerwowany” dla osób siedzących w SEO minimum 3lata. Osoba posiadająca certyfikat na najwyższym poziomie

Śledzi na bieżąco aktualności z branży. Interesuje się zagadnieniami wykraczającymi poza wytyczne Google.

Mój komentarz: od 2009 roku prowadzę bloga. Zagadnienia wykraczające poza Wytyczne mnie nie interesują, bo wiem, jak takie strony kończą. Po co taka wiedza?

Ma biegłą wiedzę na temat aktualizacji z ostatnich 2 lat.

Mój komentarz: sprawdzane będą daty wejścia w życie np. Pingwina 2.0? Po co – co to da?  Osoba znająca swój fach znajdzie przyczynę spadku widoczności strony w kilka minut

Zna kodeks etyki zawodowej CEC in SEO i wie, jak w praktyce wykorzystać kwestie prawne związane z tworzeniem stron www.

Mój komentarz: jak przeczytamy w komentarzu twórcy certyfikatu na jednym z blogów

W kwestii opracowanych przez nas zasad etycznych, wymagamy ich znajomości tylko przez osoby przystępujące do egzaminów. Zasady te zakładają przede wszystkim szczere i uczciwe podejście do klienta (jak również pracodawcy), w tym przekazywanie rzetelnych informacji na temat możliwych do osiągnięcia wyników, ale bez ich gwarancji, jak również wspólne i świadome podejmowanie decyzji dotyczących stopnia ryzyka prac wykonywanych w ramach pozycjonowania strony. Szczegóły na ten temat pojawią się najpóźniej po pierwszej sesji egzaminacyjnej.

Chwila, chwila – zatem co my w końcu certyfikujemy – wiedzę, czy …. uczciwość?

Na koniec komentarze znajdujące się pod wpisami poruszającymi temat. Możecie zweryfikować ich prawdziwość, sprawdzając odesłania. To, co rzuci się Wam w oczy to zdecydowana przewaga komentarzy krytycznych. Pozytywnych jest mało – niestety, ale moim zdaniem pewna ich część wygląda na „szeptankę”.

Zgadzam się w pełni, że to kolejna opcja, aby wyciągnąć kasę od pozycjonerów. Widziałem już kilka ewidentnie sponsorowanych wpisów, które typowo reklamują firmę, która te certyfikaty oferuje :)
Moim zdaniem nie ma i nie będzie żadnych innych certyfikatów, mających naprawdę dobre znaczenie w branży SEO oprócz certyfikatów Google Individual Certification które są bardzo mile widziane przez firmy w czasie rekrutacji na tego typu stanowisko.

Popełniłeś dobry wpis Panie Jacku. Skok na kasę jest, ktoś na 100% się skusi :)

Źródło – http://jacekjagusiak.pl/cec-czy-cyc-czyli-jak-robi-sie-obecnie-kase-w-branzy/

Duży plus dla firmy z Olsztyna za pomysł na szybką gotówkę, ale chyba tylko idioci zapiszą się na ten egzamin. Potwierdzenie swoich kompetencji SEO można sprawdzić w inny sposób nie wydając 300zł na papierek który nic nie daje :).
A myślałem że już mnie nic nie zaskoczy w SEO.
Szkoda tracić czasu i pieniędzy na CERTYFIKAT KWALIFIKACJI SEO lepiej wsiąść się za testy, testy i dążyć do lepszych wyników.

Wyróżniać się trzeba wynikami, a nie certyfikatami :) W Polsce niedługo ponad 50% młodych będzie miało wyższe wykształcenie, papierek nie świadczy o umiejętnościach.

Źródło – http://websem.pl/cec-in-seo-egzamin-certyfikacyjny-w-seo/

najlepszym dowodem że ktoś się zna na swojej pracy jest dobrzy zoptymalizowana strona, porządne pozycje strony oraz 3 minuty rozmowy wystarczą aby wiedzieć czy ktoś ma pojęcie o SEO czy nie. Mogę posiadać 10 certyfikatów ale nic nie robić i tylko się nimi chwalić

Takie certyfikaty wystawia na co dzień Google (równie ładna nazwa SERP) i nic tutaj więcej nie trzeba – jak dla mnie pomysł chybiony. Każdy kto zatrudnia SEO-wca powinien poprosić o przykłady stron i fraz w topie. Właśnie w edukację Klientów powinien iść nacisk, by wiedzieli że CEC in SEO nie da im nic.

Zgadzam się z przedmówcami. Taki certyfikat może przekonać tylko naiwnego klienta. W naszej branży (i nie tylko) liczą się przede wszystkim wyniki, a nie papierki.

Źródło – http://seoinfo.edu.pl/los-certyfikatos-del-seos/

Rozumiem, że osoba certyfikująca robi paydaye? :D

strona www sklecona na szybko, zakładka kontakt nie jest szczególnie wiarygodna, merytorykę pomijam w zupełności

dzisiaj jest 1 kwietnia? a ile kosztuje ten certyfikat? ciekawe czy jelenie się znajdą

nie bardzo rozumiem ekspert pozycjonowania? Kto to taki?
Ten kto zna odpowiedzi na pytania?

a gdzie jest kodeks etyki zawodowej CEC in SEO… cena przyjemna 290 zł hmm… ciekawe ile jeleni się znajdzie… słabe

Osoby prowadzące mają rozumiem ścianę certyfikatów upoważniających ich do oceniania wiedzy innych?

Po wysypie szkoleń z SEO mamy nowy sposób na wycuiągnięcie kasy od nieświadomych Klientów – żałosne i … smutne

Źródło – https://www.whitepress.pl//baza-wiedzy/37/certyfikat-pozycjonera-czyli-certyfikat-cec-in-seo

—————–

Czy Waszym zdaniem

  1. posiadanie Certyfikatu, który zostanie wydany przez niecertyfikowaną firmę stanowi powód do dumy ?
  2. posiadanie Certyfikatu, który w swoim założeniu ma wykraczać poza Wskazówki Google dla Webmasterów jest potrzebne ?
  3. zatrudnianie w firmie pracownika, od którego zależy jej rozwój i przyszły wizerunek posiadającego Cetryfikaty od niecertyfikowanych osób to najlepsze rozwiązanie

Co o tym wszystkim sądzicie?

GD Star Rating
loading...
Certyfikaty SEO - czy są one w ogóle do czegokolwiek potrzebne?, Certyfikaty SEO - czy są one w ogóle do czegokolwiek potrzebne?, 6.4 out of 10 based on 5 ratings Certyfikaty SEO - czy są one w ogóle do czegokolwiek potrzebne?
napisał/a 1322 artykułów na rzecz Bloga SEO

Działaniami z zakresu SEO zajmuję się nieprzerwanie od 2008 roku - swoje usługi świadczę w Polsce oraz na rynkach anglo- i niemieckojęzycznych. W 2010 roku roku założyłem pierwszego bloga SEO (na którym mam przyjemność Ciebie gościć) skierowanego stricte do właścicieli stron, na którym przystępnym językiem przybliżam zmiany w algorytmie oraz publikuję wskazówki odnośnie tego, jak rozwijać strony, aby rankowały wysoko w Google. Od 2008 roku jako Top Contributor pomagam webmasterom na Forum Pomocy Google dla Webmasterów, na którym jestem najdłuższym stażem TC.

Opinie i Komentarze

Zgred 5 października 2014, 18:07

Jeszcze ja nic nie napisałem chociaż Marta Mnie kusiła ;)

Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2014, 18:13

Jak napiszesz, daj znać. Ciekawy też jestem Twojego zdania na ten temat :)
Ogólnie muszę przyznać, że po raz pierwszy branża mnie pozytywnie zaskoczyła …

Tomasz Wydra 5 października 2014, 18:58
Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2014, 19:24

Oj, co tak mało i pobieżnie ? :)

BTW

„Jestem daleki od kwestionowania umiejętności pracowników powyższej firmy, tak samo jak jestem tworzenia zasad etycznych przez tylko jeden podmiot.”

Nie rozumiem końcówki – jesteż ZA czy PRZECIW tworzeniu zasad przez jedną firmę?

Tomaan 5 października 2014, 18:15

Śmiech na sali, nie potrafią zrobić dobrej optymalizacji witryny sprzedającej certyfikaty a chcą uczyć SEO :D :D :D

Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2014, 18:22

Tego bym się nie czepiał tak bardzo, bo wiem, że na swoją stronę zawsze jest mało czasu – ale masz rację, że zwłaszcza w przypadku takiej inicjatywy trzeba zapomnieć o powiedzeniu „szewc w dziurawych butach chodzi…” …

Sebastian Jakubiec 5 października 2014, 20:26

Dzięki @Sebastian Miśniakiewicz za link do wpisu u mnie. :)

Wiele osób roznosi po swoich blogach krytykę obecnej koncepcji, i ok, super, mają prawo do własnego zdania na ten temat. Powiedź mi natomiast, w takim razie, bo jak rozumiem po bardzo wnikliwej analizie CEC i wypunktowaniu słabych punktów, jak zatem Ty widziałbyś certyfikację z SEO – rozumianą tutaj jako niezależne potwierdzenie kwalifikacji danej osoby.

Tak by miało to wartość dla firm rekrutujących (których znajomość tematu SEO czasami rozbija się o nierozróżnianie organica i ppc), firm zatrudniających (które jak sam wspominałeś chyba wielkrotnie, mają przewagę nad klientem czym łatwo mogą go manipulować). Przedstaw proszę swoją koncepcję idealnego rozwiązania – bo chyba nie zaprzeczasz, że mimo wszystko pewna forma weryfikacji mogła by być pomocna?

Odwoływanie się do tzw. portfolio uważam za nietrafione. Pokazać to można bardzo wiele, napykać serwisów, dorobić im po ładnym logo i szumnie poogłaszać kogo to się nie obsługiwało, to betka. Więc nie odwoływałbym się akurat do takich elementów :)

Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2014, 20:49

Hej.

Nie ma za co dziękować – w końcu SEO na tym polega, prawda? :)

CO do twojego pytania – jak ja bym widział certyfikację. Powiem tak – napisałem przecież we wpisie, że moim zdaniem tylko certyfikat SEO ze strony Google miałby rację bytu.
Z prostego powodu – nie wyobrażam sobie, aby ktoś, mając wyrobioną markę na rynku, sprzedawał certyfikaty – z prostego powodu: taką osobę widzisz na egzaminie, nie wiesz nic o tym, co i jak robi (inaczej – nie wiesz dokładnie).
Nie wiem, jak Ty – ale ja bym nie położył na szali swojego nazwiska – nawet, jak w grę wchodziłaby większa kwota od osoby niż 290 zł.
Na markę pracujesz LATAMI (to też napisałem we wpisie) – jak już ją masz, to wiesz o tym i za takie pieniądze, jak napisałem, nie powinieneś jej sprzedawać.

Zgadzam się, że odwołania do portfolio nie są na miejscu, bo nie wyobrażam sobie podawania nazw serwisów, które wyciągam z filtrów, z co najmniej dwóch powodów:

1) konkurencji nie informuje się o problemach
2) tajemnica firmy

A jak szukać specjalisty?

Jak zepsuje CI się samochód co robisz – jak nie masz dobrego mechanika a znasz kogoś, kto się zna na tej tematyce, pytasz go o polecenie. Pytasz o kogoś, kto ma markę….
Pytasz, zauważ, NIE o certyfikat – ale o POLECENIE.

Sebastian Jakubiec 5 października 2014, 21:41

Ok, dzięki za odpowiedź. Odnośnie pracowania na markę latami jako argument że „certyfikat specem nie czyni” – można by tutaj odpowiedzieć, że Google również certyfikuje, i ich GAIQ jest szeroko honorowany na rynku, i tutaj każdy kandydat z GAIQ jest lepszy od takiego bez. Dlaczego więc certyfikacja w SEO miała by też nie mieć takiej mocy.

A co do certyfikatów Google dla SEO – to tak jak by Instytut Zdrowia wydawał akredytacje medycynie alternatywnej ;) Nie możliwe raczej, dopóki Google nie zmieni podejścia do SEO.

Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2014, 22:44

Seba,

siedząc w branży od dawna nie powinieneś pisać takich bajek – Google nie zmienia podejścia do SEO, Wskazówki są NIEZMIENNE :)
ZMieniają się tylko techniki służące łamaniu tychże Wskazówek – zauważ tylko, że są one coraz mniej skuteczne.

PS Sorry, że odpisuję dopiero teraz, ale z ciekawości zajrzałem do spamu i musiałem Ciebie „odspamić”…

Ryszard Szymanowski 5 października 2014, 21:56

„Takie certyfikaty w moim odczuciu nie są wiarygodne – co innego, gdyby nadawało je Google” – pierwsza część – zgoda, druga część – nie. Certyfikaty nadawane przez Google byłyby jeszcze mniej wiarygodne.

Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2014, 22:01

Ryszard,

nie masz racji :)

Czy ludzie bardziej zawierzą Ci dzisiaj jak będziesz miał certyfikat ze znajomości Google Analytics z jakiejś firmy szkoleniowej, czy od Google? :)

Sebastian Jakubiec 5 października 2014, 22:34

Porównanie bardzo nietrafione ;)

SEO ma wpływać na ranking wyszukiwania i nim manipulować, Google uznaje, że nie można manipulować ich rankingiem – więc jeśli nawet certyfikowali by z WHS, to byłoby to mało obiektywne i tak jak wspomniał Ryszard, niewiarygodne.

Sebastian Miśniakiewicz 5 października 2014, 22:41

Sebastian,

Ja nie mówię o SEO jako nawalaniu linkami – ale na optymalizacji stron pod wyszukiwarki. Mówię o tym, co znaczy SEO dosłownie – jako akronimie z ang. search engine optimization (optymalizacji stron pod kątem silników wyszukiwarek – w polskim przypadku w 98% prawie Google)

Co do wiarygodności – mam dość twierdzeń tego typu, że coś jest nieobiektywne. Pozwólmy wypowiadać się niebranżowcom.
Zauważ, jak wygląda rynek usług SEO w Polsce – wiele osób nie robi już pozycjonowania, sporo przeszło na Adwords, niektórzy na szkolenia – a niektórzy jeszcze „idą w certyfikaty”. Prawdziwe SEO się nie zmieni nigdy – to, o czym napisałem i co masz na myśli to praktyki nastawione na krótką metę/szybki wynik. Sorry, ale mnie to nie kręci :)

Tomek 6 października 2014, 9:22

Jeśli w ogóle myśleć o takim kierunku zamykania zawodu, to trzeba by stworzyć coś na wzór SARu (stowarzyszenie agencji reklamowych) izby inżynierów czy księgowych. Czyli stowarzyszenia osób z branży, którego funkcją byłoby ponoszenie odpowiedzialności za nieetyczne zachowania swoich członków – czytaj każdy płaci co miesiąc składki, które idą na fundusz gwarancyjny. Do stowarzyszenia dostać mógłby się każdy kto zostanie polecony i będzie mógł udowodnić, że posiada portfolio klientów. Egzamin jest bez sensu. Ewentualnie obowiązek uczestniczenia w szkoleniach organizowanych przez ów stowarzyszenie, pod groźbą wyrzucenia ze stowarzyszenia. Dlaczego taki wariant?

Ponieważ jak się ma już zapewniać jakiś prestiż / certyfikat, świadczyć o czyiś kompetencjach to trzeba ponieść jakąś formę odpowiedzialności za to, że ktoś kto się tym prestiżem podpisuje spierdolił komuś SEO. Wówczas całe środowisko ma motywacje, żeby pilnować poziomu usług i istotnie tych co odwalają byle co usuwać z zaszczytnego grona „pozycjonerów prawdziwych”.

To jedyna zdrowa, wiarygodna forma, w której nie chodzi tylko o to żeby ludzi na kase naciągnąć, chociaż oczywiście ktoś na tym by zarobił.

Sebastian Miśniakiewicz 6 października 2014, 9:34

Tomek,

ja wiem, jak działa Izba Architektó, więc pozwolisz, że powiem nie – prędzej czy później tworzą się układy i układziki, ludzie popierają tych, co ich popierają, a zwalczają tych, co ich nie popierają – i nie liczy się tutaj korzyść dla Klienta – ale dla swojego interesu…

Podtrzymuję swoją opinię, że na reputację się zarabia ciężką pracą. A stowarzyszenia to kółka wzajemnej adoracji, z których nic nie wynika…

Tomek 6 października 2014, 9:53

„Jeśli w ogóle myśleć o takim kierunku zamykania zawodu” – jeśli robić cokolwiek to tak jak napisałem.

Barbara Cholewa 17 października 2014, 8:10

Moim zdaniem – na wzór ikon W3C – uprawniających nas do ich umieszczania na stronach w celu zdeklarowania bezbłędności kodu, arkuszy stylów czy stopnia dostępności i użyteczności – Google mogłoby rozważyć opracowanie nowej lub nadanie „zielonemu paskowi” rangi ikony potwierdzającej stopień zoptymalizowania wszystkich obiektów serwisu czy portalu.
Warunkiem musiałaby być pełna jawność tego algorytmu.

Dla przysłowiowego Kowalskiego, nie znającego się na tworzeniu i optymalizacji stron, mającego dostęp do kilku ikon na stronie – uzyskane, obiektywne i zawsze aktualne dane, potwierdzałyby faktyczne umiejętności autora(ów) serwisu.

Sebastian Miśniakiewicz 18 października 2014, 11:33

Barbara – ale wiesz, że strona Google nie waliduje?
Jednak patrząc na ostatnie zmiany masz rację, że optymalizacja powinna coraz bardziej się liczyć.
Ja jestem jednak przeciwko certyfikatom z tego zakresu – wiem, jak działa wiele takich instytucji – mają gdzieś zwykłych ludzi, liczy się tylko kasa.

Grzegorz 2 maja 2016, 15:56

Nie wydaje mi się by certifikat był do czegokolwiek potrzebny. Każdy może sobie jakieś certyfikat zrobić i o ile nie ma w nim rozpoznawalnej nazwy (np. Google) to nie nosi za sobą on żadnej mocy.

Sebastian Miśniakiewicz 2 maja 2016, 16:49

W pełni się zgadzam.

Aczkolwiek są osoby, które

1) jeżdżą na szkolenia po kolejne „papierki”
2) wybierają firmy SEO na podstawie ilości certyfikatów

:)

Łukasz Wudyka 1 lutego 2017, 14:52

Ciekawa dyskusja. Dająca do myślenia. Na pewno, jest część klientów których przyciągnie ściana certyfikatów na stronie. Nie wszystkich, ale część. Dla tego warto mieć parę.

Jednak faktem jest, że w SEO jest mało potwierdzonych informacji i opieramy się na swoim doświadczeniu. Oraz oczywiście innych osób pozycjonujących. Dla tego dla przyszłego pracodawcy po za rozmową powinno mieć znaczenie jakie masz wyniki obecnie.

Jeśli z jakiegoś powodu nie można ich wykazać (Nie możesz np. pokazać wyników pracy u konkurencyjnej firmy która Cię zatrudniała). Wystarczy byś powiedział jakie działania podejmiesz dla konkretnego przykładowego klienta.

Po prostu w Polsce brak prawdziwego certyfikatu na najwyższym poziomie. Zresztą patrząc i czytając co piszecie na blogach wiele opinii jest sprzecznych. Tak więc na dziś dzień, jedyną wiarygodną firmą która może zrobić taki certyfikat jest samo Google. Każdy inny będzie podważany niczym SWL Tomasza.

Pozdrawiam.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz inne wpisy z tej kategorii